mroczne stany duszy...

04.04.03, 12:29
Wszyscy się ostatnio "wywnętrzają" - dlaczego nie ja?

Mój problem polega na tym, że
oczekuję od ludzi, którzy zadeklarowali w jakiś sposób, że mnie lubią
trwania w tym stanie "aż do śmierci" - a przynajmniej przez ten
czas, gdy ja się nie zmieniam w głównych punktach osobowości
(z mojego punktu widzenia się nie zmieniam :-).

I zawsze, gdy się zdarzy sytuacja, że ktoś nagle przestaje
mnie lubić (bez podania wyraźnej przyczyny,wpadam w "dołek"
czuję się winna ! Zastanawiam się, czy to "lubienie" mnie nie
było jedynie wytworem mojej wyobraźni. Mam ochotę
"przeprosić, że żyję". I najlepiej schować się gdzieś
w mysią dziurkę...

Moja przyjaciółka napisała: "pracuj nad tym i walcz z uczuciami, które cię
ogarniają, a za 6 miesięcy będą rezultaty.Granice między tobą a innymi
muszą być stałe i solidne".

No tak - jak jeszcze do tego wszystkiego dołożyć moje "sto lat"
- to wyjdzie niezły pasztet...

(znowu mam ochotę kozy paść...)

Może jakąś psychoterapię zaproponujecie?
    • Gość: ToeToe Re: mroczne stany duszy... IP: *.ihug.net 04.04.03, 12:33
      Tylko ludzie bez charakteru sa przez wszystkich lubiani...
    • Gość: Malwina Re: mroczne stany duszy... IP: *.abo.wanadoo.fr 04.04.03, 13:28
      "I zawsze, gdy się zdarzy sytuacja, że ktoś nagle przestaje
      mnie lubić (bez podania wyraźnej przyczyny,wpadam w "dołek"
      czuję się winna ! Zastanawiam się, czy to "lubienie" mnie nie
      było jedynie wytworem mojej wyobraźni. Mam ochotę
      "przeprosić, że żyję". I najlepiej schować się gdzieś
      w mysią dziurkę..."

      a ja mysle ze to nagle "nie lubienie" jest czesto wytworem twojej wyobrazni.
      Zazwyczaj jak sie lubi to nie bez powodu i tak sie tego ot raz dwa trzy nie
      odbiera. A jak sie odbiera tzn ze sie jest osoba ciezko niezrownowazona (i nie
      ma w takim wypadku czego zalowac :-)

    • Gość: Leila Re: mroczne stany duszy... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.04.03, 15:35
      A ja wiecznie czuję się nielubiana, chyba dlatego, że nie uczestniczę w
      żadnych "kółkach wzajemnej adoracji", w "stowarzyszeniach" ludzi, którzy
      paplają o głupotach i wzajemnie sobie kadzą, może im przez to lepiej, nie wiem,
      a mi gorzej, to prawda, ale jednak nie umiem, nie potrafię stracić siebie na
      rzecz uczestniczenia w czymś takim. Wolę być trochę z boku, nie znaczy, że ich
      nie lubię, ale jakoś trochę mi ich szkoda, mimo, że nie raz im zazdroszczę.
    • ta_ Re: mroczne stany duszy... 06.04.03, 00:10
      kamfora napisała:

      >... I zawsze, gdy się zdarzy sytuacja, że ktoś nagle przestaje
      > mnie lubić (bez podania wyraźnej przyczyny,wpadam w "dołek"
      > czuję się winna ! Zastanawiam się, czy to "lubienie" mnie nie
      > było jedynie wytworem mojej wyobraźni.

      Spróbuję, tak jak często czynisz to Ty :) dowiedzieć się więcej na zadany temat.
      Na jakiej podstawie stwierdzasz, że ktoś ciebie przestał lubić? Czy ten ktoś
      informuje cię o tym, pisze list, telefonuje, wysyła e-maila?
      Np : zawiadamiam uprzejmie, że z dniem 9.05.1999 przestałam Panią, Pani Kamforo
      lubić i nie zamierzam podać powodów . ZŻŹ.
      Czy też może domniemujesz, że tak się stało, na innej podstawie ? Na jakiej?
      A może to "nielubienie" jest wytworem twojej wyobraźni?

      Ta_
      P.S. Uprzejmie zawiadamiam, że lubię Panią, Pani Kamforo.
      • Gość: Renka Re: mroczne stany duszy... IP: *.ADSL.mnsi.net 06.04.03, 05:28
        Hahaha, to mi sie podoba :) Powiedziec komus: nie lubie cie od dzisiaj.To w
        moim stylu i zaraz tego zaluje i mam poczucie winy.Czasem tez mi sie wydaje ,
        ze ktos mnie nie lubi, bo lubimy tych, co sa tacy jak my i mysla podobnie i
        dzialaja podobnie, prawda ?:)
        Wpadasz w dolek, bo cie "przestaja lubic".A za co? Za to, ze powinnas to czy
        tamto, a ty nic.. :) Jak bedziesz starala sie byc taka, jak ludzie chca cie
        zebys byla, to zawsze sie znajda ci, ktorym sie to nie bedzie podobac :))
        Ja ograniczam kontakty z takimi ludzmi, co do ktorych "mam podejrzenia", ze
        mnie nie lubia. Po wiekszej przerwie znow jest jak dawniej. Lubimy sie :))))
    • Gość: klik Re: mroczne stany duszy... IP: *.b.dial.de.ignite.net 06.04.03, 07:18
      tylko nie próbuj załatwić tego w 6 miesięcy przy pomocy solidnych granic, to
      złudzenie, a ci którzy twierdzą, że tak należy, sami grzebią się w niezłych
      dołach - dlatego tak twierdzą
      uszanowania dla 100 (lat), k.
      • Gość: klik Re: mroczne stany duszy... IP: *.b.dial.de.ignite.net 06.04.03, 07:39
        ok, zostanę zbombardowany, ale niech tam
        skoncentruj się na czymś (obojętnie na czym) i powiedz sobie: to jest moje,
        nie Stacha, Maryli, Gośki, tylko moje, moje, wyłącznie moje, to jest moje...,
        do miłości własnej dochodzi się przez rozwój zdrowego egoizmu (się go
        kontroluje, żeby nie urósł za duży i nie szkodził innym), ale miłość własna -
        i pewność siebie, a tym samym oderwanie się od uznania innych - to egoizm
        k.
    • Gość: cholera Re: mroczne stany duszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.03, 12:19
      ludzie mnie lubia
      gdy w ich zyciu nastaje
      chaos dramatu i tragedii
      jestem wtedy dla nich taka oaza,
      ktora przywroci im spokoj, rownowage,
      pokrzepi nieco nadwatlone sily,
      by przygotowac do dalszej drogi...
      i odchodza wtedy
      przestaja juz pamietac
      ze mnie lubili
      ale czy mnie na pewno?
      hmmm...
      ja tez przestaje lubic
      siebie
      za to, ze jestem dla innych
      wlasnie taka wyspa
      i za to, ze nie potrafie tego zmienic
      w sobie
      ...
      rodzice mnie chyba zle wychowali
      ...
      a niech to szlag jasny trafi!

      lepiej jednak byc nie lubianym
      przez caly czas
      otwarcie,
      niz tylko w chwilach
      slabosci innych,
      gdy zle sie dzieje

      jestem za Mroczna Dusza!

      p.s. a za oknem snieg..wrrrr...
      • huanka Re: mroczne stany duszy... 06.04.03, 12:34
        "Cokolwiek zrobisz lub powiesz i tak zawsze będą ludzie, którzy będą Cię nie
        nawidzić".
        Jeśli ktoś nagle przestaje Cię lubić tzn., że albo nie był wart Twojej
        przyjażni (tak to sobie mając doła możesz tłumaczyć) albo (ta druga możliwość
        jest bardziej prawdopodobna) po prostu zaczęłaś się nudzić, dawno nic się nie
        działo, zaczynasz doszukiwać się dziury w całym, musisz coś urozmaicić i choć
        tak naprawdę sobie tego nie uświadamiasz to Ty zaczęłaś coś robić inaczej,
        inaczej się zachowywać, a dziwne, bardziej oschłe zachowanie ludzi wobec Ciebie
        jest tylko odpowiedzią na Twoje zachowanie. Wiem to z własnej, codziennej
        praktyki i Zeby to zmienić musisz przestać słuchać swojej chorej wyobrażni
        (wiem, że to trudne, ale możesz się postarć) i zacząć zachowywać się normalnie
        i przedz wszystkim nie unikać ludzi, a zobaczysz, że wszystko wróci do normy. A
        jeśli nie wróci, tzn. Ze na prawdę nie byli tego warci.
        Powodzenia w próbach dotarcia do własnego Ja i pzemówienia mu do rozsądku.

        Huanka
Pełna wersja