Gość: ja30
IP: *.acn.pl
18.04.03, 12:31
Teraz tak wlasnie mysle. Zaczynalam od sekretarki dyrektora w pewnej
baaaardzo duzej korporacji, po 4 latach bylam Super Turbo Managerem w innej
duzej firmie. Zrobilam bilans korzysci i strat. Po stronie korzysci - pewna
pensja czyli stabilizacja finansowa, kilka dodatków - samochod, laptop,
komorka i poczucie, ze jest sie Prezesem Kuli Ziemskie lub przynajmniej
bardzo wazna osoba, traktowana przez ludzi jak zlote jajko, ktore duzo moze,
pozorne przyjaznie "bo dobrze jest znac kogos takiego" Straty - żądanie i
dawanie mojego calego ja, moje zycie to praca po 15 godz/dziennie, presja
robienia kariery, brak czasu na normalne zycie. Bilans byl ujemny. I
odeszlam, z wlasnej woli. Mam nadzieje, ze to byla dobra decyzja a nie
glupota. Mam swoja mala firemke, gdzie robie wszytko - wysylam faxy, robie
sobie sama kawe, obmyslam koncepcje dla moich klientów. Mam mniej pieniedzy,
gorszy samochod ale wiecej czasu dla siebie. Dzisiaj wstaje rano i sie
usmiecham. Za jakis czas zrobie znowu bilans. Mam nadzieje, ze bedzie dodatni.