Upierdliwa szefowa - co robić?

26.02.07, 16:08
Witam, mam problem z kierowniczką w pracy - chodzi o to,że jest to osoba,
która co jakiś czas musi się do mnie przyczepić, a ponieważ pod względem
zawodowym nie ma się do czego przyczepić, wynajduje jakieś bzdury bez
znaczenia typu spóxnienie się, dlaczego kasuję coś z programu etc. Nie
cierpimy się prywatnie, fakt, ale to nieoznacza, że ona może wykorzystywać
wyższą pozycję zawodową do nękania mnie i osób, których nie lubi.
W moim dziale jest fatalna atmosfera, kierowniczka nie poprawia sytuacji -
dzieli ludzi na tych, których lubi i którym pomaga oraz na tych, których nie
trawi, więc każda okazja, aby się przyczepić i pokrzyczeć jest dobra. Cierpi
na kompleks władzy autorytarnej najwyraźniej. Nie moge się z nią porozumieć,
wyraxnie mnie nie lubi, na forum publicznym potafi o mnie wygadywać rózne
rzeczy typu, że jestem głupia jak krowa na miedzy. Nie umiem się kłócić, ale
czuję że musze się jej jakoś przeciwstawić, bo inaczej mnie wykończy. Nie
chcę porzucać pracy, bo to będzie jej sukces. Co mam zrobić, jak sobie z nią
poradzić?
    • alanis11 Re: Upierdliwa szefowa - co robić? 26.02.07, 17:29
      Hym zastanawia mnie jedno czy to od niej zalezy Twoje zatrudnienie w firmie?
      Obawiam sie ze niestety moze Ci zaszkodzic jesli zaczniesz sie odgrywac do
      tego stopnia ze stracisz prace z takimi babsztylami lepiej nie zadzierac
      usmiechac sie i robic swoje olac i nie przejmowac sie gadaniem.
      • alanis11 Re: Upierdliwa szefowa - co robić? 26.02.07, 17:33
        Aha na pocieszenie dodam ze moja bezposrednia przełozona z ktora wspolpracuje
        tzn zastepca kierownika tez mnie nie lubi tyle ze nigdy wprost mnie nie ruga ,
        nie krytykuje i nigdy nie wytyka błędów za to obgaduje do innych i ogolnie
        okazuje swoją niechec odpowiednimi minami.
      • hazzard Re: Upierdliwa szefowa - co robić? 27.02.07, 14:50
        Nie, od niej nie zalezy moje zatrudnienie, ale wiem, że gdyby mogła, pozbnyłaby
        się mnie, ale ma krótkie łapki. W moim przypadku sytuacja jest skomplikowana,
        ponieważ pracuję na rzecz jednej firmy, a jestem zatrudniona przez firmę
        założoną przez dyrektora w tej firmie, na rzecz której pracuję. Tak więc szefem
        jest w zasadzie ten dyrektor (to jego firma płąci), ale wg kierowniczki jest
        droga służbowa, której należy ścicśle przestrzegać i to ona uzurpuije sobie
        prawodo bycia naszą przełożoną. Ma jednak dobre stosunki z tymże dyrektorem,
        już ktoś kiedyś próbował powalczyć, ale nic nie wskórał. Co do odgywania się,
        nie będę nawet próbować.
    • maureen2 Re: Upierdliwa szefowa - co robić? 26.02.07, 18:32
      można zacząć czepiać się kierownika
    • a-n-d-rz-e-j Re: Upierdliwa szefowa - co robić? 26.02.07, 18:46
      Jedynie szefostwo ponad przełożoną coś może zrobić... Nie chodzi tu o donoszenie ale po prostu na przedłożenie sprawy że szefowa psychicznie znęca się nad toboą. Nie najeżdżaj na osobę prywatnie ale na jej stosunek do Ciebie w pracy i nie poddawaj sie. Jeżeli uczciwie naświetlisz swoją krzywdę masz duże sznse że coś się zmieni.
      Swoja drogą, ta szefowa pewnie ma jakieś kompleksy, może zagrażasz jej pozycji i próbuje sie wyładować na Tobie?
      pozdr
      • hazzard Re: Upierdliwa szefowa - co robić? 27.02.07, 14:53
        niby jak mam zagrażać jej pozycji? nie czyham na jej stanowisko, bynajmniej!
        Siedzę na szczęście w 2 pokoju i rzadko mam z nią styczność, lecz
        te "styczności" bywają nieprzyjemne...Co do naświetlenia sprawy, koleżanka
        chciała porozmawiać z dyrektorem, umówiłą się na rozmowę, ale okazało się że
        kierowniczka też zechciała w niej wziąć udział, więc stanęło na niczym:-)
    • taisy Re:Tak to jest pomiędzy silnymi osobowościami. 26.02.07, 18:47
      Takich autokratywnych osób jest bardzo wiele, wszędzie mozna je spotkać, czy to
      w pracy, czy na uczelni, czy u lekarza, w sklepie itp. Chodzą tacy albo się
      ujawniają bardzo szybko albo są tzw. zakamuflowani, tych zakamuflowanych jest
      najwiecej i są najbardziej niebezpieczni. Co robić z takimi ludźmi? Zależy co
      chcesz wygrać i osiągnąc. Autokratyzm wynika z niskiego poczucia własnej
      wartosci i w ogóle niedowartościowania. Dlatego poprzez upakarzanie innych i
      dokuczanie, sami się dowartosciowują. Ktoś inny tak ich uformował, a teraz
      powtarzają tą samą melodię.
      Zanim trafiłam do tej pracy, w której jestem, konczyłam bardzo ciekawy
      kierunek, min. miałam przedmiot produkcję programów w Mediach, wszystko,
      telewizja, gry komputerowe, film itp. Bardzo ciekawe, lecz pani, która to
      prowadziła jakoś wybitnie mnie nie lubiła. Na początku. Przyczepiała się do
      wszystkiego, żadnego cwiczenia nie mogłam oddać aby mi nie zwróciła uwagi, ze
      żle i do poprawki. Wszystko ją denerwowało, oczywiscie było to ewidentne
      dokuczanie i wiem ze chciała abym wybuchła złoscia i zaprotestowała. Ale nie
      dałam się jej PROWOKACJOM, cwiczenia poprawiałam wiele razy, w tę i z powrotem.
      Oddawałam w czasie. Nie narzekałam tylko grzecznie dziękowałam za 'pomoc' w
      nauce. I w połowie terminu ona kompletnie się zmieniła, stała się grzeczna
      wszytko podziwiała co zrobiłam w końcu zdałam przedmiot z najlepszą ocena, jaką
      mozna było dostać, podczas gdy inni podobnie traktowani, mieli mase trudnosci z
      nią ze względu na to ze wdali sie w konflikt. I teraz skonczyłam wymarzony
      kierunek, mam dyplom, z najlepszymi ocenami.:)))
      Nie zawsze opłaca się wybuchać złoscia i krytykować. Czasami moze lepiej tą
      nagonke na siebie dobrze jest umiejętnie odeprzeć, tak aby ta osoba nie
      widziała ze mam nad tobą władzę, niech to spływa po tobie.
      Druga sprawa jaka mam to, ze straszym panem, który jest VD w tej firmie w
      której pracuje, a ktory bez przerwy mnie krytykuje. Nic mu sie nie podoba. Tez
      mogłabym wybuchnąci powiedzieć mu ze się nie zna "Odczep się dziadu!". Ale po
      co. On swoje, a ja swoje.Znowu mu sie cos nie podoba to mowie'... wiesz staram
      się jak moge...'
      Dyskusje z tymi ludźmi do niczego nie prowadzą jedynie odsłaniasz, swój słaby
      punkt, a wtedy oni wiedzą gdzie cię mogą 'walic'.
      Jezeli psychicznie cię ta kobieta wykańcza to szukaj innej pracy. Czasami warto
      odejsc dla komfortu psychicznego, nie tylko dla lepszych zarobków.
    • mazur39 nie możesz jej przelecieć? 26.02.07, 19:21
      • hazzard Re: nie możesz jej przelecieć? 27.02.07, 14:44

        raczej byłoby to trudne, chyba że sobie kupię protezę penisa na dom erotyki:-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja