zielona.ona
15.01.07, 18:34
Zanim będą śmichy – chichy… proszę Szanownych Wyśmiewaczy o zauważenie ze …
wcale to takie cholera łatwe nie jest i tylko wyjątkowo mało "empatyczne" i
wyluzowane jednostki (hiehie- glownie mężczyźni - to akurat zart ;)
przechodzą przez proces zrywania bezboleśnie :-/
Ja aż tak asertywna i bezstresowa nie jestem żeby spłynęło to po mnie jak po
kaczce choc oczywiście doceniam ze to ja jestem w lepszej sytuacji jako Osoba
która zrywa a nie Sierota z która zerwano ;)
Może króciutki zarys problemu:
Z facetem jestem krotko (jakies 3-4 miesiące) , od początku to on był strona
bardziej aktywną w dążeniu do spotkań , angażowania się , zapewniania o
uczuciach itp. Chyba troche zagłaskał kotka na śmierć bo jestem nim
śmiertelnie zmęczona i nie mam najmniejszej ochoty
kontynuować ....czegokolwiek… :-/
Nie ta bajka i już – i należy to jak najszybciej skończyć bo szkoda czasu i
mojego i Jego. :-/
Inna rzecz – ze z cala pewnością nie darzę go (ani nie darzyłam ) żadnymi
gorącymi uczuciami – ot, miły facet z którym milo się spędzało czas (może
moja wina ze nie zareagowałam odpowiednio jak się zorientowałam ze zaczyna
się b. angażować - tylko pozwoliłam żeby potoczyło się to dalej – no ale to
zostawmy – bo stało się)
A zaangażował się i to bardzo :(.. I widzę ze cholernie mu zależy.
Mi nie – wiec nie będę z faceta strugać wariata – ale żeby nie było ze ja
taka święta i szlachetna – to powód jest tez taki ze spotkałam Mężczyznę ,
który mi dosyć poważnie zawrócił w głowie i tu… skoki adrenaliny i mocne
bicie serca na jego widok mam :)
Czyli Pan nr 1 do odstrzału…...:-/:-/:-/
A teraz clou:
Nie mam za bardzo pomysłu – jak zerwać – to znaczy jak to zrobić żeby jak
najmniej uraznic i zrani Pana No`1.
Chłopina jest w porządku, .........świństwa mi żadnego nie zrobił , nie
zdenerwował , nie wkurzył i........ powiem szczerze.......i tak i tak będę
się czuła trochę jak ostatnia świnia :( wiec chce to jak najbardziej
zminimalizować….. /swoje zle samopoczucie/
Można ostroznie powiedzieć ze go tam troche lubię i to jest ten problem
bo generalnie jak kogoś lubimy to nie czujemy się za fajnie strzelając
mu „sympatyczna” informacja prosto w łeb….:-/ [ aha - zadne klimaty "zostanmy
przyjaciolmi" nie wchodza w gre!!!!/
Tym bj . ze On cały w skowronkach - wogole nie zauważa moich akcji
mających na celu zniechęcenie go – typu odwoływane randki, czasem
nieodbierane telefony, wymigiwanie się brakiem czasu itp.
Albo nie chce zauważyć .???:o
Wiec trzeba postawić sprawe jasno.:-/
Wiem ze najłatwiej było by mi przestać się odżywać – po prostu … ale
wiem tez ze to najbardziej chamskie i gó..arskie zachowanie jakim można
komuś przywalić – wiec odpada.
Wiem ze najbardziej elegancko – spotkać się i spokojnie wytumaczyc co i
jak .No ale – kontakt bezpośredni jest najbardziej traumatyczny dla mnie w
tym momencie – i będę nagabywana żebym odpowiedziała dlaczego… itp. ,
pozatym cholera wie tak naprawdę jak on zareaguje (może się wścieknie i
zarąbie mnie krzesłem ?:)
Nie znam go aż tak dobrze żeby wiedzieć jak reaguje w stresowych sytuacjach ;)
Wiec może sposób pośredni – czyli mail lub telefon – mało elegancki ale na
dystans – i nie będę musiała wysłuchiwać ewentualnych pretensji czy jakiś
ewentualnych , bo cholera go tam wie… inwektywów pod moim adresem ….
Pytanie nr 2 - na pewno będzie chciał żeby mu wytłumaczyć „dlaczego”.
No i pewnie na jakies tam słowo wyjaśnienia zasługuje a nie tylko „Nie
spotkamy się więcej, pa…..”
Tłumaczyć się za bardzo nie mam zamiaru ale COŚ powiedzieć musze.
Najchętniej cosik takiego żeby ta męska duma, męskie ego nie zostało az tak
strasznie zdeptane – wiec zastanawiam się….
Walić prosto z mostu w stylu „Znudziłeś mi się, nie robisz na mnie (i nie
robiłeś) jakiegoś większego wrażenia….i wogole to poznałam Faceta na widok
którego miękną mi kolana…, wiec sam rozumiesz….” ????
Czy cos wymyslec łagodniejszego?
Tylko co do cholery?!?!?!?
Wiec, niniejszym bardzo proszę o rade – może macie jakies świeże i
oryginalne pomysły....?
Ja na razie mam jeden – ze dostałam świetna ofertę pracy za granica i za
tydzień wyjeżdżam…. Ale On jest tak nakręcony ze jeszcze gotowy się
zadeklarować ze pojedzie ze mną, wiec to trochę do bani….
Jak wpadniecie na cos (lub jakiś patent na w miarę bezbolesne
odstawienie „niechcianej drugiej połówki” macie) – to się nie krepujcie
podzielić tym ze mną ;)
Dzięki
PS. Aha – pomysł ze jestem lesbijka – nie przejdzie (too late ;))