relacje z matką

12.03.07, 10:04
Historia pewnie jakich wiele. Pozornie szczęśliwe dzieciństwo. Pozornie, bo
byłam molestowana przez osobę z najbliższego otoczenia. Bunt jako nastolatka,
izolacja od rówieśników, niska samoocena, stany depresyjne. Wreszcie terapia i
względny spokój. Ułożenie życia. Pogodzenie z tym co się stało. Może nawet
wybaczenie. Pozostał problem z którym mimo upływu lat nie mogę sobie poradzić.
Relacje z matką. Nie jestem w stanie jej zaakceptować. Każda jej prośba jest
przeze mnie odbierana jako próba narzucania mi co mam robić. Wtrącania się w
moje życie. Wszelkie przejawy troski jako niepotrzebne „niańczenie”. Każda
uwaga jako krytyka. Dziewięć z dziesięciu wypowiadanych przez nią zdań
wywołują we mnie gniew. Mam wrażenie, że to właśnie ją najbardziej obwiniam za
to co się stało. Dziwne, bo nawet nie jestem pewna czy ona wie.
Staram się zmienić nasze relacje, ale nie potrafię. Próby załatwiania sprawy
na gorąco doprowadzają najczęściej do kłótni. Próby tłumienia emocji i „bycia
miłym” tylko opóźniają mój wybuch. Nawet jeśli na spokojnie staram się
wytłumaczyć matce co czuje to niczego nie zmienia. Usunięcie się i unikanie
kontaktu to zupełnie nie to o co chodzi.
Chcę poprawić nasze relacje i wiem, że ona też chce. Nie mam pojęcia jak to
zrobić. Co zmienić. Czego spróbować. Wszelkie rady i sugestie mile widziane.
    • c_y_n_i_k Re: relacje z matką 12.03.07, 12:09
      Czegoś nie rozumiem w tej wypowiedzi. Piszesz, że z jednej strony nie wiesz czy
      matka wie o twoim problemie (jego źródle, twoich uczuciach, itd.), z drugiej
      zaś wspominasz o "załatwianiu sprawy na gorąco". Albo nie rozumiem poprawnie
      tego co napisałaś, albo coś jest nie tak.
      O czym rozmawiasz z matką? Jak starasz się przed nią uzewnętrznić? Przecież
      pierwszą rzeczą jaką powinnaś zrobić, to szczerze z nią porozmawiać. Jak córka,
      która zwierza się z problemu.
      Nie rozumiem o co tu chodzi; może dlatego, że podajesz za mało informacji o tle
      tej historii.
      • o.m.e.g.a Re: relacje z matką 12.03.07, 13:30
        O problemie obecnym wie. Ciężko go niezauwazyć, gdyż praktycznie każda nasza
        wymiana zdań kończy się awanturą. Pisałam o załatwianiu na goraco spraw
        bieżących. Mieszkamy pod jednym dachem więc jest ich naprawdę sporo. Zwykłe
        sprawy codzienne.
        Tak szczerze to ja się staram przed matką nie uzewnętrzniać. Rozmaiwać tylko
        tyle ile jest konieczne i o sprawach mało dla mnie ważnych. W pewnym sensie nie
        daje jej się poznać. Tłumacze sobie to tym, że zawiodła moje zaufanie kiedy
        byłam dzieckiem. Że dopuściła do tego co się stało. Winie za to ją, choć nie mam
        pewności czy ona zdaje sobie sprawę z tego że byłam molestowana. Taka rozmowa
        się między nami nie odbyła i na pewno jeszcze długo się nie odbędzie. Do tego
        potrzeba zaufania. Moje szczere rozmowy ograniczają się np. do tego jak przykre
        są dla mnie słowa krytyki. Niewiele, a i tak dużo mnie taka rozmowa kosztuje.
        Zazwyczaj wybieram drogę łatwiejszą i awantura gotowa.
        • chmurka.bez.ogorka Re: relacje z matką 12.03.07, 13:42
          Ona i tak by nie uwierzyła, gdybyś jej opowiedziała. Mam podobną relację, ale
          moja matka nigdy nie szanowała moich potrzeb i zarzucała mi kłamstwo, gdy
          mówiłam jej prawdę. To niech sobie żyje w swoim różowym świecie.
          Taka relacja trochę jak z dzieckiem - dajesz mu zabawki, słuchasz go, kochasz
          je, tulisz, ale przecież nie zwierzasz mu sie z problemów, bo przecież i tak Ci
          nie pomoże, prawda?
          Lepiej daj sobie spokój z wyidealizowanym obrazem tego, jaka wasza relacja być
          powinna. Ideały to są na obrazkach. Zaakceptuj matkę i jej zabawki i daj sobie
          spokój z rozmowami. Są rzeczy, których już się raczej nie nadrobi. Pozdrawiam.
        • 1jaga Re: relacje z matką 12.03.07, 13:58
          Wydaje mi się, że nie ułożysz sobie ralacj z Mamą dopuki jej nie wybaczysz.
          Do wybacznia rodzicom ich błędów trzeba dorosnąć.
          Jak będziesz gotowa to albo z Nia porozmawiasz, albo wybaczysz bez rozmowy.

          • chmurka.bez.ogorka Re: relacje z matką 12.03.07, 14:17
            daj sobie spokój, nie musisz przeciiż się z nią przyjaźnić. dbaj, żeby nie
            czuła się sama, bo w końcu jest Twoją matką i dbała o Ciebie jak umiała. Ale
            nie wiń się o to, że nie chcesz mieć z nią kontaktu emocjonalnego, bo to akurat
            nic dziwnego.
            • 1jaga Re: relacje z matką 12.03.07, 14:30
              Ale to chyba nie do mnie, bo ja się dogadałam z moją Mamą jeszcze zanim umarła.
              • chmurka.bez.ogorka Re: relacje z matką 12.03.07, 14:31
                nie, to do omegi :)
    • chmurka.bez.ogorka Re: relacje z matką 12.03.07, 13:02
      Czasami relacja z matką to jedna wielka trauma. Lepiej dać sobie spokój i
      zostawić ją z jej zabawkami i broń Boże nie wpuszczać do swojego życia tak jak
      się nie dopuszcza 2 latka do komputera :) Z nią trzeba rozmawiać na poziomie
      dziecka, a to na dłuższą metę jest naprawdę męczące.
      • o.m.e.g.a Re: relacje z matką 12.03.07, 13:32
        Czasami tak. Ale mi brakuje relacji z matką, a jej brakuje relacji z córką.
        Zadnej z nas nie jest z tym dobrze. Wolałabym uzdrowić sytuację, a nie przed nią
        uciec.
        • piesbaskervill Re: relacje z matką 12.03.07, 14:15
          daj sobie z tym spokój,czasu nie cofniesz
        • kontrreformacja Re: relacje z matką 12.03.07, 14:15
          Mam wrażenie, że gdzieś w głebi serca liczysz na to, ze szczera rozmowa z matką
          na temat twojej przeszłości uzdrowi sytuację. Jak piszesz - obwiniasz matkę,
          wciaż jest w tobie duzo złosci na nią, dlatego ze nie dopilnowała twojego
          bezpieczeństwa, że nie pomogła ci kiedy tego ppotrzebowałaś. Kiedy teraz w
          rozmowie złościsz się na nią to trudno powiedzieć, czy złościsz się o jej
          obecne zachowanie, czy też raczej wciąż na nowo prtzeżywasz tamtą urazę.

          Jak widzisz problem w tej sytuacji jest po twojej stronie. Matka, nie bardzo ma
          mozliwość uzdrowienia waszych relacji, bo nie wie o podłożu twojego zachowania.
          Szczera rozmowa z nią może i jest jakims rozwiązaniem, ale zastanów się dobrze,
          co i jak chcesz matce powiedzieć. Po co Ci ta rozmowa? Mam wrażenie, że jest w
          twoich uczuciach bardzo dużo gniewu i mogłoby skończyć się to wybuchem
          oskarżen pod adresem matki.

          Zastanów się jeszcze nad pomocą psychologa. Miałabyś mozliwość uporządkowania
          swoich uczuć, zastanowienia się, skąd ta niechęć do matki - dlaczego masz
          potrzebę ją obwiniać. Spróbuj wyobrazić sobie siebie w jej sytuacji.
          Sama też powinnaś próbować odgrzebać te uczucia, dopuścić do siebie cały ten
          gniew i żal do matki, zastanowić się, co jej zarzucasz, czego od niej
          oczekujesz. Nie wiem, napisz moze list do niej. Przeczytaj go potem kilka razy,
          przeanalizuj, co się dzieje w twojej głowie i zastanów się trzy razy czy jest
          sens rozmawiać o tym z matką. Czy to będzie konstruktywne czy tylko posłuzy
          jako upust twoich emocji?

          Swoją drogą wyobrażam sobie, że ta niepewność, co do tego czy matka wiedziała
          musi byc straszna. Może jest tak, ze w głebi serca czujesz, że ona wiedziała i
          nic nie zrobiła. Ta kwestia powinna zostać wyjaśniona, ale spokojnie, bez
          oskarżeń rzucanych z góry. Pamiętaj, że w obecnej sytuacji obie jesteście
          ofiarami.

          Bardzo mnie twój problem poruszył - stąd tak długa odpowiedź: z jednej strony
          jesteś jak jeż, który otoczył się kolcami, a z drugiej potrzebujesz ciepła i
          miłości. To jest bardzo piękne i nie rezygnuj z próby uzdrowienia waszych
          relacji. Nawet jeśli miało by się to nie udać, będziesz wiedziała, że starałaś
          się. Powodzenia!
          • chmurka.bez.ogorka Re: relacje z matką 12.03.07, 14:31
            takie kolce są następstwem ciągłych ataków w rodzinie, brakiem akceptacji i
            manipulacją - autentyczność nie jest w cenie, za nią trzeba będzie słono
            zapłacić, bo napewno zostanie wykorzystana przeciwko Tobie. jedynie najeżenie
            jest metodą pozwalającą na egzystencję obok osób, które nie widzą, co to są
            granice,, a na wszelkie próby ich wyznaczenia reagują otwartą wojną, bo
            przecież należysz do nich i mają do tego prawo (do ranienia Cię)
            Ty się lepiej wyprowadź dziewczyno
            • kaha1 Re: relacje z matką 12.03.07, 14:46
              trudno mi uwierzyć kiedy czytam o porównywaniu matki do dziecka z zabawkami
              Patrząc na rodzica w ten sposób nigdy nie uda się dziecku być szczęśliwym
              Matka dała ci tyle ile mogła. Jeśli więcej nie dostałaś, znaczy nie było z czego
              dawać. Ofiarowała ile była w stanie. Tak robią matki - a jak ci się wydaje za
              mało to chyba jej nie szanujesz. A jak nie szanujesz to tu tkwi problem. Ona z
              całym swoim uwikłaniem po swoich rodzicach i po ich rodzicach dała ci co mogła
              najlepszego. I za to jej trzeba podziękować. A za resztę życia wziąć
              odpowiedzialność samej a nie siedzieć i myśleć jak to inni je uwarunkowali.
              • chmurka.bez.ogorka Re: relacje z matką 12.03.07, 15:33
                Ale ja ją szanuję, zawsze szanowałam. Nawet gdy jak miałam poważne problemy w
                wieku 18 lat to na chciała się ze mną bawić zabawkami i kupowała bluzeczki z
                misiami i zaczęła mówić do mnie dziecinnym głosikiem bo 'nie chciała żebym
                była dorosła' i bardzo się denerwowała, jak chciałam właśnie być za siebie
                odpowiedzialna. Upokarzała mnie na każdym kroku przy znajomych i nie tylko
                wykazując moją nieudolność, jak to ja sobie niby z niczym nie radzę i jaka to
                ja niedojrzała jestem ( w tym przy moich kumplach, to uwielbiała). A przy
                okazji nie pozwalała mi się niczego nauczyć, np gotować bo 'spalę dom'. Niczego
                jej zdaniem nie robiłam dobrze, a każdy facet mnie zaraz zostawi, jak tylko
                mnie pozna. JAk poznałam fajnego faceta to pod moją nieobecność zadzwoniła do
                jego matki i zaczęła na mnie narzekać. Znałam go wtedy miesiąc. Teraz to moja
                teściowa, która oczywiście mnie 'uwielbia', nobo skoro własna matka mnie tak
                traktuje, to chyba nie zasługuję na nic lepszego, prawda?

                Jednocześnie dała mi bardzo dużo. mimo że mam wrażenie, że nigdy mnie nie
                lubiła. I to jest paradoks, bo czujesz się winny jak bardzo dużo zawdzięczasz i
                czujesz, że ona chce, żeby ten dług wdzięczności jakoś spłacić. Chociażby przez
                bycie na tyle lepszą od innych, żeby ona mogła się Tobą chwalić przed sąsiadami
                i rodziną (bo od tego przecież ma się dziecko). Tylko że ja nie jestem ani
                wspaniała, ani lepsza od innych, tylko przeciętna i do tego średnio sobie
                radzę. Więc i tu nawalam. Nie spędzam z nią całego swojego wolnego czasu bo
                wolę z mężem i przyjaciółmi. Szanuję, szanuję, ale dobrze pamiętam dzieciństwo
                i np. awantury o to, że się depiluję w wieku lat 15, bo lepiej mieć owłosione
                nogi, bo tak być powinno i że jestem nienormalna że nie chcę mieć nadwagi.

                Kocham ją, ale nie lubię spędzać z nią czasu i wysłuchiwać co mogłabym jeszcze
                w sobie poprawić, żeby mnie wreszcie zaakceptowała.
                • o.m.e.g.a Re: relacje z matką 12.03.07, 15:57
                  Chmurka.bez.ogorka tak szczerze to wydaje mi się, że Twój problem w relacjach z
                  matką jest zdecydowanie poważniejszy. Może dla Ciebie odseparowanie się od matki
                  jest lepszym rozwiązaniem. Może jest to taki szczególny wypadek kiedy faktycznie
                  nie ma innego wyjścia. Może to właśnie jest toksyczny rodzic. Ja na pewno nie
                  jestem odpowiednią osobą zeby doradzac komukolwiek w kontaktach z rodzicami więc
                  radzić nie będę :)
                  Co do mojej matki to rozwiązanie w stylu "daj sobie spokój" byłoby dla mnie
                  porażką. Kiedy rozważam sytuację na chłodno uważam, że matce należy wręcz
                  wybaczać że chce traktować swoje potomstwo jak dziecko mimo upływu lat (choć
                  sytuacje które opisujesz to rzeczywiście przesada). Po części taka jest rola
                  matki i trzeba się z tym pogodzić, w końcu jej dzieckiem będzie się do końca
                  życia. W bezpośrednim kontakcie z własną matką niestety już taka wyrozumiała nie
                  jestem i czesto nie potrafię nad sobą zapanować. Matka może czasami przesadza,
                  za bardzo się narzuca, ale główna wina leży po mojej stronie.
              • chmurka.bez.ogorka Re: relacje z matką 12.03.07, 15:43
                i powiem Ci tyle gdyby czasem chciało jej się wtedy ,kiedy była potrzebna
                oderwać na chwilę do tego swojego telewizora przed którym spędzała większość
                życia i czasem normalnie ze mną porozmawiać a nie traktować jak lalkę, to może
                uniknęłabym dragów i innych rzeczy. A teraz to już po ptakach, teraz to ja już
                sobie bez niej dam radę i się nie stoczę. A odpowiedzialna jestem za siebie od
                15 roku życia, kiedy zdałam sobie sprawę, że na rodziców to mogę liczyć w
                bardzo ograniczonym zakresie, bo oni żyją w swoim wymiarze. Pozdrawiam.
                • kaha1 Re: relacje z matką 12.03.07, 18:07
                  chmurka.bez.ogorka napisała:

                  > i powiem Ci tyle gdyby czasem chciało jej się wtedy ,kiedy była potrzebna
                  > oderwać na chwilę do tego swojego telewizora przed którym spędzała większość
                  > życia i czasem normalnie ze mną porozmawiać a nie traktować jak lalkę, to może
                  > uniknęłabym dragów i innych rzeczy. A teraz to już po ptakach, teraz to ja już
                  > sobie bez niej dam radę i się nie stoczę. A odpowiedzialna jestem za siebie od
                  > 15 roku życia,

                  -zobacz jak dużo ci dała. Pozwoliła spróbować dobrego i złego. Dała ci siłę aby
                  wyjść samej z nałogu, umiejętność aby o siebie zadbać i za siebie odpowiadać.
                  Czyż nie tego powinno się nauczyć dziecko? Moim zdaniem jesteś godna podziwu. I
                  za to możesz być jej wdzięczna.
                  • chmurka.bez.ogorka Re: relacje z matką 12.03.07, 19:11
                    Czy Ty wiesz o czym Ty piszesz? Wyjść samej z nałogu...z nałogu się tak do
                    końca nigdy nie wychodzi, to jest tak jak z alkoholikiem, który jest czysty
                    przez jakiś czas, ale już do końca życia jest alkoholikiem i musi bardzo na
                    siebie uważać!!!! Nic już nie jest takie jak przedtem.
                    Wyjście z nałogu jest takie ciężkie bo masz rozwalony system nerwowy - między
                    innymi nie jesteś w stanie odczuwać szczęścia bez swojego 'narkotyku'. I
                    przetrzymanie bez tego jest najtrudniejsze, odbudowanie odczuwania szczęścia
                    BEZ UŻYWEK. Większość osób szuka wtedy używki zastępczej....i to chyba jedyna
                    droga, ważne żeby ona nie szkodziła tylko była budująca, bo masz wtedy tak
                    rozwalony organizm i zawężoną świadomość, że nic ale to absolutnie nic Cię nie
                    interesuje :/
                    Jednym słowem kicha na resorach i ja tam nie jestem mamie wdzięczna, jeśli w
                    jakikolwiek sposób przyczyniła się do piekła przez które przeszłam, żeby wrócić
                    do żywych. :(
                    Pozdrawiam
                    • kaha1 Re: relacje z matką 13.03.07, 08:07
                      znaczy jeszcze jej nie szanujesz

                      jeszcze jesteś małą skrzywdzoną dziewczynką
              • chmurka.bez.ogorka Re: relacje z matką 12.03.07, 16:16
                Aha, i mogę Ci powiedzieć, że ode mnie dostała więcej kwiatków i prezentów niż
                od ojca przed całe życie! Ona nawet prezenty na gwiazdkę kupowała sobie sama,
                że to niby od niego bo jemu nie chciało się d.... ruszyć i jej czegoś kupić!!!!
                Ja jej kupowałam dobre kremy i wysyłałam ją do fryzjera, bo jej ojciec nie
                dawał na to kasy, a ja nie mogłam patrzeć na to jak taka piękna kiedyś kobieta
                marnieje w oczach!!!! Ale przecież to nie jest normalne, ona sama z siebie
                powinna o siebie dbać, przecież ma własne peiniądze, czemu ja mam mieć poczucie
                winy, że ona się tak zaniedbała? Ze sobie kupię buty? Jak pracuję? To przecież
                jej problem, że wybrała sobie skąpego męża, który jej kawy nie pozwalał na
                mieście wypić bo to za drogo, za tyle można KUPIĆ CAŁE OPAKOWANIE!!!!!!

                O nie, ja dbałam o nią, to ona nie dbała o siebie i to mnie wkurzało.
                • kaha1 Re: relacje z matką 12.03.07, 18:10
                  chmurka.bez.ogorka napisała:

                  > Aha, i mogę Ci powiedzieć, że ode mnie dostała więcej kwiatków i prezentów niż
                  > od ojca przed całe życie! Ona nawet prezenty na gwiazdkę kupowała sobie sama,
                  > że to niby od niego bo jemu nie chciało się d.... ruszyć i jej czegoś kupić!!!!
                  > Ja jej kupowałam dobre kremy i wysyłałam ją do fryzjera, bo jej ojciec nie
                  > dawał na to kasy, a ja nie mogłam patrzeć na to jak taka piękna kiedyś kobieta
                  > marnieje w oczach!!!! Ale przecież to nie jest normalne

                  no nie jest to zwyczaj w większości rodzin, to prawda. Ale to dorosła kobieta,
                  potrafi sama o siebie zadbać. Gdyby jej nie było dobrze to by dawno zostawiła
                  twojego ojca. Widać dostaje od niego więcej niż poświęca.
          • o.m.e.g.a Re: relacje z matką 12.03.07, 15:39
            Kontrreformacja nie liczę na to, że rozmowa z matką o tym co było uzdrowi
            cokolwiek. Obawiam się, że taka rozmowa mogłaby zniszczyć inne relacje w mojej
            rodzinie. Wole nie zepsuć życia innym, tym bardziej, że nie sądze żeby to
            wpłynęło pozytywnie na moje. Nawet jeśli dzięki temu matka zrozumiałaby co leży
            u podłoża mojego zachowania to od tego jeszcze daleka droga do poprawienia
            relacji. To może być co prawda pierwszy krok, ale na dzień dzisiejszy jestem
            zmuszona go obejść :) Chcę spróbować poprawić nasze relacje bez wyjaśniania
            sobie podstaw. Nie cofać sie o kilkanascie lat wstecz, tylko zająć się tym co
            obecne. Nie wiem czy to możliwe, ale spróbować warto. Nic nie tracę.
            To czy matka wiedziała o tym co się dzieje czy też nie czasami mnie dręczy.
            Fakt. Tzn. nie spęda mi to snu z powiek, ani też nie zatruwa moich myśli na całe
            godziny, ale jednak czasami do mnie wraca. Wtedy najczęściej dochodzę do
            wniosku, że niemożliwe jest żeby nie wiedziała, ale pewności co do tego nie mam.
            Zapewne też nigdy się tego nie dowiem gdyż zecydowałam się nie poruszać tematu
            molestowania, przynajmniej tak długo jak długo żyje sam zainteresowany lub
            wyraźnie nie zmieni się sytuacja w mojej rodzinie. Niepewność bywa trudna, ale
            da się z tym żyć.
            Dziękuje Ci bardzo za odpowiedź.
            • miang Re: relacje z matką 12.03.07, 16:18
              > cokolwiek. Obawiam się, że taka rozmowa mogłaby zniszczyć inne relacje w mojej
              > rodzinie. Wole nie zepsuć życia innym, tym bardziej, że nie sądze żeby to


              komu nie chcesz psuc zycia, przestepcy? i dlatego jestes gotowa psuc swoje? i
              byc moze innych jego ofiar?

              boisz sie konfrontacjiz matka, moze dlatego ze nadal mozesz sie ludzic ze ona
              nie wiedziala, ale chowanie glowy w piasek nic nie pomoze
            • medea50 Re: wyprowadz sie od matki 12.03.07, 22:22
              to jest bardzo zdrowe rozwiazanie.Poprzez odleglosc nabierzesz dystansu do
              pewnych rzeczy.Ciagle wracanie do przeszlosci nic nie przynosi dobrego.sprobuj
              traktowc ja jak mila znajoma,moze ci to pomoze,bo tak naprawde to czego ty od
              niej wymagasz? To ciebie dreczy przeszlosc,wybralabym sie z tym problemem do
              psychologa.
        • iwucha Re: relacje z matką 12.03.07, 17:45
          Ja myślę, że:
          1. za wszystkimi wybuchami Twojej agresji stoi niewypowiedziany żal za to, co
          się stało. Tkwi w Tobie takie dziecko, które ma pretensje o to, ze mama go nie
          obroniła (uzasadnione zresztą, bez względu na to, czy mama wiedziała, czy
          wypierała, czy była totalnie nieświadoma - chodzi o brak poczucia bezpieczeństwa
          z jej strony w sytuacji dziecka, któremu było ono potrzebne - masz prawo do
          takich emocji bez względu na okoliczności). Uważam, że powinnaś powiedzieć nie
          oczekując że Ci uwierzy czy się jakkolwiek zmieni. To jest ciężar, który nosisz
          i trzeba go zrzucić.

          2. Zastanów się czy nie walczysz z wiatrakami w imię tej upragnionej relacji z
          matką, która jak przyznajesz - jest Ci potrzebna. Oceń realne szanse, na ile ona
          się zmieni a na ile nie. Ręczę, że się nie zmieni a Ty bezsensownie będziesz się
          spalać w tej walce. Czy warto?

          3. Żeby wprowadzić taką zmianę o 180 stopni w Waszych relacjach, chyba trzeba by
          wejść w terapię systemową rodziny, co nie byłoby łatwe ani dla Ciebie ani dla
          niej. Pomyśl, czy ona by się zgodziła i pomyśl, czy Ty masz wystarczająco dużo
          siły i jaki byłby efekt. Jeśli w mamie nie byłoby motywacji wewnętrznej, to
          raczej nici z takiej terapii.

          4. Jeśli potrzebujesz relacji z matką a nie możesz jej nawiązać, to spróbuj
          poszukać substytutu - na pewno masz ciotki, starsze koleżanki, znajome. Staraj
          się rozwijać te więzi a po jakimś czasie odnajdziesz w nich pewne elementy
          relacji matczynej, co na pewno da Ci więcej spokoju. To naprawdę się sprawdza!

          5. Jeśli masz możliwość, to postaraj się wyprowadzić od matki - odległość
          fizyczna tez robi swoje - będzie Ci łatwiej, z dystansu spojrzeć na wiele spraw.

          6. Nie staraj się uzdrawiać tej sytuacji za wszelka cenę. Niektórzy ludzie sie
          nie zmienią, nie są refleksyjni, boją sie prawdy o samym sobie. Nie zmienisz
          całego świata.

          Pozdrawiam!
        • sandra_pepper Re: relacje z matką 12.03.07, 18:10
          o.m.e.g.a napisała:

          > Czasami tak. Ale mi brakuje relacji z matką, a jej brakuje relacji z córką.
          > Zadnej z nas nie jest z tym dobrze. Wolałabym uzdrowić sytuację, a nie przed
          ni
          > ą
          > uciec.
          Omego musisz zdobyć się w koncu ,na szczera rozmowe z matką,
          bo obwinniasz Ja za coś o czym Ona nie ma pojęcia, matkę ma się tylko jedna ,
          i to ona powinna być naszym najlepszym przyjacielem.Ale skoro jesteś skryta ,
          to jak macie się zrozumieć?Obyś kiedyś nie muisała załować ,ze z Nią nie
          porozmawiałas.
          Pozdrawiam
    • o.m.e.g.a Re: relacje z matką 13.03.07, 12:01
      Dyskusja zeszła nie do końca na ten tor co trzeba. Ja nie rozpamiętuje
      przeszłości. Wiem, że czasu nie cofnę i tego co zaszło nie zmienię. Podejrzewam
      jedynie że to własnie to leży u podłoża mojego konfliktu z matką. Może się myle
      i po prostu mam trudny charakter ;)
      Interesuje mnie co mogę zrobić tu i teraz. Nie zastanawiając się nad
      przeszłością. Kilka osób zasugerowało wyprowadzenie się z domu. Zgadzam się z
      tym w 100%. Mieszkanie razem powoduje stałe dolewanie oliwy do ognia. Też
      uważam, że wyprowadzenie się uzdrowiłoby sytuację. Niestety wyprowadzenie się z
      domu nie jest możliwe i jestem pogodzona z faktem, ze jeszcze kilka lat na pewno
      nie będzie. Finanse na to nie pozwolą. No chyba, ze ta 6 w totka w końcu wpadnie
      ;). Jesli nie to przynajmniej najbliższe 5-6 lat spędze jeszcze w rodzinnym
      domu. Tym bardziej wolałabym żeby konflikt z matką udało się przynajmniej
      opanować, bo obecna sytuacja jest męcząca dla nas obu. Nie daze do tego żebyśmy
      od razu stały się wielkimi przyjaciółkami. Na to nie liczę. Wystarczy, że
      będziemy się nawzajem tolerować i nie będzie kłótni z byle powodu.
      Dotychczasowe odpowiedzi sklaniają się raczej ku temu, ze poprawa warunków nie
      jest możliwa bez "cofania się w czasie" i rozpoczecia wszystkego od podstaw. Ja
      jednak liczę, ze metoda małych kroczków tez da się coś osiągnąć i że w koncu mi
      się to uda.
      Dziękuje wszystkim za rady.
      • turangalila Re: relacje z matką 14.03.07, 23:26
        Śledziłam z dużym zainteresowaniem ten wątek i odnoszę nieodparte wrażenie, że
        zdarzenia z przeszłości i związany z nimi Twój żal do matki są o wiele większym
        problemem, niż masz ochotę przyznać sama przed sobą!
        Co więcej - są niewątpliwie główną przyczyną problemów w waszej relacji.

        Masz dwa wyjścia: próbować uzdrowić wasze stosunki, wyjaśniając sprawy do końca
        - jest niestety spore prawdopodobieństwo, że mama może nie sprostać Twoim
        oczekiwaniom w kwestii kompetencji rodzicielskich i dojrzałości, bo już raz
        zawiodła - świadomie, czy nieświadomie nie chroniąc Cię. Jest też całkowicie
        zrozumiałe, że możesz się tego obawiać - dziecko zazwyczaj woli idealizować matkę.
        Możesz też ograniczyć do minimum kontakty - chwilowo będzie mniej bolało, ale
        zdecydowanej poprawy w relacjach z mamą, ani w poczuciu własnej wartości nie
        oczekuj, bo to tylko taka próba "zamiecenia śmieci pod dywan".

        Metoda "małych kroczków" proponowana przez Ciebie raczej prowadzi donikąd, bo
        zakłada, że to Twoje zachowanie jest przyczyną problemów i od jego zmiany zależy
        poprawa. Jest to całkowicie błędne założenie - przecież to Ty jesteś ofiarą,
        ciebie zdradzono i zraniono w dzieciństwie i tobie należy się zadośćuczynienie.

        To, że dziś jesteś skłonna wybrać mniej "angażującą" formę, nie przekreśla tego,
        że kiedyś możesz zechcieć na serio rozliczyć się z przeszłością. Pewnie jeszcze
        musisz do tego kroku dojrzeć, mieć silniejszą motywację - np. w postaci własnych
        dzieci, na które nie będziesz chciała przenosić traumy własnego dzieciństwa.
        Gorąco Cię do tego zachęcam. Bez wspólnej analizy przeszłości nie da się
        zasadniczo naprawić waszej relacji, naprawdę! Jednak najlepiej by było, gdybyś
        przy tym miała wsparcie w postaci profesjonalisty.

        I jeszcze jedno na koniec: rady o przebaczaniu rodzicom są cenne - pod jednym
        wszakże warunkiem - przeprosin, przyznania się do winy i zadośćuczynienia z
        _ich_ strony! W przeciwnym przypadku powodują dodatkowe obciążanie ofiary
        odpowiedzialnością za konsekwencje popełnionych na niej nadużyć.
        • street_pop turangalila - 100% racji! 15.03.07, 09:08
          Podpisuję się pod każdym słowem które napisała turangalila.
        • o.m.e.g.a Re: relacje z matką 15.03.07, 17:48
          Turangalilia dzięki :) Liczyłam na to, że będzie można coś poradzić, ale Twoja
          opinia jest kolejną która utwierdza mnie w przekonaniu, że bez rewolucji nic nie
          wskóram. Miałam nadzieje, jest możliwe dokonanie zmian bez rozliczania się z
          przeszłoscią. Nadal uważam, ze niezaleznie od tego co jest pierwotną przyczyną
          moich złych relacji z matką to za chwilę obecną odpowiada moje zachowanie i jest
          mój stosunek do niej. Dlaczego w przypadku matki nie potrafię nad sobą zapanować
          i wszystko co jej dotyczy jest od razu na "nie", a jednocześnie potrafię bez
          większych starć dogadac się z ojcem? Mniej winny nie jest.
          • kaha1 Re: relacje z matką 15.03.07, 21:26
            bo z matką na początku jest symbioza
            i to od niej trzeba odciąć pępowinę
            oddzielić swoją osobowość, zobaczyć własne ja i to co różni
            i dopiero wtedy zobaczyć jak bardzo jesteś do niej podobna i zaakceptować to co
            was łączy. Bez tej akceptacji dorastanie nie jest zakończone.

            z tatą nie potrzeba robić takich akrobacji
    • solaris_38 Re: relacje z matką 15.03.07, 23:36
      nie może być bliskości bez prawdy
      • kaha1 Re: relacje z matką 16.03.07, 17:49
        jakiej prawdy?
        • gklej Re: relacje z matką 16.03.07, 19:35
          ja mieszkam daleko od matki, ale rodzeństwo blisko, jest tak samo jak opisałaś,
          wie wszystko najlepiej, jest złośliwa wobec dzieci, dogryza przy obych ludziach
          a ma juz 83 lata.
          Ale jak zajadę staram się przytakiwać, bez żadnych kłótni.
          Pierwszy raz pisze o matce.
          • taisy Re: Ohh te matki:=) 16.03.07, 20:33
            Czy jest choć jedna osoba, która jest zadowolonma ze swoich relacji z mamuską?
            Wątpie, jakoś mężczyznom blizej do matek niż córkom, skąd bierze sie ten
            wiecznie nierozwiazany problem? Czyżby z tego faktu, ze czym blizsze relacje
            tym łatwiej o starcia i konflikty?

            Moze to co tobie najbardziej potrzebne to dystans emocjonalny do matki. Ty jej
            nie przerobisz na taka jaką byś chciałaaby była, a jestescie bardzo różne i te
            róznice musisz w jakiś sposób zaakceptować.
            • kaha1 Re: Ohh te matki:=) 17.03.07, 09:27
              raczej bardzo podobne :)
Pełna wersja