Gość: Kasia
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
12.05.03, 20:31
Od roku jestem z dwoma mężczyznami. Z pierwszym byłam kilka lat - robił mi
straszne numery: nie trszczył się o finanse, mieszkał u mnie w domu nie
przejmując się opłatami za wynajem, zdarzało się, że nie szanował moich
rzeczy. Do pracy się spóźniał (czasem 2 lub 3 godziny), przychodził bardzo
późno z pracy, obiecywał, że to się zmieni. Nie dotrzymywał słowa i
zobowiązań. Potem było szereg kłopotów - nagle z niezależnej finansowo
kobiety stałam się kompletnie zależna od niego. Starciłam dom, pracę. On
wtedy odsunał sie ode mnie. Przychodził z pracy o 2 w nocy. Nie rozmawiał ze
mną. Któregoś dnia powiedział mi, że ma mnie dosyć i jest ze mną z litości i
gdy tylko znajdę pracę to mnie zostawi. Poznałam kogoś zupełnie innego -
ciepłego, uczuciowego, wrażliwego faceta. Wtedy ten pierwszy (Rafał) zmienił
się nie do poznania, prosił bym została, wracał do domu o czasie, troszczył
się o mnie. Ten drugi (Tomek) powiedział: żadnych zobowiązań, ślubu, dzieci.
Bardzo to przeżyłam. Myślałam, że facet w jego wieku (po trzydziestce) chce
się ustabilizować, założyć rodzinę. Jestem w dwu związkach i nie wiem co
zrobić. Wydaje mi się, że kocham ich obydwu i zarazem czuję, że z każdym
jestem nieszczęśliwa. Pragnę ciepłej rodziny, chcę ustabilizowanego zycia,
chcę dojrzałego i odpowiedzialnego faceta. Ten pierwszy ostatnio, gdy
powiedziałam mu, że jeszcze wszystko się między nami ułoży znów zaczął wracać
późno do domu, nie dotrzymuje obietnic. Ten drugi ma do mnie pretensje, że
mieszkam z Rafałem. Nie mam mieszkania, mam na utrzymaniu dziecko a on nie ma
mieszkania, zarabia niewiele, nie chce zobowiązań. Co robić? Pomóżcie bo
chyba zwariuję.Ja zarabiam 1000zł. nie mam mieszkania, nie wiem co robić.
Szukam lepiej platnej pracy ale bezskutecznie.