jak rozmawiać? czy pocieszać?

08.03.07, 20:08
nieczęsto prosze o radę, ale sytuacja mnie przerosła.
Bliska mi osoba, starsza pani, jest bardzo poważnie chora.
I nie jest to, jakaś tam przelotna choroba wieku starszego, ale obawiam się,
że natury onkologicznej.
Odwiedzam ja często w szpitalu, jej stan jest zły, a mnie każde słowa
pocieszenia, brzmią głupio i trywialnie.Jak można pocieszać kogoś, kto ma w
zasadzie zdiagnozowana, nie rokującą poprawy chorobę?
Jest to osoba bardzo pogodna, nieskora do histerii i załamań, ale dzisiaj
pierwszy raz się popłakała.
Jak ja mam z nią rozmawiac? Nie wyobrażam sobie jej odejścia.
Pytać o samopoczucie? Co mówią lekarze? Czy o zwykłych wydarzeniach, dnia
codziennego?
Nic mi nie pasuje!
    • ewax100 Re: jak rozmawiać? czy pocieszać? 08.03.07, 20:22
      Tak,wiem coś na ten temat -to jest bardzo trudna sytuacja i niewiadomo jak się
      zachować.Przechodziłam to ostatnio z moim tata i mama którzy zmarli na choroby
      nowotworowe.Ludzie róznie podchodzą do tego jedni o tym rozmawiają,cały czas
      spędzają w szpitalu z chorym.U mnie było tak ze widac było iz nie chcą o
      chorobie rozmawiać,zdawali sobie sprawe z powagi sytuacji i nie chcieli chyba
      też mi dodawac cierpienia,które było ogromne.Gdy byliśmy z wizytą to nie
      chcieli żebyśmy długo tam byli,wyganiali nas jakby wg powiedzenia "człowiek sam
      sie rodzi i sam musi umrzeć"Trudno to oceniać ale dostosowywałam sie do ich
      woli i rozmawiałam tak o niczym.Znam inny przypadek ze chory odwracałał sie do
      ściany gdy go ktoś odwiedził.Ja to rozumiem nie chciał zeby ktoś go oglądał w
      tak trudnej chwili.
      Inni znów uważają ze nalezy cały czas być z osobą chorą i rozmawiac o chorobie
      i o tym co go czeka żeby był świadomy i poukładał sobie rózne sprawy.Pozdrawiam
      • ewag52 Re: jak rozmawiać? czy pocieszać? 08.03.07, 20:33
        oj, ewax. Wcale nie jestem mądrzejsza.
        Wczoraj, na jej sali zmarła pacjentka.
        Umierała kilka dni. Popodłączana do wszystkiego, co możliwe.
        I tak sobie długo myślałam nad tym,jak jest traktowana śmierć.
        Mało godnie, traktowani są umierający.
        Kto chciał -z chorych, czy odwiedzajacych- zajrzeć sobie i popatrzeć,
        na to umieranie.Żadnej intymności, przygotowania do odejścia.
        Nie mogę się z tym pogodzić.
        • mazur39 co to za szpital? 09.03.07, 07:39
          jeżeli umierała na zbiorowej sali (!) to mogli chociaż parawanem zasłonić
          łóżko. Nikt z pozostałych leżących na sali nie zwrócił na to uwagi? Zboczeńcy.
    • a_donis Re: jak rozmawiać? czy pocieszać? 08.03.07, 20:28
      Wiele lat temu zmarla mi bliska osoba z rodziny na raka. Bylem wtedy daleko,
      jak z reszta zazwyczaj, pochloniety wlasnymi sprawami, nie spedzilem z chorym
      zbyt wiele czasu, czego dzis zaluje, jak sobie pomysle, ze moglem postapic
      inaczej. Ludzie bedacy blisko wylewali przy chorym lzy mowiac co bedzie jak ty
      umrzesz, okropne.

      Po smierci zaczalem zastanawiac sie, co jest lepsze: informowanie pacjenta o
      nowotworze, czy nie informowanie. Wiadomosc: mam raka wywoluje panike, powoduje
      zalamanie psychiczne, a wiadomo, ze stres czy szok psychiczny oslabia odpornosc
      organizmu. Moze wypowie sie ktos kompetentny.
    • solaris_38 smierć jest dla ludzi 08.03.07, 20:36
      przede wszystkim nie lituj się nad nią
      nie użalaj
      po prostu okaż jej ze ją lubisz
      powiedz jej za co
      weź za rękę i ciesz sie wspólnymi wspomnieniami

      resztę musisz wyczuć
      bo tu różnie jedni wola wprost rozmawiać o śmierci i jej egzystencjalnym
      znaczeniu
      inni wolą omijać temat
      sama zobaczysz
      ważne jest aby w tobie było jak najmniej strachu przed śmiercią bo to jest
      zaraźliwe a nie należy kobiecie do jej leku dokładać swojego

      śmierc jest też dla człowieka
      \
      a

      chwile przed śmiercią sa bardzo ważne

      to jedne z najdonioślejszych chwil


      • ewag52 Re: smierć jest dla ludzi 08.03.07, 22:40
        dziękuję Wam za podpowiedzi.
        Myślę,że pocieszać jej w stylu "wyjdziesz z tego, wszystko bedzie dobrze",
        nie są wskazane. Ona wie,że jest mi bardzo bliska. Wie również,że bardzo
        się przejmuję jej stanem.
        Trudno jest odpowiednio wyważyć, pomiędzy lekkim zbagatelizowaniem, a głębokim
        zatroskaniem.
        Pytałam jej dzisiaj, jak się czuje i jak te nowe wyniki, no i...mnie powaliła,
        jednym zdaniem: "trzeba się bedzie zbierać". Na takie odpowiedzi, brak mi
        koncepcji.
        Śmierć, jest dla ludzi. Tylko zawsze nam się wydaje,że dla tych nam obcych.
        • jan_stereo Re: smierć jest dla ludzi 08.03.07, 22:47
          ewag52 napisała:

          > Pytałam jej dzisiaj, jak się czuje i jak te nowe wyniki, no i...mnie powaliła,
          > jednym zdaniem: "trzeba się bedzie zbierać".

          najlepiej isc w duchu "pomoge ci przy pakowaniu ale toreb niosla nie bede az do swiatelka", znaczy sie
          przyjmij oczywistosc w pelni i daj tej osobie choc troche pooddychac na koniec w twoim towarzystwie
          zeby nie musiala jeszcze sie wysilac na pocieszanie ciebie ze ty tak przezywasz jej chorobe smiertelna.
          • solaris_38 Re: smierć jest dla ludzi 09.03.07, 00:12
            kobieta fajne podejście ma
            moze sie czegoś od niej nauczysz

            powinniśmy sie uczyć

            a Janek stereo bardzo ciepło i fajnie podpowiada;)

            • ewag52 Re: smierć jest dla ludzi 11.03.07, 10:11
              jeszcze raz dziekuję wszystkim, a Jankowi szczególnie za trafnośc.
              W tym duchu gadamy.
              Narazie jest w porządku.Chyba jej moje wizyty dobrze robią, bo o nie prosi.
    • 5aga5 Re: jak rozmawiać? czy pocieszać? 09.03.07, 02:08
      Każdy chory ma inne podejście do swojej choroby i inną psychikę.
      Od 20 października ub.roku do 5 lutego byłam częstym gościem na oddziale
      hematologii i przeszczepów szpiku ( mój siostrzeniec miał anemię aplastyczną i
      przeszczep )
      Facet 30 lat, 4 m-czne dziecko w domu i bach... stało się, tak z dnia na dzień.
      Wiesz co go najbardziej wkurzało? zdjęcia jego synka, użalanie się nad nim i
      ciągłe odpowiadanie na pytanie typu " jak wyniki? co mówi lekarz?
      Nigdy nie byłam dla niego typową ciotką ( dzieli nas niewielka różnica wieku )
      więc znałam go trochę bliżej ( popijalismy wspólnie piwko i gadalismy o
      wszystkim ).
      Chodziłam do szpitala tak, jakby to była normalna wizyta. Były żarty, kawały i
      w miarę ,, normalne " rozmowy ( choć tylko ja wiem ile nabrałam tabletek na
      uspokojenie by się przy nim nie rozbeczeć )
      Ciężko coś Ci radzić, nie znając tej starszej Pani.
      Ty znasz ja najlepiej i jeśli jest pogodną osobą tak też się zachowuj.
      A to że dzis sie popłakała to nic dziwnego. Obce otoczenie, stres, choroba a
      może też i najzwyklejszy ,, zły dzień ".
      Dużo zdrowia dla tej starszej Pani a Tobie siły życzę.
    • free_thinker jak rozmawiać? czy pocieszać? 09.03.07, 04:34
      Niestety, w naszej kulturze zwyklo sie traktowac smierc jak grom z jasnego
      nieba nawet, jesli sie przydarza ludziom wiekowym i mocno schorowanym, ktorych
      czas na ziemi juz sie wypelnil. A przeciez juz same narodziny implikuja
      przemijanie i ostatecznie smierc. A w tym wyszystkim nie chodzi nawet o sama
      smierc ale o proces umierania, ktory jest zwykle bardzo bolesny, przykry i
      czasami, niestety bardzo, dlugi, co pogarsza cala sprawe. Tragedia naszej
      opartej na technologii cywilizacji jest to, ze izoluje nieuleczalnie chorych, a
      przez to jeszcze za zycia maja oni swiadomosc wykluczenia ze
      spolecznosci 'zywych'.
      Dawniej ludzie umierali w domach w otoczeniu swych bliskich i do konca mieli
      swiadomosc, ze do tego swiata naleza. Dzisiaj w szpitalach ci co umieraja maja
      do towarzystwa innych umierajacych, co wzmaga uczucie strachu i beznadziei.
      Najwazniejsze w tym calym procesie jest chyba, aby umierajacy nie mial poczucia
      osamotnienia i aby nie skupial sie na tym co i tak nieuchronne.
Pełna wersja