Dziecko z poprzedniego związku

26.01.07, 19:50
Czy z mężczyzną "posiadającym"na wychowaniu 14-letniego syna da się normalnie
i do tego szczęśliwie żyć?Jesteśmy razem 6 lat od roku mieszkamy razem mamy
cudowną 15 -miesięczną córeczkę i wszystko byloby różowo gdyby nie fakt ze
mój mezczyzna musi wychowywac praktycznie sam dorastajacego syna.Ja mam 27
lat a On 38 jest nam dobrze razem póki nie pojawia się na horyzoncie jego
syn ,bo wtedy nasze plany,zamierzenia schodzą na dalszy plan,nasze życie jest
podstosowane pod "młodego"bo przecież on nie ma "normalnego "domu,rodziców
itp. i trzebu Mu to wszystko teraz cały czas rekompensować spełniając Jego
coraz większe zachcianki również finansowe.W miesiącu jego potrzeby sięgają
kwot 200-300 zł,nowe mp4,rolki,skuter,dodam ze ja nie pracuje wiec fakt jest
jasny ze spelniajac Jego kaprysy oszczedzamy my,ja i nasza córka córka.Jednak
tatus -synkowi nigdy niczego nie odmowi bo przeciez maly jest pokrzywdzony
przez zycie!Mysle ze to sie nigdy nie zmieni i mam dosc nawet nie calej tej
sytuacji ale samego podejscia do sprawy mojego partnera.
    • tora83 Re: Dziecko z poprzedniego związku 26.01.07, 20:56
      Pamietaj, ze to jego dziecko. Czy Ty, bedac w takiej sytuacji zalowalabys
      czegos swojej corce???? Wiedzialas dobrze, ze mezczyzna, z ktorym sie zwiazalas
      ma syna. Wystarczy troche wyobrazni ... i przyszlosciowego myslenia.
      • taisy Re: A jak ty sobie to wyobrażasz,ze 26.01.07, 21:48
        dla ciebie i dziecka zostawi poswieci dobro swojego dziecka? Chlopak ma swoje
        potrzeby, tak jak wiekszosc w jego wieku mlodziezy. To DOBZRE ZE OJCIEC DBA o
        swoje dziecko.
        Widzialas o istnieniu dziecka wczesniej, wiec trzeba było mysleć wczesniej i
        nie pakowac sie w taki zwiazek.
        To jest nieludzkie, POTWORNE, żadac aby przestal dbac o swoje dziecko! I
        jeszcze do tego wyliczac pieniadze.
        • tora83 Re: A jak ty sobie to wyobrażasz,ze 26.01.07, 21:54
          Zgadzam sie absolutnie.
    • jsolt Re: Dziecko z poprzedniego związku 26.01.07, 22:04
      powiem tak, jeżeli ten post to nie podpucha, to jesteś straszna zołza
    • yagiennka Czy wy nie przesadzacie? 27.01.07, 11:56
      Dziewczyna napisała że facet dba o syna z poprz. związku kosztem związku
      aktualnego i kosztem drugiego malutkiego dziecka - tez przecież jest jego ojcem,
      no nie??
      Moim zdaniem dobrze oczywiście że dba o syna ale bez przesady, spełnianie
      wszystkich zachcianek dorastającego dzieciaka to prosta droga do wychowania
      pasożyta i lenia. Kupowanie i wydawanie na niego kasy powinien uzgodnić z była
      zoną. I skupić się na swojej aktualnej rodzinie. Mi się wydaje że facet
      zwyczajnie zagłusza wyrzuty sumienia, które ma - bo rozwaliło mu się poprzednie
      małżeństwo - i próbuje je sobie rekompensowac dawaniem kasy i prezentów synowi,
      takie "odkupienie win".
      A do autorki - radze po prostu szczerze porozmawiać.
      • monikaj1980 Re: Czy wy nie przesadzacie? 27.01.07, 12:31
        Czytam i oczom nie wierze,ludzie jedyna OBIEKTYWNA wypowiedz og"yagiennki"łatwo
        i przyjemnie jest krytykowac innych w skomplikowanej sytuacji ale te wasze
        opinie sa chyba podyktowane wasza prywatna sytuacja!Gdzie sens i logika zeby
        cale zycie ofiarowac "gwiazdke z nieba" chlopakowi ktory to bez skrupulów
        wykorzystuje i ma wciaz nowe potrzeby a tatus bierze kredyt bo nie da rady
        kupic nowego skutera za gotowke a kombinezon na zime dla naszego dziecka kupuje
        ja za zaoszczedzone "becikowe"!Jaka to sprawiedliwosc i rowne traktowanie
        wszystkich czlonkow rodziny?
        • wiedzma15 Re: Czy wy nie przesadzacie? 27.01.07, 14:11
          a czy o tym wszystkim powiedziałaś tylko nam, czy jemu też?

          i co to znaczy, że ma "na wychowaniu" - czy to znaczy, że tylko on go utrzymuje, czy też, że bierze aktywny udział w procesie jego wychowywania? takiego, żeby zrozumiał, że tata nie jest tylko sponsorem, ale przyjacielem, autorytetem, itp.

          wiem, chłopak jest w trudnym wieku i młodzież ma teraz znacznie większe wymagania finansowe od rodziców, ale na pewno zrozumiałby, że na coś ojca nie stać

          problem masz nie z powodu dziecka, tylko z powodu złej komunikacji z partnerem

          • yagiennka Re: Czy wy nie przesadzacie? 27.01.07, 15:21
            No własnie mi sie też wydaje, że przede wszystkim trzeba porozmawiac z facetem.
            Ale co do wygórowanych wymagań młodziezy jestem zdecydowanie za ukracaniem tego
            typu sponsorowania, nic dobrego z tego nie wynika. Jest różnica pomiędzy
            spełnianiem zachcianek i kupowaniem bardzo drogich prezentów na kredyt (jak
            dzieciak dorośnie i sam zacznie zarabiac to neich sobie kupi ten motor czy coś
            innego, rodzice się moga dołożyć i pomóc - bardziej doceni to zo zdobył) a
            zapewnianiem dziecku tego, co mu potrzebne do prawidłowego rozwoju i dojrzewania.
          • alfika Re: Czy wy nie przesadzacie? 27.01.07, 19:05
            wiedzmo, przeczytaj ostatnie zdanie pierwszego postu Moniki
            przeciez pisze wyraźnie, że wkurza ją postawa partnera, nie samo dziecko

            a bywa, że zanim sie porozmawia z kimś na drażliwy temat, myśli się czasem - i
            zasięga opinii tzw. bezstronnych ludzi

            (oczywiście nie pań, które raczej stoją na straży rozpieszczania dziecka z
            poprzedniego związku... czyżby niemal wrodzona niechęc do "tych drugich"? hehe)

            opieka tak, rekompensowanie tak - ale nie drogimi prezentami, a poświęcaną
            uwagą i mądrymi, rzeczowymi rozmowami (nie mylić z bleblaniem, jakiż to syn nie
            jest najważniejszy pod słońcem!)
            • wiedzma15 Re: Czy wy nie przesadzacie? 27.01.07, 19:17
              >jest nam dobrze razem póki nie pojawia się na horyzoncie jego
              syn ,bo wtedy nasze plany,zamierzenia schodzą na dalszy plan

              ... a ty alfiko może to zdanie przeczytasz...

              bo z całego postu wynika nie tylko to, że wkurza ją postawa partnera (choć tu upatruję - w złej komunikacji z nim - największego problemu moniki), ale że jego dorastający syn jest kimś kto burzy "harmonię" w ich związku

              skoro są razem kilka lat, to rozumiem, że ona była świadoma że on ma syna, mogła najwyżej nie przewidzieć jak się ta stuacja rozwinie

              > (oczywiście nie pań, które raczej stoją na straży rozpieszczania dziecka z
              > poprzedniego związku... czyżby niemal wrodzona niechęc do "tych drugich"? hehe)

              nie wiem, kogo masz na myśli...?

              > opieka tak, rekompensowanie tak - ale nie drogimi prezentami, a poświęcaną
              > uwagą i mądrymi, rzeczowymi rozmowami (nie mylić z bleblaniem, jakiż to syn nie jest najważniejszy pod słońcem!)

              ... i tu się zgadzam, ale z jakiegoś powodu układ wygląda tak a nie inaczej, dzięki temu syn traktuje ojca - jak rozumiem - głównie jak bankomat.
              • alfika Re: Czy wy nie przesadzacie? 27.01.07, 19:26
                wiedzma15 napisała:
                >
                > bo z całego postu wynika nie tylko to, że wkurza ją postawa partnera (choć tu
                u
                > patruję - w złej komunikacji z nim - największego problemu moniki), ale że
                jeg
                > o dorastający syn jest kimś kto burzy "harmonię" w ich związku
                >
                > skoro są razem kilka lat, to rozumiem, że ona była świadoma że on ma syna,
                mogł
                > a najwyżej nie przewidzieć jak się ta stuacja rozwinie


                to jest twoje rozumienie całości - nie moje
                a uwaga, z czym Monika ma problem... hmmm... nie lubię takich autorytatywnych
                wypowiedzi
                mogę? mogę :)


                >
                > nie wiem, kogo masz na myśli...?


                przeczytaj caluśki wątek - może czegoś się dopatrzysz?... :)


                >
                > > opieka tak, rekompensowanie tak - ale nie drogimi prezentami, a poświęcan
                > ą
                > > uwagą i mądrymi, rzeczowymi rozmowami (nie mylić z bleblaniem, jakiż to s
                > yn nie jest najważniejszy pod słońcem!)
                >
                > ... i tu się zgadzam, ale z jakiegoś powodu układ wygląda tak a nie inaczej,
                dz
                > ięki temu syn traktuje ojca - jak rozumiem - głównie jak bankomat.

                nie wiem
                ale nie podoba mi się opłacanie dziecka i spełnianie wszelkich zachcianek, czy
                finansowych, czy innych
      • bszalacha Re: Czy wy nie przesadzacie? 27.01.07, 19:47
        Zawsze się zastanawiam,gdzie są rodzice takich dziewczyn,które wychodzą za
        mężczyyzn mających dzieci i czego oczekują od swojego zięcia?Że porzuci wlasne
        dziecko dla ich córki?mYŚLAŁAM,ŻE ISTOTA MAJĄCA POWYZEJ DWUDZIESTKI JEST
        USWIADOMIONA PRZEDTAK WAZNYM KROKIEM O JEGO KONSWKWENCJACH/CHYBA,ZE W TEJ
        RODZINIE PORZUCA SIE DZIECI NP, NA SMIETNIKU/
        • moofka Re: Czy wy nie przesadzacie? 27.01.07, 19:52
          taka neksia w wieksozsci przypadkow przeprowadza predziutko prosciutka operacje
          myslowa - byla zona=byle dzieci
          i konsekwetnie uznania powyzszego od meza wymaga
          maz moniki jak widac jeszcze sie nie poddal praniu mozgu i zeszmacial do konca
          i chwala mu za to
          • alfika Re: Czy wy nie przesadzacie? 27.01.07, 19:55
            o rany... ale agresja...
            po co?
            • moofka Re: Czy wy nie przesadzacie? 27.01.07, 19:58

              stare urazy
              a "zle macochy" byly, sa i beda
              jak smutna rzeczywistosc pokazuje
              • monikaj1980 Re: Czy wy nie przesadzacie? 27.01.07, 20:12
                Droga moofko ,nigdy nie zyczylam zle nikomu,nigdy przenigdy bo uwazam ze
                wyrzadzone zlo powraca,ale tobie wypadaloby zyczyc takiej sytuacji w zyciu jaka
                jest obecnie u mnie,moze wtedy schowalabys swoje madrosci do kieszonki i jesli
                chcesz cos powiedziec to najpierw bys sprobowala postawic sie w takiej sytuacji
                zamiast wczuwac sie w role tego biednego pokrzywdzonego dzieciatka 14 letniego-
                bo jak narazie to moje dziecko ktore ma niewiele ponad rok jest tu najbardziej
                poszkodowane bo caly czas schodzi na dalszy plan ustepujac we wszystkim miejsca
                przyrodniemu bratu.Wyobraz sobie taka sytuacje ze pomomo drogich zakupow dla
                syna ja w taka piekna zimowa pogode chodze w jesiennych bucikach,pantofelkach a
                sanki dla naszej corki zostaly dzis POZYCZONE od sasiadow!!!!! zeby dziecko
                wiedzialo ze jest zima i mozna pojezdzic na sankach!Pytam jeszcze raz gdizie tu
                sens i logika? A chyba ja nie po to wiazalam sie z Nim zebym teraz musiala sama
                zaspokajac nasze wszystkie finansowe potrzeby,dziewczyno zastanow sie co
                bredzisz! ? Kazesz mi isc do pracy? Ja mam malutjie dziecko i nie oddam jej
                obcym ludziom na cale dnie po to zeby polowe tego co zarobie oddac na
                opiekunke ! po co kazesz mi to robic? Troche umiaru w zyciu ,skoro ja i moja
                corka mozemy sie obywac z potrzebami to Mlody tez chyba moze troche
                przystopowac? On rozumie jaka jest sytuacja>
                • moofka Re: Czy wy nie przesadzacie? 27.01.07, 20:50
                  monikaj1980 napisała:

                  > Droga moofko ,nigdy nie zyczylam zle nikomu,nigdy przenigdy bo uwazam ze
                  > wyrzadzone zlo powraca,ale tobie wypadaloby zyczyc takiej sytuacji w zyciu
                  jaka
                  >
                  > jest obecnie u mnie,moze wtedy schowalabys swoje madrosci do kieszonki i
                  jesli
                  > chcesz cos powiedziec to najpierw bys sprobowala postawic sie w takiej
                  sytuacji
                  >
                  > zamiast wczuwac sie w role tego biednego pokrzywdzonego dzieciatka 14
                  letniego-

                  ty jestes dorosla kobieta, a to jest dziecko z robitej rodziny
                  najbardziej pokrzywdzone
                  twoje dziecko pokrzywdzone nie jest, pomimo braku drogich bucikow
                  bo ma kochajaca matke i ojca, a naprawde jej wszytsko jedno czy ma buciki
                  elefanten czy ccc
                  14-nastolatkowi juz niekoniecznie
                  ma prawo marzyc o rolkach i prawo je od ojca dostac
                  nie sa to jakies wygorowane wymagania
                  piszesz, ze miesiecznie na "zachcianki" chlopca wydajecie 200-300 zl
                  to duzo?
                  dla nastolatka, od ojca? nie badz smieszna

                  > bo jak narazie to moje dziecko ktore ma niewiele ponad rok jest tu
                  najbardziej
                  > poszkodowane bo caly czas schodzi na dalszy plan ustepujac we wszystkim
                  miejsca
                  >
                  > przyrodniemu bratu.Wyobraz sobie taka sytuacje ze pomomo drogich zakupow dla
                  > syna ja w taka piekna zimowa pogode chodze w jesiennych bucikach,pantofelkach
                  a
                  >
                  > sanki dla naszej corki zostaly dzis POZYCZONE od sasiadow!!!!! zeby dziecko
                  > wiedzialo ze jest zima i mozna pojezdzic na sankach!Pytam jeszcze raz gdizie
                  tu
                  >
                  > sens i logika?

                  jeszcze raz powtarzam - nie wystarcza wam, to idz do pracy
                  wiele matek pracuje, wlasnie po to, zeby nie pozyczac butow od sasiadow


                  A chyba ja nie po to wiazalam sie z Nim zebym teraz musiala sama
                  >
                  > zaspokajac nasze wszystkie finansowe potrzeby,dziewczyno zastanow sie co
                  > bredzisz! ? Kazesz mi isc do pracy? Ja mam malutjie dziecko i nie oddam jej
                  > obcym ludziom na cale dnie po to zeby polowe tego co zarobie oddac na
                  > opiekunke ! po co kazesz mi to robic? Troche umiaru w zyciu ,skoro ja i
                  moja
                  >
                  > corka mozemy sie obywac z potrzebami to Mlody tez chyba moze troche
                  > przystopowac? On rozumie jaka jest sytuacja>
                  • monikaj1980 Re: Czy wy nie przesadzacie? 27.01.07, 21:01
                    jesli dla ciebie 200 -300 zl mies.na bzdety to jest smieszna kwota to gratuluje
                    poczucia rzeczywistosci ,chcialam zaznaczyc ze sa rodziny ktore utrzymuja sie z
                    zasilkow 380 zl a ty mowisz ze 300 zl to smieszne pieniadze i mozna sobie nimi
                    szastac i pytanie dlaczego eks zona ma swoje dochody tylko i wylacznie dla
                    siebie choc to chyba tez jej syn ? A ja powinnam zostawic male dziecko i isc do
                    pracy zeby Mu wszystko kupic czego akurat zapotrzebuje,dzis np zgubil tel.kom
                    wart 700 zl.Pytanie czy zgubilby go gdyby wiedzial ze tatus nie kupi zaraz
                    nowego ,lepszego,nowszego ja w jego wieku chodzilam na jagody i na swoje
                    zachcianki zarabialam sama stad dzis mam poszanowanie do pieniadza i nie mam
                    zlosci do rodzicow ze nie spelniali moich kaprysow tylko dziekuje im za ta
                    lekcje poszanowania pieniazkow i dzis nie powiem jak niektorzy ze 300 zl to
                    smieszne pieniadze bo wiem ze trzeba na nie ciezko pracowac !!!!!!!!!!!!
                    jeszcze raz gratuluje
                    • moofka Re: Czy wy nie przesadzacie? 27.01.07, 21:06
                      owszem, nie jest to duzo miesiecznie na potrzeby 14 latka
                      nie wiem, czy i jak wysokie placi alimenty twoj maz
                      i z kim na codzien mieszka
                      z tego co zrozumialam, to z matką, wiec swoj obowiazek matka wypelnia
                      tym bardziej dobrze to swiadczy z twoim mezu jako o ojcu, ze wiedzac ze matka
                      mu tych rolek nie kupi chce mu zrobic przyjemnosc
                      telefonu chyba nie zgubil na zlosc tobie, chociaz wyczytalam to miedzy
                      wierszami ;)
    • justine4 Re: Dziecko z poprzedniego związku 27.01.07, 17:18
      Dlaczego zastanawiasz sie dopiero teraz nad tym, kiedy juz macie wspolne dziecko?
      Moze wczesniej trzeba bylo pomyslec, ze on ma syna, ktorego kocha i bedzie
      chcial dac mu 'gwiazdke z nieba'(za te 200, 300 zl. miesiecznie).
      Wybacz, jesli to brzmi okrutnie, ale ja wlasnie bylam takim dzieckiem, ktorego
      potrzeby nie liczyly sie kompletnie.Ani dla drugiej zony mojego ojca, ktora
      wlasnie dbala, zebym nic nigdy nie dostala (bo przeciez maja malutkie dzieci,
      ktore duzo potrzebuja) ani dla meza mamy, ktory mial takie zdanie jak Jagienka,
      tylko,ze na jego potrzeby nigdy nie bylo za wiele pieniedzy..
      Patrze na to z drugiej strony.
      • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 27.01.07, 18:22
        Wszyscy sceptycy posluchajcie w/g mnie to jest troche nie w porzadku ze ja i
        moje dziecko musimy oszczedzac po to zeby utrzymac byla zone ,mieszkanie gdzie
        mieszka mlody i zapewnic spelnienie wszystkich jego kaprysow.On mieszka z matka
        ktora ma facetow,kolegow,przyjacioł itp,znika z domu na dnie i noce, swoje
        dochody ma na swoje potrzeby,za mieszkanie ,oplaty, itp.placimy my bo tam
        mieszka mlody kupujemy jedzenie i wszystko co potrzebne do gospodarstwa
        domowego z czego na rowno korzysta Ona ,no bo przeciez nikt tego przed Nią nie
        schowa !Nie tak mialo byc i nie tak to powinno wygladac!Trzeba by Jej odebrac
        prawa zeby mieszkal z nami ale jego zamieszkanie u nas jest niemozliwe z
        roznych wzgledow.No czy to normalne zeby calkowite utrzymanie jego imieszkania
        tamtego i naszego tez spadlo w pelni na nas?W takim przypadku to eks powinna
        placic alimenty na mlodego a najlepsze w tym wszystkim jest to ze niedawno
        miala wypadek samochodowy po imprezie pijackiej z kolejnym narzeczonym i teraz
        sie rehabilituje,leczy chodzi przy balkoniku,ma gorset no i jeszcze jej na
        dokladke musimy pomagac bo ówczesny narzeczony ktory prowadzil auto, umyl rece!
        Takze teraz syn jest jeszce bardziej pokrzywdzony bo tata ma druga rodzine i
        drugie dziecko a o mamie wyszla prawda kim jest i jak sie prowadzi.Niech nikt
        nie mówi ze to ja jestem niedobra kobieta bo ja to wszystko toleruje przez lata!
        Tylko juz nie starcza mi cierpliwosci i wykorzystywania mnie.po to zeby
        zapewnic wszystko bylej rodzinie! W takim rzaie po co on sie decydowal na zycie
        z nami,na wspolne mieszkanie skoro zyje przeszloscia,ja rozumiem ze trzeba
        pomoc ale wszystko ma jakies granice ,przeciez to jest destrukcyjne dla
        wszystkich! a jesli chodzi o mlodego to jemu zawsze wszystkiego BRAK ,markowe
        ciuchy,najlepszy fryzjer w miescie (DLA 14-LATKA !!!),kosmetyki,nic nie moze
        byc zwykle,ostatnio jak tata przykrocil kaske (bo widziano go pijanego !) to
        wzial nasze-ode mnie z domu-mp3 i sprzedal ! Tatusiowi z placzem powiedzial ze
        zgubil!Maly jest wyrachowany jak nie dostaje kasy to z placzem mowi ze tatus go
        juz nie kocha!ZGROZA a co bedzie jeszcze za kilka lat? pozatym dzieciom ktore
        maja za duzo pieniedzy i za malo kontroli nigdy nic madrego nie przyjdzie do
        glowy i kazdy nie zaleznie od wieku chyba zdaje sobie z tego sprawe ! ?
    • alexxa6 Re: Dziecko z poprzedniego związku 27.01.07, 18:25
      To bardzo złożony problem.I nie wolno tak odrazu potępiać gdy samemu nie jest
      się w takiej sytuacji.Napewno rolę odgrywa zazdrość o syna ,wytłumaczalna.Ale to
      też dziecko ,na dodatek partnera z którym założyłaś rodzinę,którego
      kochasz.Podejdź więc do tego w ten sposób.Porozmawiaj z mężem ,powiedz o swoich
      obawach,ale nie krytykuj jego syna ,nie okazuj niechęci ,bo to tylko pogorszy
      sytuacje.Spróbuj spojrzeć na sytuacje od strony tego chłopca.Bardzo dobrze
      świadczy o Twoim mężu że dba o dziecko,ale wytłumacz jemu ,że zasypywanie go
      prezentami nie zrekompensuje braku matki i pełnej rodziny.Postarj się z
      chłopakiem zaprzyjaźnić ,wyciągnij do niego rękę ,daj mu odczuć że jest
      członkiem rodziny .Ty jesteś dorosłą osobą z doświadczeniem życiowym,masz pełną
      rodzinę,dziecko ,dom ,on poszkodowanym,przez los dzieciakiem .To nie jego wina
      że taka jest sytuacja.Spróbuj to zrozumieć.

      vanilla-cafe.net/
      • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 27.01.07, 18:28
        Dziekuje alexxa
        • wiedzma15 Re: Dziecko z poprzedniego związku 27.01.07, 19:31
          rozumiem, że jest ci trudno funkcjonować w takiej sytuacji, ale czy gdyby partner zdecydował się sformalizować swoją opiekę nad synem i wystąpić o alimenty od eks żony to czy potrafiłabyś zaakceptować takie rozwiązanie?

          jeszcze raz doradzam rozmowę z partnerem - może on nie wie, że musisz oszczędzać, bo nigdy mu tego nie powiedziałaś? znam takie przypadki...
          jeśli brakuje pieniędzy na wasze potrzeby, porozmawiaj o tym - jeśli już tak bardzo czuje się odpowiedzialny za los swojej rodziny ( nie BYŁEJ rodziny!!!- czymś co można określić tym słowem powinien być wyłącznie związek z matką syna), niech równo między was rozdziela swoje zasoby finansowe - bo chyba jak przeczytałam, ty także nie pracujesz? rozumiem, małe dziecko - ale może powinnaś wytłumaczyć swojemu partnerowi, że małe dziecko i duże dziecko mają wcale nie tak odległe potrzeby - przede wszystkim potrzebują ojca...

    • moofka Re: Dziecko z poprzedniego związku 27.01.07, 19:47

      wcale mi cie nie szkoda
      wcale i w ogóle - delikatnie mowiac
      bo dobitniejsze slowa cisna mi sie
      w calej tej sytacji to chlopak jest ofiara i on potrzebuje pomocy
      chlopak jest podwojnie pokrzywdzony nie dosc, ze rodzice sie rozeszli, to
      jeszcze matka nie sprawdza sie i chlopak jest zupelnie sam
      z jednej strony pijaca matka z kolesiami i imprezami
      z drugiej macocha z pretensjami wyliczajaca mu nieswoje pieniadze wiedzialas,
      ze ma dziecko
      wiedzialas, ze ma zobowiazania
      widzisz, ze dzieje sie zle w jego rodzinnym domu
      zamiast mu pomoc, to jeszcze go obwiniasz, o to, ze w domu ma tak a nie inaczej
      chwala bogu, ze ojciec stanal na wysokosci zadania i stara sie jak moze, pomimo
      twojego gdakania, zeby chlopakowi zapewnic cokolwiek dobrego w tym trudnym
      czasie
      a jak ci malo kasy, to idz do roboty
    • remedium3 Re: Dziecko z poprzedniego związku 27.01.07, 20:21

      Pierwsze na co zwróciłam uwagę w Twoim poście to podział dzieci na jego i
      moje .
      Jeżeli zdecydowałaś się na życie z facetem po przejściach to POWINNAŚ
      ZAAKCEPTOWAĆ I PRÓBOWAC POKOCHAC JEGO DZIECI. Wasze dzieci są przyrodnim
      rodzeństwem JEGO DZIECI.
      Podstawą trudnego ale DOBREGO wychowania dzieci z takich związków jest
      wzajemne zrozumienie i tolerancja!
      Byłam dzieckiem z rozbitego związku i poniższy jest tez o mnie.

      justine4 27.01.07, 17:18 + odpowiedz
      Dlaczego zastanawiasz sie dopiero teraz nad tym, kiedy juz macie wspolne
      dziecko?
      Moze wczesniej trzeba bylo pomyslec, ze on ma syna, ktorego kocha i bedzie
      chcial dac mu 'gwiazdke z nieba'(za te 200, 300 zl. miesiecznie).
      Wybacz, jesli to brzmi okrutnie, ale ja wlasnie bylam takim dzieckiem, ktorego
      potrzeby nie liczyly sie kompletnie.Ani dla drugiej zony mojego ojca, ktora
      wlasnie dbala, zebym nic nigdy nie dostala (bo przeciez maja malutkie dzieci,
      ktore duzo potrzebuja) ani dla meza mamy, ktory mial takie zdanie jak Jagienka,
      tylko,ze na jego potrzeby nigdy nie bylo za wiele pieniedzy..
      Patrze na to z drugiej strony.

      • alfika Re: Dziecko z poprzedniego związku 27.01.07, 20:34
        ja nie widzę, gdzie dziewczyna nie akceptuje dziecka
        natomiast na pewno nei akceptuje układu, jaki powstał
        to duża różnica

        tu nei załatwi się swoich zadawnionych urazów, a co gorsza, można komuś
        bezsensownie dokopać
        jak się domyślam, Monika za Wasze dzieciństwo nie odpowiada...
      • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 27.01.07, 20:37
        remedium tego podzialu dokonalam nie ja lecz wlasnie tatus ! "TAM "jest syn
        biedny itd a tu jest nasza corka bardzo szczesliwe dziecko bo ma tatusia,tylko
        to nie o to chodzi gdzie ten tatus sypia ,nie to dziecko ma prawdziwego ojca z
        ktorym ten ojciec mieszka, ! tylko to dziecko ktore wie ze ma tego ojca.Bylabym
        obludna mowiac ze staram sie pokochac jego syna ,nawet sie nie staram bo to
        niemozliwe nigdy nie pokocha sie nie swojego dziecka tak jak dziecko ze swego
        łona chyba ze wychowuje sie je od malenkosci.Ale ja nie mam naprawde zalu do
        tego chlopoaka bo on moze kiedys dorosnie i bedzie nawet calkiem fajnie nam
        razem w naszych ukladach.Tu chodzi o chore podejscie ojca.Z tym jest mi ciezko
        sie pogodzic>Mam zbyt malo czasu zeby to wszystko opisac,
        • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 27.01.07, 20:49
          Gdy powiedzialam ze czuje sie zepchnieta na dalszy plan ,i jest mi przykro ze
          naszej corce nie kupi sie twgo czy tamtego to On poweiedzial ze nasza corka
          jest mala i nie rozumie ! A jego syn jest duzy i musi miec co zapragnie
          (doslownie()nie ma rzeczy ktorej On nie ma ,to mnie boli ,ja mam wielu
          przyjaciol i malutka dostala prawie wszystko od
          ludzi ,zabawki,ubranka,chodzik,jezdzik,na szczescie nie musialam Go prosic o
          kupno tych rzeczy ale gdy pojawia sie nowa potrzeba to ja musze myslec na czym
          zaoszczedzic zeby to kupic.Za pieniazki z becikowego kupilam nam do naszego
          mieszkania lozko ,malej kombinezon na zime, itp,Jego pieniadze????? Ktos
          wczesniej tak napisal ,JEGO pieniadze opamitania !!!!!!!!!!!!chyba skoro
          tworzyma jakas tam rodzine to pieniadze,potrzeby,wydatki sa wspolne,nie???????
          • wiedzma15 Re: Dziecko z poprzedniego związku 27.01.07, 22:37
            wiesz, Moniko, przepraszam, jeśli cię urażę, ale jeżeli jego pieniądze są wasze wspólne to chyba problemy i kombinowanie na czym zaoszczędzisz - też są wspólne,tak?
            inaczej to nie tworzycie żadnej rodziny

            a faktem jest, że 15 m-czne dziecko tak naprawdę nie wie jeszcze czego potrzebuje w sensie materialnym, więc bym się chyba aż tak nie oburzała na faceta za takie stwierdzenie. Jeżeli jest jako ojciec blisko z dzieckiem, to naprawdę nieważne w czym dziecko chodzi, ale może to kiedyś sama zobaczysz.

            po prostu wydaje mi się że tu największym problemem jest to, że nie umiecie rozmawiać o problemach

            aha - można pokochać cudze dziecko - nawet dwojga własnych dzieci nie kocha się jednakowo, wierz mi, co nie znaczy że cię namawiam, żebyś kochała syna swojego partnera - myślę, że po prostu jako osoba dorosła powinnaś widzieć znacznie więcej niż czubek własnego nosa i znacznie dalej niż rozpieszczony 14-latek, dla którego faktycznie rekompensatą braku ojca mogą być drogie gadżety.

            jeszcze raz zapytam, czy byłabyś w stanie zaakceptować taki układ, że jego syn mieszka z wami? odpadłyby wam wtedy wydatki na "tamto" mieszkanie i nie miałabyś poczucia, że musisz sobie czegoś odmawiać z powodu otrzeb "byłej" rodziny
          • bajadera3 podejście ojca 27.01.07, 22:56
            Chyba wiele Ci nie doradzę, ale doskonale rozumiem, że nie radzisz sobie z
            podejściem Twojego partnera do syna. To bardzo częste zjawisko w związkach tego
            rodzaju. I nic tu nie pomoże przygotowanie do takiej sytuacji, uświadamianie
            przez rodziców, w jaki związek się ładujesz ( jak sugerowała Pani psycholog). To
            wychodzi " w praniu ". Wg mnie brak porozumienia między Wami odnośnie
            postępowania w stosunku do syna Twojego męża , a również do córeczki powoduje
            takie spięcia. Bo przecież jesteście partnerami - rodzicami. Powinniście
            wspólnie podejmować decyzje, być lojalni w stosunku do siebie, wspólnie
            wychowywać swoje dzieci. Tak powinno być w małżeństwie, pomiędzy rodzicami.Pełne
            porozumienie i konsekwencja. A tu powstała sytuacja stawiania jednego dziecka
            na ołtarzu ( bo pokrzywdzone), drugiego na dalszym planie, bo ma rodziców. To
            bardzo niebezpieczne, ale jakże częste.
            Ja nie zdecydowałam się na urodzenie dziecka swojemu mężowi, bowiem widziałam ,
            jak traktował moją córkę z poprzedniego związku - bicie, maltretowanie
            psychiczne, odmawianie nawet kupna butów, bo wyrośnie.
            Drugi przykład - były partner, który zachwycony patrzył na nieletnią córunię z
            poprzedniego związku, kręcącą przed nim biodrami. Ja służąca im we wlasnym
            domu, zastanawiałam się jednocześnie, czy moje dziecko, daleko od domu, ma co
            jeść. I co się stało? Jak powiedziałam nie, nie musisz u mnie, poświęć temu
            dziecku trochę swojego własnego czasu i pieniędzy, zajmij się nią, nie sadzaj
            tylko przed moim komputerem lub telewizorem , bądź ojcem, to ją porzucił. Już
            nie chce mi się dodawać, że kiedy wymówiłam " pensjonat", to szybko policzył,
            ile go te samodzielne weekendy z córką kosztują. Czy to pranie mózgu było? Nie
            jesteśmy małżeństwem. To może brutalne przykłady, ale takie jest życie, a
            człowiek nieraz nie bardzo wierzy temu, co widzi. Niestety.
            I cos nie wydaje mi się, żeby to był dobry ojciec, skoro troszczy sie o jedno
            dziecko, a drugie zbywa. Może się okazać niebawem, że syna też kiedyś " oleje"
            Nie gloryfikujcie go Panie. Nikt nie jest lepszy ani gorszy. To szczęście dla
            tego syna, że ojciec ułożyl sobie życie, przynajmniej on, ma rodzinę,
            rodzeństwo, ma przystań. Syn przeżywa trudny okres, ale przecież to nie święta
            krowa. .
            Myślę, że Twój partner po prostu traktuje syna w ten a nie inny sposób, aby Cię
            upokorzyć. Wg mnie o to tu chodzi. Jesli tego teraz nie wyjaśnisz, nie
            przerwiesz, to facet może mieć nie jedno, a dwójkę dzieci z rozbitych związków.
            Ty to wiesz, tak sie czujesz, szukasz tu pomocy, ale musisz sobie pomóc sama,
            tylko Ty znasz mężą i wiesz, jak z nim postępować ( bez prania mózgu, bopewnie o
            to zaraz zostane posądzona). Jeśli zależy Ci na małżeństwie, to go ratuj, ale
            nie kosztem poniżenia, obrania z godności. Postaraj się bardzo, aby Twoje zdanie
            też się liczyło.I żeby mąż Ci kiedyś za to podziękował. I dzieci.
            • remedium3 Re: podejście ojca 27.01.07, 23:35
              nie na temat ale tu do bajadery i nie tylko...Bardzo proszę dzielić długi
              tekst na cześci.
              Treści , które ludzie przekazują na forach , to nie jest książka , którą czyta
              się w łożku z zapartym tchem do rana.
              • bajadera3 Re: podejście ojca 28.01.07, 14:52
                Dziękuję za pochlebną recenzję. Spotkałam się już z taką
                oceną moich wypowiedzi - " czyta się jednym tchem",
                zatem obiecuję solennie, nie będę przymęczać na forach,
                spróbuję trochę w literaturze. A redaktor podzieli wątki.
                Pozdrawiam recenzenta serdecznie.
                • remedium3 Re: podejście ojca 29.01.07, 16:08
                  Moja prośba / uwaga/ nie dotyczyła treści tylko formy przekazu .
                  Pozdrawiam
    • triss_merigold6 Re: Dziecko z poprzedniego związku 27.01.07, 23:19
      Tia... kazda machcocha uważa, że eksia się szlaja i w ogóle pasożyt jest.P
      200-300 zł miesięcznie na potrzeby nastolatka to niezbyt dużo. Trzeba było brać
      chłopa wiecej zarabiajacego albo nie decydować się na dziecko.
    • grazynaraj Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 00:11
      Myślę ,że kiedy się wchodzi w taki związek to trzeba założyć ,że będą problemy
      tego rodzaju.Uważam ,żę twój mąż to bardzo dobry człowiek ,który kocha swoje
      dziecko i szanuj go za to .Wystarczy ustalić ,że możecie wydać okrśloną kwotę
      wg możliwosći na syna męża aby poprawić atmosferę i nie popsuć waszego związku.
      • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 01:28
        Do wszystkich obroncow biednych dzieciątek z rozwalonych domów - jest 01:22
        rano,niedawno wyszli od nas goscie,a moj kochany maz wlasnie odebral tel.od
        syna ze ten jest glodny!I wiecie co zrobil? Obroncy ucisnionych zapewne
        wiedza ,otóż to ubral sie i pojechal tak dokladnie po alkoholu w
        sniezyce ,nawet nie odsniezyl szyb w aucie (oprocz przedniej) i pojechal
        zawiezc synkowi jedzenie,powtorze,1:22 rano ,po alkoholu w sniezyce w
        nieodsniezonym aucie (zeby nie tracic zbednie czsu,bo syn glodny! )pojechal! No
        przeciez ja nie moge powiedziec ze nie jedz,choc powiedzialam, bo jak zabronie
        mu jazdy to bede zla macocha,choc na tym forum jestem nia od poczatku.Obroncy
        powiedza -no co przeciez dziecko glodne!
        • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 01:41
          Jeszce odnosnie wczesniejszej wypowiedzi jednej z obronczyn-ja nie licytuje dla
          mojej corki firmowych bucikow czy zabawek fisher-price ja licytuje czy mamy
          kupic jogurt czy wyrob jogurto-podobny ,czy mleko nestle czy w niebieskiej
          paczce,czy codzien drob (bo najtanszy)czy czasem cielecinke czy schab,czy
          kielbase szynkowa czy szynke! Jest roznica -prawda? Obronczynie nadal beda
          twierdzily ze niewazne co dziecko ktore sie rozwija irosnie-je.Moze dostawac i
          same kluski i herbatniki z hebata,to po co ci idioci od reklam trabia ze
          prawidlowe i zdrowe odzywianie jest tak wazne w rozwoju malego dziecka?Mala
          moze chodzic w za malych spiochach (nowe drogie a i tak szybko wyrosnie) i jesc
          byle co najlepiej zupe ktora ugotuje z kaszą a pieniadze musza byc
          zaoszczedzone na 3 ! pare rolek bo te co ma juz sa niemodne!i do tych co
          twierdza ze mala ma miód i luksus-moja corka byla skierowana w wieku 12
          miesiecy do NEUROLOGA !!!Dostala syrop uspokajajacy i teraz amay w tygodniu
          nastepna wizyte! I kto powie ze tylko mlody jest poszkodowany,wszyscy
          cierpimy,najbardziej mysle moje dziecko bo od poczatku nie ma "normalnego "domu
          i zapowiada sie ze raczej przy tatusiu zapatrzonym w tylko potrzeby
          pierworodnego -nie bedzie miala!
          • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 01:51
            Takie sytuacje nie sa latwe ni przyjemne ale tylko zdrowym rozsadkiem da sie to
            jakos poukladac,tylko tu trzeba 2 stron,do rozmowy,ustalenia zasad
            itd,tymczasem moj maz twierdzi ze to jest jego syn i on sie zapozyczy i zrobi
            wszystko zeby mu wszystko zapewnic!ja nie mam tu nic do powiedzenia,jak jest
            dobrze to jego zasluga a jak jest cos zle to moja wina!mlody robi co
            chce,chodzi nocami,popija,wagaruje,sponsoruje 22-letnich "kolegow" itp,maz to
            wszystko przede mna zataja zebym nie gadala!ze mu popuszcza ze za duzo kasy ma
            itp.Wiec niby jest ok poki jakas bomba nie wybuchnie!A tel.juz sie
            odnalazl,mial byc sprzedany tak samo jak nowe mp3,no bo taki biznes sie
            oplaca,to sie sprzeda to bedzie kaska a tatus nic nie powie i kupi nowe ,na
            dodatek lepsze!
            • grazynaraj Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 02:27
              Szkoda ,że nie znamy punktu widzenia drugiej strony może nie jest tak żle jak
              piszesz ale może i mąż przesadza z tą opieką.A może rozbiłaś tamten związek i
              mąż czuje sie winny .Szkoda,że dzieci zapłacą za takie zachowanie najwiekszą
              cenę .Mam na myśli zarówno Twoją córeczkę którą ta sytuacja za chwilę będzie
              dotykać coraz bardziej jak i syna męża ,który stracił poczucie
              bezpieczeństwa ,a które ojciec próbuje odkupić .Nic z tego łatwo nie będzie to
              koło zaczyna się dopiero kręcić.
    • knospee Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 02:22
      Na pewno zdania co do tej ciezkiej sytuacji beda bardzo podzielone.Kobiety
      bedace w podobnej sytuacji do Twojej prawdopodobnie beda"trzymac Twoja
      strone''.Tak naprawde zeby moc kogos ocenic trzeba cos podobnego przezyc.Jestem
      juz dorosla kobieta majaca wiecej lat od Ciebie ale trauma z dziecinstwa
      pozostala do dzis.Smierc matki,nowa zona mojego ojca,potem dziecko z tego
      zwiazku.Odwrotna sytuacja- ojciec zainteresowany tylko nowym potomkiem.Dla
      malego dziecka bylo wszystko,a dla dorastajacej panny na wiele rzecy
      brakowalo.Najbardziej jednak brakowalo troski ,akceptacji ojca i przede
      wszystkim ...milosci.Moge pozazdroscic ze ten 14-latek ma tak wspanialego
      Tate.Jako matka nie popieram jednak spelniania jego wszystkich zachcianek.Sadze
      jednak ze jesli dochodzi do takiej skrajnosci jak to ze chlopiec jest glodny
      powinniscie pomyslec o tym zeby z Wami zamieszkal.Jest to trudne ale on chyba
      nie ukrywal przed Toba dziecka z tamtego zwiazku?Czesto zastanawiam sie jaka
      bylabym ja macocha .Nie wiem -wydaje mi sie ze poniewaz sama bylam pasierbica
      latwiej byloby mi dotrzec do "wnetrza "tego dziecka.Jedno jest pewne kobiety
      przed legalizacja zwiazkow z mezczyznami majacymi juz dzieci [maloletnie]
      powinny sie gleboko zastanwic czy warto wiazac sie z takim mezczyzna.
    • knospee Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 12:03
      Musicie z mezem bardzo duzo rozmawiac i jednak starac sie znalezc jakies
      rozwiazanie tak zeby nikt na tym nie ucierpial -zarowno coreczka jak i
      syn.Zycze duzo wytrwalosci,empatii i milosci.
      • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 13:45
        Ja jako czlowiek (niewazne ,przyszla,przeszla,eks,nastepna....) porostu jako
        czlowiek moge z calego serca podziekowac takim osobom jak KNOSPEE YAGIENNKA i
        jeszcze kilku za madra rade podyktowane dobrocia i zyczliwoscia ludzka w celu
        ratowania zwiazku gdzie nastepne male dziecko moze byc pokrzywdzone.I dziekuje
        IM za dobre slowo i choc odrobine otuchy i dobrej rady w chwilach gdzie nie
        umiem sama sobie poradzic a nie potepiac i krytykowac ,wyzyc sie na obcej
        osobie w ciezkiej sytuacji za swoje niepowodzenia ............
        • moofka Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 14:07

          • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 14:28
            moofka a ta dalej swoje ,czy ty kobieto jestes tak egoistyczna ze nie widzisz
            malutkiego szczegoliku ktorym jest drugie dziecko???? On ma 2 dzieci nie 1 !!!
            i jak sie jest kochanym tatusiem to chyba dla obydwojga dzieci ? Czy jedno sie
            kocha wiecej 2 mniej a czemu winna jest nasza mala ,ze jej przyrodni brat ma
            matke ktora chlopcow lubi?ze ma go gdzies bo woli imprezke?ze on robi co chce a
            ta matka tym sie nie interesuje ,to wszystko jest niedobre i mlodemu trzeba
            pomoc zgadzam sie z tym . ALE po pierwsze to nie jest wina mojej corki a po 2
            takich spraw nie zalatwia sie kasą !!!!!!! pomysl -to nie boli !!! Chlopak ma
            jedzenie ,ma ubranie ma dom a w domu wszystko co potrzebne do zyci,ma porostu
            to co kazde inne dziecko a nawet duzo wiecej,wystarczy ze zadzwoni o kazdej
            porze dnia i nocy zyczenia sa spelniane i na co jeszcze dodatkowa kasa ma isc
            te smieszne 300 zl? co moze zrobic z taka kasa chlopak w jego wieku? jak
            myslisz ze kupi chipsy to idz po porade do specjalisty od schorowanej kory
            mozgowej! Nie wyda tych pieniedzy na nic innego niz fajki piwo trawke o czym
            tatus mial juz okazje sie przekonac!
            • moofka Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 14:31

              w jaki sposob zaniedbuje tak haniebnie drugie dziecko?
              dajac pierwszemu trzysta zlotych?
            • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 14:36
              skoro jestem taka niedobra to niech sobie ode mnie idzie juz mu to
              proponowalam ,skoro jestem taka wredna dla jego syna to niech mnie zostawi i
              ratuje chlopca zebym go nie krzywdzila ! Nie jemu jest dobrze w taki sposob bo
              robi co chce a ty dziewczyno masz problem widze duzo wiekszy niz ja i bez
              zlosliwosci doradzam ci pomoc specjalisty naprawde zanim swoim jadem i żółcią
              bedziesz opluwala nastepne osoby ....
              • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 14:44
                w jaki sposob ? poczytaj wczesniejsze posty ale podam ci przyklad od kilku dni
                mamy snieg sanki dla malej pozyczal od sasiadow dzi rano syn zadzwonil ze chce
                nowe buty ,pojechal ,zgadnij- zostaly kupione kolejne markowe buty do kompletu
                (bo stare juz niemodne i mają bedzie ze 3 m-ce) no a sanek dla dziecka
                oczywiscie NIE BYLO !!!!!!! pewnie wykupili no bo sezon przeciez to jest
                w/g ciebie wszystko ok???!!!
                • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 14:56
                  malo przykladow ? podam nastepny : specjalnie dla moofki - tatus codziennie
                  ciezko pracuje od rana do nocy,wraca z pracy no rzecz jasna jest zmeczony,chce
                  odpoczac,wiec jest komp,tv,sport po jakims czasie zrywa sie z odpoczynku po
                  pracy bo musi jechac do syna,wiec jedzie nie ma go 2,3 godz.no bo i jesc malemu
                  zrobic,posprzatac (mlody nawet smieci nie wyrzuci) no i jak latwo policzyc mamy
                  godzine ktora? srednio ok 21 wieczorem ,jak wraca je kolacje zanim zdazy sie z
                  tym wszystkim uporac malutka idzie spac spimy ,mamy nowy nastepny dzien i
                  scenariusz sie powtarza .. mala jest non stop tylko ze mna a ojca strasznie
                  kocha ciagle pokazuje na drzwi ze taty NIE MA a tata zwyczajnie nie ma czasu
                  ona sie garnie do niego a on ma zawsze "SWOJE OBOWIAZKI "co oznacza ze ma te
                  obowiazki w stosunku do syna a corka jsst mala i nie potrzebuje ojcowskiej
                  uwagi i milosci ??? jaka ty jestes kobieta ? Przypuszczam ze jestes mloda i nie
                  doswiadczona niczego oprocz tego ze kiedys ciebie ojciec zle potraktowal i
                  teraz poyrafisz tylko przez ten pryzmat na wszystko patrzec,jak bedziesz mial
                  swoja rodzine ,dzieci to zrozumiesz jak matke serce boli gdy jej dziecko jest
                  ciagle spychane na drugi plan
                  • moofka Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 17:36
                    monikaj1980 napisała:

                    > malo przykladow ? podam nastepny : specjalnie dla moofki - tatus codziennie
                    > ciezko pracuje od rana do nocy,wraca z pracy no rzecz jasna jest
                    zmeczony,chce
                    > odpoczac,wiec jest komp,tv,sport po jakims czasie zrywa sie z odpoczynku po
                    > pracy bo musi jechac do syna,wiec jedzie nie ma go 2,3 godz.no bo i jesc
                    malemu
                    >
                    > zrobic,posprzatac (mlody nawet smieci nie wyrzuci) no i jak latwo policzyc
                    mamy
                    >
                    > godzine ktora? srednio ok 21 wieczorem ,


                    ooo, jak specjalnie dla mnie to sie ustosunkuje :)
                    nie wierze w to, ze facet ktory jednemu dziecku przychylilby nieba
                    drugie olewa absolutnie
                    ze kiedy dla jednego dziecka jest w stanie leciec po buty - drugiemu nie kupi
                    przy okazji sanek za 30 zlotych
                    ze majac czas dla jednego nie znajduje zadnej przyjemnosci w zabawie z drugim
                    zastanawiam sie dlaczego - moze po prostu nie werbalizujesz tych potrzeb - tylko
                    pozostawiasz je w sferze poboznych zyczen pt - niech sie sam domysli, a potem
                    masz pretensje ze sie nie domyslil - to czesty blad mlodych mezatek
                    bo sam sie nie domysli
                    co ci powiedzial, kiedy poprosilas o kupno sanek?
                    odmowil? zapomnial? nie mial czasu?
                    a moze w ogle nie wie, ze potrzebujesz sanek?
                    dlaczego sama ich nie kupisz wobec tego?
                    sytuacja jest bardzo trudna
                    dla chlopca i dla meza - on widzac, ze tylko na nim chlopiec moze sie oprzec
                    bardzo sie zaangazowal w opieke i bardzo dobrze
                    bo to glupi wiek, i bardzo latwo zejsc na zla droge, zniszczyc sobie zycie, a
                    to juz jest nieodracalne
                    ty spodziewasz sie po tym dziecku wszystkiego co najgorsze, przebija ogromna
                    niechcec do niego ze wszystkich twoich postow, ale to jest jego dziecko, tak
                    samo jak twoja corka
                    a byc moze powod jest jeszcze inny, moze wcale nie mial ochoty na drugie
                    dziecko i pojawilo sie ono nieoczekiwanie dla niego, moze ty bardzo tego
                    chcialas, a on juz niekoniecznie
                    to tez jest czesty powod tego, ze to zainteresowanie nie jest takie jakiego byc
                    oczekiwala
                    no bo nie oszukujmy sie, zupelnie inaczej wygladają stosunki ojca z roczna
                    dziewczynka, a zupelnie inaczej z dorastającym synem - nie bedzie tak samo
                    co nie znaczy, ze z krzywda dla ktoregos z nich, po prostu kazde ma inne
                    potzreby na swoim etapie rozwoju
                    i na koniec jeszcze jedna moja refleksja - sprawiedliwie nie zawsze znaczy po
                    rowno
                    on wie, ze sie nie rozerwie, a doba ma tylko dwadziescia cztery - wie tez, ze
                    coreczka jest zadbana najedzona, ze krzywda jej sie nie stanie z kochajacą
                    matką przez caly dzien, ktora swiata poza nią nie widzi
                    wie tez, ze syn nie jest
                    masz mu za zle, ze sie o niego troszczy?
                    oprocz wszytskich zali, ktore tu wylalas, jaki ty masz pomysl, na salomonowe
                    wyjscie z tej trudnej sytuacji?
                    zeby chlopak mial kochającego ojca i zebys ty byla szczesliwa?
                    konkretnie, czego oczekujesz od niego?
                    jak chcesz to rozwiazac, bez ogólników - sprawiedliwie - bo to bardzo
                    subiektywne, szczegolnie w opinii drugiej zony

                    • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 18:30
                      woow moofka jednak mowi "ludzkim glosem" !jesli chodzi o te nieszczesne
                      przykladowe sanki to poprostu stwierdzil ze "kupi sie "tak jak zreszta wszystko
                      co potrzebne a to kupi sie oznacza ze ja mam kupic najzwyczajniej w swiecie z
                      pieniedzy na zycie,a potem oszczedzac.To nie chodzi tylko o te sanki bo tak
                      jest praktycznie ze wszystkim a propo ja nie jestem legatem,pracowalam bylam na
                      wychowawczym a teraz mam zasilek dla bezrob.wiec nie jestem pasozytem na jego
                      utrzymaniu,nie mieszkam w stolicy tylko w malej miescinie w mazowieckim gdzie
                      srednie zarobki to 1000 zl wiec nawet gdybym teraz poszla do pracy ,co mi
                      usilnie niektore Panie sugeruja,to moj stan finansowy by sie nic nie
                      zmienil.Gdyz teraz mam dofinansow.do mieszkania,itp co automatycznie z
                      podjeciem pracy by mi ucieklo ,wiec pracowalabym praktycznie za to samo co mam
                      teraz zajmujac sie corka a malutka ma przynajmniej matke w 100 % masz racje w
                      tym co mowisz (poniekad) ja tez uwazam ze glupi wiek i trzeba sie nim zajac ale
                      czy w taki sposob ?To jest rozpuszczanie dzieci ,wpajanie od malego zlych
                      wartoscii nieposzanowania i pieniedzy i ludzi. A problem tkwi nie w tym ze ja
                      jestem zla macocha tylko w tym ze maz udaje ze nie ma problemu bo woli od tego
                      uciec ,dac kase,niz sprobowac to polepszyc a problem nie znika tylko sie coraz
                      bardziej nawarstwia
            • myszyna Re: Dziecko z poprzedniego związku 29.01.07, 14:18
              On ma dwoje dzieci, ale tylko jedno ma go na codzień.
              Zanim związałaś się ze swoim partnerem, wiedziałaś, że ma syna.
              Ów syn pochodzi z rozbitej rodziny, a chyba wszyscy zgadzamy się, że to jednak
              jest dla dzieciaka trauma.
              Ów syn zaczyna zachowywać się destrukcyjnie, co oznacza, jak zapewne się
              zgodzimy, wołanie o pomoc.

              Dalej:
              Wygląda na to, że nie bardzo chłopaka lubisz.
              On ma czternaście lat. On nie jest dla Ciebie partnerem, on jest dla Ciebie
              podopiecznym (no chyba, że masz zamiar wypiąć się na męża i powiedzieć, że nic
              Cię jego dziecko nie obchodzi). Jako podopieczny, może oczekiwać od Ciebie
              zainteresowania, życzliwości i prób zrozumienia (nie - rozpuszczania).
              Od ojca może oczekiwać wsparcia, również finansowego.

              A chyba najbardziej rzuca mi się w Twoich wypowiedziach niechęć do zrozumienia
              czy nawet zachowania neutralności. I złość na czternastolatka, tak jakby on był
              czemuś winien.

              Nie jest winien.


    • deep_deep_red Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 13:05
      Tak sie składa ze ja mam (mialam ) podobne relacje z moim ojcem.
      Moi rodzice rozwiedli sie dawno temu - mialam wtedy chyba 11 lat (teraz 28) - na
      początku wakacje z ojcem to byla norma, dopuki nie poznal takiej kobiety jaką ty
      jestes. mając 17 lat pamietam ze kontakt ten byl totalnie utrudniony, bo nowa
      żona mojego ojca kompletnie mnie nie akceptowala i bardzo ją bolalo, ze ojciec
      chce sie ze mną widywac - chociaz juz w zasadzie bylam dorosła i nie wymagalam
      od niego zadnych pieniędzy - no coz nasz kontakt sie urwal, bo ja nie chcialam
      na sile sie z nim spotykac, a on tez specjalnie sie nie staral, biorąc pod uwagę
      awantury jakie przeze mnie miał.

      Obecnie jesli ktos mnie pyta o ojca to mowie ze go nie mam.

      Mam nadzieje ze twoj partner nigdy nie przestanie spotykać sie ze swoim synem i
      sponsorowac jego zachcianki (jak ty to nazywasz), a tylko przez grzeczność nie
      powiem ci co myśle o takich jak ty.
      Ps. moze wez sie do pracy?
      • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 13:40
        Byly zwiazek mojego partnera nie rozpadl sie z mojej winy,ich malzenstwo nie
        istnialo juz zanim my sie poznalismy,wiec ja nie czuje sie winna.A zeby wydawac
        osady trzeba znac cala sprawe i poczytac wszystkie moje posty!Ja nie zabraniam
        spotkan ani kontaktow prosze tylko caly czas o rowne traktowanie wszystkich
        czlonkow naszej rodziny!Zadna chyba kobieta nie bedzie szczesliwa w zwiazku
        gdzie partner jej mowi ze ona i ich wspolne dziecko jest PO jego poszkodowanym
        synu? To po co sie ze mna wiazal? Chcial stworzyc 2 dom i rodzine ciagle
        uswiadamiajac mi ze nie mam nic do powiedzenia? Ze jego swiat kreci sie wokol
        syna? Przeciez ja tez jestem czlowiekiem ktory potrzebuje czegos od
        zycia,zaufania,lojalnosci,wsparcia..... Deep_deep tobie powiem ze moj tata
        zmarl kiedy mialam 13 lat mama ulozyla sobie zycie dalej z 2 mezczyzna ,bardzo
        madrym i sprawiedliwym ktory nie dzieli do dzis (po kilkunastu latach)dzieci na
        jej i jego (on tez jest wdowcem) zyja spokojnie i bez zbednych klotni a ty
        wymagasz od doroslych ludzi zeby cale swoje zycie i uwage poswiecili dzieciom i
        nie ukladali sobie zycia na nowo tylko samotnie wychowywali te biedne dzieci z
        niepelnych rodzin....Jestes samolubnym .....tez nie bede nazywala z poczucia
        przyzwoitosci....Tylko te dzieciatka kiedys w koncu dorastaja i zakladaja swoje
        rodziny a ten tatus,mamusia,ktorzy sie im poswiecili zostaja sami ,dziadkowie
        ktorzy nie maja w pustym domu kogo poprosic o podanie szklanki wody.A taka
        coreczka jak ty zwykle wtedy nie ma czasu ,jest zapracowana,ma male dzieci,
        itp Ja sama jako 13 letnia dziewczynka namawialam mame zeby ulozyla sobie z
        kims zycie choc dzieciece serduszko nieraz zaklulo patrzac na "obcego "faceta
        na miejscu mojego kochanego taty.Jednak dzis podziwiam sie za to ze wtedy nie
        bylam rozpuszczonym samolubnym gowniarzem( jak niektorzy tu sie
        wypowiadajacy !!!! ) i pozwolilam mamie normalnie zyc.Dzis dzieci dorosly i sie
        wyprowadzily ja i rodzenstwo a moja mama i jej 2 maz zyja sobie we 2 i pomimo 2
        zwiazkow i dzieci z poprzednich sa dzis razem- nie kazde samo i samotnie bo -
        kiedys kilkanascie lat temu nie pozwolily im na to ich biedne dzici .......
        • alexxa6 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 14:15
          z tego co opisujesz wynika jednak że dla Twojego męża najważniejszy jest jego
          syn faktycznie kosztem Twoim i Waszego dziecka.Ja bym na Twoim miejscu zaządała
          kategorycznie zmiany tej sytuacji albo postawiła go przed ultimatum albo zacznie
          zachowywać się rozsądnie i sprawiedliwie albo niech wraca do swojej dawnej
          rodziny.Zacznie na Ciebie i dziecko płacić alimenty ,może wtedy się ocknie ?
          vanilla-cafe.net/
          • moofka Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 14:24
            alexxa6 napisała:

            > z tego co opisujesz wynika jednak że dla Twojego męża najważniejszy jest jego
            > syn faktycznie kosztem Twoim i Waszego dziecka.Ja bym na Twoim miejscu
            zaządała
            > kategorycznie zmiany tej sytuacji albo postawiła go przed ultimatum albo
            zaczni
            > e
            > zachowywać się rozsądnie i sprawiedliwie albo niech wraca do swojej dawnej
            > rodziny.Zacznie na Ciebie i dziecko płacić alimenty ,może wtedy się ocknie ?

            syn nie jest dawna rodzina
            jest nia caly czas
            co to znaczy rozsadnie i sprawiedliwie
            bo z tego co tu czytamy, syn zly jest matka jego jest zla
            ale syn mieszka z matka i chyba wcale czesto ojca nie widuje
            czyli co bedzie sprawiedliwe? ograniczenie widzen, czy wydatkow na syna?
            • alexxa6 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 14:56
              ja sugeruje się tym co opisała monika.I z tej sytuacji wynika że to ona ma
              racje.A prawie wszyscy usiłują z niej zrobić jakąś wyrodną macochę,wredną sknerę
              i w ogóle potwora.Wyczuwam w powyższych wypowiedziach podświadomą niechęć do
              niej bo niby ma być tą która przyczyniła się do rozbicia rodziny a z tego co ona
              pisze tak nie było i nie jest.Nikt jakoś nie krytykuje matki tego
              chłopca?!Przecież monika nie odmawia ojcu opieki i dbania o dziecko!Chce jedynie
              by ten podział był sprawiedliwy!Nie ona jest odpowiedzialna za to że rodzina
              została rozbita i że dziecko jest pokrzywdzone.Przecież nie pisze że chce by on
              przestał się interesować i płacić na dziecko tylko żeby robił to ze zrozumieniem
              potrzeb jej i ich dziecka.pomyślcie trochę i wstawcie się w jej sytuacje a nie z
              góry zakładajcie że jest wredną macochą


              vanilla-cafe.net/
              • bajadera3 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 15:08
                Obiecałam post odnośnie komentarzy na forum, ale nie mogę się powstrzymać.
                Tak jest , jak piszesz , też tak myślę, tylko z racji przeżyć osobistych nie
                mogłam tego sformułować właściwie.
                Zastanówmy się - nie jest ważne , co my myślimy, ale
                jak Jej pomóc?
              • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 15:08
                alexxa ,dziekuje ,cieszy ze sa madrzy ludzie ! Z tego co zdazylam sie
                zorientowac napisalam na forum gdzie rzadza same eks zony i porzucone dzieci
                (przez ojcow) widze ze to jest miejsce gdzie dziewczyny upatrzyly sobie
                ofiare ,zalozyly mi maske swojej macochy i maja w d...jaka jest prawda i
                sprawiaja sobie ulge wyzywajac sie na mnie tylko dlatego ze mojemu partnerowi
                kiedys sie nie ulozylo i teraz probuje ze mna miec dom,one uwazaja ze nie wolno
                zakladac 2 zwiazkow chocby w pierwszym niewiadomo co sie dzialo.moga sie
                tluc ,bic,wyzywac ,mordowac,niszczyc psychicznie siebie i dzieci ale MUSZA ze
                soba zyc a jak nie to potem cale zycie trzeba sie wyzywac za swoich
                niedoroslych rodzicow na osobach z ktorymi ci sie wiaza> CHORE
          • fanny3 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 15:14
            > Ja bym na Twoim miejscu zaządała
            > kategorycznie zmiany tej sytuacji albo postawiła go przed ultimatum albo
            zaczni
            > e
            > zachowywać się rozsądnie i sprawiedliwie albo niech wraca do swojej dawnej
            > rodziny.Zacznie na Ciebie i dziecko płacić alimenty ,może wtedy się ocknie ?

            Też myślę że to jest niezłe wyjście. Zastanawia mnie co by zrobił ten tatuś
            gdyby ona go zostawiła tak jak jego ex i musiałby podzielić swoją uwagę na obie
            rodziny. Czy poświęcałby tyle samo uwagi swojej córce co synowi czy by ją olał
            • bajadera3 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 15:25
              Olałby, olał. Stąd ten post. Ale wreszcie jakaś konstruktywna rada. Zaczynamy
              dochodzić do sedna sprawy. Brawo!
    • grazynaraj Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 17:26
      Myśle, że dobrze trafiłaś ale zapewne oczekiwałaś tylko akceptacji i użalania
      nad Tobą a tu okazało się ,że są dwa medale tej sytuacji i każdy kto tutaj
      pisze opisuje swój punkt widzenia całej sprawy .Jeśli tak samo oceniasz
      zachowanie swojego męża jak osoby ,które zechciały wyrazić swoja opinię to
      niestety ale uważam,że nie rozwiążesz tej sprawy bo jesteś nieobiektywna i to
      ci nie pozwala logicznie ocenić sytuacji i widzieć sprawę z dwóch stron. Nie
      masz woli rozwiążania problemu tylko oczekujesz ,że będzie tak jak Ty
      chcesz .Możesz w ten sposób skrzywdzić swoje dziecko i siebie.
      Dojrzałość w podejmowaniu trudnych decyzji polega na szukaniu
      kompromisu.Niestety u Ciebie takiej woli nie ma.Rozumiem ,że Ci bardzo przykro
      też masz prawo do szczęśliwego związku ale weszłaś do takiej rzeki i teraz
      płacisz za to cenę.Pamietaj większość kobiet tak reaguje bo podświadomie
      postrzgają Ciebie jako osobę , która rozbiła związek .Większość mężczyzn w
      chwili odejścia od żony mówią następnej partnerce ,żę ich zwiążek nie
      istnieje .Dowodem na to ,że nie musiało tak być jest fakt,że zachowuje się jak
      winowajca .
      • alexxa6 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 18:07
        po pierwsze: nie ma dwóch medali ,mogą być dwie strony medalu.Po drugie:dlaczego
        monika ma się wczuwać w sytuacje ex żon?i ubolewać nad ich losem?co ją to
        obchodzi?po trzecie:po co ma widzieć sprawę z"dwóch stron"?ona rozpatruje swój
        problem a nie cudzy.Po czwarte:chyba Grażynoraj, nie przeczytałaś jej
        wypowiedzi,ona szuka właśnie kompromisu a nie patrzy tylko na własne profity.Po
        piąte:co jej po tym że napiszesz że ci "bardzo przykro" skoro ona pyta o
        konkretną poradę?

        vanilla-cafe.net/
    • taisy Re: "sprawiedliwie nie znaczy po równo..." 28.01.07, 18:22
      jak ktoś pięknie i mądrze napisał.
      Dużo napisałas o sobie ale bardzo mało co czuje ta druga strona. Co mysli o tobie ten nastolatek, co myśli jego matka, co ojciec. Tego co oni czują w stosunku do ciebie mało wiemy. Jak czuje i co mysli ta druga strona.

      Nie wiem czy wiesz ale DO OBOWIAZKOW RODZICOW NALEZY DAWAC NA DZIECI I NA NIE PRACOWAC. Twoim obowiazkiem wobec twojego dziecka jak i dziecka twojego meza jest pracowac na dzieci i rodzine. Twojemu mezowi musi byc bardzo trudno ekonomicznie utrzymac was dwoje i wspomagac syna. Czy nie przyszło ci do głowy stanac na wysokosci zadania i szukac pracy, aby wspomoc was wszystkich ekonomicznie? Co z tego ze dziecko ma rok, ile matek takich dzieci pracuje.
      To jest twoj swiety obowiazek, a nie uwieszac sie u szyi meza i miec oczekiwania i zadania i nic nie dac od siebie.

      Jezeli bedziesz bogata kobieta i powiedzmy wydarzy sie tobie zejsc z tego padola wczesniej, to jego syn uczestniczy rowniez w podziale twojego majatku. Niezaleznie od testamentu jaki napiszesz.On ma prawo do twoich i ojca pieniedzy.

      Spotkalm w zyciu wiele kobiet, które weszły w podobne układy z rozwiedzionym mezczyzną, jednak te ktore spotkałam traktowały dzieci meza tak jak swoje.Są wrecz szczęsliwe, ich własne dzieci maja dodatkowe rodzenstwo "za darmo". Rodzina jest wieksza, dzieci bawia sie i dbają o siebie i traktują sie po przyjacielsku.Ale za tym kryje się siła tych kobiet, które nie pozwoliły aby taka okazja posiadania wiekszej rodziny im nie przepadła. One umieją dac i kochac. To nie są wygodne egoistki, które tylko kawałek horyzontu mają przed nosem i wygodnie mysla o sobie.

      W tobie przebija niechęć do chłopca i dlatego ludzie na to reagują.
      Zamiast uzalać się na forum i szukać potwierdzenia dla własnych racji, weż się kobieto do pracy, abyś mogła wesprzeć twojego meza i jego dziecko. Bo za niego wyszłaś za maz a wraz z nim doszło do rodziny jego dziecko i to nalezy zaakceptowac to jest czesc twoich obowiazków. Moze wtedy kiedy zmienisz swoja postawe na bardziej dorosłą, mąż to zauważy i zacznie cie szanować.


      • monikaj1980 Re: "sprawiedliwie nie znaczy po równo..." 28.01.07, 18:47
        Taisy watpie czy czytalas wszystko co pisalam ,dlaczego matka tego chlopca ma
        wszystko za darmoche,jedzenie ,oplaty,czynsz,mieszkanie absolutnie wszystko bo
        za to placimy my a ona tam mieszka z mlodym wiec placimy za to z czego na rowno
        korzysta ona!?Jej pieniadze to sa jej pieniadze i ona nie da dzieciakowi 2 zl
        bo niech idzie do ojca,przeciez moje pieniadze tak samo na to ida !!!! Za co w
        to miejsce wolalabym cos dziecku kupic niz placic za -mademe eks- Maz utrzymuje
        ich obydwoje od a do z ... Wiec zamiast ją pociagnac do jakiejs
        odpowiedzialnosci za syna wy mnie wysylacie do roboty? ??!!! jak napisala
        taisy " to jest moj swiety obowiazek " o zgrozo ,ludzie toż to kompletna
        degradacja wszelkiej przyzwoitosci! ja tu nie szukalam uzalania sie nade mna i
        moim losem tylko podpowiedzi madrych ,doswiadczonych kobiet ale chyba sie
        pomylilam bo tu sie tylko szuka i sledzi to co napisze zeby wylapac jaka to ja
        wredna macocha jestem !
        • taisy Re: Nie bądź smieszna. 28.01.07, 20:33
          jak napisala
          taisy " to jest moj swiety obowiazek " o zgrozo ,ludzie toż to kompletna
          degradacja wszelkiej przyzwoitosci! ja tu nie szukalam uzalania sie
          .......
          Jaka to degradacja iść do pracy? Dla kogo?
          owszem czytałam twoje posty ale twoje posty co jeden 'przekrzykuje' drugi. Dla
          mnie liczy się twój pierwszy post, cała reszta to MANIPULACJE ludźmi na forum.

          Najgorsze w tym jest to, ze z manipulantem nie ma dyskusji. To wspólna cecha
          dla wszystkich manipulantów,że nie słuchają i są slepi na uwagi innych. Innych
          głosów jak jedynie swoje racje nie dopuszczają.

          jeżeli 200 /300 zł to taka wielka suma dla ciebie to ludzie słusznie ci radzą
          isć do pracy i się usamodzielnić.
          Poza tym jak tam naprawdę u ciebie jest, nikt nie wie tylko ty sama.

          Juz nie wnikajac w szczegóły widać, ze twoje małzeństwo przeżywa poważny
          kryzys. Nastąpił rozłam w waszym zwiazku. Twojemu mezowi blizsza jest
          jego "przeszłosć" dlatego tak ciagnie do swojego syna i jego byłego domu, niż
          przyszłosć z tobą i wasza wspolną córką.
          Widać ojciec silniej identyfikuje się z synem, który zapewne przypomina mu o
          nim i jego poprzednim zyciu jakie miał. Niż z córką, którą moze kojarzyc
          bardziej z tobą.Widać nie zbudował pomimo lat z tobą silnej wiezi. Tylko ta
          wiez osłabła.
          Jakby tam nie było to twoje życie i sama w nie się zaplatałaś więc umiej się
          tez sama wyplątać.
          • monikaj1980 Re: Nie bądź smieszna. 28.01.07, 21:05
            w/g mnie dyskusja polega na tym ze bierze sie pod uwage co dana osoba ma do
            powiedzenia,ty napisalas ze "" owszem czytałam twoje posty ale twoje posty co
            jeden 'przekrzykuje' drugi. Dla
            > mnie liczy się twój pierwszy post
            wiec o jakiej dyskusji mowisz ?
            masz swoj poglad -prosze bardzo ,kazdy moze miec -gorszy czy lepszy ale swoj
            wlasny,nie? narazie moj wrog nr 1 -czyli MOOFKA -przyznala ze "dziwne to ".Ja
            nie szukalam tu sposobow na zaglade syna mojego "kochanego " tylko powtarzam
            rady madrych osob ,jak mozna najlepiej zaradzic takiej sytuacji.A psycholog z
            ciebie mizerniutki bo gdyby moj maz utozsamial sie z "przeszloscia" to po tych
            spieciach ktore mamy dawno by zwinal zagle.I poszedl tam gdzie tak go w/g
            ciebie ciagnie. Kobieto ty nie masz widze pojecia co to jest poczucie
            odpowiedzialnosci za kogos i za cos,on sadzi ze skoro tamto malzenstwo sie
            rozpadlo,niewazne jak dawno i z jakich powodow- to on teraz dalej musi tam dbac
            i wszystko zapewnic jak dawniej wlasnie dlatego ze ma 2 rodzine. A ja juz go
            nie prosze zeby byl z nami,ja go wlasnie teraz prosze zeby wrocil do syna bo ja
            nie chce brac na swoje barki odpowiedzialnosci za wszystkie niepowodzenia w
            zyciu mlodego.Bo teraz nie ma ladu i porzadku ,nie jest dobrze ani miedzy nami
            ani z jego synem nie jest tak jak trzeba.A ja juz nie mam sil walczyc zeby tą
            sytuacje jakos uporzadkowac,wypalilam sie juz.
            • taisy Re: Nie jestem psychologiem! :=))) 28.01.07, 21:51
              I ciesze sie ze tak nie jest jak napisałam.<))) Co ci mądrego radzić? To
              zdecydowanie przeprowadzic z nim poważną rozmowę i przedstwaić swoje zdanie,
              albo w jedną stronę, albo w drugą, ale tak nie powinno być.Tam dawac wszystko a
              do aktualnego domu nic.

              Przede wszystkim SAD powinien zadeklarować sume jaką on ma tej rodzinie płacić.
              Ile ma dać zonie, ile ma dać na dziecko. Powinnas miec papier na to.I to juz
              dawno.

              Możliwe że w twoim miescie jest ktos kto doradza rodzinom, kurator, poradnia
              rodzinna. Ktoś kto by zareagował na sprawe i porozmawiał z twoim
              mezem.wytłumaczył mu twój punkt widzenia.

              Dlaczego twoj maz płaci czynsz i inne opłaty byłej zonie? Bo się ciągle o nich
              bardzo martwi. Jaki byłby to mezczyzna gdyby był inny, jednak nie powinno to
              się odbywać waszym kosztem.tamta ex zonę tez trzeba podciągnac do
              odpowiedzialnosci za swoje zycie i dziecka.

              Przyznam że trudną masz sytuacje współczuję Ci, i przepraszam cię ze cie mój
              post uraził, mam nadzieję ze mi wybaczysz.
              • monikaj1980 Re: Nie jestem psychologiem! :=))) 28.01.07, 22:05
                Taisy i moofka
                wlasnie takie osoby jak wy podnosza czlowieka na duchu,potrafia i skrytykowac
                i obiektywnie spojrzec na sprawe,wiem ze to co pisze jest mętlikiem,ale to
                dlatego ze taki wlasnie metlik mam w glowie (ale jestem narazie jeszcze
                normalna )i mam malo czasu na pisanie,(mala potrzebuje duzo zainteresowania) ja
                skupilam sie dlatego na naszej corce ze czuje sie odpowiedzialna za jej zycie
                bo to przeciez ja dalam jej taki "dar" takie dziecinstwo z problemami
                rodzicow.Nasza corka jest b.nerwowa,niedawno zaczela nas gryzc a jak nie ma
                nikogo w zasiegu to gryzie siebie! Bylam u lekarza specjalisty z nia,to jest
                skutek naszych wlasnie nieporozumien,martwie sie o nia ,ze to bedzie sie
                poglebialo jak nie uporzadkujemy swoich spraw.Maz nie chce slyszec o zadnych
                poradniach ani psycholog.dla nas.Uwaza ze wie co robi i wszystko jest w
                porzadku a ja jak zawsze nie mam racji,a to co sie dzieje z mala to twierdzi ze
                taki ma akurat charakter! Ja go nawet prosilam zeby poszedl mieszkac do syna my
                bedziemy same ale nie bedzie klotni i spiec ktore nas wszystkich degraduja ale
                my to nic,przezyjemy a mala to wszystko chlonie jak gabka .Ostatnio jak
                powiedzialam zeby sobie poszedl corka zaczela plakac w glos ,rzucila sie mezowi
                na szyje i pokazywala na mnie palcem ,ona ma 15-miesiecy!Az boje sie myslec co
                bedzie dalej jak nie unormujemy spraw,przeciez ona nam sie rozchoruje od tego
                wszystkiego !
        • myszyna Re: "sprawiedliwie nie znaczy po równo..." 29.01.07, 14:26
          Ale nie masz żadnego wpływu na tę kobietę, więc może przestań utyskiwać, że to
          niesprawiedliwe, a postaraj się skorzystać z rad, które kilka osób ze sporą
          życzliwością i zaangażowaniem poddaje?

          Bo tylko ze sobą możesz cokolwiek zrobić i tylko od siebie wymagać.
    • knospee Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 19:26
      Czytajac o matce chlopca jaki prowadzi rozwiazly tryb zycia,nie sadze aby to
      bylo odpowiednie miejsce do wychowywania syna.Moze maz powinien starac sie o
      przejecie pelnej pieczy nad nim,czyli po prostu zamieszkalibyscie razem.Moze Ty
      mu to zaproponuj?Wiem ze to trudne ale wtedy odeszly by koszty utrzymywania
      drugiego domu,maz nie musialby opuszczac Was na 2-3 godz.dziennie poniewaz syn
      bylby na miejscu.Twoja coreczka moglaby zyskac starszego brata i Ty moze
      nawiazalabys wspaniale relacje z synem.Sama napisalas ze mialas ojczyma tak jak
      ja macoche wiec takim ludziom latwiej chyba [przez wlasne doswiadczenie]jest
      odnalezc sie w takiej sytuacji.Poczatki bylyby trudne ale pozniej naprawde
      moglibyscie tworzyc wspaniala rodzinke.Jesli czujesz sie na silach ze podolasz
      takiej sytuacji -WYJDZ Z TAKA INICJATYWA I SAMA MU TO ZAPROPONUJ.
      • wiedzma15 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 22:44
        hmm, ja też już ze dwa razy pytałam autorkę wątku, czy byłaby na to gotowa... ale chyba nie jest, skoro nie podejmuje tego zagadnienia.
    • jasmina_tdi Re: Dziecko ... 28.01.07, 20:03

      Nie wiem, co napisala reszta i nie chce mi sie tego czytać. Jesli jednak 200
      czy 300 zł stanowi dla Ciebie problem, to moze rusz 4 litery do pracy? Więcej
      wydaję w miesiącu na gazety. Co można kupić za to dziecku spotykając się z nim
      raz na tydzien? Kino, ZOO, popcorn? Chyba i na to za mało. Ty go chyba po
      prostu nie lubisz. I w tym problem.


      monikaj1980 napisała:

      > Czy z mężczyzną "posiadającym"na wychowaniu 14-letniego syna da się normalnie
      > i do tego szczęśliwie żyć?Jesteśmy razem 6 lat od roku mieszkamy razem mamy
      > cudowną 15 -miesięczną córeczkę i wszystko byloby różowo gdyby nie fakt ze
      > mój mezczyzna musi wychowywac praktycznie sam dorastajacego syna.Ja mam 27
      > lat a On 38 jest nam dobrze razem póki nie pojawia się na horyzoncie jego
      > syn ,bo wtedy nasze plany,zamierzenia schodzą na dalszy plan,nasze życie jest
      > podstosowane pod "młodego"bo przecież on nie ma "normalnego "domu,rodziców
      > itp. i trzebu Mu to wszystko teraz cały czas rekompensować spełniając Jego
      > coraz większe zachcianki również finansowe.W miesiącu jego potrzeby sięgają
      > kwot 200-300 zł,nowe mp4,rolki,skuter,dodam ze ja nie pracuje wiec fakt jest
      > jasny ze spelniajac Jego kaprysy oszczedzamy my,ja i nasza córka córka.Jednak
      > tatus -synkowi nigdy niczego nie odmowi bo przeciez maly jest pokrzywdzony
      > przez zycie!Mysle ze to sie nigdy nie zmieni i mam dosc nawet nie calej tej
      > sytuacji ale samego podejscia do sprawy mojego partnera.
      • monikaj1980 Re: Dziecko ... 28.01.07, 20:10
        do jasminy
        nie lubie jego ,tylko takich pustych ..... jak ty jesli nie chce ci sie czytac
        tego co jest napisane to niech ci sie nie chce wsadzac swojego gazetowego nosa
        w cudze zycie ze swoimi prostackimi madrosciami
        • jasmina_tdi Re: Dziecko ... 28.01.07, 20:30
          Taka obyta, a nie wiesz? My prostaki to najwięcej majo do powiedzenia na temat
          lubienia czy nielubienia. Dzieciów zwłaszcza. O takich jak ty to w telewizji
          mówili, że trza do psychgologa, albo i dalej, bo jak stara baba, zazdrości
          małemu, to już panie, koniec świata.


          monikaj1980 napisała:

          > do jasminy
          > nie lubie jego ,tylko takich pustych ..... jak ty jesli nie chce ci sie
          czytac
          >
          > tego co jest napisane to niech ci sie nie chce wsadzac swojego gazetowego
          nosa
          > w cudze zycie ze swoimi prostackimi madrosciami
    • moofka Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 20:06
      jednego nie rozumiem
      jak utrzymuje bylą zone?
      gdzie indziej piszesz ze zona dochod ma swoj
      prawnie ma zasadzone alimenty na zone?
      czy daje im wieksze umowione kwoty na zycie poza tym nieszczesnym 200 zl jako
      bonusy?
      zawile to przedstawiasz
      • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 20:17
        jego byla zona ma pieniadze swoje,pobory normalnie, alimentow obecnie nie ma
        sadownie zasadzonych .Ona ma swoje pieniadze dla siebie i zlotowka nie doklada
        sie ani do domu ani do syna,dom i wszystko w 100% finansujemy my +ciuchy
        mlodego+wszystkie gadzety+to nieszczesne tzw "kieszonkowe"szkole poprostu
        wszystko ,jedzenie do domu,srodki czystosci a ona ma to wszystko za free.om im
        nie daje na zycie ani na zadne potrzeby on poprostu to wszystko oplaca za nich
        oboje,ją nic nie obchodzi! Maz uwaza ze tak powinien a eks sie nie rwie zeby on
        przestal ją sponsorowac.
        • moofka Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 20:26
          nie bardzo rozumiem, jak to wyglada
          czyli nie przekazuje bylej zonie raz w miesiacu ustalonej kwoty tylko robi za
          nia oplaty i kupuje proszki, zarcie i domestos?
          dziwne to jakies
    • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 21:23
      jest stare powiedzenie : -jak sie chce psa uderzyc to kij sie zawsze znajdzie "
      ten sposob jest tu praktykowany przez niektore panie,niewazne jest jaka jest u
      mnie naprawde sytuacja ! Wazne jest to ze ja jestem ta DRUGA i MACOCHA i to
      wystarcza zeby opluc ,skrytykowac,niech te niektore panie wezma sobie do seca
      jedna moja uwage -mianowicie "gdyby tu na moim miejscu siedziala i czytala to
      wszystko malo odporna i miekka dziewczyna to juz po kilku wypowiedziach by sie
      zalamala i stwierdzila ze wpakowala sie w bagno gdzie juz cale zycie bedzie
      czarna owca i ta wredna macocha! Taka osoba moze juz nie szukac zadnych
      rozwiazan tylko olac wszystko ,nie walczyc o rodzine,rzucic tego chlopa razem z
      tymi problemami ktore sie wiaza z jego osoba i w ten sposob pozbawic ojca i
      drugie malutki dziecko! Zanim ktoras z was napisze znowu cos tak wrednego i
      spodlającego niech sie nad tym zastanowi czy przypadkiem nie przyklada sie do
      zruinowania czyjegos zycia ?
      • jasmina_tdi Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 21:32
        Jest weekend, więc listościwie liczę na to, że się uwaliłaś i dlatego piszesz
        to, co piszesz. Bo zdaje się, że obsmarowujesz kilkulatka, który ma czelność
        absorbowac uwagę twojego faceta w sile haremu osamotnionych dziewic. Gdybym
        byla na twoim miejscu, to zamiast wyżalać się (nie, co ja piszę, raczej "znowu
        cos tak wrednego i spodlającego pisać"), i rzucać mięsem na prawo i lewo
        zastanowuiłabym się porządnie nad własną kondycją psychiczną. Dzieciak kontra
        stara i sfrustrowana baba. Cud, ze ten twój nie kopnął cię w tyłek. Jak bym cię
        kopnęła. Zanim cokolwiek napiszesz - POMYSl. To tylko na początku boli. Potem
        idzie się przyzwyczaić.
        Miłego wieczoru.
        J.


        monikaj1980 napisała:

        > jest stare powiedzenie : -jak sie chce psa uderzyc to kij sie zawsze
        znajdzie "
        >
        > ten sposob jest tu praktykowany przez niektore panie,niewazne jest jaka jest
        u
        > mnie naprawde sytuacja ! Wazne jest to ze ja jestem ta DRUGA i MACOCHA i to
        > wystarcza zeby opluc ,skrytykowac,niech te niektore panie wezma sobie do seca
        > jedna moja uwage -mianowicie "gdyby tu na moim miejscu siedziala i czytala to
        > wszystko malo odporna i miekka dziewczyna to juz po kilku wypowiedziach by
        sie
        > zalamala i stwierdzila ze wpakowala sie w bagno gdzie juz cale zycie bedzie
        > czarna owca i ta wredna macocha! Taka osoba moze juz nie szukac zadnych
        > rozwiazan tylko olac wszystko ,nie walczyc o rodzine,rzucic tego chlopa razem
        z
        >
        > tymi problemami ktore sie wiaza z jego osoba i w ten sposob pozbawic ojca i
        > drugie malutki dziecko! Zanim ktoras z was napisze znowu cos tak wrednego i
        > spodlającego niech sie nad tym zastanowi czy przypadkiem nie przyklada sie do
        > zruinowania czyjegos zycia ?
        • jasmina_tdi Re: Dziecko z poprzedniego związku / korekta 28.01.07, 21:35
          UPs! Przepraszam - kilkunastolatka! Faktycznie, zagrożenie. Chylę czoło. :D

          jasmina_tdi napisała:

          > Jest weekend, więc listościwie liczę na to, że się uwaliłaś i dlatego piszesz
          > to, co piszesz. Bo zdaje się, że obsmarowujesz kilkulatka, który ma czelność
          > absorbowac uwagę twojego faceta w sile haremu osamotnionych dziewic. Gdybym
          > byla na twoim miejscu, to zamiast wyżalać się (nie, co ja piszę,
          raczej "znowu
          > cos tak wrednego i spodlającego pisać"), i rzucać mięsem na prawo i lewo
          > zastanowuiłabym się porządnie nad własną kondycją psychiczną. Dzieciak kontra
          > stara i sfrustrowana baba. Cud, ze ten twój nie kopnął cię w tyłek. Jak bym
          cię
          >
          > kopnęła. Zanim cokolwiek napiszesz - POMYSl. To tylko na początku boli. Potem
          > idzie się przyzwyczaić.
          > Miłego wieczoru.
          > J.
          >
          • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku / korekta 28.01.07, 21:48
            widze ze musialam trafic w jakis punkt drogiej jasmine,no coz na forum
            nastepna porzucona eks, w koncu takie to forum -psychologiczne.. nie bede
            dodawala komentarzy w stylu tej Salonowej Pani bo widze ze zycie juz i tak jej
            niezle musiało dopiec ...wiec przynajmniej ja "stara" 27-letnia "sfrustrowana
            baba" jej tego oszczedze. Tylko 1 sugestia proponuje okulary do czytania albo
            powrot do I klasy zeby wogole podszkolic czytanie,bo tu nie mowa o
            obsmarowywaniu ani kilkulatka ani kilkunastolatka tylko o sytuacji ludzi
            doroslych ktorzy otaczaja tego kilku UPS kilkunastolatka ....
            • ewaawe Re: Dziecko z poprzedniego związku / korekta 28.01.07, 22:43
              Zrobiłaś wielki błąd ,że zdecydowałaś się na dziecko z facetem ,którego tak naprawdę nie znałaś ,bo skoro nie mieszkaliście wcześniej razem to chyba mało się znaliście ,a swoją drogą te pięć lat co byliście razem przed zamieszkaniem wspólnym to gdzie mieszkał ,może z ex?
      • moofka Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 21:48
        nie jestem wrogiem nr jeden monika
        mnie sie po prostu to kupy nie trzyma
        fakty, ktore podajesz sa nieskladne, zbierz to jakos do kupy i podaj jasno
        latwiej bedzie cos wywnioskowac
    • lib Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 22:03
      Tak, była żona zawsze się szlaja, istotnie :-) Jeszcze się nie spotkałam z
      innym przypadkiem. To swoją drogą ciekawy fenomen. Tamto małżeństwo zawsze "już
      nie istniało" :-) Moje też "już nie istniało", tylko ja biedaczka o tym nie
      wiedziałam, bo właśnie robiliśmy drugie dziecko, więc się biedaczka nie
      domyśliłam :-(
      Mój były już mi powiedział, że nie będzie przyjeżdzał zajmować się dzieckiem po
      to, żebym ja mogła chodzić na randki. Czy to nie urocze? Bo ja się tylko
      szlajam. A on jak używał panny lali to wcale się nie szlajał, a ja wcale się
      wtedy nie zajmowałam dzieckiem.

      Moniko droga! Już Ci to tutaj uświadamiano: Twój mąż nie ma BYŁEJ rodziny. Ma
      rodzinę, do której Ty z całą świadomością dołączyłaś. Chciałaś faceta ze
      zobowiązaniami - masz faceta ze zobowiązaniami. A w pożyczaniu sanek nijak nie
      mogę się dopatrzyć dramatu. Ja, osoba na tyle bogata, że nie uważam wydawania
      300 zł na nastolatka za rozrzutność, ciągle pożyczam od sąsiadów i sąsiadom
      pożyczam. Jedni mają rower, inni sanki, i jakoś się kręci.
      Twój mąż jest oczywiście idiotą, że jeździ po pijanemu. Powinni go zamknąć,
      żeby nie zabił mnie albo mojego dziecka. Ale ja na jego miejscu natychmiast
      wsiadłabym w taksówkę i pojechała do głodnego dziecka. Ty do swojego nie?
      lib
      • lib Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 22:06
        >> Tylko 1 sugestia proponuje okulary do czytania albo
        >> powrot do I klasy zeby wogole podszkolic czytanie

        Moniko, spróbuj doraźnie, na razie nie wracając do pierwszej klasy, podszkolić
        pisanie. Wystarczą kropki, inne znaki interpunkcyjne później. Ja okulary noszę,
        ale bez znaków przestankowych to nawet szkoła nie pomoże.
        lib
        • ewaawe Re: Dziecko z poprzedniego związku 28.01.07, 22:49
          Zrobiłaś wielki błąd ,że zdecydowałaś się na dziecko z facetem ,którego tak naprawdę nie znałaś ,bo skoro nie
          mieszkaliście wcześniej razem to chyba mało się znaliście ,a swoją drogą te pięć lat co byliście razem przed
          zamieszkaniem wspólnym to gdzie mieszkał ,może z ex?
    • solaris_38 Dziecko 28.01.07, 23:26
      pokochaj syna twojego partnera
      lub choćby pokochaj partnera w synu

      od razu wszystkie problemy sie rozwiażą i jeszcze sama od siebie dorzucisz coś ;)

      ale to trudny wiek

      może nie będzie ci łatwo kochać
      z czasem będzie jednak jednak łatwiej JEŚLI teraz powstrzymasz irytację i
      przełamiesz zrozumiały lek o własne podstawy materialne
      • wiedzma15 Re: Dziecko 29.01.07, 00:15
        solaris, jak zwykle przywracasz mi spokój duszy :)

        bo już myślałam, że taka ze mnie wiedźma, że się uczepiłam biednej autorki wątku bez zdania racji

        tylko, że myślę, że ta niechęć Moniki do chłopaka jest już na tyle silna, że ona sama nie zechce nad tym pracować - pytałam dwa razy, czy mogłaby zaakceptować fakt, że syn partnera zamieszka z nimi...i nie odpowiedział, chociaż na inne wypowiedzi zaraz ma 2-3 posty :(

        myślę, że pokochanie dziecka partnera to wyraz pewnej dojrzałości, przecież nikt nie mówi, że będzie go kochać jak matka, ale może mogłaby po prostu pokochać go jak człowieka... może ten młodzieniec tego w tej chwili potrzebuje najbardziej?

        a zresztą, diabli wiedzą, co jej radzić, bo ona chyba nie szuka rady tylko wylewa swoją żółć, jak myślisz?
    • knospee Re: Dziecko z poprzedniego związku 29.01.07, 01:22
      Szukasz rozwiazania bo masz problem ale do tej pory nie ma zadnej odpwiedzi na
      moja propozycje[post wczesniej napisany]abyscie razem zamieszkali.Przeczytaj
      prosze i sprobuj odpowiedziec co o tym sadzisz.Widze ze nie tylko ja wysunelam
      taka popozycje.Moze to jednak jest dobry pomysl.Pieknie napisala 'solaris 38'-
      sprobuj pokochac to dziecko moze nie tak jak wlasne ale po prostu jak
      czlowieka.Jesli kochasz meza to on przeciez jest jego czescia -jego synem tak
      samo jak Twoja coreczka.Taka miloscia mozna naprawde uczynic wiele
      dobra.Prosze przeczytaj poprzedni post i daj nam odpowiedz w kwestii wspolnego
      zamieszkania.
    • mangolda Moniko! 29.01.07, 11:15
      zajrzyj na to forum
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479
      pozdrawiam!
    • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 29.01.07, 12:31
      Dzien dobry,nawet bardzo dobry :-)
      Dziekuje Wam wszystkim - i tym co szczerze chcialy cos madrego doradzic jak
      rowniez tym co pisaly po to zeby dokopac.
      Dzieki wam zrozumialam fakt oczywisty,ja chcialam byc macocha neutralna ,jednak
      jak sie tu zorientowalam ,takowych macoch nie ma !
      Sa tylko dwie drogi
      1-byc macochą ZŁĄ
      2-byc macochą DOBRĄ
      No i jak zawsze rozwiazanie jest proste na co przewaznie najtrudniej wpasc.
      W takiej sytuacji mysle ze nie mam innego wyboru jak tylko starac sie byc jak
      najlepszą tą nieszczęsną macochą.Mój błąd polegał myślę na tym że sugerowałam
      się ytm ze mlody ma matke ,ona nie umarla,ona zyje i ma sie calkiem dobrze.W
      tej sytuacji sadzilam ze ja nie musze sie starac by byc dla niego matka ani mu
      jej zastepowac,.
      Jednak doszlam do wniosku ze skoro mlodego ciagnie bardziej do NAS niz do
      rodzonej matki to trzeba mu to umozliwic.
    • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 29.01.07, 12:38
      a tu specjalnie do WIEDZMY
      tak,nie poruszalam tematu wspolnego zamieszkania z 2 przyczyn
      1-to moje podejscie,trzeba zalagodzic zaognione tematy miedzy nami zeby
      wprowadzic do domu Jego syna,.Bo w takiej amosferze bysmy sie pozagryzali.Ja
      glownie musialam (i nadal musze )do tego dojrzec
      2-kwestia jest przyziemna-otóż mamy 30-metrowe mieszkanie wiec troche ciezko
      mieszkac tu w 4 osoby,w takim ukladzie.Jak jest "normalna "rodzina to nie jest
      problem ale gdzie jest macocha,male dziecko,nastoletni pasierb i stronniczy
      tatus to moze przerażać.Mnie np wlos ze strachu sie jeży gdy se wyobraze nasza
      4 na takiej przestrzeni!
      Trzeba bedzie i z tym cos zrobic!
      • moofka Re: Dziecko z poprzedniego związku 29.01.07, 12:52

        przedstaw troche czytelniej jak wyglada to finansowanie bylej zony, na ktore
        tak sie skarzysz
      • wiedzma15 Re: Dziecko z poprzedniego związku 29.01.07, 12:54
        no, jestem w stanie zrozumieć że na 30 m.kw jest trudno zmieścić się 4 osobom:)

        ale cieszę się, że dojrzałaś do tego aby popracować nad przełamaniem niechęci do nastolatka, chociaż nie jest to na pewno łatwe , bo i sytuacja skomplikowana, i młodzież w tym wieku potrafi być dość denerwująca

        kiedy zniknie w tobie poczucie krzywdy wyrządzanej tobie/wam przez partnera , znajdzie się miejsce na bardziej budujące uczucia, czego ci z całego serca życzę i trzymam kciuki żeby się udało poukładać wasze sprawy tak, abyści mogli dalej budować a nie rozwalać wasze relacje.
        • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 29.01.07, 13:21
          moofka
          ja niewiem jak dokladniej opisac sytuacje finansowa w tamtym domu?
          Jego eks zona nie doklada ani do domu ani do syna ani do zupelnie niczego ani
          grosika. Pieniadze ona ma swoje,pobory czy cos tam,nawet nie dopytuje.Wiem ze
          ma.My tzn moj M oplaca tam mieszkanie,oplaty.tv,internet,wode,no wiesz to co w
          kazdym domu.Mlodemu kupuje wszystko co potrzebne ( co niepotrzebne tez).Taj jak
          napisalas i domestos i papier do .... wszystko porostu co potrzebne a Ona rzecz
          jasna ze wszystkiego korzysta za darmoche.My musimy to kupowac bo ona sobie
          idzie i ma gdzies czy to jest czy nie ma.Moj maz ma dobre serce ,kocha syna i
          nie pozwoli zeby mu czegokolwiek brakowalo a ona to perfidnie wykorzystuje!W
          tej sytuacji to eks powinna placic alimenty na mlodego.Ja myslalam ze cos sie
          zmieni ,ze dojdzie jakos do porzadku to wszystko ale nikt nie zamierza nic
          zmienic,ani Ona ani moj M.Moj kochany M faktycznie ja zostawil (powtarzam raz
          jeszcze NIE DLA MNIE !)i chyba caly czs sadzi ze jest jej to winien .A jej
          pewnie ze pasuje taka sytuacja.Komu by nie pasowala?
          Tylko ze jest bezczelna bo ma facetow,jednak nikogo na stale,i nie ukrywa tego
          wcale.A moj M sadzi ze poki ona z nikim sie nie zwiaze kto jej bedzie pomagal
          to on ma wszystko zapewniac tak jak do czasu gdy byli malzenstwem.
          • moofka Re: Dziecko z poprzedniego związku 29.01.07, 14:09

            robi jej zakupy i pamieta o jej oplatach?
            nie bardzo chce mi sie w to wierzyc
            dlaczego nie przekaze jej okreslonej kwoty raz na miesiac?
            • monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 29.01.07, 14:33
              moofka
              nie robi zakupow i oplat jej tylko synowi,no a przeciez jej wody czy pradu nie
              zakreci,no bo jak?Zreszta on nie chcialby zakrecic,dlatego tu napisalam,on nie
              chce ze mna poruszac tych spraw bo jest zwyczajnie tchórzem i nie wie jak to
              rozwiazac a byc moze i nie bardzo chce to zmieniac,poki ona se chlopa na stale
              nie znajdzie.
              Dlatego napisalam bo dla mnie to wszystko jest nienormalne i kazdy tez mu to
              mowi ,ale my mlodego nie mamy jak wziac bo nie mamy gdzie,na nowe mieszkanie
              kasy brak(wiadomo jakie ceny),tam placic musi zeby ona dlugow nie narobila.Jej
              kasy nie da,juz tak bylo wczesniej dostawala od kilku lat 500zl.Mysle ze to
              bardzo duzo biorac pod uwage fakt ze syn zawsze z kazda potrzeba przychodzi do
              ojca>
              Wiec dostawala kase a wdomu nigdy nic nie bylo i przestal jej kase do reki
              dawac a wszystko na jego glowie.
              Dlatego napisalam tylko moj pierwszy post byl krotki,pobiezny i zle
              sformulowany.Ale tego nie da sie opisac w kilku prostych slowach zeby kazdy
              zrozumial o co mi chodzi.
              Ty zaatakowalas mnie ostro od poczatku i wytrwalas do teraz przy tej mojej
              nieskladnej pisaninie,chyba tylko Ty teraz wiesz o co to u nas chodzi.Reszta po
              moim 1 poscie uznala ze jestem chciwa jedza co rozwalila malzenstwo i teraz
              chlopakowi pare groszy wylicza.
              A prawda jest zupelnie inna i ciezko znalezc rozwiazanie.
              Jednym slowem,nie mamy gdzie wziac mlodego,nie mozemy dalej tam Jej
              utrzymywac,nie mozemy przestac tez tam placic i kupowac bo mlody nie bedzie
              mial ani jedzenia ani pasty do zebow.Jej wygnac tez nie mozna a jak znowu
              powtorze- moj M wcale by tego nie chcial.
              Co mi radzisz? :-)
Pełna wersja