chmurka.bez.ogorka
02.02.07, 09:33
...Czują się trochę jak mrówki pod lupą. Narcystyczny rodzic postrzega
dziecko jako przedłużenie swojej osoby, więc jest to dla niego projekt,
kartka którą ON/ONA zapisze i będzie taka, jak sobie to wyobraził. Dziecko
nie ma możliwości manewru :/ bo wzmacniane są tylko zachowania korzystne z
punktu widzenia rodzica. Inne zachowania są natychmiast tępione, postrzegane
wręcz jako obiaw choroby psychicznej. Taki rodzic nie będzie mieć oporów
przed nazwaniem sweog dziecka chorym psychicznie przed ludźmi jeśli dziecko
odważy się mieć swoje zdanie.
Pod lupą...Każde zachowanie jest analizowane i roizkładane na czynniki
pierwsze W POSZUKIWANIU POTENCJALNYCH NIEDOCIĄGNIĘĆ/WAD. Rodzic czuje się
zobowiązany wciąż korygować dziecko. Autentyczność jest przejawem
dziecinności, niedojrzałości lub choroby psychicznej - według rodzica
oczywiście. Postawa w której nie ma miejsca na choćby promil akceptacji
dziecka takim, jakim jest w rzeczywistości. No bo przecież dziecko istnieje
tylko w wyobraźni, jako projekt, rodzic nie postrzega potrzeby weryfikacji
swoich wyobrażeń, tylko zachowań dziecka, żeby pasowało mu do jego
wyobrażenia.
Obserwacja, ale brak partycypacji w jego świecie. Postawa
zdystansowanego 'autorytetu', jednak brak umiejętności zrobienia czegoś
razem, bo to grozi detronizacją. Dziecko szybko uczy się odgrywać przed
rodzicem poządaną scenkę, a potem, jak ma szczęście i miły rodzic jakieś inne
zajęcia poza obserwacją dziecka - zajmuje się REALNYM ŻYCIEM.