matka ktora wiecznie narzeka...

15.01.07, 22:56
nie miala latwego zycia.. ale nic nie zrobila zeby bylo inaczej... zazdrosci
innym ktorzy maja kase.. wszystko jej przeszkadza... i trzeba tego
wysluchiwac.. jesli cos powie sie nie po jej mysli to sie obraza siada sam w
pokoju... cZlowiek sie stara zeby bylo ok ale zawsze jest nie tak jak byc
powinno najlepsza bylaby wyprowadzka ale brak kasy na wynajem ... jest duzy
dom wiec mozna sie pomiescic ...
    • iwona334 zaadaptuj sobie 15.01.07, 23:01
      jakies pomieszczenie w piwnicy, lub na strychu...

      bedzie cokolwiek dalej :)))
    • alinka24 Re: matka ktora wiecznie narzeka... 15.01.07, 23:15
      przemysle...
    • parasolka Re: matka ktora wiecznie narzeka... 15.01.07, 23:18
      no wlasnie najlepsza bylby wyprowadzka a moze zamiana domu na 2 mniejsze
      mieszkania? mysle ze to taki typ, ktory ciagle bedzie juz nie zadowolony
      chodzby nie wiem co sie mowilo i z 1 strony proponowalabym podsuwac jej jakis
      pomysl na spedzenie czasu, zeby miala rozrywke jakas a z 2 strony po prostu
      sluchac jej a 2 uchem wypuszczac to co sie uslyszalo..
    • ela282 Re: matka ktora wiecznie narzeka... 16.01.07, 07:41
      Może zacznij też narzekać.
    • street_pop Re: matka ktora wiecznie narzeka... 16.01.07, 10:35
      Nie zwracac uwagi. Z taka osobą to chyba trochę jak z dzieckiem - zwracasz uwagę
      i w ten sposób "nagradzasz" jej zachowanie. Czyli ani nie reagowac emocjonalnie
      ani nie daj Boże dyskutowac bo i tak "zawsze będzie wiedziała najlepiej" a Ty
      będziesz wiecznie sfrustrowana. Z moją było idealnie tak samo. Nawet gdy z nią
      mieszkałam to postawiłam jej granice w taki własnie sposób. Gdy przychodzi do
      mnie i cos tam zrzędzi to zawsze mam w rękawie jakis asertywny argument i dzięki
      temu dyskusja się kończy - ale takie dyskusje to naprawdę mają miejsce bardzo
      rzadko. Po prostu wyczuła po paru razach w jakis sposób moja siłę i byc może
      jakąs przewagę (może tez dlatego, że mam jakis autorytet i sympatię u innych
      ludzi a przecież "to, co ludzie powiedza jest bardzo ważne", podczas gdy od
      niej ludzie uciekają bo od takich ludzi prędzej czy później się ucieka)i boi sie
      dyskutowac na tematy dla siebie "niewygodne". Na histeryczne reakcje płaczu w
      ogóle nie reaguję, zero emocji z mojej strony, raczej taka "biernośc obok" - no
      chyba że przytrafi się jej cos bardzo złego tj. ostatnio ktos ja naprawde bardzo
      skrzywdził to wtedy pocieszam maxymalnie czule. Nie reaguje więc płaczem w mojej
      obecności bo wie, ze nic tym u mnie nie osiągnie. Dzięki temu nasze stosunki są
      dużo lepsze niz kiedyś, a ja mam święty spokój. Szanuje mnie i liczy się ze mną,
      czego nie moge powiedziec o innych czlonkach mojej rodziny, którzy ciagle daja
      sie wpuścic w jej szantaże emocjonalne - takie malutkie, niby niewidoczne ale
      jednak. Gdy Twoja mama będzie zagrożona samotnością, odejściem dzieci z domu,
      gdy znajomi nie będą chcieli jej odwiedzac, to wówczas moze trochę zmieni front.
      Bo takie jej zachowanie to rozpaczliwa próba zatrzymania ludzi przy sobie -
      jakkolwiek, byleby byli, nawet jesli te kontakty sa nieprzyjemne dla nich z jej
      powodu, to zawsze są jednak kontakty. Takiej osoby sie nie zmieni - stare
      przyzwyczajemnia, nawyki, przekonania. Nie będzie nagle nadążac za
      współczesnością bo żyje tzw. swoimi czasami i będzie przypisywac innym to
      wszystko złe, co dotyczy jej samej. Możesz tylko nauczyc się zyc z taka osobą -
      nie reagowac, nie musisz słuchac tego, co gada ani reagowac na jej obrażanie. i
      wyleczyc się z poczucia winy. Nic więcej nie zrobisz.
      • alinka24 Re: matka ktora wiecznie narzeka... 16.01.07, 11:27
        u mnie tez to w ten sposob wyglada. najlepszy sposob to nie wdawac sie w
        dyskusje kiedy zaczyna narzekac albo obgadywac ludzi ktorzy np maja wiecej
        pieniedzy . to chyba boli ja bardzo. najgorzej bylo kiedy zaczelam pracowac i
        kiedy cos sobie kupilam to zaczynala wzbudzac we mnie poczucie winy , co zreszta
        Jej sie udawalo . Bardzo wiele dla mnie zrobila iKocham Ja ale... dlaczego nie
        widzi tego co ma cudowne wnuki... prace.. dom .itp
        • street_pop Re: matka ktora wiecznie narzeka... 16.01.07, 13:21
          widzisz, zaczęłas pracowac, byc samowystarczalna - więc zagroziłas jej pozycji
          matki-bogini. Poczuła, że nadchodzi BRAK WPłYWU na innych. I im więcej będzie
          Twojego wpływu na Twoje zycie - tym bardziej ona będzie się czuła zagrozona,tym
          większa panika w jej głowie i tym bardziej bedzie wzbudzac w Tobie poczucie
          winy. To, czy się przed tym obronisz - zalezy wyłacznie od Ciebie.
          Im dłużej bedziesz się poddawała temu jej wzbudzaniu w Tobie poczucia winy - tym
          dłużej ona bedzie realizowac swój cel, którym jest BYCIE W CENTRUM UWAGI. a to
          najpewniej jej jedyny sposób na czucie się KIMS. Jesli traci kontrolę nad
          otoczeniem - czuje się nikim, traci grunt pod nogami więc żeby się przed tym
          obronic musi zdeprecjonowac innych (np. tych co maja kasę lub Ciebie poprzez
          wzbudzanie w Tobie poczucia winy i jaka to ty jestes niewdzięczna a ona sie
          poświęciła) - nadac sobie jakąs wartośc (a właściwie pseudo-wartośc). Dlatego
          najpewniej układa sobie relacje z Tobą, innymi, Twoim rodzeństwem na zasadzie
          jakiejkolwiek zależności - finansowej, emocjonalnej też. Traci mozliwosc
          finansowania Ciebie = traci wpływ. a taka utrata wpływu na tych, którzy byli
          marionetkami w jej rękach przez lata - boli jesli nie umie się funkcjonowac
          inaczej. To nie jest zdrowa miłosc - zaspokajanie potrzeb swoich dzieci ale
          miłosc do siebie i zaspokajanie potrzeb swoich własnych a dzieci są środkami do
          zaspokajania tych potrzeb. Na pewno Cię bardzo kocha i pewnie zrobiłaby wszystko
          dla Ciebie. Najpewniej nie umie kochac inaczej bo jej nikt tego nie nauczył. Na
          pewno nie ma rozeznania we własnych emocjonalnych potrzebach, pewnie nie szanuje
          siebie i w głębi duszy siebie nie kocha choc może gada co innego. Jesli brak
          miłosci i szacunku do siebie samej to trudno kochac innych ludzi.

          Dlaczego nie widzi wnuków, pracy, domu? Bo może nigdy tego nie straciła i nie
          miała szansy docenic tego, co ma? jeśli cos się ma na pstryknięcie palcem to
          trudno to docenic.

          Takie zachowania to klasyczna psychomnipulacja:
          www.tolle.pl/ksiazka/kieruj-swoim-zyciem
          To, czy sie jej poddasz - zalezy wyłacznie od Ciebie.
          Ona się nie zmieni. Tylko Ty mozesz rozpoznac jej strategie i nie poddawac się
          im. innego środka zaradczego nie ma. Zdetronizowac matkę - boginię może jedynie
          przekonanie, że "nic nie jest w stanie mnie zranic bez mojego własnego udziału"
          (E. Roosevelt). I kochac ją własnie taką, jaka jest. I przy tym kochaniu nie
          zapominac o kochaniu siebie samej.
          • faworyt_do_oscara Re: matka ktora wiecznie narzeka... 17.01.07, 23:13
            Mam wlasciwie to samo. W przeciwienstwie do twojej, moja matka ma duzo pieniedzy i uwaza je za
            najwieksza wartosc w jej zyciu. Wciaz zrzedzi, ze dala dzieciom pieniadze, a one tego nie docenily,
            przepuscily. Tysiace razy porownuje swoje dzieci do dzieci jej znajomych- "rodzice nic im nie dali, a oni
            sobie radza i na rodzicow nie narzekaja". Wyrobila w dzieciach przekonanie, ze nic im sie nie udaje, a
            to dziala jak samospelniajaca sie przepowiednia. Z ojcem nie gada, przyjaciol nie ma. Pograzona w
            glebokiej depresji, do psychologa isc nie chce. Mnie bezposrednie zrzedzenie jeszcze nie dotknelo
            (pewnie do czasu), bo jestem niby tym jednym dobrym dzieckiem, ale wciaz slucham jekow na temat
            rodzenstwa. No i o tym, ze zyc jej sie nie chce, ze nejlepiej byloby juz umrzec. Moze jestem glupia, ale
            chce jej pomoc. Jak?
            • street_pop Re: matka ktora wiecznie narzeka... 18.01.07, 10:38
              ... jakbym czytała o swojej. Też depresja, też kasa i nie chce jej się zyc. Jak
              sobie poradziłam - patrz poprzednie posty. I niestety, nie pomożesz jej. Pójście
              do psychologa to coś tak upokarzającego - to jednoznaczne dla niej do przyznania
              się, że ma problem i sama sobie nie radzi i "jest swirem bo tylko swiry chodza
              do psychologa" - w jej ocenie. A jaki narcyz (bo one niewątpliwie sa
              narcystyczne) przyzna się przed soba i swiatem, że ma problem? Sypnie im się
              cały fikcyjny świat, jaki sobie stworzyły.

              Możesz jedynie odciąc się od niej psychicznie i zawalczyc o to by Twoja psychika
              była zdrowa. Pomysl o swojej własnej przyszłej/obecnej rodzinie, męzu. Dla nich
              musisz się wyrwac z takiego chorego układu. Bo dzieci i mąz nie są
              odpowiedzialni za spustoszenie, jakie w psychice i emocjach czyni Ci mama i na
              pewno nie chcą ponosic konsekwencji tego spustoszenia.Człowiek ma wolna wolęi to
              chyba największy kapitał, jaki ma.
    • brak.polskich.liter Re: matka ktora wiecznie narzeka... 18.01.07, 01:32
      alinka24 napisała:

      > nie miala latwego zycia.. ale nic nie zrobila zeby bylo inaczej... zazdrosci
      > innym ktorzy maja kase.. wszystko jej przeszkadza...

      Coz, to jej zycie, jej podejscie i jej problem. Nie Twoj.

      > i trzeba tego wysluchiwac..

      Nie trzeba. Wystarczy spokojnie oswiadczyc, ze o tym juz rozmawialyscie i juz
      dosyc. Jesli nie przestanie nawijac - wyjsc. Po kilku probach moze zalapie, ze
      NAPRAWDE nie zyczysz sobie trucia dupy.

      > Jesli cos powie sie nie po jej mysli to sie obraza siada sam w
      > pokoju...

      O, to dobrze. Niech siedzi. Przynajmniej masz ja z glowy.

      > cZlowiek sie stara zeby bylo ok ale zawsze jest nie tak jak byc
      > powinno

      To niech sie czlowiek nie stara. Po cholere sie starac? Szkoda energii. Lepiej
      zajmij sie czyms przyjemniejszym, a wiecznie niezadowolona mamunia niech sie
      sama soba zajmie.



      • street_pop brak.polskich.liter 18.01.07, 10:30
        Podpisuje się pod Twoją wypowiedzią obiema rękami. Po prostu trzeba różnicowac
        swoje zycie od zycia mamusi.
    • alinka24 Re: matka ktora wiecznie narzeka... 18.01.07, 12:48
      U mnie też tak jest ze z ojcem nie gada albo sie z nim kłóci. A ja mam akurat z
      nim dobry kontakt. Powoli uczę sie odcinać i myslec o swojej przyszlej rodzinie.
      na szczescie pomaga mi narzeczony ktory ze mna mieszka i z racji jego charakteru
      (wieczny optymista) obraca wszystko w zart. Najgorsze co robilam to kiedy
      wciagalam sie w te rozmowy narzekania ale juz mam dosyc. mam nadzieje ze bedzie
      lepiej.
      • street_pop Re: matka ktora wiecznie narzeka... 18.01.07, 13:55
        poczytaj tez jakies książki o psychomanipulacji, tzw. wampirach emocjonalnych,
        toksycznych rodzicach. Takie czytanie tez się bardzo przydaje. im jest się
        bardziej otwartym na obiektywna wiedze w danym temacie, tym łatwiej Ci potem
        przyjdzie to odcięcie się psychiczne.
    • purecharm To jej dom i moze narzekac ile wlezie. Nie podoba 18.01.07, 22:19
      Ci sie, to sie wyprowadz. To wstyd, aby dorosla dziewczyna nie byla niezalezna.
      • street_pop Re: To jej dom i moze narzekac ile wlezie. Nie po 18.01.07, 22:24
        Fizyczna niezaleznośc to jedno. Psychiczna - to drugie. Znam 55-latka, który
        psychicznie nie uwolnił się od matki-munipulatorki nigdy choc mieszkał osobno.
        Fizyczna niezależnośc, odległosc to tylko połowa sukcesu. Wazna - fakt.
      • alinka24 Re: To jej dom i moze narzekac ile wlezie. Nie po 19.01.07, 16:30
        Dom byl ojca a teraz jest mój. warunkiem bylo aby mogli w nim dalej mieszkac.
    • lalkajakzadna mam to samo 20.01.07, 00:08
      ale za duzo by pisać, jakbym miala opisywać wszystkie zachowania mojej mamusi.
      To jest taki wachlarz toksycznych zachowań i emocji, że każdemu by zaimponowało.
      Alinka trzymaj się i nie dawaj.
      U mnie jest nie tylko ze skrajności w skrajność, ale z widocznym brakiem
      jakichkolwiek zasad - tzn.jest jedna zasada "co wolno wojewodzie to nie
      Tobie..." a dalej wiecie jak.

      Jej działania odniosły efekt w postaci mojego zalamania nerwowego, myśli
      samobójczych, zawalonych wielu miesięcy życia i popaprańców, którzy się do mnie
      kleili. Pilnuj pracy, bo jak ją stracisz tfu tfu to ona Ci wtedy dopiero pokaże
      (tak jak moja udowodniła mi jakim jestem g... - z przeproszeniem)a wtedy
      miesiącami albo pólroczami będziesz wychodzić z dołka.

      Znam przyczyny jej zachowania, ale myślałam, ze tak zachowuja się ludzie w
      trudnej sytuacji materialnej pochodzący z marginesu.
      Cóż nie zaprezentowałam się tutaj ładnie, nie mam się czym pochwalić.
      Ale piszę tylko po to, żeby nie zwariować, bo nie mam z kim porozmawiać.
Pełna wersja