Gość: mmm
IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
14.05.03, 13:59
Opowiedzieć komuś muszę, ponarzekać, wyźalić się ... a może ktoś coś poradzi?
Pocieszy?
15 lat razem, trójka dzieci, i coraz bardziej się oddalamy mieszkamy niby pod
jednym dachem mamy te same radości i problemy też, ale to tak jakby byłe te
same ale nie wspólne, coraz mniej jeesteśmy razem, takie „zywoty równoległe”
rozmowy tylko o dzieciach i zakupach, zero czułości czy przytuleń. czuję się
jak kwatermistrz: zorganizować zaopatrzenie, ugotować, przypilnować porządków
zaplanować wakacje. Staram się być dzielna ale im bardziej się staram tym
bardziej wydaje mi się wszystko beznadziejne. Mąż nigdy nie był wylewny ale
zdarzało nam się porozmawiać i coś wspólnie zrobić .... teraz nie pamiętam
kiedy porozmawialiśmy o jakiejś książce, filmie. Nie ma czasu, sił ale chyba
przede wszystkim ochoty tzn On nie ma ja próbuję zagadać „zaczepić” przytulić
się ... ale ile o każdy gest można się prosić, On: „przecież cię kocham i nie
muszę o tym mówić codziennie” może Mu to wystarcza mnie nie. Próbowałam
rozmawiać określiłam swoje oczekiwania i nic. A jeszcze okazało się że
zapoznał jakąś koleżankę przez internet na czaterii czy gdzieś i sobie od
kilku miesięcy mailują „no wiesz to takie gatki szmatki” znajomość trwa
dokładnie 5 miesięcy - ja byłam wtedy w szpitalu i rodziłam dzidziusia a On
czuł się taki szczęśliwy i samotny że musiał z kimś pogadać, ze mną gadać nie
chce .... w necie też ogląda sobie piękne gołe baby i to mu wystarcza ... ze
mną się nie „kocha” .... czuję się bardzo samotna, smutna i
myślałam że jak tak sobie popiszę to zrobi mi się lepiej ale to chyba nie
działa.... zaraz zacznę buczeć ... rozmawiałam z moim partnerem ale nawet nie
wiem czy chociaż trochę poczuł się czy winny w każdym razie tym razem nic nie
obiecywał i nie przepraszał. Piszę tym razem bo podobne sytuacje
przechodziliśmy dwa lata temu – On przeżył wielką fascynację koleżanką z
sieci (maile, gadu gadu, a w domu cisza i nawet pomysł oddzielnych wakacji) –
mało nie rozleciało się nasze małżeństwo – były poważne rozmowy ożyciu
miłości przyjaźni itd. Z mojej strony dość nerwowe może nawet histeryczne z
jego przenyslane aż do bólu (zastanawiał się na przykład dwa dni nad
odpowiedzią na pytanie „kochasz mnie ?” po dogłębnych pzremyśleniach
odpowiedź była twierdząca) były łzy przeprosiny wybaczyłąm prawie
zapomniałam chociaż z początku wydawało mi się to niemożliwe „potrzaskana”
była bardzo, ale potem przez jakiś czas się starał – pamiętał o przytuleniu o
pochwaleniu
a teraz znowu .... może ja za dużo wymagam zmuszam Go do jakiś jego zdaniem
nic nie znaczących gestów, słów – może do seksu też go zmuszałam,
boli mnie ta sytuacja bardzo
nie wiem co mam zrobić jak się zachować
dodać muszę że w stosunku do dzieciaków jest wspaniały opiekuńczy itd. My się
nie kłócimy. Mamy opinię doskonałego stadła rodzinnego, wiecie taka wzorcowa
familia, wzór do naśladowania ......tak mówią sąsiedzi panie w szkole i
przedszkolu, znajomi ..... ha ha ha