Poznaj siebie - zrozumiesz innych? hah

03.04.03, 12:14
ladnie brzmi. Rozumiem ze to zdanie zacheca do poznania
siebie. SIEBIE. SIEBIE do glebi. nie takiego jakiego
chca mnie ludzie, rodzina, spoleczenstwo, dobre
zwyczaje i savoir-vivre. SIEBIE. a wtedy zrozumiem
innych. a co w wypadku gdy we MNIE, gleboko jest
zwierze, agresja, chec rywalizacji, pazury i szelmowski
usmiech, co jesli czuje sie przebiegly, wyzyskujacy i
egoistyczny. To pomoze mi zrozumiec innych?????? A
moze to chodzi o "poznaj siebie jakiego wymaga od
Ciebie spoleczenstwo i system a zrozumiesz innych" -
konformista zrozumie konformizm innych, jakos sie
dogadamy w tych naszych maskach. Moze o to chodzi? A
moze mam swoje odkrycia na swoj temat przenosci na
innych - projekcja - i co? zakladac ze sa tacy sami i
dlatego teraz lepiej ich znam. A moze ulegam zludzeniu
i poznajac siebie, oddalam sie od innych, ktorzy nosza
w swoich sercach cos kompletnie innego?
    • Gość: erwina Re: Poznaj siebie - zrozumiesz innych? hah IP: 217.30.133.* 03.04.03, 17:12

      Ciekawe. Nigdy tak na to nie patrzyłam... Może chodzi o poznanie tej sfery
      siebie, która jest wspólna wszystkim ludziom (coś w stylu jungowskich
      archetypów)? W jakiejś warstwie się różnimy (charakter, środowisko, płeć, geny,
      wychowanie), ale pewne modele i prawidłowości przecież socjologia i psychologia
      opisuje, więc znając i rozumiejąc swoje reakcje, możemy przewidywać i rozumieć
      zachowanie innych.
    • Gość: klik Re: Poznaj siebie - zrozumiesz innych? hah IP: *.b.dial.de.ignite.net 03.04.03, 18:36
      może autorowi chodzi tutaj o zaakcentowanie tego, jak trudno jest poznać
      samego siebie, a podejmowane próby prowadzą do większego respektu w stosunku
      do siebie, no i innych, którzy borykają się z podobnymi problemami?
      k.
    • cossa Re: Poznaj siebie - zrozumiesz innych? hah 03.04.03, 18:42
      jesli chcesz zrozumiec innych to probuj ta droga:) ale
      nie oczekuj, ze inni rowniez beda chcieli Cie zrozumiec
      tak jak Ty ich. Przeraza mnie to co widze wokol, ludzie
      widza zazwyczaj jedynie czubek wlasnego nosa i wacale nia
      mam zamiaru probowac ich zrozumiec.
      moze nie powinnam sie wypowiadac, bo jakos mam dosc
      ostatnio probleow i problemikow obok siebie. kiedys bylam
      z tego dumna, ze rozumiem ludzi, umiem poradzic itp.
      teraz uciekam jak moge, bo .. ludzie Cie wykorzytaja wg
      wlasnych potrzeb i zostawia jak wycisnieta scierke.

      A swoja droga wiekszosc z nas nie zna siebie :) i chyba
      przez cale zycie tak bedzie ;)

      c.

      pees. a forma wypowiedzi w drugiej osobie nie jest
      skierowana do Ciebie xxero:) to tylko forma:)
    • kwieto Re: Poznaj siebie - zrozumiesz innych? hah 03.04.03, 19:14
      xxero napisała:

      > innych. a co w wypadku gdy we MNIE, gleboko jest
      > zwierze, agresja, chec rywalizacji, pazury i szelmowski
      > usmiech, co jesli czuje sie przebiegly, wyzyskujacy i
      > egoistyczny. To pomoze mi zrozumiec innych??????


      Jesli odczuwasz to co powyzej, to po prostu nie poszukales jeszcze wystarczajaco gleboko :"))
      • xxero Re: Poznaj siebie - zrozumiesz innych? hah 03.04.03, 22:20
        wlasciwie bardziej chodzilo mi o to poznanie siebie jako
        pewne doswiadczenie ktore mialoby wygenerowac jakas
        "pewna" czy tez wyzsza baze swiadomosci. Poznajac siebie
        - nie ma sie co oszukiwac - dostrzegam rzeczy i straszne
        i bardzo wzniosle, i bardzo podle ale i super
        humanitarne. Tylko co z tego plynie dla mnie? ok. jest
        czarno, jest bialo. zakladam wiec ze znam juz siebie,
        zakladam ze poznalem tez innych (albo wciaz poznaje
        raczej). No wiec mam wybor: moge byc zwierzem albo
        wznioslym aniolem i kreowac podobne reakcje otoczenia
        wobec mnie. Hmmm ale co to za postep, skoro robie to od
        dziecka, kazdy to robi, wywoluje rozne emocje, naraza sie
        na wrogosc ale i pochwaly. Odkrycie mnie na glebokim
        poziomie uswiadamia i utwierdza to co wiadomo od dawna -
        troche zlego, troche dobrego. Trzeciego wymiaru mnie
        chyba juz nie ma? Chyba ze zakladajac JAZN, jako cos
        jeszcze ponad dobrem i zlem i ze to ona jest tym
        prawdziwym "MNA". Tutaj wkraczam juz na droge medytacji,
        czyli sztuki trwajacej cale zycie i konczacej sie smiercia:)
        Dwa pierwiastki: kooperacyjny,ludzki, duchowy i krwisty,
        sadystyczny i wsiekly. Przeanalizowane i poznane w takim
        stopniu w jakim moge to teraz zrobic. I gdzie jest to
        lepsze poznanie, ja sie pytam, siebie, filozofow i was?

        Moze percepcja mnie ogranicza i czas sam na to odpowie.
        Mialem w ogolniaku kolege ktory zawsze na j.polskim
        gorliwie drazyl temat: "dlaczegoz to cierpienie
        uszlachetnia?" i robil logiczne wtedy wywody, ze to
        nonsens. Wszysscy rzeli i mieli racje - jak czlowiek
        smutny i zdolowany moze stawac sie lepszy? Nie trzeba
        dlugiego czasu od beztroskich lat szkolki by to zaczac
        rozumiec....jednak uszlachetnia. Moze to samo z tym
        "rozumieniem siebie i innych"?
        • kwieto Re: Poznaj siebie - zrozumiesz innych? hah 03.04.03, 22:41
          Ba, nikt nigdy nie bedzie swietym, pozbawionym calkowicie pierwiastka zla i nikt nigdy nie bedzie zloczynca pozbawionym jakiegokolwiek elementu dobra.
          Kiedys, gdzies, wyczytalem tekst: "zajrzyj w mysli swietego, i napotkasz grzesznika, zajrzyj w umysl grzesznika, a zobaczysz tam marzenia o swietosci" - i cos w tym jest...

          Trzecia droa wiedzie wlasnie srodkiem - troche tak, troche siak, raz jestes dobry, innym razem zly... Ale mysle, ze jesli osiagniesz pewne zrozumienie swiata i ludzi, nie bedziesz potrafil byc zly - bo nie bedziesz mogl patrzec, ze przez Ciebie ktos cierpi...
          W kazdym razie, nie bedziesz zly "z premedytacja".


          Czy cierpienie uszlachetnia? To temat na inna dyskusje :")
          Cierpienie na pewno pobudza do zmiany, baaardzo motywuje do poszukiwan. Ale efekty tych poszukiwan moga byc bardzo rozne - spora czesc cierpiacych zamiast szukac alternatywy, ogranicza sie do prostej ucieczki - "kamienieje", zamyka sie na swiat, izoluje sie Nie jestem pewien, czy to uszlachetnia.
Pełna wersja