potrzebuję pomocy!! ...psychologa??

12.01.07, 14:36
Mieszkam w poznaniu mam 19 lat...W sumie to życie mnie doswiadcza od
najmłodszych lat...Kiedy jeszcze ojciec mieszkał ze mną i moją matką byłąm
bita kablem i czym popadnie... kończąc 8 lat moja matka strasznie przezywała
rozwód z ojcem i została ze mną i moim 3 miesięcznym braciszkiem.... Ja
miałam zabrane w zasadzie całe dziecinstwo... Moja matka chodziła do pracy a
ja zajmowałam sie moim bratem... W końcu chodziło o nasze
przetrwanie...Ojciec miał firme zarabiał tysiące ale zeby płacic na nas
alimenty jakoś sie nie kwapił...dopiero po wielu rozprawach ui zszarpanych
naszych nerwach udało sie dojsc do jakiejs sumy 350 zł (na jedno dziecko)...
Potem zaczeły sie inne problemy... ja zaczełam dorastac wkraczac w nowe
towarzystwo i jak to młodziez buntowałam sie czesto... Moja matka zaczeła w
interwenci dzwonic po ojca... a ten znowu mnie bił i wyzywał od narkomanki :/
to było straszne... czułam sie jak najgorsza ku.. w rodzinie chociaz wcale
tak nie było... zawsze dobrze mi szło w szkole.... i tak jest do tey pory...
w tym roku piszę mature....i mam obawy ze nie zdam... poniewaz moja matka mi
wjezdza poządnie na psychike :( kiedys napisałam jej list...co tak naprawde
czuje... i ze chciałabym zeby było miedzy nami ok....napisałam jej takze
wszystko to czego nigdy w zyciu bym jej pewnie nie powiedziała bo nie mam
odwagi...bo oby dwie traktujemy sie jak obce osoby.... napisałam jej o tym ze
zostałam zgwałcona.... a ona nawet sie tym nie przejeła powiedziała tylko ze
mi nie wierzy i chce dowodów :( mogła bym jeszcze na ten temat pisac ale juz
nie mam sił... to wszystko mnie przerasta...teraz jeszcze jest mój brat...ma
12 lat i moja matka nastawiła go przeciwko mnie... :( a ostatnia sytuacja
która sie wydarzyła kiedy zebrałam sie na odwage zeby powiedziec znowu matce
o co mi chodzi...zaczełam krzyczec.... wykrzyczałam jej co czuje... a gdy juz
skonczyłam.... moja matka zaczeła sie smiac... okazało sie ze wszystko
nagrywała na dyktafonie ;( ....proszę niech mi ktoś pomoże albo chociaz
poleci dobrego psychologa bo ja już nie wytrzymuje :(
    • street_pop Re: potrzebuję pomocy!! ...psychologa?? 12.01.07, 18:09
      Dziewczyno! migusiem uderz tam:

      www.kopd.pl/subpage.php?act=adarticle&subact=show_full&cat=oddzialy_terenowe&adarticle_id=113
      kopd.free.ngo.pl/osrodek.html
      www.dik-poznan.cop.pl/
      Wykonałas juz pierwszy wazny krok pisząc na tym forum i chwała Ci za to!
      Potrzebujesz jak najszybszej interwencji terapeutycznej! Nie zwlekaj! Nie ma na
      co czekac! Jestes ofiarą przemocy fizycznej i emocjonalnej i musisz sobie pomóc
      (z fachową pomocą profesjonalistów - rzecz jasna). Nikt inny nie zrobi tego za
      Ciebie.

      Powodzenia! Trzymaj się ciepło! Uda się!
    • cunts_r_still_runnin_the_world Re: potrzebuję pomocy!! ...psychologa?? 12.01.07, 21:07
      serce sie sciska jak sie twoj post czyta

      naprawde skorzystaj z rady w poscie wyzej, bedzie ok, jeszcze bedzie zajebiscie

      trzymaj sie
    • jan_stereo Re: potrzebuję pomocy!! ...psychologa?? 12.01.07, 21:34
      jak to Ci pomoze to Cie lubie,nie lubie wielu,wiec to raczej ustepstwo.
      • street_pop Re: potrzebuję pomocy!! ...psychologa?? 12.01.07, 23:08
        Postaraj sie też zorientowac czy masz w swoim otoczeniu osoby, które byłyby w
        stanie jakos Ci pomóc. Może jakas zaprzyjaźnina ciotka, moze masz jakąs ulubiona
        nauczycielkę, dalsza kuzynkę? Powinnas tez koniecznie porozmawiac z pedagogiem
        lub/i psychologiem szkolnym, wychowawcą.
    • taisy Re: Silwana... 12.01.07, 21:42
      Skorzystaj z pomocy tych adresow ktore Ci wyzej podano.
      Po twoim poscie widac, ze jestes na skraju zalamania psychicznego i jestes
      osoba bardzo wrazliwa. Sama teraz nie dasz sobie rady potrzebny ci ktos silny
      kto cie wesprze i pozbiera w calosc. A takze ktos kto wesprze twoja mame.Twoja
      mama tez potzrebuje pomocy. Jestes dzielna dziewczyna. Jeszcze moze byc wam
      dobrze w zyciu czego wam bardzo zycze.
      • street_pop Re: Silwana... 12.01.07, 23:05
        taisy ma rację -równiez Twoja mama potrzebuje pomocy oraz Twój brat. Jednak z
        postu wynika, że mama raczej nie będzie chętna do szukania pomocy, nie pomogą
        równiez najprawdopodobniej Twoje próby porozumienia się z nią, listy oraz
        staranie się byc dzielną za wszelką cenę. Wystarczająco długo byłas dzielna i
        nadmiernie odpowiedzialna za sytuacje które w zadnym wypadku nie powinny byc
        udziałem dziecka (alimenty, wychowywanie młodszego brata) - abstrahujac od
        szeroko pojętej przemocy. Bardzo trudno jest zmobilizowac ofiary przemocy do
        podjęcia terapii. Twoja mama również jest ofiarą, traktuje Cię w taki a nie inny
        sposób bo również najpewniej była sama tak traktowana. Ludzie czasami nie są tak
        do konca źli tylko piekielnie skrzywdzeni, maja rany tak wielkie, że muszą je
        oddawac dalej. Pamiętaj o jednym: nie ma w tym co Cię spokało absolutnie Twojej
        winy. I pamiętaj o tym, ze POD ZADNYM POZOREM NIE WOLNO CI SIE CZUC TAKZE WINNA
        Z TEGO POWODU ZE MAMA NIE BEDZIE CHCIAłA SZUKAC POMOCY (BO TAK MOZE SIE ZDARZYC).

        Teraz musisz zadbac i zawalczyc o siebie. Najlepiej wyprowadzic się z domu,
        postarac się zdac maturę i rozpoczac zycie na własny rachunek z terapią w tle -
        o ile będziesz w stanie, jesli skorzystasz z pomocy (patrz: linki). Jesli w tym
        roku nie zdasz matury - swiat sie nie zawali z tego powodu. Nie to jest
        najwazniejsze. Najwazniejsze to zebys ocaliła swoją duszę, swoje dalsze zycie -
        wspaniałe, które może nastąpic i które z pewnością w koncu nadejdzie :-) jestes
        w takim momencie życia, ze mozesz a nawet musisz zdecydowac o swoim dalszym
        losie. Przy odpowiednim wsparciu i terapii wszystko się uda! Zobaczysz! Musisz
        wziąc się za siebie bo nawet jeśli na chwile problemy znikną, to będa one
        powracac jak bumerang do Twojego dorosłego zycia, będa pojawiały się następne,
        które bedą wynikac z tych bieżacych, nierozwiązanych, i nie będziesz tego
        absolutnie świadoma. Taka terapia polega - nie na zmianie otoczenia (mamy, taty
        - chyba ze oni tez by się poddali terapii) ale na nauczeniu sie zycia z tymi
        traumatycznymi przeżyciami, przepracowaniu ich i wypracowaniu sobie nowych,
        dobrych sposobów radzenia z problemami, lękami, frustracjami itd. Nic nie zmieni
        juz Twojej przeszłosci ale masz wszelkie szanse by zmienic teraźniejszośc i
        swoją przyszłośc. terapia to jasna droga, wyjście z ciemnosci a po jasnej drodze
        stapa się pewnie i radosnie. Pójdź za ciosem! Trzymam mocno kciuki i wierzę, że
        się uda!
        Reszta zależy już wyłącznie od Ciebie!

        Ja również jestem z Poznania, gdyby cos to pisz na maila:
        street_pop@gazeta.pl
        Jestem całym serduchem z Tobą, masz przed sobą całe wspaniałe życie i odezwij
        się jak Ci idzie i jakie podjęłaś kroki.
        Usciski!
    • silvana88 Re: potrzebuję pomocy!! ...psychologa?? 13.01.07, 00:56
      dziekuje Wam za wszystkie rady i słowa wsparcia... choc ja nadzieje juz
      straciłam na lepsze zycie z matką to wciąz mam nadzieje ze mi samej w pojedynke
      sie jakos ułozy.... mam plany na przyszłosc i mam nadzieje ze uda mi sie je
      zrealizowac a wtedy pokaze moim rodzicom ze nie jestem byle jakim śmieciem za
      jakiego mnie uważają.... to boli :(
      • grazynaraj Re: potrzebuję pomocy!! ...psychologa?? 13.01.07, 02:05
        Drogie dziecko ,pisze tak bo mogłabys byc moja córka .Jestes silna i jestem
        pewna ze ci sie uda .Skoro jest tak jak piszesz to 19 letnia osoba moze zaczac
        samodzielne zycie.Po pierwsze zdaj mature ,poszukaj pracy ,kolezanki lub dwie
        i wynajmijcie małe mieszkanie i zamieszkajcie wspolnie .Nastepnie podejmij
        nauke.Odejdz z domu i jak najszybciej zyj na własny rachunek skoro masz taka
        trudna sytuacje .Napewno poprawia sie Twoje kontakty z rodzina i twoja psychika
        wyzdrowieje.Na odległośc wszystko wyglada inaczej.pozdrawiam
      • street_pop Re: potrzebuję pomocy!! ...psychologa?? 13.01.07, 11:16
        Silvanko! Plany rób dla siebie, nie dla rodziców by im cokolwiek pokazac.
        Spójrz, jak wiele zrobiłas w zyciu dobrego - uczyłaś się dobrze w tych
        tragicznych warunkach, praktycznie wychowywałas swojego brata i daję głowę, że
        starałas się byc ciagle lepsza by "zasłużyc sobie na ich miłosci". I czy cos się
        zmieniło w ich postrzeganiu Ciebie pomimo tych starań?

        Nie wiń sie również za te narkotyki, złe towarzystwo, przypadkowe kontakty
        sexualne (jesli miały miejsce))itd. to są zachowania autoagresywne (człowiek
        zadaje sobie sam pewien rodzaj bólu, cierpienia, robi się to podświadomie) bo ma
        bardzo zanizone poczucie własnej wartosci, za którym idzie poczucie winy, które
        z kolei biorą się z przemocy, której doświadczyłaś. To taki przykry,
        niebezpieczny mechanizm, takie błędne koło. Taki "płacz duszy", która nie może
        płakac w inny sposób. W rodzinach, w których panuje miłośc a rodzice zaspokajają
        wszystkie potrzeby psychiczne swoich dzieci - po prostu nie zdarzają się takie
        rzeczy, nie ma szukania akceptacji za wszelka cenę kosztem swojego zycia i
        zdrowia, kosztem swojej duszy.

        Nawet jeśli uda Ci się wyprowadzic z domu, rozpocząc zycie na własny rachunek,
        to bedzie to spokój pozorny (choc niewątpliwie bardzo wazny na ten moment). Masz
        za sobą wielkie cierpienie, ktoremu nalezy przyniesc ulgę za pomocą terapii (a
        także modlitwy jesli jestes wierząca). Taka terapia jest NAJWAZNIEJSZA. Dla
        dobra swojego, swoich przyszłych związków, dzieci, które urodzisz za kilka lat -
        powinnas się na nią zdecydowac. Proszę, nie zaniedbaj tego!

        Myślę, że dobrym rozwiązaniem dla Ciebie na ten byłoby gdybys zgłosiła się JUZ
        do hostelu dla ofiar przemocy (w Chybach - patrz: link) i została tam do czasu
        matury. Miałabys spokój do nauki i wsparcie terapeutyczne. W ten sposób istnieje
        wieksza szansa, ze zdasz tę maturę w tym roku niz jesli miałabyś pozostac w
        domu. To ważna zyciowa decyzja a Ty jestes silną, odważną dziewczyną. Równiez
        wychowawca/pedagog szkolny powinien o tym wiedziec jeśli tę decyzje podejmiesz.
        A potem damy radę - studia dzienne lub zaoczne (są stypendia nawet dla zaocznych
        w trudnej sytuacji materialnej). Dasz sobie radę! Najwazniejszy jest pierwszy krok.

        Jestes wspaniałą, mądrą dziewczyną! Całe zycie przed Tobą!
        • paolo89 Re: potrzebuję pomocy!! ...psychologa?? 13.01.07, 12:16
          wiesz co..skopiuj ten tekst co tu napisalas i wyslij emailem pod adres

          ppppnr1online@tlen.pl

          to jest kontakt do Publicznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej W
          Czestochowie, przy ktorej dziala Poradnia ON LINE (ppppnr1.ids.czest.pl).
          Termin odpowiedzi ok 10 dni.
          oczywiscie troszke rozwin ten wątek w emailu do nich. Napewno Ci coś doradzą,
          jak rowniez dadza namiary na "swoich ludzi" w Twojej okolicy.

          pozdrawiam, trzymaj sie wszystko bedzie dobrze;)
          • paolo89 Re: potrzebuję pomocy!! ...psychologa?? 13.01.07, 12:22
            oczywiscie w tym emailu zaznacz, iz nie jestes z Czestochowy tylko z...XXX
            i popros o namiary na jakas publiczną poradnie u Ciebie.
            • bszalacha Re: potrzebuję pomocy!! ...psychologa?? 14.01.07, 21:49
              Dobrze,że wymyślili ten intrnet,bo czasem czlowiek nie ma komu powiedzieć
              waznych rzeczy.Czy Silvana nie powinna mieć jakiegoś prawa do kuratora w swojej
              sprawie?Myslę też,że skoro tylu z nas rozumie jej sytuację to może mieszkańcy
              Poznania mogliby na miejscu ustalić jakieś kroki i dziewczynę
              wspomóc.Zrobilibysmy wspaniałą rzecz.Ja niestety jestem z drugigo końca.
              • silvana88 Re: potrzebuję pomocy!! ...psychologa?? 15.01.07, 00:23
                chciałąbym w końcu wyjsc z tego ....ale już nie wiem czy wogóle jest sens cos
                robic w tym kierunku bo moja matka ma po swojej stronie osoby z rodziny... i
                choc oni nie widzieli jak to wszystko wygląda ... jak ja jestem traktowana
                przez mame to zawsze ja bede tą najgorszą... Oni myślą że to wszystko moja wina
                i że tylko mama w tej rodzinie cierpi bo ona przezyła rozwód z ojcem... ale
                nigdy nie wysłuchali jak ta cała sytuacja wygląda z mojej strony... :( jest tez
                we mnie taka niepewnosc ...czy moze nie zrobie mamie krzywdy jakimis kolejnymi
                krokami w tej sprawie ?? ja tylko chce mieć spokój... hmm... w sumie to
                najbardziej potrzebne by mi było w tym momencie to usamodzielnienie sie....ale
                to nie jest takie łatwe w dzisiejszych czasach...
                • street_pop Re: potrzebuję pomocy!! ...psychologa?? 15.01.07, 10:45
                  Silvanko!
                  Napisz do mnie na maila: street_pop@gazeta.pl bo nie wiem, czy Twój nick
                  automatycznie oznacza maila, nie wiem jak to jest tu na forum, taki jestem
                  trochę internetowy kretyn :-)

                  Trudno, jesli w rodzinie nie masz nikogo godnego zaufania, ale tak juz pewno
                  jest i tego nie zmienimy, trzeba będzie skorzystac z pomocy w innych źródłach, a
                  zapewniam Cię - są takie źródła. Możemy się wybrac razem do tych "źródeł",
                  możesz dowiedziec się wielu rzeczy o tym, jakiej pomocy mogą Ci udzielic, jak to
                  wszystko wygląda. Nie obliguje Cię to jeszcze do podjęcia jakiejkolwiek decyzji,
                  bo ona należy do Ciebie.

                  Musisz się zastanowic, czy chcesz mamie "zrobic krzywdę w tej sprawie"
                  podejmując kroki usamodzielnienia się i odejścia z domu, czym bardzo byś sobie
                  pomogła, czy nadal chcesz tkwic w tym bardzo chorym układzie i sobie te krzywde
                  wyrządzac. Człowiek ma nie tylko prawo, ale i obowiązek walki o siebie! Czytając
                  Twojego ostatniego posta, nie można oprzec się wrazeniu, że "kipisz" wręcz
                  nadmiernym poczuciem winy i odpowiedzialności - i w tym jest pewno "pies
                  pogrzebany", dobitnie świadczy to o tym, że wymagasz natychmiastowej pomocy
                  terapeutycznej. To nie wzięło się znikąd tylko z okoliczności Twojego
                  funkcjonowania w rodzinie. Nie jestes odpowiedzialna za to, że tak to wszystko
                  wyglądało, za samopoczucie mamy tez nie jestes odpowiedzialna bo to zadanie
                  dorosłych zapewnic dzieciom odpowiednie warunki do rozwoju a Twoi rodzice tego
                  nie zrobili! I trzeba cos z tym zrobic. Nie zmienisz sytuacji w domu,
                  postrzegania mamy jak ofiary przez znajomych, resztę rodziny... Trudno jest
                  zmienic rzeczywistośc - zwłaszcza taką. MOzna zmienic jedynie swoje wewnętrzne
                  postrzeganie. Ale zdarza się też tak, że czasem takie radykalne kroki i
                  przysłowiowy "obuch w łeb" sa takze korzystne dla reszty rodziny, ktora po
                  doświadczeniu, co/kogo tak naprawdę straciła, decyduje się na zmiany. To
                  niestety, nie zdarza się czesto :-(

                  Istnieje kilka możliwości rozwiązania Twojej sytuacji - ale prawdopodobnie
                  będzie to bardzo trudne jeśli pozostaniesz w domu. Jest na pewno jakimś
                  rozwiązaniem kurator sądowy - ale to tylko pewna opcja (dzieki, bszalacha, za
                  podpowiedź!). Jakiś profesjonalista powinien rozeznac się bardziej w Twojej
                  sytuacji i pomóc Ci w podjęciu własciwych kroków - najlepszych dla Ciebie bo
                  każda sytuacja jest inna.

                  Finansowe uniezaleznienie się od rodziców jest jak najbardziej mozliwe. Istnieją
                  stypendia socjalne dla studentów dziennych i zaocznych (dla zaocznych od
                  niedawna), masz także prawo do alimentów jeśli Twoja sytuacja finansowa będzie
                  ciężka, i to bez względu na to, jaki kierunek będziesz studiowała - dzienny czy
                  zaoczny, czy wieczorowy. Zresztą, kazdy pełnoletni człowiek który znalazł się w
                  cięzkiej sytuacji finansowej ma prawo ubiegac się o alimenty od najbliższych
                  członków rodziny bez względu na to, czy dalej studiuje czy nie. Jedynie gdybyś
                  studiowała zaocznie i pracowała to wowczas alimenty nie beda ci przysługiwac.
                  Ponadto jako osoba pełnoletnia teraz Ty bedziesz wystepowac o alimenty do
                  swojego ojca, a nie - mama jak dotąd i to bez wzgledu na to, czy będziecie
                  mieszkac razem czy nie. Tak więc, skromnie bo skromnie, ale masz mozliwośc zycia
                  na własny rachunek nawet wówczas jeśli bedziesz studiowała dziennie, masz
                  oczywiście tez zawsze możliwośc podjęcia pracy dodatkowej albo podjęcia pracy na
                  etat, "na dobre". Jest zatem kilka opcji.

                  Nie ma się co zastanawiac, gdybac... Idziemy tam, gdzie należy iśc, dowiesz się,
                  jakie masz inne mozliwości i sama zdecydujesz. Nic Cię to nie kosztuje. Trzymaj
                  się ciepło! Czekam na Twojego maila!

Pełna wersja