justine4 Re: Dziecko z poprzedniego związku 29.01.07, 16:01 Monika, lekko mi sie zrobilo na duszy, kiedy kilka postow temu napisalas, ze skoro "Mlodego" bardziej ciagnie do Was, to sprobujesz go zaakceptowac. serdecznie Cie pozdrawiam i zycze wytrwalosci w rozplatywaniu tego wezla. J Odpowiedz Link Zgłoś
remedium3 Re: Dziecko z poprzedniego związku 29.01.07, 17:27 Teraz już nic nie rozumiem? 1/ Dlaczego były mąż szlajającej się żonie , która to/ w domyślę z przyczyny szlajania się/ była winna rozpadu małżeństwa płaci na jej utrzymanie ? Na takie „promocje” finansowe mogą liczyć byłe żony jeżeli to facet jest winowajca rozpadu związku i jeśli ten facet ma na to . 2/ Co to znaczy szlaja się ? Jeżeli w potocznym rozumieniu tego słowa sprzedaje swoje ciało to nie powinna zajmować się wychowywaniem dziecka . 3/ Alimenty od ojca są dodatkiem finansowym w którym również uczestniczy matka . Dlaczego były mąż opłaca rachunki domowe , kupuje jedzenie , środki czystości i etc bo matka nie kupi!!! ,,,, dlaczego …do regulacji takich spraw są sądy rodzinne , kuratorzy… 4/ Co to znaczy , że 14 letnie dziecko ok. 2 w nocy dzwoni , że jest głodne! O tej porze taki chłopak powinien dawno spać i dlaczego o głodzie przypomniał sobie o 2 w nocy? Sorry , ale zapachniało mi tu zdradą bo była żona jest całkiem smaczna. Odpowiedz Link Zgłoś
monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 29.01.07, 18:01 Remedium 1/dlaczego placi na jej utrzymanie?Napisalam o tym w poprzednim poscie,nie ma wyjscia,musi oplacac,kupowac,itd ,bo ona tego poprostu nie robi bo nie.Gdyby nie placil mieszkanie by bylo zadluzone,odciety prad itd...gdyby nie kupil jedzenia ,chlopak by nie jadl ... 2/slowa "szlaja sie"nie uzylam ja,ktos inny tak to nazwal,ja napisalam ze ma facetow,"przyjaciol",zmienia ich,albo oni ją,niewiem tego,ale nikogo na stale. 3/o alimentach tez pisalam,byly, i to dosc wysokie,ale nie byly przeznaczane na co trzeba,traktowala je jako swoj bonus na imprezki,wiec przestal jej dawac ta kase i sam wszysko zapewnia. 4/i tu tkwi tez ogromny nastepny problem. Dlaczego o glodzie przypomnial obie o 2 w nocy? Niewiem,przypuszczam ze dlatego ze mlody na ogol jest ok ale ma swoje "odloty" on wie o tym ze w ten sposob nam dokucza,dla niego jak nie ma pizzy,kebabow,gyrosow itp to znaczy ze nie ma nic do jedzenia.Ja cokolwiek napisze o mlodym jest odbierane jako moj atak na biedne pokrzywdzone dzieciątko.Jednak prawda jest taka ze on potrafi dac w kosc! Wie ze ojciec ma wyrzuty sumienia ze chlopak nie ma "normalnego "domu i w takie sposoby wtyka nam szpileczki zebysmy przypadkiem nie zapomnieli kto tu jest najwazniejszy i kolo kogo swiat sie kreci. Ja naprawde probuje go bardziej polubic ale dla mnie to ciezkie , bo jak on dzwoni do ojca o godz.12 w poludnie i mowi "-no na co czekasz?przeciez ja dzis jeszcze nic nie jadlem (czyli nie bylo czegos zakupionego w barze)i dodaje- szybciej bo nie bede tu czekal niewiadomo ile!)A ojciec zamiast skomentowac jego ton mowy,rzuca wszystko i biegiem bo syn glodny,a dodam ze syn ma wykupione obiady w szkloe. Rzecz jest w tym ze mlody robi co chce a tata nie ma nic do powiedzenia,jest opryskliwy,chamski a ,szkoda slow. Odpowiedz Link Zgłoś
monikaj1980 Re: Dziecko z poprzedniego związku 29.01.07, 18:17 Greengrey -madre slowa,dziekuje Powiedzcie czy to normalne ,taka sytuacja: mamy godz ok 12 w poludnie,tatus jest w pracy a do mnie przychodzi mlody z przyjaciolmi swoimi,czyli on 3 kolegow i jego sympatia łącznie -5 osob. Jak mowilam mamy mieszkanie 30mkw ,czyli 1 pokoj i drugi gdzie miesci sie ledwie łóżeczko malej,sofka,szafaitp,.Towarzystwo nie czuje sie niczym skrepowane i lazi mi po calej chalupie,muzyka na full,smiechy -fajnie maja. A ja z corka gdzies w kaciku bo przeciez teraz przyszla najwazniejsza osoba w naszym zyciu i ma prawo czuc sie z przyjaciolmi swobodnie w domu ojca.Sytuacja powtarzala sie kilkakrotnie,aha na ogol siedzieli po 3 ,4 godz,az im sie znudzilo.Az za ktoryms razem nie wytrzymalam i zadzwonilam do tatusia do pracy ze niech przyjedzie bo syn do niego przyszedl a jego nie ma.A ten kazal mi jeszcze robic im wszystkim jedzenie,raz ok ,drugi -przezyje ale za kazdym razem? Toc to nie klub mlodziezowy,ja tu mieszkam ,mam obowiazki,wychowuje mala (ona sie ich bala)a co najwazniejsze mam prawo czuc sie swobodnie we wlasnym domu! Odpowiedz Link Zgłoś
greengrey Moniko! 30.01.07, 15:12 wygląda na to że syn męża ma ogromne poczucie krzywdy- obarcza tym ojca, matkę,Ciebie, małe dziecko i nawet cały świat.. Sposób, w który traktuje swojego ojca- widać wyraźnie,że on nim pomiata,ma go za nic,w jakiś spoób na nim się mści za utratę domu, uważa że po tym co mu ZROBILI, on ma prawo żądać w zamian- nawet kebebów o 1: 22 po północy Twój mąż, niestety swym zachowaniem utwierdza go w jego racjach- nie stawia mu ŻADNYCH ograniczeń, jest na każde, absurdalne nawet zawołanie. Powiedzmy szczerze- syn nie był głodny w środku nocy- po prostu chciał mieć ojca na swoje wezwanie, a wykorzystał najpewniejszy sposób Ojca już "opanował" posuwa się teraz do wizyt z kolegami w waszym domu. Wygląda to na próbę podporządkowania Ciebie i całego waszego domu -sobie. Próbuje dalej. I dalej w zachowaniu ojca nie ma żadnego oporu. Nie ważne,że sprowadził kolegów do małego mieszkania, gdzie hałasuje, a małe dziecko i jego matka chowają się u siebie po kątach. O to przecież chodzi. Problem całkowicie leży po stronie ojca. Dopóki on nie dostrzeże co się dzieje, dopóki dając mu co może nie postawi granic tego zachowanie "młody " wejdzie Wam kompletnie na głowę. I dopóki ojciec na to będzie pozwalał- przed Tobą nie będzie raczej czuł respektu... On nie będzie, bo nawet Twój mąż na razie Ciebie i córkę podporządkowuje jemu Nadal jednak uważam ,że sprawa NIE jest beznadziejna :) Rozmaowa( raczej rozmowy!) z Twoim mężem to jedno, ale Twoja praca z synem męża to drugie... Zyczliwość, uwaga, serce do młodego, tak by poczuł ,że nie jesteś jego wrogiem, że ma u was swoje miejsce -to podstawa.. Ale też musisz wymagać od niego poszanowania swoich praw, szanowania Ciebie- inaczej będzie wami .. gardził Kluczową rzeczą wydaje mi się aby Twój mąż przestał traktować go jak władcę absolutnego- a zaczął - jak zagubione dziecko. W tej chwili syn i ojciec zamienili się rolami Syn w swoim poczuciu krzywdy ( nie do końca jest tak jak on uważa- ale na ocenę dorosłą jest on jeszcze za mały) będzie robić najróżniejsze jeszcze rzeczy... Odpowiedz Link Zgłoś
greengrey Dziecko 29.01.07, 17:56 Twoje oczekiwania i Twoje racje są zupełnie oczywiste Ani nadmierne poświęcenie synowi, zwłaszcza kosztem czasu! a póżniej - pieniędzy w stosunku do córki i Ciebie-nie jest dobre dla NIKOGO Jednak domaganie się głośne Twoich praw- wydaje się- nie przyniesie korzyści nikomu Drogą najlepszą jest -polubienie - pokochanie syna Twojego męża, choć to niełatwe, bo on nieźle -jek widać manipuluje ojcem i walczy... No ale to TY jesteś dorosła, sądzę, że dasz radę, tylko nie zniechęcaj się szybko.. cierpliwość stawka idzie- o całą rodzinę.. Współdziałaj z mężem - Latwiej Wam będzie niż- gdy tylko stajesz mu naprzeciw Jednak nie znaczy to że masz mu zawsze ustępować pozdrowienia :) nie musi być wcale tak źle ! Odpowiedz Link Zgłoś
justine4 Re: Dziecko 30.01.07, 00:00 Moniko, ostatni opisany przez Ciebie epizod z kilkugodzinnymi wizytami,dowodzi, ze "Mlody" robi to bardzo swiadomie i celowo. On chce Ciebie wyprowadzic z rownowagi. Z jakegos powodu bardzo mu na tym zalezy.Moze gdybys Ty sie wsciekla, wpadla w histerie itp, mialby ojca po swojej stronie. Moze on mysli, ze jesli on Was skloci bedzie mial ojca tylko dla siebie. Takie zachowania nie biora sie znikad. Patrzy pewnie na milosc, ktora obdarzasz coreczke i jest glodny takiej milosci. Patrzy na Wasza rodzine i zazdrosci. Gryzie jak male zaszczute zwierzatko.Ale czasem forma obrony jest atak.Moze spobuj porozmawiac z nim, jak z dojrzalym czlowiekiem. Powiedz, ze zawsze jest w Twoim domu miejsce dla niego, ale ci halasujacy koledzy bardzo przeszkadzaja malenkiemu dziecku.Mozna wspomniec o zerowej odpornosci takiej dzidzi, o zarazkach, ktore przynosza obcy ludzie,o tym jaka watla i chorowita on jest.Potraktuj go jak partnera. Odpowiedz Link Zgłoś
jfk3 moim zdaniem 30.01.07, 19:38 jesteś zazdrosna o męża i tyle. Mnie zastanawia jeden fakt, piszesz że jesteście razem już 6 lat. To bardzo długo - wcześniej nie zauważyłeś u niego "niepokojących objawów"? Wiedziałaś przecież że ma syna. A jak wcześniej wasze relacje wygladały (Ty i syn)? Ja w przeciwnieństwie do innych nie uważam że masz pokochac chłopaka. Nie wydaję mi się zeby było to normalne wymagać czegoś takiego od nowej żony ojca. Raczej zaprzyjażnić się. Jednak myśle ze powinnaś wykazać sie większą dozą empatii, zwykłej ludzkiej życzliwości. Nie podoba Ci się ze mąż zajmuje sie bardziej chłopakiem, ze jest bardziej dostepny dla niego anizeli dla Ciebie. Krótko mówiac jesteś zadrosna o ich relacje. A nie ma o co! Problem nie lezy w tym chłopaku - tylko w braku umiejętnosci słuchania, rozmowy miedzy Tobą a mężem. Odpowiedz Link Zgłoś
milenaj2007 Powariowaliscie ? 30.01.07, 21:02 LUDZIE >o co chodzi? tu pisza same eksie i "poprzednie " (sory za brzydkie wyrażenie) dzieci ? Przeciez ta dziewczyna to normalnie prawie Matka Teresa z jej cierpliwością i wieloletnim znoszeniem nienormalnego M i wrednego Synusia -terroryste ! Poświecilam troche czsu i poczytalam cala to historyjke ,ja na jej miejscu dawno pognalabym obu niech ida szukac innej OFIARY . A alimenty na córke dowalilabym takie ze musialby sie po..... zeby jeszcze wygodną szczwaną eksie utrzymac jak taki z niego samarytanin. Dziewczyno wez sie za niego konkretnie bo Cię zwariuje a sam dalej bedzie żył wpatrzony w wyrachowanego chytrego synusia.. Odpowiedz Link Zgłoś
lib Re: Powariowaliscie ? 30.01.07, 21:33 Nie widzę żadnego powodu, żeby o sytuację z kolegami chłopaka łażącymi po domu obwiniać tegoż chłopaka. To absurd! Absurdem jest to, że dorosła kobieta, mająca małe dziecko w 30-metrowym mieszkaniu, wpuszcza kilku nastolatków, a sama chowa się po kątach. Musisz Moniko czuć się bardzo niepewnie, skoro nie dajesz sobie prawa o decydowaniu we własnym domu. Nie widzę żadnego powodu, żeby wymyślać powody: bo dziecko chorowite, bo zarazki... Powód jest tylko taki, że sobie takich wizyt nie życzysz i już! Wygląda mi na to, że główny problem tkwi tutaj w Tobie. Czujesz się tak niepewnie, że walczysz z nastolatkiem o względy męża. I pozwalasz temu nastolatkowi sobą rządzić, bo czujesz, że on jest od Ciebie ważniejszy. Wystarczy, żebyś zmieniła to podejście, i byłoby całkiem inaczej. Recepty na to Ci nie dam :-) lib Odpowiedz Link Zgłoś