yasemin
15.02.07, 17:23
Ciagle to samo. Pisalam juz o tym kiedys na forum, ale jakos nie bardzo to
wszystko trafia do mnie. Trawi mnie straszliwy lek (strach, znaczy sie) i nie
potrafie sie od niego uwolnic. Wiem, ze powinnam go zaakceptowac, ale nie jest
to takie proste. Znow jestem na studiach poza domem (w Niemczech na
stypendium), ale za 2 tygodnie wracam do Polski- co ja mowie, za tydzien, do
domu,i znow sie zacznie. Boje sie powitania z mama, poniewaz boje sie, iz...
podejrzy mnie o zazywanie jakichs narkotykow. Kiedys juz rzucila na mnie takie
podejrzenie- gdy na poczatku studiow wrocilam na swieta,a mialam kryzys
psychiczny i wydawalo mi sie, ze wygladam, jakbym cos brala, i jak mama
zapytala podejrzliwie, co sie ze mna dzieje, to od razu zgadlam, co miala na
mysli i zawolalam zgodnie z prawda: "Nic strasznego, nic nie zazywam, tylko
mam kryzys". Aktualnie tez mam kryzys. Poza tym wydaje mi sie, ze jakiekolwiek
emocje bede odczuwac w domu, nawet pozytywne, i nawet jesli bede w dobrym,
normalnym stanie psychicznym, to mama podejrzy mnie o jakies dragi. Wiem, ze
nie mozna zyc w ten sposob, taka podejrzliwoscia... Czasami jednak boje sie,
ze zacznie sie ze mna dziac nagle cos, co sie dzieje zwykle z ludzmi pod
wplywem narkotykow. Ten lek nasila sie zwlaszcza w obecnosci mamy. Czasem
rzeczywiscie czuje sie dziwnie, zwlaszcza w domu przez ostatnie swieta czulam
sie momentami jakbym odplywala w jakas nierzeczywistosc, i chcialam odplynac,
ale powstrzymywal mnie przy tym strach przed mama i schodzilam na ziemie,
koncentrujac sie na roznych pomocach w domu i codziennych czynnosciach.
Ostatnio gdy czytalam artykul o LSD i jego dzialaniu, i probowalam sobie
wyobrazic, co sie dzieje z zazywajaca to osoba, to wprawdzie zadnych halun nie
bylo, ale i tak czulam sie dziwnie i potem ogarnal mnie strach, ze moze nagle
faktycznie cos takiego zaczac sie ze mna dziac.Zastanawiam sie, czy to jest w
ogole mozliwe? Ponadto jestem w szoku po przeczytaniu recenzji filmu "Akademia
Pana Kleksa" (na rozrywka.onet.pl czy jakos tak), ze jest to "jedna wielka
narkotyczna wizja", przypomniala mi sie niepokojaca muzyka z tego filmu, ktora
jako dziecko sluchalam niegdys na kasecie w bezpiecznym, cieplym pokoiku u
babci i moze tylko troszeczke sie balam, ale nie tak jak teraz.
Boje sie, ze w koncu moge zaczac cos brac, snilo mi sie to nawet pare razy,
nie wiem, czy takie sny to prorocze wizje czy ostrzezenie?
Nie wiem, tyle negatywnych emocji sie we mnie ze soba miesza, nie wiem, czy
mi przejdzie do momentu zobaczenia sie z mamuska i nie wyobrazam sobie, co to
bedzie, jak sie z nia spotkam. Moja mama jest tak niestabilna emocjonalnie, a
tyle lat bylam zalezna od niej. Czuje koniecznosc uwolnienia sie, a zwlaszcza
nieprzyjmowania juz jej punktu widzenia, ale nie potrafie.