Małżeństwo na odległość??

IP: *.solar.silesianet.pl 03.04.03, 14:43
Czy małzeństwo na odległość ma sens?Czy pobierać sie gdy z gory wiadomo,ze
bedziemy mieszkac osobno a spotykac sie w weekendy?
Czy uczucie przetrwa i nie zostanie zabite przez codzienne kłopoty i
samotnosc? A co z dziećmi(o których mysle ze juz pora je posiadac)-czy
weekendowy tatus wystarczy?
Co o tym myślicie,moze ktos ma taką rodzinę "na odległość"?
    • olt Re: Małżeństwo na odległość?? 03.04.03, 15:06

      tak z ciekawosci:
      a jak by zmienilo sytuacje, gdybyscie "uskuteczniali" ow zwiazek bez pobierania sie?
      i przez jaki ma czas ma sie owa odleglosc utrzymywac?
      • Gość: b Re: Małżeństwo na odległość?? IP: 131.211.201.* 03.04.03, 16:30
        bylam w zwiazku na odleglosc przez ponad 3 lata (w tym 2 lata malzenstwa).
        wydaje mi sie, ze wszystko zalezy od tego, jaka jest Twoja koncepcja zwiazku.
        nie jest mozliwe (a raczej nam sie nie udawalo) posiadanie prawdziwie wspolnego
        zycia, przy widywaniu sie w weekendy. mimo ze przed rozstaniem bylismy razem 7
        lat, oddalilismy sie od siebie podczas zycia oddzielnie. w tej chwili mieszkamy
        razem, i musze przyznac, na poczatku musialam sie od nowa przyzwyczajac do
        dzielenia mojej "przywatnej przestrzeni" z mezem.

        jestem sobie w stanie wyobrazic, ze zwiazek na odleglosc moze funkcjonowac (bez
        wzgledu na to czy malzenski, czy nie). jest po prostu luzniejszy. uwazam
        jednak, ze ciaza i dziecko to zupelnie inna sprawa - wymagajaca obecnosci
        obojga rodzicow.
    • cossa Re: Małżeństwo na odległość?? 03.04.03, 19:38
      uczucie a malzenstwo to czesto dwie rozne rzeczy. uczucie
      laczy prawdziwie, a malzenstwo niekoniecznie. jesli nie
      planuje sie dzieci to nie ma potrzeby. tym bardziej, ze
      mamy taka nature, ze jesli juz czegos nie moge (bo mam
      zone, meza) to staje sie to owocem zakazanym. jesli
      bedziecie na odleglosc bez malzenstwa i za iles tam czasu
      zamieszkacie pod jednym dachem i bedziecie dalej
      szczesliwi - mozna pomyslec o slubie. co zmienia slub w
      takiej sytacji wg Ciebie?

      c.

      a co do dzieci to nie ma dwoch zdan - one potrzebuja
      obojga rodzicow. w archiwum jest gdzies watek, w ktorym
      przeczytalam opowiesc doroslej osoby, ktorej ojciec przez
      prawie cale jej dziecinstwo byl za granica. jak chcesz to
      go poszukam:)
    • Gość: kk Re: Małżeństwo na odległość?? IP: *.jci.com 03.04.03, 20:01
      nie nie nie nie nie

      to moje prywatne zdanie: nie

      jezeli to milosc naprawde taka, ze chcesz z kims byc cale zycie,
      to warto przeciez dla niej byc razem, blisko na codzien?
      warto zmienic prace, przeprowadzic sie, by dzielic z ta osoba kazdy dzien?
      • Gość: Monie_pl Re: Małżeństwo na odległość?? IP: 62.6.160.* 04.04.03, 09:38
        Wlasnie jestem w takiej sytuacji, ze musze sie decydowac, a raczej juz sie
        zdecydowalam i choc ciesze sie, to baaardzo sie boje. W tej chwili mam bardzo
        dobra prace, przyjaciol i zycie towarzyskie, a mieszkanko prawie skonczylam
        ramontowac i od prawie 2 lat wisze na drucie z moim chlopem. Zdecydowalam sie
        sprobowac za oceanem bo on jest Amerykaninem i ma prace, ktora pozwoli utrzymac
        nas oboje, a ja zna jego jezyk a on mojego dopiero uczy sie. Dobry chlop jest i
        nawet nie boi sie takiego narwanca, uparciucha i samodzielca jak ja. Jednym
        slowem rzadki rpzypadek, ale pomimo tego, ze bardzo chce z nim byc na codzien
        to jednak takie rzpesadzenie 30to latki jest juz znacznie tudniejsze i boje
        sie, po prostu i zwyczajnie. Ale wiem tez, ze na odleglosc juz nie chce i nie
        ptrafie i za chwile to sie rozejdzie w szwach, wiec sprobuje. :-)
        Monie
    • iks_laska Re: Małżeństwo na odległość?? 04.04.03, 09:53
      ja sobie nie wyobrażam takiego małżeństwa. ba! nawet związku takiego nie
      byłabym w stanie zaakceptować. dla mnie to bez sensu, trzeba być ze sobą na co
      dizen a nie tylko od święta. dla mnie odpada, chocby nawet facet był wyjątkowy.
      • Gość: Malwina Re: Małżeństwo na odległość?? IP: *.abo.wanadoo.fr 04.04.03, 09:59
        a ja z kolei uwazam ze to niezle rozwiazanie
        • Gość: b Re: Małżeństwo na odległość?? IP: 131.211.201.* 04.04.03, 11:09
          rozwiazanie czego?
    • Gość: Mry-Ann Re: Małżeństwo na odległość?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.03, 13:13
      Jestem żoną na odległośćjuż od 15 lat i bardzo żałuję, że zdecydowałam się na
      to rozstanie. Przez ten czas sama wychowywałam dzieci,sama się za wszystkim
      borykałam, sama podejmowałam decyzje.Ja żyłam bez męża, dzieci bez ojca.Nie
      mogłam iść do pracy, bo nie miał się kto zająć dziećmi, a teraz nie mogę
      znależć pracy. Mąż zjawiał się w domu na wekendy i niewiele go obchodziło.
      Właściwie teraz tak się już przyzwyczaiłam do jego nieobecności, że kiedy
      przyjeżdza to mi przeszkadza.Zycie w rozłące to nie życie i każdemu będę go
      odradzać.
      • Gość: Malwina rozwiazanie IP: *.abo.wanadoo.fr 04.04.03, 13:21
        rozwiazanie na sposob zycia razem
        malych dzieci nie mam
        pracuje
        nie lubie jak mi ktos sie szweda i klei (znam)
        skarpetki po katach nie dla mnie
        rutyna jeszcze mniej
        idealne takie week endy
        • Gość: b Re: rozwiazanie IP: 131.211.201.* 04.04.03, 14:21
          wszystko po prostu zalezy od tego jak kto widzi zycie razem. dla mnie moj
          zwiazek to cos wiecej niz tylko "idealne week end-y". chodzi mi glownie o
          poczucie bliskosci, jakie wyksztalca sie miedzy ludzmi, dzielacymi swoje zycie.


          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > rozwiazanie na sposob zycia razem
          > malych dzieci nie mam
          > pracuje
          > nie lubie jak mi ktos sie szweda i klei (znam)
          > skarpetki po katach nie dla mnie
          > rutyna jeszcze mniej
          > idealne takie week endy
          • saana zycie skomplikowane jest.. 04.04.03, 14:44
            ja przerabiam juz drugi rok takie zycie. Zal mi ze ten okres docierania,
            pierwszego zafascynowania wspolnego dopasowywania sie a nawet meblowania
            uciekl. Nie bylismy wtedy razem. Z drugiej strony nawet jezeli sie zmieniamy to
            co za roznica nie mieszkamy razem wiec nawet nie wiem jak sie zmieniamy.
            Taki uklad na odleglosc ...a jezeli ktoregos dnia ktos z Nas Was wpadnie pod
            samochod to nawet ja ty nie bedziemy czuly ze zaznalysmy zycia wspolnego i po
            co sie meczyc w pustym lozku ze sluchawka przy uchu. Dobranoc, dzien dobry.
            Dobranoc , dzien dobry.i z czasem czuc sie zmaczonym po kazdym weekndzie bo
            albo sie podrozuje albo sie cos robi zeby nie przykryc zwiazku patyna nudnosci.
            I zadnej stabilizacji, w zamian rozchwianie emocjonalne.
            Ja sobie kiedys nie wyobrazalam tak zyc ale wiem ze kazdy ma inne potrzeby
            emocjonalne innaczej funkcjonuje itd.
            Wez pod uwage materialna strone takiego zwiazku w moim zwiazku ja pracuje Maz
            pracuje ale wiekszosc pieniedzy idzie na oplaty-dwa mieszkania, telefony i
            podroze. nawet kolacja jest tansza dla dwojga.
          • Gość: opoint Re: rozwiazanie IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.03, 14:45
            Od roku żyję z mężem tylko w weekendy. Był to nasz wspólny wybór. Mam dziecko,
            szukam pracy. Nie wydaje mi się żebym nie mogła pracować, bo mąż jest tylko w
            weekendy. To tylko zależy od podejścia i chęci. Na początku było mi ciężko,
            teraz sobie chwalę. I polecam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja