Samodzielność czy trwanie w toksycznym związku???

17.03.07, 19:04
Witam wszystkie mamy !!! Nie wiem w zasadzie jak tu zacząć. Mieszkam w Gdyni,
Jestem mamą 9-miesięcznej słodkiej Niuni o imieniu Ewelinka,pracuję zawodowo.
Zazdroszcze wszystkim mamom i ich pociechom, ktorzy mają czułych,
opiekunczych mężow i ojców. Naszą z córką sytuacja jest batowa. Jakis czas
temu podjełam decyzje o odejsciu od męża, bo nie mam sił trwac juz w tym
toksycznym związku, ale do tych czas jej nie urzeczywistniłam. Stosunki z
mężęm zawsze układały sie nie najlepiej, a odkąd na swiecie pojawiła sie
Ewelinka, sa nie do zniesienia.Mąż jest starszy ode mnie o 12 lat, jest
despotyczny, chamski. 5 dni po porodzie ja zostałam przez niego nazwana ,,
wyrodną matką" za to, ze poprosiłam podac w nocy dziecko do karmienia. Niunia
na początku nie mogła precyzyjnie przyssac sie do piersi, to tez była moja
wina. Kiedy Niunia miala 7 dni zza granicy przyjechała moja mama, chciala
zostac ze mną przez 2 tygodni, zeby sie posieszyc i pomoc mi w tych nowych
obowiązkach. Mąż ciegle strzelal fochy, pozniej w obecnosci mamy nazwał mnie
dz..., tak poprostu, bo sie zdenerwował. Moja mama sie spytała, co to znaczy,
wtedy kazał jej sie wynosić, zabierac swoje ,,brudne łapy" od jego
dziecka.Wtedy przezyłam horror.Teraz minęło juz 9 miesiecy, ,, tatuś" był na
spacerze jakies 2-3 razy i to dlatego, ze musiał. Słysze ciągłe pretensje ( o
przyszcz na pupie dziecka, o nocny płacz córki - niby nie bawie sie z nią w
ciagu dnia , dlatego dzidzia nie spi po nochach),poniza mnie w obecnosci
dziecka, wyzywa.POsługuje sie dzieckiem zeby mnie zaszantazowac, do ostatnie
chwili krzyczy ze nie zostanie z dzieckiem, jak wychodze do pracy,robi
wszystko zebym sie spozniła, dzwoni na komorkę, włącza jak płacze Niunia. Nie
wspomnę juz o stusunki z tesciową - we wszystkim broni synka, jak zaprosiłam
ich na szczerą rozmowę, ona krzyczała i smiała sie z moich łez, powiedziała ,
ze widocznie zasługuje na te obrazy i poniżenia. Mąż niejednokrotnie rzucał
sie na paszport małej, chciał go podrzec, zebym juz nigdy nie wyjechala z
Polski. Dawno chodzi po głowie mi myśł o odejsciu od niego, tylko na razie
psychicznie nie jestem w stanie tego dzwignąc, a ratować juz dawno nie ma co.
Przez niego zaczęłam miec problemy ze zdrowiem ( stany depresyjne, wymioty na
tle nerwowym).Moi rodzice mieszkają za granicą w kraju, z którego sie wywodze
( Białorus ), są daleko od moich codziennych problemów.Chciałam dodać ze
jestem atrakcyjną kobietą, pracuje zawodowo, ,mam przyjaciół.Zwracam sie do
dzwiewczyn ktore być moze były w takiej sytuacji i wyszły z niej godnie. Moze
ktos poradzi dobrego psychologa, który wesprze w tej nielatwej dla mnie
sytuacji.Mozemy porozmawiac na skype : lenakrina6455
    • psychopatka.z.borderline Re: Samodzielność czy trwanie w toksycznym związk 17.03.07, 19:27
      Taki niby potwór z tego twojego męża, ale dziecko z nim (?) masz. Czyli czasami
      nie był taki straszny, zresztą sama sobie takiego wybrałaś.
      • kobietka1234 Re: Samodzielność czy trwanie w toksycznym związk 17.03.07, 19:36
        Trudno jest sie wcielic w czyjas sytuacje. Wydaje mi sie ze rozwiazaniem
        byloby odejscie. Szkoda ciebie i twojego dziecka, bo jakie dziecinstwo mu
        gwarantujesz? Chcesz aby dziecko widzialo ciagle ponizona, zaplakana matke i
        zle traktowanie. Tutaj twoja Ewelinka jest najwazniejsza. Jezeli pracujesz to
        dasz sobie rade. Mama lub rodzina moze ci troche pomoc zwlaszcza na poczatek.
        Ja bym sie nie wahala bo sama przeszlam przez toksyczny zwiazek. Ciagle
        ponizanie powoduje ze tracisz wiare w siebie i we wlasne poczucie wartosci.
        Moze ci ktos pomoze na poczatek w przeprowadzce? Nie wiem dokladnie jaka jest
        twoja sytuacja materialna, ale szkoda zycia i twojego dziecka. Sprawa sie
        bardziej komplkuje jezeli go jeszcze kochasz, wtedy niejedno mozesz scierpiec ,
        ale jakim kosztem? Twojego zdrowia, nieszczesliwego dziecinstwa twojego
        dziecka. Jak facet ma cie za nic- pozostaje tylko odejscie.
      • polka343 Re: Samodzielność czy trwanie w toksycznym związk 18.03.07, 16:25
        Dlugo myslalas,zeby napisac tak madra odpowiedz???????
      • polka343 Re: Samodzielność czy trwanie w toksycznym związk 18.03.07, 16:29
        Oczywiscie mialam na mysli odpowiedz psychopatka.z.borderline
    • becia117 Re: Samodzielność czy trwanie w toksycznym związk 17.03.07, 20:22
      Nie masz się nad czym zastanawiać odejdz jak najszybciej w tym związku może być
      tylko gorzej.
    • taisy Re: czym dłuzej zostajesz w tym zwiazku 17.03.07, 20:36
      Tym trudniej bedzie ci od niego odejsc. W koncu zrobi z ciebie psychciznego
      wraka i nie bedziesz miała sił na nic.


      masz przyjaciół niech ktoś z nich ciebie teraz kiedy tak zle wesprze. pros o
      pomoc dla siebie i dla dzieci.I uciekaj jak najdalej od wariata.
    • sentisenti Re: Samodzielność czy trwanie w toksycznym związk 17.03.07, 21:14
      NIestety - tutaj potrzebne radykalne cięcie. Z godnością to sie nie da wychodzić z takiej sytuacji.Wychodzi się czołgając i będąc poniżonym , ale jednak. Przeszłam przez coś takiego. od podjęcia decyzji do realizacji minął u mnie tydzień, i to tylko dlatego że akurat nie było akurat autobusu do kraju, bowiem mieszkałąm za granicą. zostawiłam dokładnie wszystko i wróciłam do rodziców, byłam w 6 miesiącu ciąży. Zaczał traktowac mnie identycznie jak ten twój.
      Zastanów się gdzie chcesz mieszkać - w Polsce, zachować pracę itd czy wrócić do kraju. Z opisów twojego męża wynika że pozostanie w Polsce równa się koszmarnej walce. Ponieważ nie masz tu rodziny , to praktycznie nie będziesz miała pomocy. W tak trudnych sytuacjach trudno liczyć na przyjaciół. Wierzę że są dobrzy, ale to może ich przerosnąć. Tylko dobra rodzina moim zdaniem jest w stanie autentycznie cię wesprzeć. Odejście, rozwód, ataki meża, praca, urzędy, sądy, policja ... kiepsko to wygląda.
      Niestety może trzeba bedzie przebudowac całe życie.Calutkie. ważne zebyś tylko ty i dziecko wyszła z tego cało. To co wyprawia twój mąż kwalifikuje jako przemoc. U mnie było dokładnie to samo, i czas niczego nie wyciszył. bYło coraz gorzej.To równia pochyła. Uciekaj jak najprędzej. Póki jest paszport. Tam gdzie będziesz bezpieczna, spokojna, gdzie ktoś pomoże ci przemyślec strategię wyjścia z bagna.Nawet jeżali jedyne co ci pozostanie to 2 walizki i dziecko na ręku.
      Nie da się życ pod jednym dachem z despotą i nabrac odwagi.
      . Zwałszcza gdy boisz się o dziecko.
      Sa tez telefony zaufania, policja - zgłaszaj sie gdzie się da i zachowuj dowody - przydadzą sie na sprawie rozwodowej i w walce o dziecko.
      Ja na szczęście nie byłam meżatką wiec nie musiałam potem rozwiązywac niczego, ale właśnie moja koleżanka przechodzi przez rozwód z takim podobnym... koszmar.

      • taisy Re: Samodzielność czy trwanie w toksycznym związk 18.03.07, 17:27
        mzoe zmienic miasto, miec zastzrezony telefon itepe. Wiele kobiet daje sobie
        same rade nie musi zmieniac kraju jezeli nie chce.
    • turangalila Re: Samodzielność czy trwanie w toksycznym związk 18.03.07, 14:44
      Pytanie chyba retoryczne...

      Rozumiem, że napisałaś to tylko, żeby sobie ulżyć, bo przecież sama widzisz, że
      pozytywów w tym związku nie ma żadnych, a i przyszłość dziecka w takim układzie
      koszmarna.
      Im wcześniej to skończysz - tym lepiej. Nie zwlekaj!
    • polka343 Re: Samodzielność czy trwanie w toksycznym związk 18.03.07, 16:42
      Napisalas rzeczywiscie chaotycznie, ale powinnas odejsc szybko, nim dziecko
      podrosnie.Napisalas,ze maz poniza Cie w obecnosci dziecka.. Mala ma narazie 9
      miesieczy i jeszcze nic nie rozumie, dramat zacznie sie jak podrosnie. Nie
      napisalas, czy maz pracuje, czy tylko Ty pracujesz??Nie wiem co robisz i czy
      dalabys rade sobie sama i jednej pensji (mysle,ze bedzie Ci trudno, bo
      musialabys wynajac mieszkanie, miec kogos do zajecia sie mala)Wiem,ze jesli ma
      sie naprawde przyjacol,to mozna sobie dac rade ( ja wychowywalam swojego syna
      sama, ale mialam pomoc rodzicow, mialam gdzie mieszkac). Ale porozmawiaj z
      przyjaciolmi, moze ktos Ci pomoze i wynies sie. Moze uda Ci sie znalezc jakas
      starsza osobe,ktora w zamian za opieke pozwoli Ci u siebie zamieszkac.Wiem,ze w
      Polsce tez sa organizacje pomagajace kobietom.Ale raczej licz na siebie. Napisz
      do mnie, chetnie z Toba porozmawiam.
      • lenkaiewelinka Re: Samodzielność czy trwanie w toksycznym związk 18.03.07, 17:24
        Dziekuje Wam za odniesienie sie do mojej ( naszej z córką ) sytuacji.
        Oczywiscie wiem,ze ten koszmar kiedys sie musi skonczyc, i skoncze go napewno!!
        Najbardziej sie boje rozwodu, wywlekania wszystkich brudów, przesłuchan, boje
        sie o swoje dziecko. Obawiem sie ze sama nie dzwignę tego psychicznie.
        Niejednokrownie mąz mówił, że nie mam tu w Polsce żadnycj praw ( jestem
        obywatelką Bialorusi - kołchoznicą przy okazji, Ewelina - obywatelką Polski),
        srodków na utrzymanie,wiec moze odebrac mi dziecko. Teraz moja finansowa
        sytuacja sie polepszyła, zaczełam prace ( pracuje u producenta alarmów
        samochowodych na stanowisku managera do kontaktów ze Wschodem, prowadze lekcję
        rosyjskiego w biznesie). Licze sie z tym, ze bedzie ciezko, ale innego wyjscia
        dla siebie nie widze. Zawsze mogę wrocic do Ojczyzny, tylko zal mi 8 lat
        zycia,tego pieknego miasta, studiów, morza, dobrej pracy, wyrobionych okładów,
        przyjacioł....Pozdrawiam, dziekuje za wsparcie!!

        • taisy Re: Samodzielność czy trwanie w toksycznym związk 18.03.07, 17:30
          Echhhh, co ty, po co masz zmieniać kraj. Zmien meża na jakiegos fajnego gościa.
          Trzymaj się, i nie daj się pesymizmom innych.Dasz sobie radę choćby dlatego ze
          jesteś samodzielna a to znaczy b. dużo.
    • renebenay Lenkaiewelinka..... 19.03.07, 09:14
      Przedewszystkiem zachowaj spokoj i bez nieprzemyslanych decyzji,mianowicie chcac
      zakonczyc ten zwiazek nalezy przygotowac najpierw teren.W wypadku procesu
      rozwodowego bedziesz potrzebowala dowody na co piszesz w swoich wywodach,dla
      mnie jest jasne ze,chodzi o molestowanie psychiczne,ponizanie i wiecej
      jeszcze(napewno panie na tym forum pomoga aby dosadniej wszystko okreslic).W
      domu aktualnie jak najmniej rozmawiac z mezem,na jego telefony na twoja komorke
      NIGDY nie odpowiadac-niech wysle SMS i dopiero Ty sama po 10-20 minutach
      przedzwonisz-zawsze mozesz powiedziec ze,komorke zostawiasz w szatni bo tam
      gdzie pracujesz masz slabe polaczenie.Jak bedzie wysylal SMS to bedziesz miala
      dowody do ewentualnej sprawy rozwodowej,w zadnym wypadku bez zadnych dowodow nie
      opuszczac bezpowrotnie malzenstwo bo maz latwiej anizeli myslisz znajdzie
      bratnie dusze na swoich swiadkow.W wypadku gdyby Cie uderzyl natychmiast
      schronic sie u sasiadow i powiadomic policje,wtedy bedziesz miala
      swiadkow-dobrze by bylo gdyby 2-3 razy w tygodniu jakas PEWNA przyjaciolka czy
      znajoma przyszla do Ciebie,tj wtedy i w momentach kiedy Twoj maz jest
      najbardziej bezczelny.Napewno doskonale wiesz kiedy on ma zle w glowie i dlatego
      na takich chwytach najlepiej jechac-jezeli madrze wszystko poprowadzisz i z
      pomoca jakiejs adwokatki to Twoj koszmar napewno wkrotce sie skonczy.Pozdrowienia.
      • c_y_n_i_k Re: Lenkaiewelinka..... 19.03.07, 09:46
        Przykro mi to mówić, ale chyba nie ma już żadnej przyszłości dla waszego
        związku. Każdy dzień, który w nim spędzisz zniszczy jakąś część ciebie. Nie
        masz już na co się oglądać. Najważniejsze jest teraz dobro dziecka, a i twoje
        nie jest nieistotne. Im szybciej podejmiesz kroki zmierzające do zakończenie
        tej farsy, tym mniej odczuje to dziecko.
        Nie jesteś jedyną matką, która zetknęła się z takim problemem, i musiała sobie
        poradzić sama. I poradziła sobie. Nie lękaj się gróźb męża stwierdzających że
        sobie nieporadzisz itp. Będzie na pewno trudno, ale dasz sobie radę. Pozostając
        w małżeństwie na pewno nie podołasz i padniesz na twarz za jakiś czas, nie
        wspomnę, jak zniszczycie psychikę dziecka, gdy będzie zmuszone być światkiem
        takich scen jakie opisujesz.
        Zgadzam się również w pełni z wypowiedzią renebenay. Bądź ostrożna i przygotuj
        się odpowiednio do odparcia ataków wściekłego męża. Myślę, że jeszcze nie
        widziałaś na co go stać. Jego prawdziwe oblicze zobaczysz w chwili gdy dowie
        się o pozwie rozwodowym. Sposoby, o których pisze rene mogą się przydać, choć
        nie życzę ci bycia pobitą. Gdyby jednak doszło do rękoczynów, bądź na to
        przygotowana i nie zapomnij o policji i obdukcji lekarskiej. Ważne jest również
        twoje otoczenie. Mam nadzieję, że masz porządnych sąsiadów. Jeśli masz taką
        możliwość, to porozmawiaj z nimi przy okazji spacerów itp. Zwróć uwagę czy oni
        dostrzegają twój problem, czy też są obojętni, lub jeszcze gorzej są przeciwko
        tobie bo nie jesteś rdzenną Polką. Po prostu bądź ostrożna.
      • iwucha Re: Lenkaiewelinka..... 29.03.07, 15:57
        Celem przygotowania gruntu do rozwodu i praw do dziecka powinnaś zgłosić się do
        najbliższego Centrum Interwencji Kryzysowej w Twoim mieście i zostać objęta w
        nim opieką psychologiczną jako ofiara przemocy psychicznej. Oświadczenie Centrum
        o tym, że jesteś ich podopieczną i zaświadczenie o tej przemocy będzie dla sądu
        dowodem w sprawie - być może jedynym. Przemoc fizyczną jest łatwiej udowodnić
        (obdukcja, interwencja policji, która jest odnotowana) niż psychiczną dlatego
        warto byś to zrobiła. Ponadto tam można skonsultować się z prawnikiem i np.
        spytać o możliwość powoływania biegłych psychologów/psychiatrów w takich
        sprawach. Wszystkie usługi centra świadczą bezpłatnie. Skontaktuj się także z
        Niebieską Linią dla ofiar przemocy - na pewno też Ci coś doradzą.
        Przygotuj się do tego dobrze bo zakładam, że przeprawa może być trudna a walka o
        dziecko zacięta. Na szczęście jest światełko w tunelu :-)
    • koala_tralalala Re: Samodzielność czy trwanie w toksycznym związk 19.03.07, 11:02
      Tak, odejdz jak najszybciej. To najlepsze co mozesz zrobic dla siebie i dla
      dziecka.
      Ten facet, za ktorego wyszlas, wybral Ciebie, bo podswiadomie szukal osoby
      slabszej, ktora bedzie od niego uzalezniona. Dlatego cudzoziemka wydala mu sie
      dobra, lepsza od Polki, ktora mialaby rodzine i wsparcie na miejscu.

      Prawdopodobnie, kiedy odedziesz, on cie odszuka, bedzie Cie przepszal,
      obiecywal poprawe, klekal przed Toba, itp. Nie daj sie oszukac. Jego
      postepowanie jednoznacznie wskazuje, ze jest zlym czlowiekiem i szuka osoby nad
      ktora bedzie sie mogl pastwic. Gdy juz odejdziesz, nigdy do niego nie wracaj,
      chocby cie blagal na kolanach i obiecywal poprawe.

      Mysle, ze dobra jest rada, zebys przygotowala odejscie i zgomadzila dowody na
      sprawde sadowa. Procz sms-ow mozna tez nagrac jego zachowanie w domu. Kup
      dyktafon (nawet niedrogi) i nagraj jak sie zachowuje, ze Cie poniza. Bedziesz
      miala dowody dla sadu. Zajmie Ci to najwyzej kilka tygodni. A potem odejdz.

      Jesles mloda, atrakcyjna, ulozysz sobie zycie. Powodzenia!
      • evunia5 Re: Samodzielność czy trwanie w toksycznym związk 28.03.07, 09:11
        ciężka sprawa, ale jak tylko bedziesz miała na tyle siły to odejdź, jego
        zachowanie jest karygodne.
        Jak wnioskuję, nie masz przy sobie bliskiej osoby, która mogłaby ciebie
        wesprzeć, tylko mąż i teściowa (na marginesie straszna baba).
        Nie bedziesz miała w nich nigdy oparcia - tak mi się wydaje.
        Jeśli nie masz siły na odejście idź koniecznie do psychologa, podniesie ciebie
        na duchu, nabierzesz siły i wtedy podejmiesz dobrą decyzję. Może się tez tak
        zdarzyć, że jak zaczniesz jakąś terapię to twój mąż to odczuje, twoje inne
        zachopwanie, może poczuje wtedy respekt przed tobą i zmieni swoje podejście do
        ciebie.
        Jednak gdy jego zachowanie nie ulegnie zmianie to kobietko odejdż, bo może być
        tylko gorzej, ta sytuacja może w przyszłości doprowadzić ciebie do wielkiej
        depresji, możesz stracić szacunek do siebie, przestaniesz wierzyć w siebie - a
        to już koniec.
      • czarodziejka76 Re: Samodzielność czy trwanie w toksycznym związk 19.04.07, 19:41
        Witaj!
        Współczuje Tobie i dziecku z całego serca! Wiem, ze to trudna sytuacja. Mąż
        zastrasza Cię, bo czuje, ze grunt wali mu sie pod nogami. To często spotykany
        mechanizm w takich sytuacjach.
        Jeśli uważasz, ze żadna terapia ( a tu sie mocno zastanów)nie pomoże w
        odbudowaniu Waszych relacji, to zacznij powaznie myślec o odejściu.
        Nie działaj po omacku. Zastanów sie czy mogłabys liczyc na pomoc znajomych,
        przyjaciół. Czy podołałabys wydatkom finansowym (mieszkanie, opieka dla dziecka
        itp)
        Zastanów sie nad dowodami (z własnego doświadczenia wiem, że w polskich sądach
        znęcanie sie psychiczne jest bardzo trudne do udowodnienia, często obdukcja
        ratuje dopiero sytuację...)
        Zastanów sie czy masz świadków różnych sytuacji.
        Pomyśl tez czy jestes na tyle silna psychicznie aby to przejść. Moze najpierw
        skorzystaj z porady psychologa, który pomoze Ci spojrzec na sprawe trzeźwo, bez
        emocji dla pozyskania sił, które będa Ci potrzebne do przejścia tej BATALII.
        Pomyśl moze o przyjezdzie rodziców. Mąż wykorzystuje Twoja sytuację rodzina i
        to, ze rodzice sa daleko. Moze gdyby zobaczył, ze jest zainteresowanie Twoja
        osoba ze strony rodziny, czy przyjaciół przestraszyłby się...
        Licz sie z umilaniem Tobie życia przy każdej okazji, bo mężczyżni nie lubią byc
        pokonanymi...
        Licz sie równiez z tym, ze to jest Wasze wspólne dziecko i najważniejsze
        decyzje z nim związane będziecie musieli podejmowac wspólnie.
        Wszystko, więc musisz przemysleć rozważnie. To nie jest proste, ale do
        wykonania. Jak chcesz to napisz do mnie.
        Pozdrawiam

    • zabcik-sb Re: Samodzielność czy trwanie w toksycznym związk 29.03.07, 14:35
      Ja na Twoim miejscu odeszłabym.
      Im wcześniej tym lepiej, poniedważ wraz z upływem czasu przyzwyczajasz się do
      takiego życia.
      Może stać się tak, iż to co teraz jest faktycznie toksycznym związkiem z
      użyciem przemocy psychicznej za kilka miesięcy lub lat stanie się dla ciebie
      normą , a wtedy nie tylko ty jesteś stracona, ale również twoja córeczka.
      Wiem co mówię, bo nietety jestem przykładem takiej sytuacji,ale na szczęscie
      wracem do normalności i po 9 latach małżeństwa zdecydowałam się na odejście od
      męża wraz z dwoma córeczkami.
Pełna wersja