JAK DLUGO MOZNA cierpiec po facecie?

IP: *.swic.dialup.inetia.pl 25.04.03, 00:21
To dzialo sie dokladnie rok temu. Mialo cos byc ale nie wyszlo bo ja jestem
niesmiala i chyba to rozwalilam. Nie wiem moze zwalam wine na siebie ale
wydaje mi sie ze go poprostu odstraszylam. Teraz jak to analizuje to wydaje
mi sie ze wszystko absolutnie zrobilam zle. Teraz on ma inna i nic juz nie
moge zrobic, zreszta pewnie i tak bym sie nie odwazyla....
No i wlasnie zaczynam 2 rok zycia ze swiadomoscia ze cos przemknelo mi kolo
nosa i to prawdopodobnie z mojej winy. Robie wszystko zeby o nim zapomniec
ale nie bardzo wychodzi. Bywa oczywiscie roznie. Sa tygodnie kiedy zyje na
calego, jestem szczesliwa i jest mi dobrze. Ale to zawsze sie konczy, wtedy
wpadam w doli znowu to samo - uczucie ze spapralam to a moglo byc tak
pieknie. Chyba oszaleje. Czy ktos juz tak mial? Ile to jeszcze moze potrwac?
I jak to rzucic w cholere?
    • lolek222 Re: Zawsze. 25.04.03, 00:32
      Bedziesz sie biczowala do konca swoich dni.Cierp wiec.Lekcji ugzieli ci
      Mamoniowa.Innej,aczkolwiek lekcji.
    • cossa Re: JAK DLUGO MOZNA cierpiec po facecie? 25.04.03, 01:58
      ja tak mialam. ten typ zazwyczaj tak ma i tak byc musi:)
      ale jak wspomnialam - mialam. minie:) nawet jesli cos
      spapralas (w co watpie:) to pamietaj, ze do tanga trzeba
      dwojga. jesli on nie kiwnal palecem, by wyjasnic
      cokolwiek - poboli Cie i przejdzie:)

      wzdychanie i umartwianie sie jak mozna bylo cos rozegrac
      niczego nie zmieni. najlepszym lekarstwem bedzie nie
      milosc, ale ktos kto zaakceptuje Twoja niesmialosc i
      dotrze do Ciebie:) a jesli z tego pozniej bedzie milosc
      to pozostanie tylko rozwoj, pokonywanie siebie i moze
      sie okazac, ze wcale nie jestes niesmiala:) i tego CI zycze:)

      cossa
      • komandos57 Re: JAK DLUGO MOZNA cierpiec po facecie? 25.04.03, 02:04
        Cossa,nie wysilaj sie.Ten kurwiszon i tak Cie nie zrozumie.Umie tylko motyka
        kopac...kartofle.
    • Gość: Ada Re: Zalezy tylko od ciebie...... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.04.03, 05:19
      Daj sobie troche czasu dziewczyno. Gdyby facet byl w porzadku i zalezalo mu na
      tobie a nie na tym czego nie zrobilas to dalby ci wiecej czasu. Mysle ze ty
      nie bylas go pewna. Zrobilas wiec dobrze. Pomysl jak czulabys sie gdybys
      zrobila to co sobie teraz wyrzucasz, ze nie zrobilas a on i tak znalazlby
      sobie inna? Pamietaj nic na sile. Musisz czuc sama ze to jest to . Pomysl
      sobie ze uwolnilas sie od glupka i lajdaka, nic wiecej. Szkoda ze zmarnowalas
      tyle czasu na rozmyslania o nim, no i pomysl w koncu o sobie i znajdz sobie
      jakies zajecie: namaluj obraz, napisz ksiazeczke dla dzieci, zaopiekuj sie
      starsza sasiadka.....
      • Gość: piasia Re: Zalezy tylko od ciebie...... IP: diabel:* 25.04.03, 10:00

        "To dzialo sie dokladnie rok temu."

        Rok to nie tak wiele.

        "Mialo cos byc ale nie wyszlo bo ja jestem niesmiala i chyba to rozwalilam."

        Jakby miało być, to by było. Widocznie miało nie być.

        "Nie wiem moze zwalam wine na siebie ale wydaje mi sie ze go poprostu
        odstraszylam. Teraz jak to analizuje to wydaje mi sie ze wszystko absolutnie
        zrobilam źle."

        Zrobiłaś wszystko tak jak zrobiłaś, w zgodzie ze sobą, ze swoimi odczuciami.
        Inaczej byś nie umiała, nie WTEDY.

        "No i wlasnie zaczynam 2 rok zycia ze swiadomoscia ze cos przemknelo mi kolo
        nosa i to prawdopodobnie z mojej winy."

        Ha, takich świadomości będziesz miał jeszcze w życiu sporo, nie żebym Cię
        straszyła... Problem w tym, by tego nie rozpamiętywać i nie zadręczać się
        poczuciem winy.

        "Robie wszystko zeby o nim zapomniec ale nie bardzo wychodzi."

        Każdy ogień musi się wypalić do końca, dopóki się nie wypali, będzie parzyć. To
        boli, niestety, ale czas robi swoje.

        "Sa tygodnie kiedy zyje na calego, jestem szczesliwa i jest mi dobrze."

        To juz bardzo dobrze! Wychodzisz na prostą.

        "Ale to zawsze sie konczy"

        prostą która ma niewielkie zakręty...

        "wtedy wpadam w dol i znowu to samo - uczucie ze spapralam to a moglo byc tak
        pieknie."

        Rozumiem dziewczyno że analizujesz "co i dlaczego" ale nie zadręczaj sie
        poczuciem winy. Spójrz na to z innej strony - wszystko co się zdarzyło, MUSIAŁO
        się zdarzyć. To lekcja - czegos się uczysz. A Twoje załamanie to cena za tę
        lekcję - nic nie ma za darmo.


        "Czy ktos juz tak mial?"

        Więcej ludzi niż myślisz!

        "Ile to jeszcze moze potrwac?"

        Ha, dziecinko, tego nikt nie wie. Może jeszcze przez pięć lat będziesz sama
        (nie życzę Ci tego) i bedziesz rozpamiętywać to co się stało, a może jutro
        spotkasz Księcia Z Bajki i nagle cały świat się zmieni.

        "I jak to rzucic w cholere"
        Jak Ci będzie bardzo, bardzo, bardzo źle a dół strasznie głęboki i wokół
        wszystko czarne - idź do psychiatry. Może okaże się konieczny lekki środek na
        poprawę nastroju. Ja do dziś nie mogę odżałować, że te kilkanaście lat temu nie
        było jeszcze tyle wiadomo o depresji. Mniej bym cierpiała.

        Trzymaj się dziewczyno, uszy do góry. Pamiętaj -wszystko co spotyka nas w
        życiu - jest potrzebne. I przychodzi w najlepiej wybranym momencie, choćbyśmy
        nawet uważali inaczej.
        Dziecko które własnie chce wsadzić drut do kontaktu też rozpacza i protsetuje,
        gdy mama w ostatniej chwili go odciągnie, prawda? ;)
    • lalka74 Re: JAK DLUGO MOZNA cierpiec po facecie? 26.04.03, 19:03
      Juz za dlugo... Zycie przed Toba i jeszcze niejednego faceta spotkasz. Wiem, ze
      to brzmi beznadziejnie glupio - ale to prawda - przezylam niejedno takie
      cierpienie. Wyrzuc go sobie z glowy. Mnie pomoglo powtarzanie sobie codziennie
      rano i wieczorem - czyli wtedy kiedy najbardziej tesknilam - "Glupi XXX" -
      zamiast xxx wstawiasz imie :) Powodzenia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja