kasper254
19.01.07, 21:00
W roku 2005 moje małżeństwo na mocy wyroku sądowego (na zasadzie porozumienia
stron)przestało istnieć. Z pozwem rozwodowym wystąpiła b.żona,
stwierdzając,że 30-letni zwiążek małżeński nie ma juz sensu i przyszłości.
Moje perswazje, aby b.żona zrezygnowała z rozwodu w imię trwałości naszego
związku, nie odniosły skutku. Pochodzę z bardzo biednej rodziny (czworo
dzieci wychowywanych przez samotną matkę). Koszty naszej uroczystości
weselnej pokryli w całości rodzice mojej b.żony,kupując także obrączki
ślubne.Całe życie ciężko pracowałem,imałem się wszelkich zajęć, aby zapewnić
byt rodzinie. Wykształciliśmy dwoje dzieci: obecnie są
samodzielne,zabezpieczone finansowo. Pochodzenie społeczne i bieda były skazą
na mojej psychice; stanowiły istotny impuls podejmowania różnych działań
zawodowych. Płaca b.żony, której pracę szanowałem, przez wiele lat była
symboliczna,o co nie miałem i nie mam pretensji. Podział majątkowy nastąpił
zgodnie z życzeniem b.żony. Otrzymała większą jego część, gwarantującą Jej
kilkutysięczne (w zł.)wpływy, co nie stanowiło dla mnie większego problemu.
Jeszcze przed uzyskaniem formalnego rozwodu, b.żona wyprowadziła się,
zabierając nasze ślubne obrączki. Tłumaczyła, że kupili je Jej rodzice i nie
mam do nich żądnego prawa. Postępowanie w tej mierze jest dla mnie niepojęte.
Przeżyłem szok. Na moje ustawiczne prośby o zwrot mojej obrączki odpowiadała,
zę mogę ją odzyskać za kwotę 9 000 zł. Obrączka taka kosztuje około 300 zł.
Zaznaczam, że sprawy finansowe nie stanowią dla mnie problemu. Nie mogę
jednak zrozumieć i pogodzić się z postępowaniem b.żony; być może chodzi o
upokorzenie mnie..? Może jestem sentymentalny, naiwny, etc., ale ta obrączka
stanowi dla mnie pewien symbol, pamiątkę przeszłości. Z góry dziękuję
wszystkim, którzy będą mogli poradzić mi, jak mam się zachować w tej
bezprecedensowej sprawie. Być może wasze argumenty pomogą mi w przekonaniu
b.żony.