siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na krok

11.03.07, 22:26
czy to normalne,że 34 letnia kobieta,samotna ,wciąż wszędzie towarzyszy swemu
starszemu bratu?Musimy z nia chodzić do kina,do teatru,wyjeżdzać na
wakacje,bo "ona nie ma nikogo"
    • chmurka.bez.ogorka Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 11.03.07, 22:30
      nienormalne. szybko ją wyswataj. sprawdzone. mi się udało. odczepiła się i
      zakochała w podstawionym absztyfikancie. z wzajemnością. nie lubię jej, ale z
      tego to się akurat cieszę - jego lubię, a oni są naprawdę fajną parą
      PS trójkąty są niezdrowe. każde.
      • glenn1968 Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 12.03.07, 07:55
        Trójkąty są niezdrowe...swietne słowa i na pewno wykorzystam w rozmowie z
        Nim...Dziękuję:)
    • ewag52 Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 11.03.07, 22:30
      no, nie.
      To nie jest normalne.Tylko czemu musicie?
      Może chłopak uważa,że tak powinna wyglądać miłość bratersko-siostrzana?
      Kobita jest sama, to czemu jej nie zabrać?
      Zawsze wam towarzyszy? Nie zdziwiłabym się, bo znam takie siostrzyczki ;)
      • ewag52 czy ona zawsze była sama? 11.03.07, 22:44
        bo jeśli tak, to nieciekawie sie wam zapowiada.
        Mój facet też ma- od zawsze- szczególnie braterski stosunek, do siostrzyczki,
        a ona do niego. No, ale to już jest, mega starapanna.
        Są ciągle w stałym kontakcie, smski sobie piszą, tajemnice jakieś, do których
        nie mam dostępu (i nawet nie chcę mieć).Nawet na poświąteczny spacerek po parku,
        w trymiga byla gotowa do wyjścia. Tylko sęk w tym,że ja nie mam z nia komplet-
        nie o czym gadać. Jak już muszę, to mi najlepszy dezodorant dla sportowców,
        nie uchroni od 7 potów.
        • chmurka.bez.ogorka Re: czy ona zawsze była sama? 11.03.07, 22:51
          spoko, jak to tylko spacerki, a nie intrygi i rozpieprzanie Ci związku to
          jeszcze nie jest złe stadium. ponoć każda potwora...itp - spiknij ją z jakimś
          introwertykiem z polibudy (oni mają zazwyczaj mnniejsze rozeznanie co do
          jakości) i po krzyku
          • ewag52 Re: czy ona zawsze była sama? 11.03.07, 22:54
            albo może bezczelnie podeslac linka, do biura matrymonialnego
            • chmurka.bez.ogorka Re: czy ona zawsze była sama? 11.03.07, 23:14
              nie, lepiej nic nie robić. takie niby sierotki bidulki to najlepsze
              manipulatorki - jakoś przecież braciszek ma poczucie winy jak się biedactwem
              maleństwem non stop nie zajmuje. Jakby chciała, to by napewno miała faceta i by
              się do braciszka nie kleiła, ale tak wygodniej, jak braciszek jej potrzeby
              zaspokaja. Lepiej bądź dla niej niemiła to zobaczysz jak się w trymiga zakręci
              i okarze bardzo zaradną osobą ;)
              • glenn1968 Re: czy ona zawsze była sama? 12.03.07, 08:01
                bardzo Wam wszystkim dziękuję!!!!!!!Sprawa jest dla mnie na prawde
                ważna....Wyswatać te dziewczynę będzie cięzko,kazdy facet dla niej jest "beee"
                a bracik to układ wygodny.Wszędzie zabierze,wszystko pokaże,w dodatku gdy idzie
                z nim sama to przecież ludzie nie wiedza ,czy to aby nie jej facet:)Dziekuję za
                pocieszenie,za to,ze utwierdziałyscie mnie w przekonaniu,ze mam walczyc,ze to
                nie jest normalne.
            • glenn1968 Re: czy ona zawsze była sama? 12.03.07, 08:02
              o!spróbuję!!!!!!!!
            • glenn1968 Re: czy ona zawsze była sama? 12.03.07, 12:00
              tak,,,zawsze....i to odbiera mi nadzieję:/
              • ewag52 Re: czy ona zawsze była sama? 12.03.07, 12:13
                to z takimi samotnymi, od zawsze, jest najgorzej.
                Ale, nadzieja zawsze jest. Nie bądź pesymistką.
                A gdybyś tak pogadała z chłopakiem szczerze,żeby przyzwoitkę zredukować,
                chociaż o 50%, co?
                Jeden wypadzik sami, następny w trójeczkę. Tak co drugi.
                Dobre i to, na początek.
                • glenn1968 Re: czy ona zawsze była sama? 12.03.07, 21:33
                  i znowu cenne uwagi.Tak,próbuje sama inicjowac wypady w czasie,gdy wiem,ze ona
                  nie bedzie mogła iśc z nami....:P
                  • ewag52 Re: czy ona zawsze była sama? 12.03.07, 21:43
                    tylko uważaj Glenn, żeby się nie scwaniła i nie zaczęła dopasowywać
                    swojego grafiku, do waszego.
                    Zawsze jeszcze można (tak w ostateczności) siostrunię czyms podtruć.
                    Tylko nie mów nikomu,że to ja pisałam.Nie chcę byś ciągana.
                    • glenn1968 Re: czy ona zawsze była sama? 13.03.07, 12:32
                      ha,świetne:)Spoko,z tym podtruciem zostanie miedzy nami:PPPPPPppppp.Na razie
                      próbujemy ją wyswatać przez jakis serwis randkowy....to ostatnia moja deska
                      ratunku.Potem bedę truć:P
      • glenn1968 Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 12.03.07, 07:58
        Dlaczego musimy...hmmmm....trudna sprawa.Jestesmy juz w wieku gdy więxi
        rodzinne na nowo stają sie ważne....Bardzo lubie jego rodzine,sa dla mnie
        bardzo dobrzy.Gdybym te jego siostre odsuneła -boje sie,ze popsuła bym układy z
        jego rodzicami i z nim samym....a to facet który jest moja prawdziwa
        miłoscią....
        • camel_3d moze po prostu .... 12.03.07, 08:55
          od czasu do czasu nie mowcie jej, ze gdzies sie wybieracie...
          jezeli nie jest glupia to sama powinna sie odmyslec, ze czasem chcecie byc sami.
          • glenn1968 Re: moze po prostu .... 13.03.07, 12:27
            ale problem jest w tym,ze jej brat chce ja zabierać ze sobą,zeby sama "bidulka
            w domu nie siedziała"a ja nie powinnam być zła,bo to przecież siostra a nie
            jego koleżanka!"
    • camel_3d taaa......to sie zdarza..i to czesto 12.03.07, 08:52
      i przygotuj sie, ze jak (JAK) sie zdecydujecie zyc razem, to bezdie wys
      odwiedzala co weekend ...na caly weekend...
      • glenn1968 Re: taaa......to sie zdarza..i to czesto 12.03.07, 08:54
        własnie to spedza mi sen z powiek...a jak nas nie odwiedzi to my bedziemy
        musieli do niej jechac albo ja wyrwać na jakieś wyjscie/bo przeciez CAŁY
        TYDZIEŃ siedzi sama!:(/
        • camel_3d Re: taaa......to sie zdarza..i to czesto 12.03.07, 08:57
          mam tyki przypadek w rodzinie...
          ale na szczescie mnie osobiscie nie dotyczy..wiec jest mi obojetne.
          w kazdym badz razie..musisz od czasu do czasu poswtaiec granice. i zrobic cos
          bez jej wiedzy.
          powiedzec: wybiarmay sie tu i tu..przyslemy ci kartke..i to jest znak ze
          chcecie SAMI pojechac.
          • glenn1968 Re: taaa......to sie zdarza..i to czesto 12.03.07, 10:36
            dzięki:)z ta kartka to kolejny,dobry pomysł:))))
        • iwucha Re: taaa......to sie zdarza..i to czesto 12.03.07, 17:21
          A kto powiedział, że będziecie musieli? To WY macie decydować co i jak będziecie
          musieli czy oczekiwania rodziny i litość wobec siostry? czasem trzeba wybrać:
          albo uchodzicie ze "niecnych wrednych i potworów, egoistów" w oczach innych i
          jakoś z tym żyjecie bo nie rusza was to co pomyślą inni, albo żyjecie pod
          dyktando oczekiwań innych. Człowiek ma wolny wybór i tylko od niego zależy, na
          ile da sobie innym wejść na głowę.
    • iwucha Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 12.03.07, 17:16
      Hmm..pępowina raczej nie jest zdrowa ale to nie w gestii siostrzyczki jest ją
      odciąć tylko Twój ukochany powinien to zrobić. Nikt inny w tym trójkącie tego
      nie dokona i dokonywać nie może. Ani Ty, ani siostrzyczka (to wbrew jej motywom,
      potrzebom), granice wyznaczyć może tylko Twój facet. A jeśli nie będzie umiał,
      bo daje się np. wkręcić w jakieś jej manipulacje, wjeżdżanie na emocje itd. to
      to chyba nie będzie najlepszy kandydat na resztę życia. Dla Ciebie.

      Normalna, zdrowa siostra, która kocha brata, nie zawłaszcza go dla siebie tylko
      rozumie, że normalny zdrowy facet układa sobie zycie z jakąś kobietą i normalne
      siostry nie cierpią z tego powodu. A jesli siostra jest "cierpiąca, samotna itd.
      " to powinna się zastanowić nad tym stanem rzeczy i rozwiązać to jakimiś
      normalnymi metodami, uzmysłowić sobie samej dlaczego tak jest, a nie - uciekać w
      nadmierna zażyłośc z bratem. Przypomina mi to leczenie symptomów a nie przyczyn
      - niczym program "zero tolerancji" Romka G. Nie zgadzaj się na to!
      • glenn1968 Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 12.03.07, 21:37
        bardzo dziekuję Iwuszko za Twoje spostrzezenia.Każda z Waszych uwag daje mi do
        myslenia.Na chłopaku mi zalezy,mam już swoje lata,jestem "po przejsciach"i
        wiem,ze teraz to juz na pewno"ten".Jest mi z nim idealnie .To bardzo dobry
        człowiek.A,ze jakas drzazga byc musi to własnie mam ją,jego siostrę-
        przyzwoitkę:/
        • glenn1968 Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 13.03.07, 07:56
          Najgorsze jest to,ze nigdy z nikim nie była.Chyba poczucie,ze ma starszego
          brata tak ja rozleniwiło i uspiło instynkt szukania kogoś.
          • ewag52 Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 13.03.07, 08:22
            teraz, to już ma nie tylko brata, ale jeszcze Ciebie.
            A tak myśląc perspektywicznie, to macie szansę, na zaprzyjaźnioną nianię.
            Zostawicie jej swojego maluszka i macie siostre z głowy.
            • glenn1968 Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 13.03.07, 08:25
              Ewciu,nawet nie wiesz jak mi ulzyło,po tym co tu poczytałam.Juz nie pierwszy
              raz internet mi pomogł,teraz po raz pierwszy skorzystałam z forum.Wydawało mi
              się,ze tylko ja mam ten problem i ze moze jestem potworem skoro mnie wkurza
              ciagła obecnosc drugiej baby /chocby to nawet była tylko jego siostra/Dziekuje
              Wam bardzo
              • camel_3d Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 13.03.07, 11:44
                trzymaj sie. i nie daj jej za bardzo wlazic w wasze zycie, bo potem sie jej nie
                pozbedziesz.
                • glenn1968 Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 13.03.07, 12:41
                  cholernie żałuję,ze nie walczyłam z jej obecnoscią na samym poczatku.Chciałam
                  byc grzeczna,nie zrazic go sobie,bardzo mi na nim zależało.Teraz,po 3 latach
                  bedzie mi trudno....ale walczę,dzieki Wam nabrałam pewnosci siebie,ze mam prawo
                  o to walczyc
    • atari800xl zle wiesci... 13.03.07, 09:38
      Takie cos mam tez wsrod moich najblizszych znajomych. A nawet jeszcze gorzej.
      Siotra mojej kolezanki jest sama (35 lat). Od 2 lat jest po rozwodzie.
      Moja kolezanka ma mezy i 2 dzieci. Jej rozwiedziona siostra spedza u nich
      praktycznie kazdy weekend. Poniewaz im wiedzie sie srednio. To znaczy zarabiaja
      oboje, ale na wiele rzeczy nie moga sobie pozwolic. W przeciwienstwie do nich,
      siotrze mojej kolezanka powodzi sie swietnie. Wiec kupuje ich dzieciom ubrania,
      zabawki itd, czasem jakis przet do domu. No i to jest calkiem ok, ale
      organizuje im tez urlop, placi za niego czesciowo, z tym ze ona zawsze musi tez
      tam byc. Na miejscu organizuje wycieczki, nie opuszcza ich na krok. Zawsze
      decyduje gdzie pojechac, co zwiedzic..o to na co maja ochote nie specjalnie sie
      troszczy. Ma "alergie" na mezczyzn, wdlug niej mezczyzni nic nie potrafia, nie
      potrafia zadbac o dom, nie potrafia zadbac o rodzine itd. To tylko aluzje do
      meza kolezanki.
      Kiedys rozmawialismy i zapytalem ja czy nie uwaza, ze po calym tygodniu
      malzonkowie nie chcieli by spedzic weekendu razem. Odpwoedz mnie sciala. " ach
      co ty tam wiesz, co oni by chcieli"... Za to kiedy rozmawiam z kolezanka,
      zawsze mowi, ze ja to wkurza, ale ppowniewaz siostra pomaga jej..boi si ezranic
      jej uczucia i jakos to przelyka...
      O czyms takim jak seks juz zapomnieli, bo z soboty na niedziele...spi u nich
      siostra. ... I tak to wyglada.
      To tylko zelezy jak twoj chlopak zareaguje. Jezeli on nic nie zrobi, a ty cos
      powesz, to moze miec dosc fatalny koniec.
      Z ato to co ty mozesz zrobic. Oczywiscie jezeli was stac. To kupic bilet do
      kina TYLKO dla was obojga, zamowic stolik w restauracji TYLKO dla was obojga.
      ITD...i kiedys zorganizowac urlop.. TYLKO dla was. I na pytania co z jego
      siostra zawsze odpowiadaj, przeciez jest dorosla. Moze on ja traktuja jak
      nieporadna dziewczynke...

      • glenn1968 Re: zle wiesci... 13.03.07, 12:30
        ha!tego się obawiam.Dziekuję Ci za obszerną"reakcję"na mój temat.Otóż w/w
        siostrzyczka również ma kasy dwa razy tyle co my oboje razem wzięci,czesto
        bratu pozycza pieniądze,co on odbiera jako dowód siostrzanego
        superposwiecenia,więc "musi byc jej wdzięczny ":(
        • atari800xl Re: zle wiesci... 13.03.07, 12:42
          No coz..obawiam sie, ze tej sytuacji bedzie bardzi ciezko wyjsc.
          tu moze tylko twoj chlopak sprawe rozwiazac. Ale coby nie zrobic..TY zawsze
          bedziesz w jej mniemaniu osoba, ktora poroznila, rozdzielila (czy tam cos
          innego) rodzine.
          Czy ta siostra jest bardzo dominujacym charakterem?
          Szczerze mowiac to jakos nie widza rozsadnych rozwiazan.. Poza tym, ze musiscie
          (tzn glownie TY) stopniowac podkreslanie indywidualnosci.
          Czasem zartem zagadac do chlopaka, ze weekend spedzacie razem i bez przyzwoitki
          bo ON juz jest dorosly...itd. Jakis maly wyjazd na 2-3 dni, bez niej i tak
          coraz bardziej. Oczywiscie musisz sie z nia jakos "zaprzyjaznic"...choc w jej
          oczach bedziesz zawsze (niestety) rywalka. Twoj chlopak to jedyny mezczyzna w
          jej zyciu...
          Nigdy nie mow do niego nic zlego na nia.
          • glenn1968 Re: zle wiesci... 13.03.07, 12:47
            Całe szczęscie,ze on chce dobrze...że da się z nim dyskutować.Ja mu w kółko
            mowię,ze odsuniecie jej od nas to nie sprawa tego czy ja lubię czy nie/choć po
            prostu irytuje mnie jej obecnosc,wkurza mnie jej spojrzenie na mnie,moje
            ciuchy,na to co kładę na talerz....,bądz co bądz nie wybrałam jej sobie jako
            przyjacólkę ,dostałam z nim w załaczniku:P/,osłaniam sie jej dobrem,ze gdy
            bedzie sama gdzies chodzic a najlepiej z kolezankami to w koncu kogos pozna....
            • atari800xl Re: zle wiesci... 13.03.07, 12:56
              a ma wogole kolezanki? jak tak to juz przynajmniej 10% sukcesu.
              no i jak z Twoim chlopakiem da sie rozmawiac to tez juz cos.
              Nie wiem czy calkowite odsuniecie byloby dobre, ale dystans na pewno.

              • glenn1968 Re: zle wiesci... 13.03.07, 13:22
                wiesz co,mi nawet nie chodzi o całkowite odsunięcie.Gdyby on kazał mi sie
                odsunąć od na przykład moich rodziców to bolało by strasznie i własciwie nas
                oddaliło.Oczywiscie,mozemy czasem gdzieś razem wyskoczyc,spedzic wspolnie jakiś
                sympatyczny wieczorek...mi w tej chwili przeszkadza jej nadmiar,chyba
                najbardziej niańczenie jej na wakacjach.Czy ma kolezanki?niestety nie.Samotnica
                kompletna,z drugiej strony mimo swych lat zupełnie nieporadna zyciowo.Znasz
                kogos w jej wieku kto na zakupy ZAWSZE jedzie z mamą i bratem?
                • ewag52 Re: zle wiesci... 13.03.07, 14:20
                  co to znaczy, odsunąć od rodziców?
                  Czy Twoi rodzice, chodza z Wami na zakupy non stop, towarzysza na imprezach,
                  każą się zabierać na wakacje? Chyba, nie.
                  Brak koleżanek, niestety świadczy nie najlepiej o niej.
                  Wpakowała sie Wam na głowe, nachalnie, zupelnie nie licząc sie z Twoimi
                  potrzebami.Obawiam się, mówiąc krótko,że polubownie, to tego nie załatwisz.
                  Czy Twój chłopak, nie ma do licha jakiegoś kolegi?
                  • glenn1968 Re: zle wiesci... 13.03.07, 14:46
                    jego koledzy niestety sa albo zonaci,albo maja dziewczyny....troche cięzko
                    bedzie znaleść jej faceta,ale już zgłoslismy ją do serwisu randkowego:)...dam
                    Wam znac co z tego wynikło:))))))))))))A poki co jej sie wydaje,ze stanowimy
                    fajna paczkę:)taki trójkącik,w którym wreszcie nie jest sama...wrrrr:)
                    • ewag52 Re: zle wiesci... 13.03.07, 15:27
                      a mogą na czwartą?
                      Będzie kwartecik :)
        • street_pop Re: zle wiesci... 13.03.07, 15:57
          No i podstawowa sprawa: podziękować za drogie prezenty. Bierzecie rzeczy
          materialne = ona domaga sie "wdzięczności". Tak naprawdę dla niej kasa może być
          sposobem na uzależnienie Was/brata emocjonalnie od siebie, ale twojemu
          ukochanemu ten układ na pewno tez coś daje skoro w nim tkwi...Może właśnie
          chodzi o te wszystkie dobra, do czego być może nie przyzna się nawet sam przed
          sobą, a co dopiero przed innymi?

          Niestety - trzeba uciąć tą finansowa pseudo-zależność i np. grzecznie
          powiedzieć, że dziękujemy za drogie prezenty, zarabiamy mniej i nie możemy się
          zrewanżować, stawia nas to w niezręcznej sytuacji. Normalny człowiek kuma takie
          sprawy a nawet jak ma kasę to nie robi drogich prezentów osobom, które nigdy się
          nie zrewanżują bo ich nie stać - bo poprostu umie się rozeznać w sytuacji.

          Brak "związków kasowych" = brak pretekstu do wdzięczności. Proste jak drut.
          • glenn1968 Re: zle wiesci... 13.03.07, 18:08
            to wszystko prawda,tylko jak odmówić jej prezentów,nie zrazajac jej przeciwko
            sobie...jak to powiedziec...moze gdyby była zołzą kudłatą było by mi łatwiej....
            • glenn1968 Dziekuję 13.03.07, 21:20
              jeszcze raz wszystkim dziekuję za słowa otuchy.Teraz bedzie mi łatwiej "bronić
              się"przed jej wszechobecnościa:))))))dzieki Wam mam argumenty ,które na pewno w
              rozmowach wykorzystam:)
            • street_pop Re: zle wiesci... 14.03.07, 08:59
              ..no właśnie. To nie bycie kudłatą zołzą, wielki urok osobisty i dobre intencje
              - to najpewniej sprawdzone sposoby na manipulacje Waszymi emocjami. Sposoby
              stare jak świat. I właśnie tego powinniście się nauczyć: skutecznie, grzecznie
              odmawiać, bez łamania się i poczucia winy. Z takimi osobami jest trochę jak z
              dziećmi - musisz im postawić jasne granice bo Ci wejdą na głowę. Na początku
              wejdą Ci na emocję, będą sie obrażać ale potem zyskasz szacunek.

              Naprawdę, każdy ma prawo poczuć się niezręcznie gdy dostaje za drogi prezent i
              gdy wie, że nie może się zrewanżować w równym stopniu. Każdy ma prawo odmówić
              takiego prezentu. Ja myślę, że reakcja tego który obdarowuje na odmowę - bardzo
              wiele mówi o jej intencjach, jakie stoją za takim prezentem. Jeśli czuje sie
              urażona, obrażona - to to jest psychomanipulacja, która ma na celu jakąś formę
              emocjonalnego uzależnienia was od siebie. To jest pewna zakamuflowana forma
              wywierania presji. Warto sobie zdać z tego sprawę. Ona pewnie nie zmieni swojej
              strategii, za to Wy - swoim postępowaniem (asertywnością) możecie.

              Powodzenia!
              • glenn1968 Re: zle wiesci... 14.03.07, 12:17
                duuuuzo racji w tym co piszesz.Zycie przed nami.Na razie pracuje nad moim
                chłopakiem,próbuje otworzyć mu oczy na to,ze ona po prostu w tak
                czestych,niemal ciagłych kontaktach mi przeszkadza.Myslę,ze gdy on to zrozumie
                to przestanie ja nianczyć a wowczas bez tłumaczenia jej gdzie idziemy,i bez
                ciągniecia jej za soba by w domu nie siedziala,sami zaczniemy swoje osobne
                zycie.
      • asidoo Re: zle wiesci... 14.05.07, 08:26
        atari800xl napisał:

        > Takie cos mam tez wsrod moich najblizszych znajomych. A nawet jeszcze gorzej.
        > Siotra mojej kolezanki jest sama (35 lat). Od 2 lat jest po rozwodzie.
        > Moja kolezanka ma mezy i 2 dzieci. Jej rozwiedziona siostra spedza u nich
        > praktycznie kazdy weekend. Poniewaz im wiedzie sie srednio. To znaczy zarabiaja

        Przecież to historia Murka...
        Nie wierzę, że chodzi o coś innego. Czy ty i Murek to ta sama osoba? Raz
        podajesz się za męża a raz za koleżankę żony?
    • glenn1968 Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 14.03.07, 07:11
    • waldek1610 do lozka tez wam wchodzi, pomiedzy was? 14.03.07, 11:31
      :)
      • glenn1968 Re: do lozka tez wam wchodzi, pomiedzy was? 14.03.07, 12:13
        hmmmmm....a to napisałeś pod katem mojego"problemu"?
        • zabanawadze Re: do lozka tez wam wchodzi, pomiedzy was? 14.03.07, 12:16
          to pewnie siostra twojego chlopaka..juz tu dotarla:)
          • glenn1968 Re: do lozka tez wam wchodzi, pomiedzy was? 14.03.07, 12:18
            ło bosz!!!!!!!!!!!!!!!:(nie strasz mnie!!!!!!mialam nadzieję,ze swiat jest
            większy!!!!!!!!!
            • ewag52 Re: do lozka tez wam wchodzi, pomiedzy was? 14.03.07, 22:09
              przyjaciele naszych przyjaciol, wcale nie musza byc naszymi przyjaciołmi.
              Rodzeństwo, tez.
              Weź sobie powyższe do serca i zamiast sie zadręczac, zakomunikuj chłopakowi,
              że od 1 kwietnia, siostra zostaje w domu, kiedy wy wychodzicie.
              • glenn1968 Re: do lozka tez wam wchodzi, pomiedzy was? 14.03.07, 22:24
                kolejne słowa,które sa dla mnie bardzo cenne...jutro Wam napisze co wymysliłam:)
                • ewag52 albo lepiej od 2-go 14.03.07, 22:41
                  bo potraktuje to jako prima aprilis
                  • glenn1968 Re: albo lepiej od 2-go 15.03.07, 08:09
                    ewag52 napisała:

                    > bo potraktuje to jako prima aprilis
                    Spoko,odbyłam długa rozmowę z chłopakiem,przyznałam mu sie,ze załozyłam forum i
                    prosiłam Was o opinie.Ze wszyscy jednogłosnie mnie poparliscie wiec niech on
                    sie zastanowi co z tym zrobic.Nie było kłótni:)tylko spokojna ale juz stanowcza
                    rozmowa:)))))
    • glenn1968 Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 14.03.07, 22:04
      glenn1968 napisała:

      > czy to normalne,że 34 letnia kobieta,samotna ,wciąż wszędzie towarzyszy swemu
      > starszemu bratu?Musimy z nia chodzić do kina,do teatru,wyjeżdzać na
      > wakacje,bo "ona nie ma nikogo"
      • glenn1968 Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 27.04.07, 08:16
    • aneczkakaka Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 27.04.07, 09:40
      U nas było podobnie, jeździła z nami wszędzie, nawet do moich koleżanek.
      Pojechałe z nami oglądać na jakieś tam imprezie zespół muzyczny, który
      wybralismy na nasze wesele.
      Doszło do tego, że próbowała narzucić swoja wizję imienia dla naszego
      pierwszego dziecka... itd itd mogłambym tu książkę napisać.
      W pewnym momencie zbuntowałam się i powiedziałam NIE CHCE
      Skutek - od siedmiu lat ze sobą nie rozmawiamy i dobrze mi z tym, bo i tak nie
      miałyśmy o czym rozmawiać.
      Poza tym jest straszliwie zazdrosna o brata i cały czas powtarzała, że jej mąż
      powinien być taki jak jej brat, cyli mój mąż.
      MASAKRA.
      Poza tym naśladuje mnie w doborze ubioru, kolorów, kiedyś chodziła ubrana cały
      czas na czarno - to chyba też o czymś świadczy
      Najlepiej odetnij się jak najszybcie, im szybciej tym lepiej.
      Oczywiscie do dzisiaj jest sama, niby twierdzi, że jest tak modnym dzisiaj
      singlem, ale z koleżaneczką (notabene taką samą starą panną) na gwałt szukają
      facetów
    • jszhc Re: siostra mojego chłopaka nie odstępuje go na k 27.04.07, 13:03
      Przypuszczalnie jej brat to takze jej przyjaciel...najprawdopodobniej jedyny
      jakiego ma.
    • glenn1968 klapa! 14.05.07, 07:42
      Niestety."znalexlismy"jej faceta w serwisie randkowym,było wielkie hurra a dzis
      sie /po 3 spotkaniach/okazuje,ze nie sprostał jej wymaganiom pod wzgledem
      wygladu.Tak będzie juz zawsze...MAM DOŚĆ!
      • sankanda Re: klapa! 14.05.07, 08:47
        no, w takiej sytuacji pozostaje wam bardzo namietny pocalunek w jej obecnosci...
        • ja_adam Re: klapa! 14.05.07, 09:28
          nie rozumiem takich problemów...
          to tak jakby ktoś nie wiedział jak zakłada się skarpetę na nogę...nogę?
        • glenn1968 Re: klapa! 14.05.07, 22:21
          sankanda napisała:

          > no, w takiej sytuacji pozostaje wam bardzo namietny pocalunek w jej
          obecnosci..
          > .
          to pomoze?????????????????
          • sankanda Re: klapa! 14.05.07, 22:33
            sadze, ze tak...
            • sankanda Re: klapa! 14.05.07, 22:34
              chyba, ze juz ja do tego przyzwyczailiscie ;:)))
          • camel_3d Re: klapa! 16.05.07, 12:30
            > to pomoze?????????????????

            a wiesz mysle, ze to takiem niezly pomysl. tak sie calowac przy niej.
      • sloneczna_polana Re: klapa! 14.05.07, 14:15
        Porozmawiaj z bratem w ten sposob:
        branie siostry z wami daje jemu (twojemu chlopakowi) poczucie ze jej pomaga,
        mysli ze tak sie powinno, tak rozumie dobre zachowanie (to cie akurat powinno
        cieszyc, wolalabys brata ktory zyczy swoim bliskim jak najgorzej?) a tak
        naprawde robi ten sam blad ktory robia ci dajacy pieniadze (zamiast pracy)
        ubogim. I ci ktorzy tak bardzo nie chca zeby dziecko sie nie meczylo ze odrobia
        za nie lekcje jak dziecko matematyki nie lubi i ma z nia klopoty.
        Zabieranie jej wszedzie ze soba nie rozwiazuje problemu jej bycia sama i braku
        umiejetnosci zorganizowania sobie zycia (co tu jest kwestia numer jeden).

        Uswiadmom swojemu chlopakowi ze na dluzsza mete wyrzadza jej krzywde -
        dziewczyna (kobieta?) musi pozyc sama zeby CHCIALA zmienic ten stan rzeczy, jak
        wie ze ma zawsze brata na wyciagniecie reki nie ma motywacji do tego zeby
        zmienic swoj los.

        Jesli zyczy jej dobrze to zamiast robic to co dyktuja mu wyrzuty sumienia i
        niewlasciwie rozumiana tu chec pomocy - niech wyznaczy wam granice po to zeby
        ona zobaczyla gdzie jest jej miejsce, ze jej miejsce jej sie nie podoba wiec
        niech to zmieni a nie wchodzi na wasze terytorium gdzie jejst jej dobrze.

        Jak mu powiesz ze czasem dla milosci (kazdej) trzeba pozwolic aby druga osoba
        cierpiala ale intencje sa takie zeby ostatecznie sama sie za siebie zabrala co
        sprawi ze bedzie szczesliwa i samodzielna... moze zrozumie i sam zacznie
        dostrzegac problem, ktory w istocie nie jest tyko kwestia siostry ktora sie
        nudzi a nawet nie tego ze ty chcesz byc tylko z chlopakiem.
        • glenn1968 Re: klapa! 14.05.07, 22:19
          Bardzo Ci dziekuję za te słowa!!!!!
    • glenn1968 klapa numer dwa. 15.05.07, 06:03
      Wczoraj śmiertelnie obrazila się na brata,ze nie zabralismy jej na spotkanie
      towarzyskie.Jak smielismy przed nią zataić wyjazd do wspólnej znajomej! A ja
      owszem,zatailam,bo już nie trawię jej wszechobecności w naszym zyciu...
      • glenn1968 Re: klapa numer dwa. 15.05.07, 12:51
        glenn1968 napisała:

        > Wczoraj śmiertelnie obrazila się na brata,ze nie zabralismy jej na spotkanie
        > towarzyskie.Jak smielismy przed nią zataić wyjazd do wspólnej znajomej! A ja
        > owszem,zatailam,bo już nie trawię jej wszechobecności w naszym zyciu...
        • sloneczna_polana Re: klapa numer dwa. 15.05.07, 15:14
          Jak kazdy czlowiek, siostra twojego chlopaka domaga sie szczescia i wiaze je z
          wami dwojgiem bo altenatywy nie ma.

          Stad jej emocjonalne reakcje kiedy ktos jej prawo do tego szczescia zabiera lub
          broni jej do tego szczescia dostepu.

          Ty, zmeczona problemem zyjesz w konflikcie pomiedzy wlasnymi pragnieniami a
          rozsadkiem (chec bycia blisko chlopaka ale obawa przed pogorszeniem stosunkow
          kiedy upomnisz sie o prywatnosc dla was dwojga). Nie trac rozsadku, a
          przynajmniej staraj sie nie angazowac emocjonalnie w rownym stopniu co ta
          dziewczyna bo wtedy twoj chlopak skupi sie na twoim (na pewno wyczuwalnym)
          spieciu jednoczesnie tracac z oczu ja.

          I zamiast zajac sie problemem twojej siostry znajdzie zastepczy – twoja
          zazdrosc/zaborczosc, niechec do siostry, chcec pogorszenia jego stosunkow z
          nia – nazwie to jakos i zamiast o samotnosci jego siostry i jej
          niezorganizowanym zyciu bedziecie dyskutowac twoje nastawienie do sprawy.

          Ochlon, uspokoj sie i nie dramatyzuj sytuacji, i kiedy pewnego dnia bedziesz na
          100% pewna ze masz bezemocjonalny stosunek do sprawy i twoj chlopak nie bedzie
          mial powodow do tego zeby skupic sie na tobie w tym trojkacie, i kiedy bedziesz
          wiedziec ze nie dasz sie sprowokowac do posadzenia o zaborczosc – pelna dobrych
          checi dla ulozenia sie zycia siostry twojego chlopaka podejmij z nim powazna
          rozmowe o ktorej napisalam ci w poscie wczesniej.
          • glenn1968 Re: klapa numer dwa. 16.05.07, 08:28
            polanko!z całego serca dziekuje Ci za tak rzetelną odpowiedż!Bardzo,bardzo mi
            miło,ze ktoś az tak stara sie mi pomóc.Zgadzam sie z kazdym Twoim
            słowem.Dziekuje raz jeszcze i zycze Ci duzo ,duzo dobrego!:)
      • camel_3d nie moglas pwiedziec, ze... 16.05.07, 09:16
        mysle, ze powinniscie czesciej robic cos tylko we dwojke. wyjezdzac we dwojke i
        chodzic do kina we dwojke. Na poczatku ran na tydzien..(moze) raz na miesiac.
        Potem 2x, potem 3 razy na miesiac. Potem cos na weekend. I tak po trochu
        dawkowac, zeby sie przyzwyczaila do tego, ze to wy jestesce razem, anie ona z
        wami.
        • glenn1968 Re: nie moglas pwiedziec, ze... 16.05.07, 09:21
          tak robię,staram sie.Gdy mówię,ze chce gdzieś jechac to ona zaraz,ze jedziemy
          razem.Więc coraz czesciej szykuje wypady,gdy wiem,ze ona nie bedzie
          mogła.Wowczas ma straszne pretensje,ze jej nie zabralismy...
          • camel_3d Re: nie moglas pwiedziec, ze... 16.05.07, 10:00
            > tak robię,staram sie.Gdy mówię,ze chce gdzieś jechac to ona zaraz,ze jedziemy
            > razem.


            to powedz zawsze ,ze musisz pobyc z mezem sam na sam.

            > mogła.Wowczas ma straszne pretensje,ze jej nie zabralismy...

            olej to. ja z natury jestem dosc zlosliwy i chyba specjalnie prowokowalbym
            takie sytuacje, tzn wyjscie do kina, a weekend itp. Poczeklabym az wyskoczy z
            teksem dlaczego jej nie zabralismy ipowiedzialbym pol zartem pol serio, ze my
            jestesmy dorosli nie nie ptrzebujemy niani:))
            mysle, ze odpowiedni zartobliwy i jednoczesnie "zlowsiliwy" tekst moze dac jej
            do zrozumienia.
            • glenn1968 Re: nie moglas pwiedziec, ze... 16.05.07, 12:11
              camelku..hihi...dobre!wykorzystam!
              • camel_3d Re: nie moglas pwiedziec, ze... 16.05.07, 12:27
                to daj znac jak zareaguje:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja