maa
21.11.01, 12:01
Zwierzylam sie ostatnio komus z najbardziej dla mnie intymnej rzeczy. Jest to
cos, co jest moim najwiekszym zyciowym problemem, o czym nikomu do tej pory nie
mowilam. Faceta, ktoremu to powiedzialam, uwazam za dobrego kumpla, wlasciwie
przyjaciela. Bardzo dlugo ciagnal mnie za jezyk, i wydawalo sie, ze bardzo
chcial sie dowiedziec. Po przegadanym wieczorze, podczas ktorego nic w koncu
nie powiedzialam, napisalam mu szczera odpowiedz w mailu. Ulzylo mi, w pewnym
sensie, bo problem ubrany w slowa wyglada czesto mniej groznie.
Tylko, ze teraz... on milczy. Prawde mowiac lyso sie czuje. Postanowilam nie
odzywac sie pierwsza, bo po prostu... no jakos nie moge - po tym jak
sie "obnazylam". Ale prawde mowiac, bardzo mnie to meczy. No bo co to milczenie
moze znaczyc? Jest mi tez przykro i jakos nieswojo. Aha, wiem, ze maila dostal.
Co byscie zrobili na moim miejscu?