witajcie, mam problem z "miłoscią ", poradżcie!

28.03.07, 16:25
Witajcie. Podzielę się z wami moim problemem, może ktoś cos poradzi. Jestem
sama z moja 10 letnią corką, mieszkam tylko z nia i pracuję w przedszkolu.
Otóż mam problem z osoba, ktora twierdzi, że mnie kocha. Byłam z nim rok, a
potem chciałam odejść, bo uznałam, ze jest niezrównowazony, nie panował nad
emocjami i szczerze mowiąc wydawal mi się niebezpieczny. Nie chce wchodzic w
szczegóły, co robił, bo mi nawet nieprzyjemnie wspominac, w kazdym razie nie
mieszkalismy razem i wybuchy zlosci i zazdrosci występowaly na spotkaniach.
Ale jak powiedzialam, że się chce rozstać, prawie oszalał. Wystawal pod moim
blokiem, sledzil mnie w drodze do pracy, zaczepiał córkę jak się bawiła z
kolezankami, dzwonił z zastrzezonego numeru i nic nie mowił. . Zaczęlam się
bać i dostałam chyba nerwicy. Oglądałam się zawsze za siebie, bałam się,
sprawdzalam czy drzwi sa zamknięte, nie moglam w nocy spac tylko myslalam co
zrobić. Ktos mi doradził zeby zglosić na policję ale to nic nie dalo, bo
wedlug policji byla niska szkodliwosc, skoro nic zlego mi nie robił. Mija
prawie pół roku a on ciągle jest w poblizu, jak w okreslone godziny wyjrzę
przez okno to on tam jest. Chodzę do psychologa i zaczynam jakos sobie z tym
radzić psychicznie, bo trafilam na fajną terapeutkę, ktora mnie rozumie i
wspiera i daje konkretne rady jak sobie radzić z lękiem gdy on sie pojawia..
Co jeszcze mozna by zrobić oprocz terapii? Czy ktos mial podobną historię?
PS. Nie mam w domu dostępu do internetu, zajrzę tu w przyszlym tygodniu jak
będę mogla dostac się w pracy do komputera i wtedy odpiszę i bede czytać
wszystko co wy napiszecie!
    • piesbaskervill Re: witajcie, mam problem z "miłoscią ", poradżci 28.03.07, 16:54
      to jest nękanie i jest na to artykuł w kw.
      • incogn Re: witajcie, mam problem z "miłoscią ", poradżci 28.03.07, 20:02
        Sytuacja jest faktycznie niewesola. Czy ten czlowiek nie ma zadnej rodziny, rodzicow, rodzenstwa. To
        on powinien sie leczyc. Czy on nie pracuje?
        Mysle, ze powinnas skontaktowac sie z jego rodzina, jezeli ja ma, powiedziec jaki jest problem, i
        zazadac jego leczenia, bo inaczej powiadomisz... policje /nie musisz mowic, ze juz tam bylas/, jego
        prace lub parafie... Nie wiem.

        Dobrze jest jezeli odpowiedzialnosc za sytuacje zrzucisz tez na kogos poza soba, to za duzy ciezar i
        stres dla samotnej kobiety... Niewiele niestety Ci doradzilam. Moze tez podzielisz sie swoim lekiem z
        sasiadami. Nie wstydz sie, nie badz sama z tym problemem. Staraj sie, aby jak najwiecej osob o tym
        wiedzialo. Ty sie nie masz czego wstydzic, a moze on zacznie, gdy zobaczy ze ludzie wytykaja go
        palcami...
      • ravendom Tak... jest na to artykuł... 29.03.07, 18:18
        Tłumaczenia policji, że to co robi tamten mężczyzna ma małą szkodliwość jest
        miganiem się od obowiązków służbowych. Taki przypadek kwalifikuje się pod
        artykuł 107 Kodeksu Wykroczeń : "Kto w celu dokuczenia innej osobie złośliwie
        wprowadza ją w błąd lub w inny sposób złośliwie niepokoi,
        podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze
        nagany."
        Pytanie tylko, czy nagana lub kara finansowa (ale zakładałbym, ze mężczyzna
        dostałby raczej naganę) coś pomoże.

        POZDRAWIAM
    • c_y_n_i_k Re: witajcie, mam problem z "miłoscią ", poradżci 29.03.07, 09:17
      Sytuacja nieprzyjemna, ale raczej niegroźna jeśli nie jest to chory facet chory
      w pełni znaczenia tego słowa. Wtedy tylko będzie cię zadręczał tym co robi
      obecnie, ale nie posunie się dalej.
      Co do policji, to nie mogą lekceważyć doniesienia z twojej strony o taki
      zachowaniu osoby obcej - zwłaszcza zaczepiania dziecka. Muszą przyjąć
      zgłoszenie - czyli zostaje ślad w papierach. Możesz poprosić, żeby, np.
      dzielnicowy ucioł sobie znim pogawędkę na ten temat. W efekcie twój adorator
      zauważy, że prawo mu się przygląda i nie jest taki bezkarny. To może ostudzić
      lub wogóle wyhamować jego zapędy.
      W razie zaostrzenia jego zachowań, dobrze by było, aby jakaś sąsiadka,
      koleżanka mogła poświadczyć twoje słowa.
      • double3 Re: witajcie, mam problem z "miłoscią ", poradżci 29.03.07, 10:50
        Dziękuję wam. pojdę na policję jeszcze raz. W zasadzie o zaczepianiu dziecka
        nie mowilam wtedy, bo mała przeciez go znała i sama z nim rozmawiala, a ja
        jeszcze wtedy nie powiedzialam jej , zeby tego nie robiła. Teraz juz wie, zeby
        nie podchodzic do niego jak stoi. Tak naprawdę chyba nie jest grozny, nie wiem
        czy mam rację robiąc z tego sprawę. Tylko to przerażenie, zawsze jak go
        widzę... czuję się wtedy jak bezbronna żaba przed wężem, dostaję dziwnych
        atakow paniki, czasami brakuje mi powietrza, przestaję oddychać.. Ufff Może to
        bardziej moj problem, a nie jego? Tak czy inaczej pracuje nad tym w terapii, a
        na policje pojde jeszcze raz i poprosze kogoś zeby z nim porozmawial, jak
        bedzie stał pod blokiem. Dziekuję
        • horpyna4 Re: witajcie, mam problem z "miłoscią ", poradżci 29.03.07, 14:41
          Wejdź na forum "Bezpieczeństwo kobiet", tam Ci też mogą doradzić. Takich
          przypadków, jak Twój, jest niestety bardzo dużo.
    • taisy Re: ja to bym w takiej sytuacji oszalala! 29.03.07, 13:21
      Straszne, straszne jest to ze policja olewa tego gagatka.
      Przeciez on zniewala ciebie. Na to jest przeciez paragraf.
      1) Idz do adwokata, porozmawiaj o prawie jakie ci przysluguje jako ofiarze
      pzresladowania. Zbieraj swiadkow, zrob zdjecia i nagrania. Dobry adwokat wie co
      z tym zrobic.

      2)Poznaj jakiegos silnego kolege i zaplac aby z toba pare razy sie pokazal i z
      nim pogadal.

      3) Popros osbe trzecia aby pogadalaz jego szefem w pracy + rodzina.
      • ja_adam Re: ja to bym w takiej sytuacji oszalala! 29.03.07, 13:52
        trzeba pamiętać o jednym
        niezgoda rujnuje, zgoda buduje
        ten człowiek jednak potrzebuje pomocy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja