Czemu to robię?

IP: *.acn.waw.pl 07.05.03, 14:14
Jestem tzw. banalnie kobietą "po przejściach".Z moim obecnym mężczyzną
związałam się w pewnym sensie z litości.Jest to typ,który przez kilka lat
chodził za mną jak cień.Zgodziłam się na ten związek z rozsądku.On jest
naprawdę wspaniały.Daje z siebie wszystko.Zawsze mogę na niego liczyć.Nie
jest kobieciarzem.Można nawet rzec,że idealny do obrzydzenia.Aczkolwiek mnie
to nie brzydzi.Czuję się kochana,akceptowana,szanowana.Jest mi z nim naprawdę
dobrze.Owszem bywają te gorsze dni,ale to chyba jest tak jak w każdym
związku.Nie ma par,które się nie kłócą,nie spierają.Myślę,że w kocham na swój
sposób.A na pewno bardzo szanuję.Ale do czego zmierzam?Otóż powoli dociera do
mnie,że brak mi chyba czegoś.Nasz związek nie powstał(przynajmniej w moim
przypadku)na bazie zadurzenia,emocji,namiętności itp.No i stało się.Poznałam
faceta.To było to coś od pierwszego wejrzenia.Wielka chemia!!Oszalałam
totalnie.Problem w tym,że on jest żonaty i ma dziecko.Jesteśmy kochankami od
kilku miesięcy.Absolutnie nie żądam od niego jakichkolwiek deklaracji,rozwodu
i innych takich dupereli.Jest mi tak dobrze jak jest.Chociaż nie zawsze
dobrze.Jestem rozdarta pomiędzy nimi dwoma.Gdyby tak dało się ich połączyć w
jednego faceta.Wciąż obiecuję sobie,że skończę z tym "podwójnym życiem" ale
nie mogę.Czy ktoś był może kiedyś w takim kretyńskim położeniu?Co robić?
    • Gość: Malwina Re: Czemu to robię? IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 07.05.03, 14:16
      kontynuj poki masz ochote
    • Gość: muniek - Bo jesteś zwykłą ździrą IP: *.com.pl 07.05.03, 14:37

      Muniek

      • alfika Re: Muńku 07.05.03, 14:40
        Diabelnie się identyfikujesz z partnerem autorki wątku. Odpuść albo swoje obawy
        wyrażaj w sposób do przyjęcia.
    • saana Re: Czemu to robię? 07.05.03, 14:39
      polacz chemie z dobracia meza. I trzymaj buzie na klodke. A jak bedziesz duzo
      strasza to sobie chemie bedziesz z usmiechem wspominac. Facet ma rodzine i ja
      zdradza , wiec lap za te chemie jezeli az tak jest czadowo i nie pakuj sie
      dalej. Potraktuj tego faceta jak dziwke ktora Cie zapokaja chyba tylko tego
      jest godny.
    • Gość: anastazja Re: Czemu to robię? IP: *.acn.waw.pl 07.05.03, 14:56
      W gruncie rzeczy to czuję się podle,ale z drugiej strony ten drugi sprawia,że
      czuję się wreszcie jak seksowna,pociągająca,atrakcyjna kobieta.Nie jestem dla
      niego kumpelką z którą można iść do kina lub na piwo.Związek z moim obecnym
      facetem z tego się wyłonił.Znamy się jak łyse konie.Nawet nigdy nie byliśmy na
      randce.Kwiaty kupił mi tylko raz.Dla niego mogłabym się nawet gównem wysmarować
      a i tak byłoby wszystko OK.
      Boję się tylko,że ten drugi może mi całkiem rozum odebrać...
      • Gość: Malwina Re: Czemu to robię? IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 07.05.03, 15:08
        chcesz przez to powiedziec ze sex moze ci rozum odebrac ? Od kiedy ?
        :-)
        to raczej jego brak odbiera rozum.
        ustaw to wszystko na wlasciwym miejscu a bedzie dobrze
        • Gość: anastazja Re: Czemu to robię? IP: *.acn.waw.pl 07.05.03, 15:11
          Boję się żeby się w nim nie zabujać.A czuję,że wszystko ku temu zmierza.Wtedy
          może być gorzej..
      • cossa nie na temat, ale do pastwy:) 07.05.03, 17:43
        i jak tu nie mowic, ze dobro nie jest nudne (to do watku
        o dobrych ludziach - jesli pastwo to czytasz to wlasnie
        cos takiego mialam na mysli)
      • Gość: jahua Re: Czemu to robię? IP: *.crowley.pl 23.05.03, 21:47
        Gość portalu: anastazja napisał(a):

        > W gruncie rzeczy to czuję się podle,ale z drugiej strony ten drugi sprawia,że
        > czuję się wreszcie jak seksowna,pociągająca,atrakcyjna kobieta.Nie jestem dla
        > niego kumpelką z którą można iść do kina lub na piwo.Związek z moim obecnym
        > facetem z tego się wyłonił.Znamy się jak łyse konie.Nawet nigdy nie byliśmy
        na
        > randce.Kwiaty kupił mi tylko raz.Dla niego mogłabym się nawet gównem
        wysmarować
        >
        > a i tak byłoby wszystko OK.
        > Boję się tylko,że ten drugi może mi całkiem rozum odebrać...

        No jak sie znacie jak lyse konie, skoro on nie wie o zdradzie????
    • Gość: ami Re: Czemu to robię? IP: 62.29.248.* 07.05.03, 16:50
      moim zdaniem takie ukaldy nigdy jakby sobie tego nie poustawiać nie mają
      szans... zawsze ktoś czegoś oczekuje lub zacznie oczekiwać, no facet to może i
      poprzestanie na seksie ale kobieta? z tych, które znam wszstkie się kochały a
      potem dylematy, rozterki, dramaty... nie zazdroszczę ale wpadłaś jak śliwka w
      kompot:-)
    • Gość: graża Re: Czemu to robię? IP: *.acn.waw.pl 07.05.03, 17:12
      Puknij się w pusty łeb albo połóż na tory. Problem rozwiąże się sam dziwo.
    • sdfsfdsf Re: Czemu to robię? 07.05.03, 17:27
      niby wszystko w porzadku a jednak pewien niesmak czuje, czy ktos puscil baka?
      • Gość: Akysz Re: Czemu to robię? IP: *.proxy.aol.com 08.05.03, 00:28
        baka? chyba nasza anastazja zaczela sie zlizywac.
        A mowia ze Jezus jak wypedzil diably z jawnogrzesznicy to te zamienily sie w
        stado swin, potem umorusaly sie rozkosznie w gownie i dla oczyszczenia wpadly do
        oceanu. Pewnie sie biedaczki potopily, bo plywac nie umialy, ale taki Legion to
        chyba pochodzi z pradawnych poganskich misteriow. Czyzby matriarchalny
    • Gość: anastazja Re: Czemu to robię? IP: *.acn.waw.pl 08.05.03, 12:55
      Ludzie!!Litości!!Czy zbluzganie i zmieszanie mnie z błotem do czegoś prowadzi??
      Ja i tak już czuję się jak kupa.Mi naprawdę wcale nie jest tak dobrze.Ja po
      prostu martwię się jak wygląda moje życie i gdzie tkwi źródło problemu skoro
      pakuję się jak ostatni przygłup w takie chore układy.Czy to już zawsze tak
      będzie?Czy w końcu usiąde na dupie i się uspokoję?Czy powinnam znaleźć całkiem
      nowego,innego partnera?Czy w ogóle znajdę kogoś przy kim będę się dobrze czuła?
      A może po prostu nie ma partnerów idealnych??
      • Gość: Akysz Re: Czemu to robię? IP: *.proxy.aol.com 08.05.03, 13:46
        Gość portalu: anastazja napisał(a):

        > Ludzie!!Litości!!

        Anastazjo, zlituj sie nad wlasnym czlowieczenstwem i kogokolwiek z kim jestes,
        skoro odwolujesz sie do czlowieczenstwa.




        Czy zbluzganie i zmieszanie mnie z błotem do czegoś prowadzi??

        A zbluzganie i zmieszanie z blotem szacunku dla siebie samej do czego prowadzi?



        > Ja i tak już czuję się jak kupa.

        Lepiej wez sie do kupy i idz na terapie, szukaj pomocy profesjonalnej aby
        zjednoczyc swoje roztargane uczucia. Nie wiem co to za "przejscia" masz
        za soba, ale na pewno trzeba by je jakos pozytywnie dotrawic, a nie po prostu
        odreagowywac (samo)destrukcyjnie.


        Mi naprawdę wcale nie jest tak dobrze.Ja po
        > prostu martwię się jak wygląda moje życie i gdzie tkwi źródło problemu skoro
        > pakuję się jak ostatni przygłup w takie chore układy.

        Najprawdopodobniej w dziecinstwie czy tez w poprzednich zwiazkach (niekochajacy
        rodzice, ojciec albo eks-partner alkoholik, czy cos w tym rodzaju)

        Czy to już zawsze tak
        > będzie?Czy w końcu usiąde na dupie i się uspokoję?Czy powinnam znaleźć całkiem
        > nowego,innego partnera?


        Jesli masz szczera intencje, powinnas szukac pomocy psychologa, psychoterapeuty
        - raczej kobiet. Terapia rodzinna, etc.



        Czy w ogóle znajdę kogoś przy kim będę się dobrze czuła?

        Zalezy jakie czucia masz na uwadze. Sa tzw. wyzsze uczucia niz tylko seksualne
        spelnienie.



        > A może po prostu nie ma partnerów idealnych??

        Tak, nie ma, wlasnie dlatego ludzie staraja sie nie byc destrukcyjni kiedy
        decyduja sie na wspolzycie, panujac nad wlasnymi instynktami (pochodzenia
        zwierzecego
        • Gość: anastazja Re: Czemu to robię? IP: *.acn.waw.pl 08.05.03, 14:15
          Będzie mi trudno,ale muszę coś z tym zrobić.Dłużej tak nie pociągnę.Może to
          jest też tak,że stawiam zbyt wysokie wymagania potencjalnym
          partnerom.Aczkolwiek zawsze u mnie było tak,że nigdy nie trafiłam na
          faceta,który w pełni zaspokoiłby mnie intelektualnie,psychicznie i fizycznie.Na
          domiar złego mój kochanek spełnia te warunki.Chociaż to pewnie moje subiektywne
          odczucie nie poparte zadnymi racjonalnymi przesłankami.Chyba mi się w dupie
          poprzewracało.A po jakimś czasie gdy różowe okulary opadną okaże się że jest
          równie beznadziejny jak wszyscy inni.Czy to nie jest tak,że potrzebuję stałej
          adoracji,zainteresowania?
          • Gość: Akysz Re: Czemu to robię? IP: *.proxy.aol.com 08.05.03, 15:07
            Gość portalu: anastazja napisał(a):

            > Będzie mi trudno,ale muszę coś z tym zrobić.Dłużej tak nie pociągnę.Może to
            > jest też tak,że stawiam zbyt wysokie wymagania potencjalnym
            > partnerom.Aczkolwiek zawsze u mnie było tak,że nigdy nie trafiłam na
            > faceta,który w pełni zaspokoiłby mnie intelektualnie,psychicznie i fizycznie.

            czyzbys pochodzila z rodu tzw. Femme Fatale?



            Na
            >
            > domiar złego mój kochanek spełnia te warunki.

            Jesli on spelnia te warunki to nie ma problemu. Idziesz w ramiona milego i
            basta. Ale skoro mowisz, "na domiar zlego" to znaczy ze czegos nie spelnia, albo
            TY wpieprzasz sie w sytuacje nie do rozwiklania, po to zeby w zaden sposob nie
            wykluc sie z tej nieszczesnej potrzeby wiecznej adoracji, czyli bycia kochana, a
            nie kochania (i bycia kochana), plus szara egzystencja (na wyzszych obrotach,
            czyli z zainteresowaniami troszke ponadzmyslowymi)



            Chociaż to pewnie moje subiektywne
            >
            > odczucie nie poparte zadnymi racjonalnymi przesłankami.

            a gdzie ta "potrzeba" spelnienia intelektualnego?


            Chyba mi się w dupie
            > poprzewracało.


            moralne 'samobiczowanie' po fakcie spelnienia/krzywdzenia?


            A po jakimś czasie gdy różowe okulary opadną okaże się że jest
            > równie beznadziejny jak wszyscy inni.

            No jasne okulary zawsze kiedys spadna. I co z tego? Czlowiek to nie przedmiot.
            Szukasz pretekstu do rozczarowan?


            Czy to nie jest tak,że potrzebuję stałej
            > adoracji,zainteresowania?

            Trafna diagnoza. Tylko w jakim celu? Pod taka wieczna adoracja, czy tez wiecznie
            odswiezana adoracja przez Nowego samczyka, kryje sie jakas smutna inte
          • Gość: Martyna Re: Czemu to robię? IP: *.proxy.aol.com 08.05.03, 16:46
            Gość portalu: anastazja napisał(a):

            > Będzie mi trudno,ale muszę coś z tym zrobić.Dłużej tak nie pociągnę.Może to
            > jest też tak,że stawiam zbyt wysokie wymagania potencjalnym
            > partnerom.Aczkolwiek zawsze u mnie było tak,że nigdy nie trafiłam na
            > faceta,który w pełni zaspokoiłby mnie intelektualnie,psychicznie i
            fizycznie.Na
            >
            > domiar złego mój kochanek spełnia te warunki.Chociaż to pewnie moje
            subiektywne
            >
            > odczucie nie poparte zadnymi racjonalnymi przesłankami.Chyba mi się w dupie
            > poprzewracało.A po jakimś czasie gdy różowe okulary opadną okaże się że jest
            > równie beznadziejny jak wszyscy inni.Czy to nie jest tak,że potrzebuję stałej
            > adoracji,zainteresowania?


            Sama napisalas, ze wyszlas za maz trohe z rozsadku czyli od poczatku nie
            bylo w tym zwiazku pasjii i uniesien . Teraz jakby obarczasz wina wszystkich
            facetow i swiat, ze nie masz pelnego pasji i milosci malzenstwa a przeciez ono
            bylo takie od poczatku. Ty wybralas. I ja Cie nie chce za to winiwv napewno
            mialas swoje powody i popelnilas blad.

            A Ci ktorzy naskakuja na Ciebie na tym forum sa tacy idealni- moze juz
            zapomnieli o swoich wlasnych bledach.
            Wybacz sama sobie ale jesli chcesz zaczac uczciwie od teraz to musisz poszukac
            innej drogi .
            Trudno jest sworzyc pasje i iskry w zwiazku, w ktorym nie bylo jej od poczatku.

    • Gość: mika Re: Czemu to robię? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 08.05.03, 22:46
      Gość portalu: anastazja napisał(a):

      > To było to coś od pierwszego wejrzenia.Wielka chemia!!Oszalałam
      > totalnie.Problem w tym,że on jest żonaty i ma dziecko.Jesteśmy kochankami od
      > kilku miesięcy.Absolutnie nie żądam od niego jakichkolwiek deklaracji,rozwodu
      > i innych takich dupereli.Jest mi tak dobrze jak jest.Chociaż nie zawsze
      > dobrze.
      A dlaczego nie zadasz od niego zadnych deklaracji i innych takich jak to
      nazywasz dupereli?
      Zazadaj a zobaczysz co sie stanie. Jest bardzo duze prawdopodobienstwo, ze
      chemia sie szybko ulotni i spadna okulary rozowe a wtedy bedziesz go miala jak
      na dloni i bedziesz sobie mogla poogladac i porownac. A moze sama sie boisz
      tego co zobaczysz?
      • Gość: anastazja Re: Czemu to robię? IP: *.acn.waw.pl 09.05.03, 01:32
        Pewnie masz rację.Odczuwam lęk.Irracjonalny zapewne.Ale kto chce dowiedzieć
        się,że pewien świat,w którym żyje jest imaginacją na potrzebę chwili??:(
        Nie wiem czy jestem gotowa usłyszeć,że jestem,ale na drugim miejscu i tak
        naprawdę na innych warunkach,bo żona ma umowę na czas nieokreślony a ja umowę-
        zlecenie.
        • alfika Re: Czemu to robię? 09.05.03, 07:34
          Gość portalu: anastazja napisał(a):

          > Pewnie masz rację.Odczuwam lęk.Irracjonalny zapewne.Ale kto chce dowiedzieć
          > się,że pewien świat,w którym żyje jest imaginacją na potrzebę chwili??:(



          Anastazjo - każdy, kto chce ŻYĆ naprawdę, a nie fantazjami.
          Trzymaj się i poszukaj swojej drogi, na której Ci będzie dobrze. Bo na tej,
          mimo szczrych chęci, chyba Ci nie jest jednak zbyt wygodnie?
          • Gość: Vinga Re: Czemu to robię? IP: 10.120.23.* 09.05.03, 08:21
            Anastazjo przeczytaj artykuł "Motyle w brzuchu" - tygodnik "Forum" nr 50/2001.
            Niestety jest niedostępny w wersji internetowej, musisz poszukac go w jakiejs
            czytelni. Naprawde warto.
    • potter2 Re: Czemu to robię? 09.05.03, 14:31
      A czy zastanowiłaś sie kiedyś, że krzywdzisz conajmniej trzy osoby? Na cudzej
      krzywdzie szczęścia nie zbudujesz. Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy.
      Poza tym czy możesz sobie spojrzeć w oczy w lustrze bez wstydu? Staraj się żyć
      uczciwie, a nie korzystać z cudzej naiwności.
    • smutny7 Re: Czemu to robię? 09.05.03, 15:18
      Droga Anastazjo.
      Ja właśnie w takim położeniu byłem, tyle że jako ta druga strona.
      Sytuacja prawie identyczna.
      A jaki finał?
      Ja żyję szczęśliwie w nowym związku, gościu pogodził się z żoną, a moja ex
      została niejako na lodzie.
      Nie wiem ile prawdy jest w twoim opowiadaniu ale moja historia jest na 100%
      oparta na faktach.
      Nie oceniam cię, broń boże nie potępiam, to twoje życie i twoje wybory.
      Zwróć uwagę tylko na to, że inni też mają swoje.
      • Gość: Donosiciel Re: Czemu to robię? IP: *.chello.pl 09.05.03, 15:42
        ehh gdybym wiedział jak dotrzeć do faceta, którego oszukujesz zaraz bym
        doniósł.
        rozmawiasz z nim jak dawniej? uśmiechasz się? żartujesz?
        A Twój kochanek ideał intelektualno-fizyczny (żenada) traktuje Ciebie jak
        przedmiot.
    • tynia prosba o adres 09.05.03, 16:06
      Podaj prosze adres e-mail, pod ktory mozna do Ciebie napisac. Publiczna
      dyskusja nie ma sensu.
      • Gość: anastazja dla Tyni IP: *.acn.waw.pl 09.05.03, 16:12
        anastazja134@gazeta.pl
    • Gość: nafka Re: Czemu to robię? IP: *.warynski.net 09.05.03, 16:50
    • Gość: anastazja Re: Czemu to robię? IP: *.acn.waw.pl 22.05.03, 14:40
      MAM GO W DUPIE!!!!
      • Gość: Malwina Re: Czemu to robię? IP: *.d1.club-internet.fr 22.05.03, 15:35
        nie mam pojecia kogo masz w 4 L ...?
        wyjdz z durnego przekonania ze musisz zakochac sie w kazdym facecie z ktorym
        ci dobrze w lozku bo stracisz zycie na bzdury.
        Bierz co chcesz tylko te "milosci" zostaw w spokoju
        M.
        PS
        pewnie jestes tak spragniona uczucia ze kazda jego manifestacja (seksualna
        tez) wprawia cie w stan dozgonnej wdziecznosci za zainteresowanie i okazanie
        ci uwagi - i chcesz podziekowac "miloscia"
        Pilnuj sie bo sie mylisz
        pzdr
        M.
    • Gość: Sofi Re: Czemu to robię? IP: 195.94.207.* 22.05.03, 14:49
      Jak bym czytała swoja hisotrie - chcesz to napisz na @ moze dodam Ci otuchy
      sofija76@tlen.pl
    • Gość: Giordano Re: Czemu to robię? IP: *.swietochlowice.sdi.tpnet.pl 24.05.03, 15:27
      Jesteś jak sama piszesz banalną kobietą i pewnie twoja historia dlatego też
      jest banalna, że aż głowa boli. Związałaś się z facetem bez większego uczucia
      z twojej strony, bez namiętności, za to z powodów starych jak świat,
      pochlebiało ci jego zainteresowanie i stwarzał ci poczucie bezpieczeństwa. Ale
      większość z nas marzy o czymś namiętnym i nieuchwytnym, czymś co daje tylko
      głębokie uczucie. Ty też, dlatego to pękło. To było nieuchronne, że kogoś
      znajdzie i znalazłaś, działa chemia, jak zwykle na początku, szczególnie
      erotycznego związku. Znajdź w sobie odwagę, odejdź od swojego dotychczasowego
      partnera, choć pewnie "ten drugi" nie zostawi dla ciebie swojego "ciepłego
      gniazdka". W większości przypadków tak bywa z żonatymi facetami. Nie jest to
      łatwa decyzja ale chyba jedynie słuszna. Sama masz dylematy, więc sama
      widzisz, że coś jest nie tak. Teraz choć może czasami być fajnie, tak na
      prawdę krzywdzisz wielu a i siebie też. Powodzenia.
    • Gość: wujek dobra Re: Czemu to robię? IP: *.acn.pl / 10.69.1.* 25.05.03, 19:44
      Gdyby tak dało się ich połączyć w
      > jednego faceta.Wciąż obiecuję sobie,że skończę z tym "podwójnym życiem" ale
      > nie mogę.Czy ktoś był może kiedyś w takim kretyńskim położeniu?Co rob

      Wyjście jest banalnie proste:
      Znjdź sobie trzeciego,
Inne wątki na temat:
Pełna wersja