monikaj1980
26.01.07, 19:50
Czy z mężczyzną "posiadającym"na wychowaniu 14-letniego syna da się normalnie
i do tego szczęśliwie żyć?Jesteśmy razem 6 lat od roku mieszkamy razem mamy
cudowną 15 -miesięczną córeczkę i wszystko byloby różowo gdyby nie fakt ze
mój mezczyzna musi wychowywac praktycznie sam dorastajacego syna.Ja mam 27
lat a On 38 jest nam dobrze razem póki nie pojawia się na horyzoncie jego
syn ,bo wtedy nasze plany,zamierzenia schodzą na dalszy plan,nasze życie jest
podstosowane pod "młodego"bo przecież on nie ma "normalnego "domu,rodziców
itp. i trzebu Mu to wszystko teraz cały czas rekompensować spełniając Jego
coraz większe zachcianki również finansowe.W miesiącu jego potrzeby sięgają
kwot 200-300 zł,nowe mp4,rolki,skuter,dodam ze ja nie pracuje wiec fakt jest
jasny ze spelniajac Jego kaprysy oszczedzamy my,ja i nasza córka córka.Jednak
tatus -synkowi nigdy niczego nie odmowi bo przeciez maly jest pokrzywdzony
przez zycie!Mysle ze to sie nigdy nie zmieni i mam dosc nawet nie calej tej
sytuacji ale samego podejscia do sprawy mojego partnera.