fnoll 24.04.03, 12:49 temat szczególnie aktualny czy podstawowa dla człowieka potrzeba bezpieczeństwa może prowadzić do złego? w jaki sposób i jak się przed tym ustrzec? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Malwina Re: cena pokoju IP: *.d1.club-internet.fr 24.04.03, 12:53 jestem dzis natchniona (to przed zebraniem :-) co znaczy dla ciebie "podstawowa potrzeba bezpieczenstwa " ? Bo kazdy ma inne kryteria i wymogi(i tu pb) Odpowiedz Link Zgłoś
fnoll Re: cena pokoju 24.04.03, 13:12 Gość portalu: Malwina napisał(a): > co znaczy dla ciebie "podstawowa potrzeba bezpieczenstwa " ? to taka instynktowana potrzeba, by otoczenie było w miarę stabilne, by móc oczekiwać stałego zaspokajania innych potrzeb w przyszłości - jak żarcia, miejsca do spania, towarzystwa etc. - i że nie pojawią się w nim nieprzewidywalne przykre wydarzenia (bo przewidywalne i znane przykrości mogą nie burzyć naszego poczucia bezpieczeństwa) poczucie bezpieczeństwa, to poczucie, że świat nie zmieni się nagle, a my nic na to nie będziemy potrafili poradzić, poczucie, że zasady gry zostaną zachowane to z grubsza mam na myśli pisząc o "podstawowej potrzebie bezpieczeństwa" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: cena pokoju IP: *.d1.club-internet.fr 24.04.03, 13:21 no widzisz na jakich falszywych przeslankach po zyciu surfujemy ! swiat moze sie nagle zmienic i zmienia sie caly czas - to jest istota naszego calego zycia, bedziemy sie czuli bezpieczniej gdy pojmiemy nareszcie ze jestesmy smiertelni i ze panta rei to sens tego zycia. Poczucie bezpieczenstwa to wyrazenie ktore az prosi aby o strachu pisac - a strach jest czesto poczuciem subiektywnym (patrz usa ale rowniez i forum :-) nie boje sie ze fnoll (bo wole CIEBIE tu zacytowac ) wyjdzie mi z ekranu z fuzja tak jak nie obawiam sie szantazu, obelg czy grozb. Natomiast sa osoby wystarczajaco wrazliwe i bez pancerza aby poddac sie strachowi (nieuzasadnionemu obiektywnie) Zycie jest jak skrzyzowanie : dojezdzasz i nigdy nie wiesz jaka sytuacje zastaniesz , w ulamku sekundy sie zmienia (a na slajdach na lekcjach prawa jazdy tak nie bylo ;-)- wewnetrzne poczucie bezpieczenstwa i podjecie swiadome ryzyka + kilka zasad kodeksu z nadzieja ze inni tez je maja, to jedyne co moze nam pozwolic prowadzic auto = zyc = zyc bez strachu. fnoll napisał: > Gość portalu: Malwina napisał(a): > > > co znaczy dla ciebie "podstawowa potrzeba bezpieczenstwa " ? > > to taka instynktowana potrzeba, by otoczenie było w miarę stabilne, by móc > oczekiwać stałego zaspokajania innych potrzeb w przyszłości - jak żarcia, > miejsca do spania, towarzystwa etc. - i że nie pojawią się w nim > nieprzewidywalne przykre wydarzenia (bo przewidywalne i znane przykrości mogą > nie burzyć naszego poczucia bezpieczeństwa) > > poczucie bezpieczeństwa, to poczucie, że świat nie zmieni się nagle, a my nic > na to nie będziemy potrafili poradzić, poczucie, że zasady gry zostaną zachowan > e > > to z grubsza mam na myśli pisząc o "podstawowej potrzebie bezpieczeństwa" Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: cena pokoju 24.04.03, 13:20 z pokolenia na pokolenie przekazywane nam sa prawdy, ze ze placi sie wiele za takie luksusy jak rodzina, dzieci, maz, spokoj, teraz tez i praca. absurd, ale wielu temu ulega. wiele jestesmy w stanie zniesc. a najgorsze, ze wielu nie wie, ze wcalee tak byc nie musi. cossa Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Instynktowna potrzeba bezpieczeństwa 24.04.03, 15:21 To praźródło konformizmu i wszelkich 'małych stabilizacji'. Ten, kto gotów oddać jest swobodę w zamian za poczucie bezpieczeństwa, nie zasługuje ani na jedno, ani na drugie. Pozdrawiam, mk. (ani bezpieczny, ani swobodny) PS. Powyższe - to cytat. Odpowiedz Link Zgłoś
fnoll Re: Instynktowna potrzeba bezpieczeństwa 24.04.03, 16:39 czyli jeśli opuszczamy bezpieczną klatkę, a okoliczni konformiści podnoszą krzyk, bo nasze wystąpienie sprowadza na nich widmo zagrożenia - to plunąć na nich, bo i tak są niegodni, wykastrowani z godności? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: Instynktowna potrzeba bezpieczeństwa IP: *.d1.club-internet.fr 24.04.03, 18:01 jakkolwiek kto by nie zyl i cokolwiek nie myslal (konformistycznie czy nie) przestan go oceniac, pluj tylko w spluwczke - wszyscy ludzie sa godni twojego szacunku a juz napewno ci ktorzy poprostu wybrali inny sposob zycia bo maja inne priorytety i musza je zaspokoic. Mam kolezanke ktora dzieckiem bedac zostala z rodzina wyeksmitowana z domu (dlugi ojca ktory pozniej zniknal bez slowa) i dzis najwazniejsza rzecza jest dla niej posiadac cztery mury, meble i bibeloty. Byle sie nic nie ruszalo . Do tego stopnia ze przez lata przezywala pieklo z mezem nie mogac zdecydowac sie na odejscie . Z powodow materialnych ? - nie. Z koniecznosci zaspokojenia tego co jej absolutnie potrzebne i co dla niej jest poczuciem bezpieczenswa. Czy moge na nia napluc dlatego ze ja osobiscie leje na cztery mury i przedmioty w nich zawarte ? Nawet by mi to do glowy nie przyszlo. Zreszta moja niemoznosc przywiazania sie do spraw materialnych i stabilnych tez jest ekspresja potrzeby (innej - i wiem jakiej :-) fnoll napisał: > czyli jeśli opuszczamy bezpieczną klatkę, a okoliczni konformiści podnoszą > krzyk, bo nasze wystąpienie sprowadza na nich widmo zagrożenia - to plunąć na > nich, bo i tak są niegodni, wykastrowani z godności? Odpowiedz Link Zgłoś
fnoll Re: Instynktowna potrzeba bezpieczeństwa 24.04.03, 18:16 Gość portalu: Malwina napisał(a): > Czy moge na nia napluc dlatego ze ja osobiscie leje na cztery mury i > przedmioty w nich zawarte ? Nawet by mi to do glowy nie przyszlo. no właśnie, no właśnie :) zgadzam się z tobą w całej rozciągłości - nie można nie mieć na uwadze potrzeby bezpieczeństwa ludzi żyjących wokół nas, i to jest dla mnie właśnie źrodłem dylematu - kiedy już warto wyrywać murom zęby krat jeśli się wie, że dla wielu te mury to dom? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imagine Re: Instynktowna potrzeba bezpieczeństwa IP: *.unl.edu 24.04.03, 18:18 Ten sam dylemat (tak by sie wydawalo) powinni miec ci co bombardowali Bagdad. Pozdr, Imagine. Odpowiedz Link Zgłoś
fnoll uniwersalny dylemat 25.04.03, 09:12 z jednej strony "szerokie kręgi" odpowiedzialne za inwazję na Irak - a z drugiej strony matka, która rozważa odejście od męża, który ją bije, ale jest dobry dla dzieci (ocalając siebie oraz pociechy od toksycznego wpływu ojca jednocześnie burzy ich rodzinne bezpieczeństwo, także na tak podstawowym poziomie jak mieszkalno-finansowy) czuję, że niełatwo wyjść z takiego klinczu - stąd może ludzie po wolność sięgają tak ostrożnie, jak po gorącego ziemniaka Odpowiedz Link Zgłoś
mary_ann chapeau bas, Malwino! 26.04.03, 00:57 Gość portalu: Malwina napisał(a): > jakkolwiek kto by nie zyl i cokolwiek nie myslal (konformistycznie czy nie) > przestan go oceniac, pluj tylko w spluwczke - wszyscy ludzie sa godni twojego > szacunku a juz napewno ci ktorzy poprostu wybrali inny sposob zycia bo maja > inne priorytety i musza je zaspokoic. > Mam kolezanke ktora dzieckiem bedac zostala z rodzina wyeksmitowana z domu > (dlugi ojca ktory pozniej zniknal bez slowa) i dzis najwazniejsza rzecza jest > dla niej posiadac cztery mury, meble i bibeloty. Byle sie nic nie ruszalo . Do > tego stopnia ze przez lata przezywala pieklo z mezem nie mogac zdecydowac sie > na odejscie . Z powodow materialnych ? - nie. Z koniecznosci zaspokojenia tego > co jej absolutnie potrzebne i co dla niej jest poczuciem bezpieczenswa. > Czy moge na nia napluc dlatego ze ja osobiscie leje na cztery mury i > przedmioty w nich zawarte ? Nawet by mi to do glowy nie przyszlo. Zreszta moja > niemoznosc przywiazania sie do spraw materialnych i stabilnych tez jest > ekspresja potrzeby (innej - i wiem jakiej :-) > > Wyrazy Szacunku, Malwino, za wykazaną klasę i zrozumienie róznorodności (i niepoznawalności) ludzkich uwarunkowań składa Ci, dygając i uchylajac wirtualnego kapelusika Mary_ann Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Re: Instynktowna potrzeba bezpieczeństwa 24.04.03, 21:25 Po raz kolejny w ostatnich dniach wspominasz o kastracji. Czyżby Twoje poczucie bezpieczeństwa zostało zagrożone? No dobra, żart na bok. Przyzwolenie na ograniczenie własnej swobody w imię 'bezpieczeństwa' można rozumieć dwojako. Na przykład tak, że zgoda na ograniczenie wolności obywatelskich w imię skuteczniejszej walki z termitami (żukami bombardierami, kangurami, terrorystami - właściwe podkreślić) to krótkowzroczność. Albo tak, że odstąpienie z powodu strachu od tego, o czym wiemy, że jest słuszne może mieć efekt taki, że ani nie będzie bezpieczniej, ani fajniej. Będzie tak samo, tylko bardziej. Obie te rzeczy mają ze sobą sporo wspólnego. Pozdrawiam, mk. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_ann na nic nie zasługują? 25.04.03, 20:54 maly.ksiaze napisał: > To praźródło konformizmu i wszelkich 'małych stabilizacji'. > Ten, kto gotów oddać jest swobodę w zamian za poczucie bezpieczeństwa, nie > zasługuje ani na jedno, ani na drugie. > Szok. Nie uważasz, drogi mały.książę, że to trochę za mocno powiedziane? (nawet, jeśli cytowane). W odniesieniu do jednostki wydaje sie irracjonalnie okrutne i niesprawiedliwe. Zas w ujeciu ponadjednostkowym, zbiorowym (jako manifest patriotyzmu i jego składnika - suwerenności, na przykład) tez chyba niewiele mądrzejsze, choć tak m.in. w polskiej tradycji utrwalone. Wiesz, to na tych od "małej stabilizacji", a nie na rewolucjonistach w duzej mierze jeszcze swiat stoi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imagine Re: cena pokoju IP: *.unl.edu 24.04.03, 15:23 fnoll napisał: > temat szczególnie aktualny > > czy podstawowa dla człowieka potrzeba bezpieczeństwa może prowadzić do złego? > w jaki sposób i jak się przed tym ustrzec? Moze prowadzic do uspienia czujnosci. Innymi slowy, gdy zabezpieczymy podstawowe potrzeby, nagle zaczynamy sie czuc bezpieczni do tego stopnia, ze zapominamy o ciagle grozacych niebezpieczenstwach. Przykladow jest mnostwo: zaden dom nie bedzie stal bezpiecznie przez stulecia, zadna demokracja nie istnieje wiecznie, zadne kodeks drogowy nie obejmie zmian technologicznych czekajacych nas za 20 lat, smaczny i zdrowy chleb od lokalnego piekarza nie bedzie tym samym, zdrowym chlebem, gdy piekarnie przejmie jakis kombinat produkujacy termometry. Anna Jantar spiewala kiedys: "Nic nie moze przeciez wiecznie trwac,....". To samo dotyczy naszych potrzeb bezpieczenstwa, ktore jutro moga wieksze, mniejsze ale nigdy te same. Jak sie przed tym ustrzec ? Musimy byc swiadomi naszego TU i TERAZ. Ciagle czujni, bez zadnej obsesji, ale otwarci na zmiany. Ale z drugiej strony musimy umiec wyrobic w sobie zdolnosc plyniecia ze zdarzeniami, nie przeciwko nim. Stary, taoistyczny przyklad: Lepiej byc zdzblem trawy niz silnym drzewem, gdyz to drugie latwo padnie pod podmuchami wichury. Pozdr, Imagine. Odpowiedz Link Zgłoś
zet1 Re: cena pokoju 24.04.03, 16:09 Wszystko zależy jak bardzo chcesz zamknąć potrzebę tę. Czy na poziomie możliwości zaspokajania tych wszystkich i innych potrzeb (czyli poziom bezpieczeństwa państwa), czy też możliwość posiadania przez Ciebie tej szansy w pewnym czasie. Im czas dłuższy, a warunki zewnętrzne nie wymagają dokonywania wyborów, tym rozumiem, poczucie bezpieczeństwa wzrasta. Ale dopóki będą ludzie chcący zrobić komuś krzywdę, dopóty bezpieczeństwa nie mozna odczuwać. Nie jesteśmy tez pewni na drodze (szaleńcy), w domu (kamikadze), w pracy (zdesperowany pracownik), w teatrze/kinie (terroryści), w sklepie (rabusie)... itd. Więc co tak naprawdę ma określać nasze poczucie bezpieczeństwa? Czy idzie o przystosowanie się i opanowanie otaczających nas niebezpieczeństw i lęków? Czy poczucie bezpieczeństwa ma odnosić się tylko do naszego życia (zdrowia) czy też do stylu życia??? Nikt nie jest panem we własnym domu... Odpowiedz Link Zgłoś
agresja4 Re: cena pokoju 24.04.03, 18:39 porozumienie /pakt, unia... nazwij to jak chcesz, nazwa jest bez znaczenia/- czyli zrezygnowanie z części siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: cena pokoju IP: *.d1.club-internet.fr 24.04.03, 19:03 alez nigdy w zyciu - moje bezpieczenstwo, moj dom jest we mnie - to na zewnatrz rezygnuje ewentualnie, w srodku jest cisza a nawet jesli nie, to znam katy w ktorych czychaja upiory i zalegaja mumie i belfegory i w sumie chyba je juz oswoilam Mowimy o POCZUCIU bezpieczenstwa wiec o ODCZUCIU indywidualnym a nie o rzeczywistosci otaczajacego nas swiata. W regionach takich jak normandia , w miasteczkach i wsiach gdzie araba ani na lekarstwo, ludnosc glosowala masowo na Le Pen'a. Gdy dziennikarze po wyborach zapytali ich dlaczego bo przeciez maja goracych dzielnic, ani emigracji zadnej , zapytywani odpowiedzieli ze tak owszem ale oni NIE CZUJA SIE BEZPIECZNIE. agresja4 napisała: > porozumienie /pakt, unia... nazwij to jak chcesz, nazwa jest bez znaczenia/- > czyli zrezygnowanie z części siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
agresja4 Re: cena pokoju 24.04.03, 19:52 czy jesteś kobietą samotną, czy uprawiasz wolny zawód? Czy z kimkolwiek doszłaś do porozumienia?/zawarłaś pokój/ :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: cena pokoju IP: *.d1.club-internet.fr 24.04.03, 20:13 gdy zawarlam pokoj z soba zawarlam go z calym swiatem Odpowiedz Link Zgłoś
agresja4 Re: cena pokoju 24.04.03, 21:52 Gość portalu: Malwina napisał(a): > gdy zawarlam pokoj z soba zawarlam go z calym swiatem i zostało tylko forum? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: cena pokoju IP: *.abo.wanadoo.fr 25.04.03, 09:17 agresja4 napisała: > Gość portalu: Malwina napisał(a): > > gdy zawarlam pokoj z soba zawarlam go z calym swiatem > i zostało tylko forum? pochlebia mi twoje pragnienie zawarcia ze mna znajomosci ale po co ta zazdrosc ? Odpowiedz Link Zgłoś
agresja4 Re: cena pokoju 26.04.03, 19:26 Gość portalu: Malwina napisał(a): > agresja4 napisała: > > > Gość portalu: Malwina napisał(a): > > > > gdy zawarlam pokoj z soba zawarlam go z calym swiatem > > > i zostało tylko forum? > > > pochlebia mi twoje pragnienie zawarcia ze mna znajomosci > ale po co ta zazdrosc ? Tobie chyba tak! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ryba Re: cena pokoju IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 24.04.03, 21:31 fnoll napisał: > temat szczególnie aktualny > > czy podstawowa dla człowieka potrzeba bezpieczeństwa może prowadzić do złego? > w jaki sposób i jak się przed tym ustrzec? To wszystko zalezy od pory roku... Np, Manius ma najtansze pokoje, ale zeby tam trafic to trzeba cos ukrasc i dac sie zlapac przez Maniusia...Jedyny feler tego jest, ze nie mozesz z tego "pokoju" wyjsc kiedy chcesz. Ale masz miche, centalne, ciepla wode i inne wygody. Po jakims czasie "oni" ciebie sami wygonia, ale wtedy bedzie lato... Odpowiedz Link Zgłoś
agresja4 Re: cena pokoju 24.04.03, 21:53 dobry jesteś. Też myslałam w kategoriach cena za m2. Odpowiedz Link Zgłoś
lolek222 Re: ALLELUJA n/t 26.04.03, 01:04 Astyngier.Jestes Komandosik 56,58,czy 59?Badz soba. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_ann Re: cena pokoju 26.04.03, 00:53 Twoje pytanie, jeśli dobrze odczytuję wzmiankę o „aktualności tematu” odnosiło się głównie do płaszczyzny ponadjednostkowej, do ludzkich zbiorowości, takiego, dajmy na to, narodu. Jest rzeczą oczywistą, iż może zdarzy c się tak, że prowadzące do bierności i niestawiania oporu oportunizm i niechęć do zmian doprowadzą np. do unicestwienia (fizycznego lub kulturowego) nacji przez wroga. [mała dygresja: starzenie się europejskich społeczeństw bywa często postrzegane jako zagrożenie w obliczu cywilizacyjnych wyzwań – starzy ludzie z natury są zachowawczy i nieelastyczni, niechętni podejmowaniu ryzyka. Wg zwolenników tej teorii społeczeństwa stare mogą zatem zostać niejako wyparte przez dynamiczniejsze, bardziej żywotne i skłonne do reformowania się]. Czasem (częściej?) jednak dzieje się chyba odwrotnie – to właśnie zapędy rewolucyjne, przerost postawy heroiczno-godnościowej, podejmowanie ryzyka prowadzi do wyniszczenia ponad miarę. No, ale my, Polacy, zawsze woleliśmy „umierać stojąc” i nabijać się z ostrożnych i pragmatycznych Czechów, którzy mniej chętnie chwytali za szabelkę, a raczej „chronili substancję”.. Trochę się tu bawię oczywiście w adwokata diabła, proszę mi zatem nie imputować potępiania hurtem całej spuścizny narodowowyzwoleńczej mojego kraju))) Zdaję sobie oczywiście sprawę z pozytywnej roli, jaką odegrała w dziejach. Niejeden też nawiedzony władca o zaburzonym poczuciu bezpieczeństwa, wymachując straszakiem zagrożenia (czerwonego, brunatnego czy żółtego) nader chętnie odrywał swych poddanych od spokojnej kolacji, by posyłać ich następnie na północne/dalekowschodnie/ bliskoeuropejskie czy jakie tam jeszcze fronty, nie troszcząc się już ani trochę o ich (poddanych) małe, całkiem subiektywne i jednostkowe poczucie bezpieczeństwa... Co zaś do płaszczyzny jednostkowej, to: Przerost potrzeb w tym zakresie (czyli brak poczucia bezpieczeństwa) może prowadzić na manowce. Może zdominować wszystkie inne potrzeby i prowadzić do złych wyborów. Może sprawić, że tkwić będziemy w układach niedobrych, toksycznych, tylko dlatego, że każda zmiana będzie dla nas niejako z definicji zmianą na gorsze (lepsze to, co jest, od nieznanego). Idziemy wtedy na zbyt duże, często upokarzające kompromisy, nieustannie „przepłacając” za akceptację ze strony drugiej osoby (często zresztą tracimy w ten sposób jej szacunek, a w końcu ją samą). Cierpieć możemy przy tym nie tylko my, ale, niestety, również nasze niczemu nie winne otoczenie. Przy zaburzonym poczuciu bezpieczeństwa sytuacje życiowe przestają się dzielić na dobre/złe/ pouczające/nieciekawe/emocjonujące/relaksujące, pozostaje tylko podział na bezpieczne i zagrażające. Podobnie z ludźmi. Kontakty ulegają ograniczeniu, bo osoba z zaburzonym poczuciem bezpieczeństwa wybiera osoby redukujące jej poczucie zagrożenia, a nie te, z którymi jest w stanie stworzyć dobre, zdrowe układy. Szuka akceptacji za wszelką cenę i u wszystkich (co jest nieosiągalne i frustrujące), ponieważ odrzucenie jest dla niej nie do zniesienia. Za to wdzięczność z powodu akceptacji łatwo może zostać pomylona z przyjaźnią czy miłością. ALE Zanim potępimy w czambuł tych wstrętnych „konserwatystów za wszelką”, nadmiernie ostrożnych i zachowawczych, pamiętajmy, że: Łatwo być rewolucjonistą, gdy ma się niewiele do stracenia. W jakiejś mierze to przywilej wieku. J.K.Kelus w świetnym wywiadzie-rzece z W. Staszewskim zestawił ze sobą psychologiczne sytuacje idących do Powstania Warszawskiego dwóch mężczyzn: napalonego dwudziestolatka z pewną hmm... atrofią wyobraźni, takiego w stylu: „Hurra, ale teraz dop....my Szkopom!” oraz spokojnego trzydziestoparoletniego introwertyka z przysłowiową żoną i dwójką dzieci. Czy drugi, niechętny roli kamienia na szaniec, jest rzeczywiście tak wart pogardy, jak chce tego mały_książę? Tego ostatniego chętnie przeczytałabym za jakieś 20 lat... Zachowawczość jest pochodną wyobraźni, świadomości konsekwencji i ceny wyboru Bohaterstwo i „ryzykanctwo” bywają czasem po prostu ich brakiem. Niszczenie, zrywanie więzi trwa krotko, podczas gdy ich budowanie – latami. Taką Mary_ann na przykład osobiście przeraża, jak łatwo w imię zmiany na lepsze przychodzi niektórym ludziom niszczyć to, co budowali z drugą osobą dzień po dniu, przez długie lata. Zachowawczość nie jest formą głupoty czy tchórzostwa, jest pewną cechą charakteru, w dużej mierze wrodzoną (są badania na ten temat : różni ludzie potrzebują różnej stymulacji, zmienności bodźców, aby normalnie funkcjonować – ma to podłoże biochemiczne i poza farmakologią (ale to mało zachęcająca wizja) nic na to poradzić się nie da. Zresztą.... świat nie przetrwałby zapewne i10 lat, gdyby nie było jakiej-takiej równowagi między „konserwatystami” i „rewolucjonistami”. Dobrze, że się różnimy. A co do tkwiącej w chorym (?) układzie pani z przykładu Malwiny: tylko sama zainteresowana zna koszt psychiczny rozwiązania alternatywnego czyli zmiany (aż prosi się, by użyć ekonomicznego terminu „koszt alternatywny”). Może dla niej jest on po prostu za wysoki? Może bez wrednego męża byłaby bardziej nieszczęśliwa, niż jest teraz? To nie teza, to pytanie. Nikt z Was nie wie lepiej od niej. Nie da się wejść w czyjeś buty. Więc bez pogardy i wyższości, please. Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Wypraszam sobie... 26.04.03, 03:28 ... jakiekolwiek 'wart pogardy' i podobne. Proszę uważniej czytać, dłużej myśleć, krócej pisać. Pozdrawiam, mk. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_ann Re: Wypraszam sobie... 26.04.03, 11:49 maly.ksiaze napisał: > ... jakiekolwiek 'wart pogardy' i podobne. Proszę > uważniej czytać, dłużej myśleć, krócej pisać. > > Pozdrawiam, > > mk. Zgoda, nie użyłeś słowa "pogarda". Napisałes "tylko": Ten, kto gotów oddać jest swobodę w zamian za poczucie bezpieczeństwa, nie zasługuje ani na jedno, ani na drugie". Jezeli odmawianie komus prawa do swobody czy poczucia bezpieczeństwa - w imię czegokolwiek - nie jest wyrazem pogardy, to.. czym jest? Proszę > uważniej czytać, ...czytanie polega tez na wyciaganiu wniosków - jw. dłużej myśleć teraz to ja sobie wypraszam , krócej pisać. Sorry,ujęcia złożonych tematów à la tygodnik "Wprost" mnie nie interesują. Nie wszystko da się powiedziec w dwóch zdaniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: Wypraszam sobie... IP: *.d1.club-internet.fr 26.04.03, 12:24 nie jestem pewna ze ludzie mogliby tworzyc "swoj maly bezpieczny swiat" bez tych kilku opetanych wolnoscia. No i nie bardzo widze swobode jako ekwiwalent ulana na koniu i walki zbrojnej (wplyw ostatnich wydarzen swiatowych ?) Tzn tez ale nie tylko i nie zwlaszcza. Ten machajacy szabelka jest narzedziem idei wolnosci (ktora moze byc indywidualna i zbiorowa). Do zbiorowej podchodze z nieufnoscia. Wniosek : wole filozofow niz powstancow. (o rany ! o czym byl temat ! pogubilam sie !) Odpowiedz Link Zgłoś
fnoll pax, pax vobiscum! 26.04.03, 12:39 piękny przykład mały księciu i mary ann - wiem, że nie posunęlibyście do wymierzenia w siebie nawzajem głowic nuklearnych, ale mimo to swoim pisaniem, interpretacjami słów drugiej strony już stworzyliście pewne zarzewie konfliktu, który kto wie jak się rozbuja, na pewno jednak jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa, jak to konflikt czy nie jest to zatem przykład na to, że na utratę bezpieczeństwa naraża nas nie tylko pragnienie swobody, ale już samo wyrażanie się? tudzież - nie ujęte w przewidywalne ramy... myślenie? jak bardzo można przykrawać swój tok myśli w celu uczynienia go bezpiecznym, nie narażającym nas na ryzyko? wiadomo, że jak czasami, jak się coś powie, nie ze złej woli, tylko jakoś "inaczej" - to inni mogą nie przyjąć tego przyjaźnie cóż, można też myśleć jak się chce - ale nic nie mówić, nie narażać się rozmawiać tylko na tematy dobrze przykrojone, gotowe, podane - przez filmy, książki, telewizję no, no - nie przypuszczałem, że omawianie kolejnego odcinka serialu, czy obejrzanego filmu służy zaspokojeniu naszej potrzeby bezpieczeństwa w obliczu narażającej nas na ryzyko potrzeby komunikacji... tak to jest jak się da biec myślom! natyka się w swojej głowie na wnioski nieoczekiwane pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: pax, pax vobiscum! IP: *.d1.club-internet.fr 26.04.03, 13:46 wprost przeciwnie : tam gdzie slowa brak jest agresja poobserwuj troche tzw margines, dresiarzy, mlodych ludzi (mlodych wiec z duzyyymi emocjami ktore nimi targaja i ktorych NAZWAC nie potrafia) - w ciagu kilku sekund i obiektywnie bez powodu, eksploduja jak nic. Dlaczego ? Posluchaj ich. Nie potrafia mowic. Na wszystkich powaznych kursach samoobrony uczy sie ...dialogu zanim cios sie zada - zreszta taki odruch : poki mowimy nie mozemy piescia rypnac - sprobuj . Nie zastanowilo cie amerykanskie HI do nieznajomych na ulicy ? zaobserwowalam u siebie te reakcje - przed powitaniem nieufnosc, po HI , spokoj. Cisza i brak komunikacji sa zlowrogie i otwieraja w glowkach naszych szufladke pt : co on ode mnie chce, jakie sa jego zamiary, moze pragnie uczynic mi krzywde. Wystarczy slowo i szufladka sie zamyka. Gwalt jest ostatecznym wyrazem bezsilnosci, gdy innych, werbalnych srodkow brak, rabiemy sie po mordach. Myslisz ze dlaczego osoba ktora potracila cie na ulicy czy w sklepie mowi przepraszam ? Bo jest "dobrze wychowana " ? Nie, zeby ci zasygnalizowac ze nie ma wobec ciebie wrogich intencji . I co sie dzieje gdy tego nie powie ? Bez komunikacji, pozabijalibysmy sie za jedno spojrzenie. fnoll napisał: > piękny przykład mały księciu i mary ann - wiem, że nie posunęlibyście do > wymierzenia w siebie nawzajem głowic nuklearnych, ale mimo to swoim pisaniem, > interpretacjami słów drugiej strony już stworzyliście pewne zarzewie konfliktu, > > który kto wie jak się rozbuja, na pewno jednak jest zagrożeniem dla > bezpieczeństwa, jak to konflikt > > czy nie jest to zatem przykład na to, że na utratę bezpieczeństwa naraża nas > nie tylko pragnienie swobody, ale już samo wyrażanie się? tudzież - nie ujęte w > > przewidywalne ramy... myślenie? > > jak bardzo można przykrawać swój tok myśli w celu uczynienia go bezpiecznym, > nie narażającym nas na ryzyko? wiadomo, że jak czasami, jak się coś powie, nie > ze złej woli, tylko jakoś "inaczej" - to inni mogą nie przyjąć tego przyjaźnie > > cóż, można też myśleć jak się chce - ale nic nie mówić, nie narażać się > > rozmawiać tylko na tematy dobrze przykrojone, gotowe, podane - przez filmy, > książki, telewizję > > no, no - nie przypuszczałem, że omawianie kolejnego odcinka serialu, czy > obejrzanego filmu służy zaspokojeniu naszej potrzeby bezpieczeństwa w obliczu > narażającej nas na ryzyko potrzeby komunikacji... > > tak to jest jak się da biec myślom! natyka się w swojej głowie na wnioski > nieoczekiwane > > pzdr > > fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
fnoll Re: pax, pax vobiscum! 26.04.03, 16:09 Gość portalu: Malwina napisał(a): > wprost przeciwnie : tam gdzie slowa brak jest agresja słowem można też uderzyć jak pięścią - poobserwuj zmęczone matki z dziećmi na spacerze > poobserwuj troche tzw margines, dresiarzy, mlodych ludzi (mlodych wiec z > duzyyymi emocjami ktore nimi targaja i ktorych NAZWAC nie potrafia) - w ciagu > kilku sekund i obiektywnie bez powodu, eksploduja jak nic. Dlaczego ? > Posluchaj ich. Nie potrafia mowic. bez przesady - nie muszę obserwować, bo wielu z "nich" to moi kumple jeszcze z czasów grania w kapsle, choć są już staruchami, to znając ich na przestrzeni lat także w bardziej młodych czasach nie powiedziałbym, że nie potrafią mówić, mają raczej szybkie ręce po rodzicach i pewne kłopoty ze słuchaniem i zlewanie zaczepek > Na wszystkich powaznych kursach samoobrony uczy sie ...dialogu zanim cios sie > zada - zreszta taki odruch : poki mowimy nie mozemy piescia rypnac - sprobuj . tego to ja się instynktownie sam nauczyłem :) dlatego razy gdy doatałem "po ryju" mogę policzyć na palcach jednej ręki, a nie powiem, żebym odwiedzał tylko muzea i galerie ;) tia, słowo może wiele - zastępuje nam siłę mięśni :), ale to nie samo słowo tylko - trzeba mieć jeszcze dobre nastawienie, czujność, no i czarującą "mowę ciała" jeśli chodzi o "hi" - to większe doświadczenia mam z krzepiącym zwyczajem mówienia "dzień dobry" osobom mijany na górskim szlaku, i jasne, że to przyjaźnie lepi ludzi do siebie pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: pax, pax vobiscum! IP: *.d1.club-internet.fr 26.04.03, 16:18 Rozumiem co chcesz powiedziec ale pragne uniknac konfuzji - nie chcialabym uslyszec ze slowo zabija albo cos w tym stylu - zabija bron i choroba. Kropka. Potem podekscytowane, mentalne "nastolatki" wykrzykuja : ja PRZEZ CIEBIE samobojstwo popelnie, a rodzice abusifs pieprza w stylu : badz cicho, przez ciebie ojciec ataku dostanie. tylko spokoj moze nas uratowac :-) M. fnoll napisał: > Gość portalu: Malwina napisał(a): > > > wprost przeciwnie : tam gdzie slowa brak jest agresja > > słowem można też uderzyć jak pięścią - poobserwuj zmęczone matki z dziećmi na > spacerze > Odpowiedz Link Zgłoś
fnoll Re: pax, pax vobiscum! 26.04.03, 16:30 Gość portalu: Malwina napisał(a): > Rozumiem co chcesz powiedziec ale pragne uniknac konfuzji - nie chcialabym > uslyszec ze slowo zabija albo cos w tym stylu - zabija bron i choroba. Kropka. konfuzje to my już mamy :) w moich oczach twoja polemika z moim postem "pax, pax vobiscum!" jest zupełnie obok jego przesłania :))) i stanowi to kolejną ilustrację do tezy, którą w tym poście starałem się ująć, że na utratę bepieczeństwa naraża nas nie tylko działanie mające na celu uzyskanie większej swobodny, ale i samo mówienie, będące prostym odbiciem tego co nam akurat przychodzi do głowy - jeśli nie jest ujęte w jakąś zrytualizowaną formę komunikacji, bo może stać się przyczyną nieporozumień, które w efekcie zmniejszą nasze poczucie bezpieczeństwa - bo ktoś powie, żeśmy głupi, odwróci się, oburzy etc., a jak nieporozumienie nabierze rozpędu, to i do czynów dojść może więc o ile bezpieczniej jest nie mówić! a jeśli mówić- to jedynie rzeczy przewidywalne, ogólne, zrytualizowane to właśnie miałem na myśli :) pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
basia Re: pax, pax vobiscum! 26.04.03, 16:59 fnoll napisał: > > więc o ile bezpieczniej jest nie mówić! a jeśli mówić- to jedynie rzeczy > przewidywalne, ogólne, zrytualizowane > > to właśnie miałem na myśli :) mówić ,nie mówić - oto jest pytanie ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: pax, pax vobiscum! IP: *.d1.club-internet.fr 26.04.03, 17:38 nie, nie wiem jakim cudem entente cordiale , porozumienie i zgoda na sto procent mialyby dac mi poczucie bezpieczenstwa a rozbierznosc opinii postawic w pozycji zagrozenia (czego ?) Co sie zdarza tobie nie musi innym :-) fnoll napisał: > Gość portalu: Malwina napisał(a): > > > Rozumiem co chcesz powiedziec ale pragne uniknac konfuzji - nie chcialabym > > > uslyszec ze slowo zabija albo cos w tym stylu - zabija bron i choroba. Kro > pka. > > konfuzje to my już mamy :) > > w moich oczach twoja polemika z moim postem "pax, pax vobiscum!" jest zupełnie > obok jego przesłania :))) > > i stanowi to kolejną ilustrację do tezy, którą w tym poście starałem się ująć, > że na utratę bepieczeństwa naraża nas nie tylko działanie mające na celu > uzyskanie większej swobodny, ale i samo mówienie, będące prostym odbiciem tego > co nam akurat przychodzi do głowy - jeśli nie jest ujęte w jakąś zrytualizowaną > > formę komunikacji, bo może stać się przyczyną nieporozumień, które w efekcie > zmniejszą nasze poczucie bezpieczeństwa - bo ktoś powie, żeśmy głupi, odwróci > się, oburzy etc., a jak nieporozumienie nabierze rozpędu, to i do czynów dojść > może > > więc o ile bezpieczniej jest nie mówić! a jeśli mówić- to jedynie rzeczy > przewidywalne, ogólne, zrytualizowane > > to właśnie miałem na myśli :) > > pzdr > > fnoll > Odpowiedz Link Zgłoś
fnoll Re: pax, pax vobiscum! 26.04.03, 18:04 Gość portalu: Malwina napisał(a): > nie, nie wiem jakim cudem entente cordiale , porozumienie i zgoda na sto > procent mialyby dac mi poczucie bezpieczenstwa a rozbierznosc opinii postawic > w pozycji zagrozenia (czego ?) zagrożenia ostracyzmem przede wszystkim - a czy można mówić o bezpieczeństwie bez szans na wsparcie ze strony otoczenia? > Co sie zdarza tobie nie musi innym :-) true, true Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: pax, pax vobiscum! IP: *.d1.club-internet.fr 26.04.03, 18:41 wiekszosc ? ilu ? wszyscy ? Malwina Odpowiedz Link Zgłoś
fnoll Re: pax, pax vobiscum! 26.04.03, 18:53 Gość portalu: Malwina napisał(a): > wiekszosc ? ilu ? wszyscy ? ?? jaki film? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: pax, pax vobiscum! IP: *.d1.club-internet.fr 26.04.03, 23:07 la pensée unique nie dla mnie czuje sie zagrozona w towarzystwie 5 osob o takiej samej opinii a jak jeszcze sie zbiega z moja to zaraz rewizje przeprowadzam zawsze jest to niebezpieczenstwo powtarzania "zlotych mysli" jak papuga no ale to pewnie ta przekora... Nabralam z czasem pewnosci ze tzw opinia publiczna jest durna bezmyslna klamliwa i wymozdzona - na nic mi wsparcie "otoczenia" Zyc to mowic NIE (zapomnialam kogo to...) zagrożenia ostracyzmem przede wszystkim - a czy można mówić o bezpieczeństwie > bez szans na wsparcie ze strony otoczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Re: Wypraszam sobie... 26.04.03, 14:30 mary_ann napisała: > pogardy, to.. czym jest? Kontastacją faktu. Nikt nie otworzy drzwi tym, którzy nie zapukają. Tam, gdzie Ty widzisz wymachiwanie szabelką i narodowy kabotynizm, ja włożyłem, za autorem cytowanych słów, obowiązek pamiętania o swoich podstawowych prawach i stanowczą niezgodę na ich uszczuplanie. Na dodatek, zwrócić chcę Ci uwagę, ta pamięć jest przede wszystkim obowiązkiem statecznych obywateli, a nie rozhukanych młodzików. Zupełnie jak w przykładzie, którym się posłużyłaś. > ...czytanie polega tez na wyciaganiu wniosków - jw. Być może. Tylko wnioski wyciągnęłaś niezbyt mądre. > Nie wszystko da się powiedziec w dwóch zdaniach. Nie wszystko. Ale próbować warto. Pozdrawiam, mk. Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Re: cena pokoju 26.04.03, 21:35 Jest coś takiego, jak ograniczoność kręgu, w który zdolne jest wrosnąć ludzkie bytowanie. Świat idzie ku unifikacji, to zdaje się nieuniknione. Ale konkretny człowiek potrzebuje zachować własny dom, własny, mały świat - nawet, jeśli nie ma być granic między narodami. Zwyklismy robić wiele dla tego swojego małego świata - dla ludzi i spraw budujących tę naszą otoczkę bliskości, bezpieczną otoczkę. O wiele więcej, niż dla samego siebie. Ale tak naprawdę - to ludzkie sprawy nie są jednoznaczne, pewne i bezpieczne. Starożytni mawiali: jeśli chcesz pokoju - szykuj się do wojny. I wcale nie jestem przekonana, czy jedynie o tę wojnę między narodami chodzi. Malwina napisała, że najważniejszy jest pokój z samym sobą. To prawda. Ale ceną tego pokoju jest wielokrotnie konflikt z bliskimi. Ceną za pokój wewnętrzny córki jest zrezygnowanie ze świętego spokoju w domu i postąpienie wbrew temu, co usiłuje jej wmówić sfrustrowana matka. Ceną za pokój wewnętrzny rodziców jest postępowanie wbrew doraźnym interesom dzieci, gdy wymaga to brnięcia w sytuacje co najmniej wątpliwe etycznie...Gdzie jest granica, poza którą słuszną rzeczą jest konflikt? Odpowiedz Link Zgłoś