sylwia_te
27.02.07, 20:09
tytuł prowokacyjny, ale o to chodziło, żebyś właśnie Ty to przeczytał/a/:)
powiem szczerze, że nigdy nie interesowały mnie związki damsko-męskie,
zasadniczo jestem aspołeczna, wszelkie kontakty z facetami były zawsze
zdystansowane. przez całe życie ciągnie się za mną trudne dzieciństwo i nie
wiem do kiedy tak jeszcze będzie. życie spędziłam w książkach, znajomi byli,
ale zawsze na drugim planie. a teraz poszłam na studia i siłą rzeczy mam
kontakt z różnymi ludźmi. no i niestety podoba się facetom to moje obeznanie,
szerokie zainteresowania, no i ... niedostępność. a to nie jest żadna kreacja
czy udawanie, żeby zwrócić na siebię uwagę, tylko zwyczajny S T R A C H przed
chłopakami. oni mają mnie za osobę pewną siebie, inteligentną, czasami
beszczelną, a ja tak naprawdę się tylko bronię przed jakimiś
związkami, 'przyjaźniami' za wszelką cenę.
problem polega na tym, że niestety ostatnio paru (3) się mną zainteresowało.
chcą ze mną przebywać, utrzymywać kontakty towarzyskie. nic do żadnego nie
czuję i n i e chce czuć. unikam ich, ignoruję, etc. czy ze mną jest coś nie
tak? nawet nie odczuwam potrzeby, żeby się z kimś wiązać, uciekam przed
facetami, którzy okazują mi ciepło, sympatię... boję się bliskości, czułości.
jestem zupełnie zobojętniała.
to nawet nie chodzi o to, że ja chcę zmieniać ten stan, bo nie chcę - nie
chcę mieć chłopaka. jest mi dobrze tak jak jest. chciałabym tylko, aby ktoś
mi to wytłumaczył z pkt psychologicznego, dlaczego tak jest? i czy to znaczy,
że zawsze tak będzie? proszę o Wasze opinie.