dylemat

04.02.07, 12:20
Cześć. Mam do was prośbę, poradźcie mi jak zachowały byście się w mojej
sytuacji. Jestem od prawie 3 lat mężatką, mam wspaniałego meża, którego
bardzo kocham. Mój prblem polega na tym, że spotkałam ostatnio kolegę z
dawnych lat, z którym super mi się rozmawia, można powiedzieć, że jest moim
przyjacielem, a który wyznał mi, że zawsze coś do mnie czuł i tak jest nadal,
przyjeliśmy jednak, że tego będziemy się trzymać bo ja zawsze traktowałam,
traktuję i będę traktować go jako dobrego kolegę. Zastanawiam się jednak czy
dobrze robię, że ciągnę dalej tą znajomość. Czy nie robię czegoś złego, bo
choć z mojej strony jest to tylko kolega, to mam też świadomość, że może
ranię go tym, że nie daje mu żadnych szans na coś wiecej i z tego względu
moze lepiej było by tą znajomość zakończyć. Z drugiej strony zaś nie chcę
tracić tego co dają mi te rozmowy, tym bardziej, że rozmowa chyba nie jest
niczym złym. Mój mąż oczywiście wie o tych rozmowach i o całej tej sytuacji i
narazie to akceptuje, ale boję się czy też go nie ranie tymi rozmowami, bo
sama bym chyba na nie nie pozwoliła. Poradźcie mi co mam zrobić.
    • taisy Re: mam podobnie, 04.02.07, 12:32
      Wiem,że się podobam od lat mojemu koledze jednak czasami nasze drogi się
      krzyzują i rozmawiamy. Fajne to są rozmowy, jednak nigdy nie miałam do niego
      podbnych uczuc jakie on ma do mnie. On to zrozumiał i zaakceptował. Jednak
      definitywnie skróciłam te okazje do spotkań. I tak jest najlepiej. Niech i on
      spotka swoją pokrewną dusze i bedzie szczęsliwy, niech o mnie zapomni, nie
      warto>))))).
      • paulaka24 Re: mam podobnie, 04.02.07, 12:43
        Mój kolega też to zaakceptował, tylko ja nie chce tak definitywnie zakończyć
        tej znajomości, a jednocześnie właśnie boję się, że jesli tego nie zrobię, to
        jemu będzie dużo trudniej o mnie zapomnieć i poszukać sobie tej innej pokrewnej
        duszy i w pełni być szczęśliwym. Ale chyba nie będę miała innego wyjścia, tylko
        będzie to w mojej sytuacji dość trudne bo my raczej będziemy mieli okazję dość
        często do spotkań ponieważ studiujemy na tej samej uczelni.
    • jan_stereo Re: dylemat 04.02.07, 15:51
      jesli nie nauczysz sie utrzymywac przy sobie dobrych kolegow to i meza nie utrzymasz wlasnie z powodu
      ich braku.
      • taisy Re: Tu troche Janko przesadziles. 04.02.07, 16:25
        Kolegow mamy na rownych warunkach, tutaj ten kolega czuje cos wiecej niz zwykle
        kolezenstwo i neutralna znajomosc.
        • jan_stereo Re: Tu troche Janko przesadziles. 04.02.07, 16:30
          taisy napisała:

          > Kolegow mamy na rownych warunkach, tutaj ten kolega czuje cos wiecej niz zwykle
          > kolezenstwo i neutralna znajomosc.

          Na tym polega dojrzalosc,aby przekazac jasno i zwiezle o swym zakresie uczuc koledze,kolega
          wyleczony z szans pozostanie albo kolega albo odejdzie,ale to bedzie juz jego decyzja.
          Natomiast niczym zlym nie jest posiadanie i wyjawianie uczyc jakie sie ma do drugiej osoby, zdarza sie
          i trzeba umiec sobie z tym poradzic,jak ktos nie potrafi to rzeczywiscie najlatwieej powiedziec "spadaj"
          kolego.
          • paulaka24 Re: Tu troche Janko przesadziles. 04.02.07, 21:27
            No właśnie ja nie chce powiedzieć spadaj bo uważam to za tchórzostwo i ucieczkę
            od problemu. Z drugiej zaś strony nie wiem czy nie wolałabym tego zakończyć,
            tym bardziej, że nawet jeśli nawet mój kolega przyjął to jako zwykłą znajomość
            widząc, że nie może liczyć na nic więcej to jednak chyba zawsze jakaś nadzieja
            jest i boję się , że on tą nadzieję też może mieć.
    • solaris_38 nie to czego pragniesz 04.02.07, 16:53
      jesli czujesz ze możliwe jest ze to rani męża to po prostu zrezygnuj
      jakoś nie wierze żeby te rozmowy były tak wartościowe

      że kobiety często potrzebują adoracji wielu facetów
      nie dziwię sie zatem ze sprawia ci przyjemność i nagradza cie taka znajomość
      także facet skoro ma świadomie czy podświadomie ochotę cię uwieść będzie miał
      dodatkowa stymulacje aby byc ciekawym rozmówcą

      sytuacja ma plusy i wydaje sie być pod kontrolą

      jednak ty sama już czujesz że coś nie tak

      to nie adoratora krzywdzisz odmową (ale miło tak o sobie pomyśleć .. prawda? )
      masz faceta i twoja odmowa nie krzywdzi adoratora ale podoba mu się, twoje
      poddanie sie tym bardziej - ale to ta sama gra)
      męża też nie krzywdzisz tym ze pozwalasz sie adorowwać

      jesli już to sama siebie krzywdzisz tym ze ciągniesz znajomość o której sądzisz
      że może krzywdzić innych
      także krzywdzisz się wmawiając sobie ze to ciekawość rozmów jest taka potężna
      że trudno by było ci zrezygnować ze znajomości
      niejedna kobieta uległą wytrwałemu adoratorowi na którego wcale nie miałą ochoty
      jeszcze więcej kobiet jest głęboko zranionych kiedy okazuje sie ze adorujący
      facet tak naprawdę nie jest tak głęboko zaangażowany jak myślały niby sie litują
      a w głębi mocno przezywając własną kobieca moc


      wiem ze jesteś zdeterminowana i zrobisz co chcesz
      wiem ze szukasz tu tylko potwierdzenia ze nie robisz nic złego
      choć współczuję ci pewnego rozdarcia wewnętrznego
      bo chcesz być w porządku co jest dobra cechą
      dlatego napiszę ż e

      myślę ze to okazja do rozwoju i śledzenia poczynań własnej podświadomości
      dobra okazja
      ciekawa

      ale .. nie szukaj usprawiedliwień i nie okąłmuj sie bo to zaciemnia poczynania
      podświadomości które warto poznać albowiem kierują nami a my nie zdajemy
      sobie z tego sprawy
    • gemini14 Re: dylemat 04.02.07, 17:33
      przespij się z nim
      • paulaka24 Re: dylemat 04.02.07, 21:21
        gemini14 napisała:

        > przespij się z nim


        Wiesz gemini chyba nie bardzo wczytałaś sie w mój list. Ten facet nie pociąga
        mnie jako facet, ja traktuję go tylko jako dobrego kolegę, więc sex nie wchodzi
        w rachubę.
        • shachar Re: dylemat 04.02.07, 21:45
          ha, ktos mi powiedzial ze od pewnego wieku konczy sie kolezenstwo i juz
          sobie poszukaj partnera, ktory bedzie spelnial intelektualne warunki,
          inaczej to jest uwodzenie
          twoj kolega-to nie jest twoj tatus, to nie jest twoj brat i nie gada z toba dla
          tych samych powodow, dla ktorych ty gadasz z nim . Kropka.
    • astralis7 dylemat 05.02.07, 08:40
      A gdzie jest napisane, ze tylko kobiety moga byc najlepszymi kolezankami i
      powierniczkami? Jezeli znalazlas wspolny jezyk z kolega to wspaniale, pod
      warunkiem, ze on tez te Wasze spotkania i rozmowy odbiera jak TY i nie robi
      sobie z Toba zadnych romantycznych nadziei. Znalezienie idealnego
      partnera/partnerki, ktory by zaspokoil wszystkie nasze potrzeby jest raczej
      niemozliwe, wiec niestety bardzo czesto konczy sie to szukaniem rekompensaty w
      relacjach z innymi ludzmi (nie mowie o tych seksualnych). To dzisiaj np. na
      Zachodzie bardzo normalne, wiec nie ma powodu do poczucia winy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja