gallilleo
24.03.07, 22:57
przedwczoraj moj facet zostawił niewyłączone GG. NIe wiedziałam o tym. Kiedy
podeszłam do komutera zdziwił mnie widok otwartego programu. Usmiechnęłam sie
tylko, bo on tak czesto zapomina sie wylaczyc. chcialam to zrobic za niego..i
wtedy zamarla mi dłon. Katem oka przeczytalam imie jego bylej ukrytej pod
pseudonimem. Dalej jak w amoku potoczyla sie akcja - kliknelam, skopiowalam
cala rozmowe i zapisalam. W srodku cala wylam. Powiedzial mi kiedys ze nie ma
z nia kontaktu i wcale nie pragnie go utrzymywac, a z tego co pobieznie
zdolalam przeczytac wynikalo co innego! Ona wiedziala o mnie, o jego planach
na zycie, wiedziala chyba wiecej ode mnie. I ten sposob w jaki do siebie
pisali...poplakalam sie jak bobr. Moj drogi przyszedl tego wieczora jeszcze
do mnie nocowac. Nie odmowilam, ale nie dalam sie dotknac. Rano ucieklam do
pracy bez slowa. Dorwal mnie w trakcie dnia na gg i zapytal co sie stalo.
Powiedzialam ze stalo sie cos, co mnie wytracilo z rownowagi i musze to
przemyslec. Kiedy wrocilam po poludniu on juz wiedzial w czym rzecz i zadal
mi pytanie-czy mu ufam. Co ja mialam mu powiedziec, ze od wczoraj nie?? Ze
skoro pisze swojej bylej o nas, o tym ze sie gotow byl z nia spotkac, ze o
niej nie zapomnial, to ja mu powiem - ufam ci?? dlaczego mi nie powiedzial,
ze z nia utrzymuje kontakt? dobrze wie, ze dla mnie jej widmo jest lekiem w
sercu. Nie powinien takich rzeczy przede mna ukrywac. Nie dosc tego to mowi,
ze nie ukrywa przede mna niczego..ale pierwsze co zrobil to wykasowal cale
archiwum z rozmowami z nia... Od dwoch dni placze i czuje jak mi serce peka
na czesci. NIe mam ochoty, ani sily walczyc z jego stara miloscia. pol dnia
siedzialam i w kolko czytalam te ich rozmowe... czuje ze umieram..nie wiem co
robic..przejsc nad tym do porzadku dziennego, czy powiedziec sayonara...
pomozcie...moze to moja paranoja?