ewag52
08.03.07, 20:08
nieczęsto prosze o radę, ale sytuacja mnie przerosła.
Bliska mi osoba, starsza pani, jest bardzo poważnie chora.
I nie jest to, jakaś tam przelotna choroba wieku starszego, ale obawiam się,
że natury onkologicznej.
Odwiedzam ja często w szpitalu, jej stan jest zły, a mnie każde słowa
pocieszenia, brzmią głupio i trywialnie.Jak można pocieszać kogoś, kto ma w
zasadzie zdiagnozowana, nie rokującą poprawy chorobę?
Jest to osoba bardzo pogodna, nieskora do histerii i załamań, ale dzisiaj
pierwszy raz się popłakała.
Jak ja mam z nią rozmawiac? Nie wyobrażam sobie jej odejścia.
Pytać o samopoczucie? Co mówią lekarze? Czy o zwykłych wydarzeniach, dnia
codziennego?
Nic mi nie pasuje!