Dodaj do ulubionych

Potrzebuję spojrzenia z dystansu

03.04.07, 11:35
Witam!
Nie wiem, co robić. Od czterech lat jestem z moim mężem, mamy roczną córeczkę
i w zasadzie wszystko byłoby w porządku - kochamy się, lubimy spędzać razem
czas, dbamy o siebie, ale sielankę tę zakłócają dziwne sytuacje:
Mój mąż na różnicę zdań często reagował autoagresją - uderzał głową np w
ścianę bądź okładał się pięściami, aż niemalże tracił przytomność.
Podczas jednej z kłótni wybił szybę w łazience, kiedy się tam zamknęłam.
Ucieka się do wymuszania pożycia - nie należę do oziębłych kobiet, ale
zaczęłam go unikać, ponieważ potrafi być czasem brutalny. Ostatnio stwierdził
(zwierzyłam mu się, że poprzedni partner zachowywał się agresywnie w łóżku),
że może tamten miał rację i tak mnie trzeba traktować. Powiedziałam, że
oczekuję przeprosin, to się obraził.
Raz tak długo naciskał - mimo że bardzo źle się wtedy czułam, mam problemy
hormonalne po ciąży - aż w końcu się zgodziłam, a on "zademonstrował" mi
właściwie gwałt, żeby udowodnić mi, że się źle zachowałam.
Krzyczy na naszą córeczkę, jeśli jego zdaniem zachowuje się niewłaściwie - np.
wstaje w foteliku do karmienia czy zabiera łyżeczkę podczas jedzenia. Nie mam
prawa nic powiedzieć na ten temat.
Oczywiście kiedy tylko coś powiem, on odpowiada, że wszystko co robi jest
tylko obroną i reakcją na to, co ja robię.
Poza tym - mąż anioł. Do rany przyłóż. Czy istnieje jakaś szansa na zmiany?
Terapia? Już nie mam siły być z tym sama. Dodam, że kiedyś stwierdzono u niego
psychozę maniakalno-depresyjną, ale decyzją jego matki (jest psychologiem) nie
podano mu leków.
Naprawdę nie wiem, co robić. Kocham męża, ale mam ochotę się schować w kącie.
Mój ojciec był bardzo agresywnym człowiekiem - wciąż jest - a jednocześnie
aniołem, stąd zapewne wzorzec. Nie jestem święta i nie mam łatwego charakteru,
ale wydaje mi się, że coś tu wykracza poza zwykłe problemy związkowe.
Obserwuj wątek
    • medea50 Re: Potrzebuję spojrzenia z dystansu 05.04.07, 13:06
      Ty masz powazny problem .Musisz sie z tym zglosic do psychologa.Czy ty nie
      jestes aby masochistka? Twoj maz nie zachowuje sie normalnie ,dlaczego ty tego
      nie widzisz,bo w domu rodzinnym mialas taka atmosfere i wydaje ci sie ze z tym
      mozna zyc?!Pewnie poszlabym z twoim mezem do psychologa.
    • muffin3 Re: Potrzebuję spojrzenia z dystansu 05.04.07, 13:52
      Nie jestem psychologiem, ale wydaje mi się, że na zachowanie Twojego męża
      ogromny wpływ miał jego dom rodzinny. Coś musiało być nie tak, stąd jego
      zaburzenia osobowości. Dla jego matki stan psychiczny syna jest swoistą
      porażką. Nie daj sie zakrzyczeć! Idz do terapeuty. Jak trzeba będzie to nawet
      do 10! Łatwo Ci przyszło zaakceptować agresję Twojego partnera, ponieważ
      podobne zachowanie widziałaś u swojego ojca. I to uśpiło Twój instynkt.
      Pamietaj, że walczysz nie tylko o swoje małżeństwo ale i o przyszłość waszego
      dziecka. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • ja_adam Re: Potrzebuję spojrzenia z dystansu 05.04.07, 14:03
      co pomogło innym...
      nauczcie sie rozmawiać
      1 mówcie wolno, chodzi o to by zdązyć pomysleć nim emocja zrobi swoje.
      wymagaj tego od niego,
      nie uciekaj z podkulonym ogonem, tylko powiedz mu cos bardzo ciepłego.
      trzymaj go za rękę, ustal sobie miejsce gdzie możecie rozmawieć, taki azyl.
      moja przyjaciółka wpadal na pomysł "namocika"
      kładzie sie do lóżka z mężem i ukrywają się pod kołderka i rozmawiają jak w
      namiociku.
      Jedno jest pewne tak długo jak jest ofiara, tak długo jest kat, nie ma w tej
      kwestii kopromisów.
      MUSI WIEDZIEC - JAK NARUSZY TWE CIAŁO WON Z DOMU.
      to moze mu pomóc, a jesli nie będziesz tego przeszkadzać oboje oberwiecie.
      jest wiele rzeczy, musisz sama wpaść jak rozbroić swego partnera...
      polecam ksiązkę "serce duszy"
    • rzeka9 Re: Potrzebuję spojrzenia z dystansu 05.04.07, 19:57
      Będę szczera, tu nie pomoze psycholog, jeżeli miał zdiagnozowaną psychozę to
      znaczy, że musi się leczyć i nie ma rady. Myślę, że w tym przypadku powinien
      udac się do psychiatry ,tym bardziej ,że ktoś mu rozpoznał chorobę i nie sądzę
      by był to psycholog,bo rozpoznawać i diagnozować chorobę wg naszego prawa może
      tylko lekarz. W momencie kiedy mąż zgraża życiu swojemu, twojemu lub waszego
      dziecka, to moze zostać skierowany do szpitala bez zgody, w innym przypadku
      musi wyrazić zgodę na leczenie.
      Jeśli uważasz ,że to anioł to pogadaj z nim i postaraj sie go przekonać. Twój
      mąż na 80% cierpi, bo nie potrafi sobie pomóc, być może też zdaje sobie
      sprawę, że swoim zachowaniem was rani, a nie umie przyznać się do tego.
      Nie bójcie się psychiatry, taki człowiek może tylko pomóc, a razem z
      psychologiem to najlepszy sposób by dać sobie radę z chorobą.
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
      Ps.
      Nie zwlekaj, podejmij jakieś działania, to ważne dla ciebie i twojego dziecka.
    • c_y_n_i_k Re: Potrzebuję spojrzenia z dystansu 06.04.07, 08:08
      Mam wrażenie, że oboje macie problem; ty z sobą również.
      Jakoś nie za bardzo widzę tu sielankę, o której wspominasz, czy tego męża
      anioła. Toż to kpina. Myślę, że powinnaś udać się do psychologa i porozmawiać o
      swoim stozunku do takich partnerów, jak twój mąż. Nam zapewne nie uwierzysz, a
      autorytet być może cię przekona, że jesteś ofiarą - w znaczeniu bycia osobą
      pokrzywdzoną. Tylko ty na dodatek sama na to pozwalasz.
      Twój mąż z całą pewnością potrzebuje konsultacji z lekarzem. Jeśli faktycznie
      miał zdiagnozowaną chorobę, to powinien się leczyć, skoro jego zachowania są
      tak ekspresywne. Współczuję braku rozumu u jego matki, która temat wyciszyła.
      Jedyne co może wam pomóc, to prawdopodobnie jego leczenie i twoje zrozumienie,
      jak powinnaś być traktowana w związku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka