Mężczyzna pewny siebie-tylko z pozoru ?

01.04.07, 19:16
Czy często tak jest,ze mężczyźni ktorzy sprawiaja wrazenie pewnych
siebie,wyluzowanych-nawet przybierajacy taki ton,jakby byli swobodni tak
naprawde w srodku sa niesmiali,tchorzliwi? Pewnie nie ma na to reguly,ale mam
wrazenie, ze czesto tak bywa. Nie chodzi mi o taka pewnosc siebie,ze facet
zachowuje sie jakby wiedzial,ze jest piekny a po prostu sprawia wrazenie
silnej osobowsci,luzaka ktory nawet peszy swoja postawa.Czy to moga byc
pozory ?
    • yoshikee Re: Mężczyzna pewny siebie-tylko z pozoru ? 01.04.07, 19:28
      zależy od człowieka, nie ma reguły.
    • paco_lopez Re: Mężczyzna pewny siebie-tylko z pozoru ? 01.04.07, 20:53
      nie. jest zupełnie odwrotnie: ci którzy wydają ci sie przestraszeni, to ci
      starsznie odważni tak na prawdę. a ty czego sie peszysz ? uważaj na paranoje
      swoje. i zwróć uwagę na sygnaturkę forumowiczki kryskaedka.
      • sylwia257 Re: Mężczyzna pewny siebie-tylko z pozoru ? 01.04.07, 21:29
        Odwrotnie? czyli w zasadzie zgadzasz sie ze mna,ze ci z pozoru pewni siebie
        wcale nie sa tacy odwazni ?
        Moje paranoje.. -pewnie mam jakies ;)
        • kryskaedka Re: Mężczyzna pewny siebie-tylko z pozoru ? 01.04.07, 21:41
          hmmm , bo ja wiem?
    • taisy Re: Pewność siebie a zgrywanie to... 02.04.07, 11:39
      dwie rozne sprawy.

      Człowiek pewny siebie nie musi deptac godnosci drugiego człowieka, a zwlaszcza
      kobiety.To czlowiek stabilny, rozsądny, czyjeusz się pzry kims takim pewnie i
      swobodnie. Cała 'gra' z takim kims jest lekka czujesz się sobą. To nie set ktoś
      kto jest madry twoim kosztem ten ktoś nie zabiera ci nadziei, wrećz je daje...

      A pewny z pozoru rozpoznasz szybko po paru spotkaniach, ja nie ma z tym
      problemu>)))))
      • sylwia257 Re: Pewność siebie a zgrywanie to... 02.04.07, 19:45
        bardzo ladnie to napisalas...dzieki
        • taisy Re: Dzięki a literówki mi wybaczysz?:)))))) 02.04.07, 19:56
          sylwia257 napisała:

          > bardzo ladnie to napisalas...dzieki
          • medea50 Re: Mezczyzna pewny siebie 02.04.07, 22:48
            Dziewczyny czy to jest dla was problem? Przeciez to wspaniale jezali mezczyzna
            jest pewny siebie,to wspaniala cecha.I wcale nie trzeba przy tym byc
            zarozumialym,a moze wy tego nie rozrozniacie? A moze wy w takim towarzystwie
            czujecie sie oniesmielone i niepewne?
            • sylwia257 Re: Mezczyzna pewny siebie 03.04.07, 13:19
              jak mi zalezy to rzeczywiscie moj obiektywizm jest raczej pod duzym znakiem
              zapytania... I wydaje mi sie,ze to jednak ta pewnosc siebie to moga byc tylko
              pozory-zgrywanie sie. Jak rozroznic wg Was czlowieka,ktory jest rzeczywiscie
              pewny siebie a zgrywusa ? Taisy ladnie to okreslila,ale moze sa jeszcze jakies
              metody ? w koncu to forum Psychologia ;)
              • ewiku rozróżnić... 03.04.07, 13:26
                sylwia257 napisała:

                > jak mi zalezy to rzeczywiscie moj obiektywizm jest raczej pod duzym znakiem
                > zapytania... I wydaje mi sie,ze to jednak ta pewnosc siebie to moga byc tylko
                > pozory-zgrywanie sie. Jak rozroznic wg Was czlowieka,ktory jest rzeczywiscie
                > pewny siebie a zgrywusa ? Taisy ladnie to okreslila,ale moze sa jeszcze jakies
                > metody ? w koncu to forum Psychologia ;)


                zależy ile czasu sobie dajesz na to rozróżnienie... bo pewne rzeczy widać już na
                pierwszym spotkaniu...
                taką rażącą oznaką niepewności jest częste używanie słówka "ja"... na pozór może
                to nie ma związku z tym brakiem pewności ale tu na forum trochę mało miejsca na
                tłumaczenie co się skąd bierze i na co wskazuje...
                w sumie wystarczą szeroko otwarte oczy i spokojna rozmowa...:)))
                (i proszę zdjąć te "różowe okulary" )


                ----------------------------------------------
                Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
                • taisy Re: ja... 03.04.07, 13:46
                  Ja jestem tym i sim, ja mam to i owo, ja jadę tu i owdzie...ja mam dom i mam
                  super....xy i z. Przykładów można mnożyć.

                  Ktoś kto jest pewny w sobie tak od srodka nie potrzebuje potwierdzen na
                  zewnatrz woczach innych. Bo wie kim jest.

                  Duzo ;ja; swiadczy tez o nerwicy osoby ze schozreniami nerwowymi jak np.
                  histeria są bardzo skoncentrowane na sobie.

                  Czasami ktos po prostu opowiada, o sobie i uzywa ;ja; jednak u kogos
                  niepewnoego siebie tego 'ja' jest zbyt duzo.
                  --
                  • sylwia257 Re: ja... 03.04.07, 17:51
                    otoz moj obiekt :) nie przechwala sie,ale mam wrazenie ze jest wrazliwy na
                    swoim punkcie,troche jak z jajkiem trzeba sie z nim obchodzic... Nie mowi wcale
                    wiele o sobie..Ale mam wrazenie,ze to zgrywus poniewaz pomimo,ze sprawia
                    momentami wrazenie pewnego siebie,w wiekszym szczegolnie malo znanym gronie
                    wydaje mi sie,ze jest troche speszony,a przynajmniej nie jest taki
                    odwazny.Najlepiej czuje sie w towarzystwie swoich kolegow-wtedy jest luzakiem i
                    sprawia wrazenie silnej osobowosci,ktora peszy... Mimo wszystko,sadze ze to
                    tylko gra....
                    • ewiku Re: ja... 03.04.07, 18:00
                      sylwia257 napisała:

                      > otoz moj obiekt :) nie przechwala sie,ale mam wrazenie ze jest wrazliwy na
                      > swoim punkcie,troche jak z jajkiem trzeba sie z nim obchodzic... Nie mowi wcale
                      >
                      > wiele o sobie..Ale mam wrazenie,ze to zgrywus poniewaz pomimo,ze sprawia
                      > momentami wrazenie pewnego siebie,w wiekszym szczegolnie malo znanym gronie
                      > wydaje mi sie,ze jest troche speszony,a przynajmniej nie jest taki
                      > odwazny.Najlepiej czuje sie w towarzystwie swoich kolegow-wtedy jest luzakiem i
                      >
                      > sprawia wrazenie silnej osobowosci,ktora peszy... Mimo wszystko,sadze ze to
                      > tylko gra....


                      ... myślę, że odpowiadasz sobie sama: " sprawia wrazenie "... czyli tylko
                      wrażenie...



                      ----------------------------------------------
                      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
                      • lsilanow Re: ja... 04.04.07, 05:21
                        a ja sądze, że to tylko gra..., ale hmm.
                        nie, jest inaczej: 1. dużo osób peszy się w gronie, szczególnie nowo poznanych ludzi, natomiast wśród swoich (kolegów, koleżanek kumpli, kumpel) nie ma tego napięcia, ludzie czują się swobodnie, nie mają się czego obwiac
                        2. po pewnym czasie funkcjonowania w grupie każdy przyjmuje jakąś role, jeden zostanie sierotką marysią, inny kawalarzem-chichotem, inny liderem, inny wujkiem dobra rada, jeszcze inny troskliwą babunią, jeszcze inny generatorem pomysłów, jeszcze inny kozłem ofiarnym, jeszcze inny błaznem grupowym... Nieskończona ilośc możliwości. Mężczyzna opisany na wstępie został najprawdopodobniej kawalarzem-chichotem.
                        Interakcje między grupowe
                        "O fajny dzisiaj założyłeś krawat, taki wesoły!" (hmm, nie miałem innego, bo inne się moczą w praniu, ale fajnie, że mnie pochwalili, to następnym razem założe nowy, równie kolorowy) i w końcu facet zaczyna chodzic ubrany jak hippis
                        "Albo jaka elegancka marynarka!" (mówi kobitka, na którą mamy oko), w związku z tym kupujemy sobie granitur od Gucciego i zostajemy misterem elegancji szkoły podstawowej w Żabienicach)
                        i inne powodują, że zaczynamy wchodzic w te role, uczymy się ich, zżywamy się z nimi, stajemy się częscia systemu, jakim jest nasza grupa (paczka)
                        My uczymy się tych ról, i nieświadomie, ale zupełnie naturalnie, przekładamy je na inne grupy i zaczynamy tak samo się gdzie indziej (w podobnych grupach) zachowywac, co może sprawiac wrażenie gry, udawania kogoś, kim się nie jest.
                        Mam nadzieje, że to coś wyjasni.
Pełna wersja