Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci???

17.04.07, 12:51
Dlaczego starają się przez długi czas, czasem przez kilka lat o swoje?
Dlaczego wydaja mnóstwo pieniędzy na badania, różne metody zapłodnienia -
metodę inseminacji czy invitro?
Dlaczego tak bardzo chcą mieć swoje dzieci?
Dlaczego nie chcą zaopiekować sie dzieckiem, które czuje się opuszczone,
porzucone niekochane, które nie zaznaje miłości, czułości, ciepła. Żyje w
ciągłym braku poczucia bezpieczeństwa-którego psychika jest bądź będzie
rozkołatana na całe ich życie.
Dlaczego kobiety, które nie moga być matkami często myślą, że może takie jest
ich przeznaczenie?
Dlaczego nie pomyślą, że może właśnie nie mogą mieć swoich dzieci, żeby pomóc
dziecku z Domu Dziecka?
Dlaczego nie ma akcji dotyczących adopcji, zachęcających bilbordów, plakatów,
znam tylko jeden program pokazujący problem, czasem pojawi się jakiś
reportaż...
Dlaczego adoptowane dzieci są gorsze od swoich, czy chodzi tylko o geny?

P.S. Nie oczekuję odpowiedzi nt.procedur adopcyjnych i względów finansowych.
    • iwucha Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 13:09
      ... Ostatnio znajoma walcząca z bezpłodnością cieszyła się z możliwości
      korzystania z banku spermy i możliwości wyboru genów : koloru oczu, wzrostu, IQ.
      "będzie taki ładny z niebieskimi oczkami" - mówiła.

      "A prawo do posiadania korzeni? Prawo do samowiedzy o sobie? Do
      autoidentyfikacji? Czy to ok odbierać komuś mozliwość do pełnej wiedzy, kim i
      skąd jest bo ma się marzenie posiadania dziecka biologicznego?"- pytam.

      a ona, że "to nie ma znaczenia". Łapy mi opadły.

      W odpowiedzi na Twoje pytania:

      1) Adopcja pokazuje, że "jestesmy niepłodni" czytaj: "gorsi".
      2)Dlaczego kobiety, które nie moga być matkami często myślą, że może takie jest
      > ich przeznaczenie?
      Dlaczego nie pomyślą, że może właśnie nie mogą mieć swoich dzieci, żeby pomóc
      > dziecku z Domu Dziecka?

      bo wolą tego nie dostrzec. "Rola genów" jest dla nich kluczowa, bo ma
      byc "MOJe" i juz.
      3)Dlaczego tak bardzo chcą mieć swoje dzieci?
      Bo jest w tym naturalny instynkt. Nieszczęście bierze się stąd, że może on
      przerodzic się w obsesję i przysłonić cały świat.


      Znam wiele kobiet walczących z niepłodnością wszelkimi sposobami. Adopcja jest
      dla nich albo nie do pomyslenia albo jest rozwiązaniem ostatecznym. Płacą
      swoimi innymi marzeniami, zdrowiem, upokorzeniem w gabinetach lekarskich,
      poronieniami, kryzysami małżeńskimi i depresją. Ogólnie - tamat rzeka.
      • tullamoredew1 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 13:15
        Czasem boją się siebie samych za ileś lat, czy w sytuacji konfliktowej nie
        wyrzucą dziecku, że jest złe, bo ma "złe geny" czy coś w tym rodzaju. Poza tym,
        słuchają potwornych opowieści wszechwiedzących babek o tym, jak to adoptowane
        dziecko z zimną krwią okradło/pobiło/zamordowało adopcyjnych rodziców. Strach,
        ogólnie mówiąc: przed reakcją znajomych i rodziny, przed przyszłością, przed
        własnymi uczuciami.
        • shachar Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 15:22
          a Ty, kreola, ile zaadoptowalas?
          • kreola7 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 16:03
            shachar napisała:

            > a Ty, kreola, ile zaadoptowalas?

            Mam jedno swoje dziecko.
            • wisnia_w_desperacji Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 20.04.07, 19:21
              Widzisz - sama napisalas "Mam jedno SWOJE dziecko". Tak jakby dzieci adoptowane
              byly "nie-swoje"....
              • polubu Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 20.04.07, 20:11
              • kreola7 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 23.04.07, 09:00
                wisnia_w_desperacji napisała:

                > Widzisz - sama napisalas "Mam jedno SWOJE dziecko". Tak jakby dzieci
                adoptowane byly "nie-swoje"....

                Taaak... mogłam przecież napisać przez siebie urodzone...
                Tak forma byłaby dla Ciebie dobra?
                • wisnia_w_desperacji Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 23.04.07, 17:48
                  Bylaby duuuuuuzo lepsza :).

                  (Moze jestem "uczulona" ale moja przyjaciolka "od przedszkola" byla adoptowana.
                  I zapewniam Cie, ze odroznienie "wlasne dziecko" moze niezle zranic).
                  • iwucha Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 23.04.07, 22:09
                    I zapewniam Cie, ze odroznienie "wlasne dziecko" moze niezle zranic)

                    Może. Bardzo.I rani. Ale to rolą rodziców jest stworzenie takiej atmosfery by
                    takich tekstów dziecku nie gadac i w żaden sposób nie dac mu odczuć "róznicy".
                    Bo własnie m.in. z tej niezaspokojonej potrzeby przynalezności moga wynikać
                    potem jakies ewentualne problemy. Tak więc - kwestia rodziców.
                    • polubu Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 23.04.07, 22:59
                      --, Jeśli sama nie widzisz różnicy to nie musisz się obawiać, że zdradzisz się
                      przed dzieckiem. Ja dzieci traktuję jak ludzi i nawet o takich obawach nie
                      myślę!
                      Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
                      dlatego że zostało okradzione.
                      • kreola7 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 24.04.07, 10:01
                        polubu napisał:

                        > --, Jeśli sama nie widzisz różnicy to nie musisz się obawiać, że zdradzisz
                        się przed dzieckiem. Ja dzieci traktuję jak ludzi i nawet o takich obawach nie
                        > myślę!

                        No właśnie, jeżeli adoptuje się dzieci to dla mnie jest jasne, że są to dzieci
                        już swoje, a nie adoptowane.
                        Nawet mi do głowy nie przyszła jakaś różnica...
        • iwucha tullamoredew1 18.04.07, 12:47
          i tylko i wyłacznie świadczy to o ICH problemie, a nie o problemie dzieci. W
          przypadku problemów wychowawczych, emocjonalnych z dziećmi biologicznymi i tak
          lokalizuje się zawsze przyczyny w rodzinie (rodzicach). Nie inaczej byłoby z
          rodzicami adopcyjnymi. Dlatego nie wszyscy chetni przechodza procedure
          adopcyjną. I słusznie.
      • kreola7 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 20:13
        Miałam nadzieję, że ktoś napisze coś takiego jak Ty...
        • kreola7 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 20:14
          kreola7 napisała:

          > Miałam nadzieję, że ktoś napisze coś takiego jak Ty... iwucha
    • triss_merigold6 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 15:28
      Bredzisz. Wiele par chce adoptować dzieci nawet mając już potomstwo
      biologicznie swoje. Generalnie chętnych do adpocji jest więcej niż dzieci o
      uregulowanej sytuacji prawnej przebywających w domach dziecka.

      Zapominasz o potrzebie doświadczenia macierzyństwa przez ciążę, poród,
      karmienie niemowlęcia.
      • kreola7 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 16:01
        triss_merigold6 napisała:

        Generalnie chętnych do adpocji jest więcej niż dzieci o
        > uregulowanej sytuacji prawnej przebywających w domach dziecka.

        Bredzisz triss_merigold, popyt jest większy nad podażą tylko w przypadku
        noworodków i niemowlaków, które mają uregulowaną sytuację prawną.

        • jan_stereo Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 16:08
          Dolicz sobie jeszcze clo i podatek VAT do takiego noworodka to zobaczysz czy
          tak tanio wyjdzie zaadoptowac..
        • triss_merigold6 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 17:06
          Bo dzieci z nieuregulowaną sytuacją prawną nie można adoptować. Nie wiedzialaś?
          Im starsze dziecko tym większe ryzyko dysfunkcji rozwojowych, zresztą dzieci b.
          często mają rodzenstwo a ludzie chą adoptowac jedno a nie czwórkę od razu.
      • iwucha Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 18.04.07, 09:53
        Bredzisz. Wiele par chce adoptować dzieci nawet mając już potomstwo
        > biologicznie swoje

        zgadza się!

        Generalnie chętnych do adpocji jest więcej niż dzieci o
        > uregulowanej sytuacji prawnej przebywających w domach dziecka

        Tak, tyle że do dzieci maleńkich. W Poznaniu na niemowlaczka czeka się 2 lata -
        takie są kolejki. Ale przedszkolak w mniemaniu wielu rodziców to juz "duże
        dziecko" i na te duże i większe dzieci, a tym bardziej dzieci problemowe -
        probl. szkolne, wychowawcze, ADHD, chore nie ma chetnych. Nie każdy musi brac
        się za dzieci problemowe bo ma prawo nie podołac ale 7 latek to tez dziecko
        które potrzebuje rodziców, o nastolatkach nie wspomnę.
    • jan_stereo Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 15:29
      w zasadzie mozna nawet by zadac pytanie, na cholere ludzie rodza te dzieci,
      skoro tyle ich juz jest i to luzem zwlaszcza, a odnosnie milionow kurczakow to
      sie juz nie bede wypowiadal bo w tym temacie to sobie wszyscy robia jaja..
    • ogonato Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 15:31
      Dziwne pytanie, zawsze lepiej miec wlasne dziecko, a nie przygarniac cudze.
      Wcale sie niedziwie parom ktore proboja latami. Adopcja to ostatecznosc -
      dziecko nie jest "czysta karta" jakby chcieli wierzyc niektorzy, przychodzi na
      swiat z roznymi uwarunkowaniami genetycznymi. Ile dzieci trafia do adopcji bo
      ich matki byly inteligetnymi zdrowymi kobietami, ktore akurat mialu gorszy
      okres w zyciu?? To jest promil. Dzieci trafiajace do adopcji, trafiaja z
      rodzin od pokolen silnie patologicznych, rozpitych do granic mozliwosci, gdzie
      kazirodztwo i Bog jede wie co jeszcze, potrafi byc na porzadku dziennym.
      Kiedys przeczytalam cos takiego i mysle to bdb porownanie: zle nasienie jak
      trafi na podatny grunt (czyli do patologicznej rodziny) urosnie i rozwinie w
      pelni swoje zle zachowania. Zle nasienie ktore trafi na niepodatne podloze
      (czyli normalna kochajaca sie rodzine) poprostu sie nierozwinie - i nieoznacza
      to ze geny sie da przezwyciezyc, ze takie "zle nasienie" sie stanie nagle super
      geniuszem i druga Matka Teresa. Znaczy dokladnie to, ze niewzbudzane przez
      patologie, te zle zachowania, genetycznie uwarunkowane, maja szanse sie
      nierozwinac. Nic nie zmieni faktu, ze nagle pewnego dnia moze zwyczjanie je cos
      obudzic. To jest jak uwarunkowanie do raka, b sie pilnujac, zyjac zdrowo, mozna
      opoznic / zmiejszyc szanse.
      Do tego nigdy niewiadomo czym matka trula sie bedac w ciazy to tez przeciez
      niezostaje bez znaczenia.
      Adopcja to trudna dzecyzja, i jezeli ktos sie na nia decyduje to nalezy mu sie
      uznanie.
      • kreola7 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 15:48
        Dziękuję za Twoją wypowiedź.
        Moje wątpliwości zostały rozwiane.

        P.S. Od momentu, kiedy zostałam matką własnego dziecka, stałam się matką
        wszystkich dzieci.
      • jan_stereo Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 16:05
        patologiczna rodzina, to wcale niekoniecznie kiepskie geny ale raczej
        zachowanie sie calego ukladu ludzkiego w danych warunkach,mamy zatem
        inteligentna patologie jak i te pospolita malo wyrafinowana, jedna wcale nie
        lepsza od drugiej. Tak wiec, dzieci z dobrych i swiatlych rodzin czestokroc
        zachowuja sie jakby z takowych wcale nie pochodzily, bo tak zwane geny
        psychopaty sa rozdzielane porowno miedzy wszystkich od matki teresy zaczynajac
        a na kubie rozpruwaczu konczac i majac w dupie status spoleczny. A to ze w
        biednych rodzinach jest wiecej delikwentow pomykajacych poza prawem to zupelnie
        inna historia nie zwiazana wcale z genami.
    • camel_3d Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 15:36
      > Dlaczego adoptowane dzieci są gorsze od swoich, czy chodzi tylko o geny?

      zgadza sie.
      tzn nie sa gorsze, ale wlasne dzieci to jednak cos "od nas".
    • grzehuu Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 16:10
      dużo homoseksualistów chętnie by zaadoptowała dziecko , ale ludzie uważają ze to
      ZŁE , wiec dzieci będą gniły do 18 w domu dziecka i tyle...
      • grzehuu Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 16:12
        grzehuu napisał:

        > dużo homoseksualistów chętnie by zaadoptowała dziecko , ale ludzie uważają ze t
        > o
        > ZŁE , wiec dzieci będą gniły do 18 w domu dziecka i tyle...

        takie mało dopowiedzenie do tego co napisałem : Oczywiście powiedziałem to dość
        ogólnie i nie twierdze ze kazda para homo się nadaje by zaadoptować dziecko...
    • flowerbomb5 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 16:57
      Adoptowanie dziecka uwazam za pomysl makabryczny. Rzadko cos dobrego z tego
      wynika. Geny to potega wieksza niz wychowanie - mozna sie nie wiem jak nastarac
      nawychowywac do bolu, a bomba genetyczna cyka i wybuchnie w adoptowanym dziecku
      z patologicznej najczesciej rodziny.
      • iwucha Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 18.04.07, 10:10
        Adoptowanie dziecka uwazam za pomysl makabryczny. Rzadko cos dobrego z tego
        > wynika. Geny to potega wieksza niz wychowanie - mozna sie nie wiem jak
        nastarac

        Skąd wiesz, że rzedko coś dobrego z tego wynika? W Polsce aktualnie 80% adopcji
        to adopcje udane. Wynika to z prawidłowego doboru dziecka do rodziny, którego
        dokonuja ośrodki adopcyjne. Wiedx na temat tego, jak nalezy z dziećmi pracować,
        jak im pomagać sprawia, że wielu ludziom udaje się założyć szczęśliwe rodziny -
        w odróznieniu od tego, co działo się jeszcze 20 lat temu, gdy tej elementarnej
        wiedzy nie było.
        >
        > nawychowywac do bolu, a bomba genetyczna cyka i wybuchnie w adoptowanym
        dziecku
        >
        > z patologicznej najczesciej rodziny.

        A w biologicznej nie wybuchnie? Znam wiele rodzin "niepatologicznych" i
        biologicznych, gdzie "wybuchało" (bardziej na skutek wychowania a nie genów)
        więc nieprawdą jest, że "Geny to potega większa niz wychowanie". Znam tez
        rodziny adopcyjne, gdzie "nie wybuchnęło" a dzieci szczęśliwie radzą sobie w
        zyciu.

        Przy takim stereotypowym mysleniu, nie dziwi mnie potrzeba bilboardów i
        kampanii społecznych. W Krajach nieco bardziej cywilizowanych mentalnie niż
        Polska takie myslenie byłoby powodem do wstydu.

        jesli się o czyms nie wie, nie jest się zorientowanym, to nie należy
        rozpowszechniac stereotypów. Prosta sprawa.
        • ewag52 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 18.04.07, 10:43
          znam 3 rodziny, które adoptowały dziecko.
          Niczego nie sugeruje, ale pierwsze- genetyczny alkoholik (ś+p.zmarł
          przedwczeście na skutek nadużywania), drugie narkomanka (ś+p.przedawkowała
          w wieku jeszcze młodszym),trzeci-schizofrenik (żyje dotąd :().
          Każde z nich adoptowała inna rodzina
          Z każdym były dramaty nie do pokonania
          Wszystkie te dzieci były bardzo kochane, przez rodziców adopcyjnych.
          Może to nie one nie spełniły oczekiwań, tylko w wiekszym stopniu- rodzice
          Oczywiście nie ma reguły, to są tylko mnie znane przypadki.

          Może to jest w pewnym sensie jakaś odpowiedź?
        • flowerbomb5 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 20.04.07, 09:24
          Czytalam na ten temat w roznych powaznych czasopismach i takie wyrobilam sobie
          zdanie. Np niedawno w "Polityce" byl reportaz o adoptowanych dzieciach
          kilkadziesiat lat pozniej. Dramat i zgrzytanie zebami. Tragedia przede
          wszystkim dla rodzicow, ktorzy adoptowali. Pewne sklonnosci, cechy charakteru,
          zdolnosci lub ich brak, choroby genetyczne sie dziedziczy. I przed tym nie ma
          ucieczki. Bomba wybuchnie.
          Wychowanie jest wazne, ale bez przesady. Geny tysiac razy wazniejsze.
          • iwucha Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 20.04.07, 10:37
            Polecam "Prroblemy Opiekuńczo-wychowawcze" - to fachowe czasopismo m.in.
            traktujące o problematyce adopcji. To, co wypisują gazety i rozpowszechniają
            media to w dużej mierze same bzdury, od których rodzinom adopcyjnym i ośrodkom
            włos sie jeży na głowie.

            Adopcja 50 lat temu a dzis to niebo a ziemia. Wówczas "bomby wybuchały" bo
            zatajano wszystko co sie dało co dotyczyło dziecka, nie informowano go że było
            adoptowane (czytaj: odbierano prawo do korzeni), lokowano dzieci w
            przypadkowych rodzinach bez ich właściwego diagnozowania, nie posiadano wiedzy
            adekwatnej do udzielania dzieciom pomocy ani rozeznania w ich problemach.
            Zdolności, choroby genetyczne, cechy TEMPERAMENTU (charakter to wypadkowa
            temperamentu i oddziaływań środowiska - czyli naszych, ludzi dorosłych)
            oczywiście się dziedziczy. Nikt tu nie kwestionuje roli genów. Pewne cechy
            osobowości, zachowania rozwiną się lub nie pod wpływem działania środowiska,
            wychowania. W Polsce aktualnie udaje się 80% adopcji, pozostałe 20 to
            skutek "niewłaściwwego doboru dzieci do rodziny" a te faktycznie bardzo trudne
            wychowawczo przebywają w ośrodkach wychowawczych, nie w Domach dziecka i ich
            problemy to efekt całej historii ich trudnego zycia, nie tylko genów. To tylko
            jeden z elementów. Fakt, ważny. Niemniej wiekszości dzieci dzięki cierpliwości,
            zaangazowaniu i autentycznej miłości udaje się wychowac na szczęsliwych ludzi.

            I przed tym nie ma
            > ucieczki. Bomba wybuchnie.
            W takim układzie syn mojej koleżanki, 20 letni ponieważ był adoptowany wraz ze
            swymi "złymi genami", powinien juz dawno pic, ćpać i nic nie robić a nie -
            studiować i cieszyć się życiem i miłościa do dziewczyny.

            W takim układzie nsleżałoby zapytać ile osób z problemami na tym forum było
            adoptowanych i własnie "wybucha ich bomba".

            Należałoby zapytać dlaczego panienki z "genetycznie czystych " rodzin np.
            lekarskich i prawniczych "szukają sponsora", dlaczego tyle dzieciaków z
            biologicznych rodzin ćpa, pije, dlaczego syn biologiczny zabił matkę siekierą
            choć "to był taki miły i uczynny chłopiec i tak dobrze się uczył" - jak
            twierdzili sąsiedzi, dlaczego jeden jest pracocholikiem a inny bije żonę. Oni
            wszyscy byli adoptowani? A może to tylko "wybuch bombowy" po latach trwania
            zaburzonych relacji rodzinnych? No bo chyba nie - geny, prawda, skoro ojciec
            to "taki porządny człowiek i lekarz w dodatku"?
            • flowerbomb5 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 20.04.07, 13:57
              Nie wierze ze rodziny ktore adoptuja dziecko sa swiadomi z jakiej rodziny ono
              pochodzi w kilku pokoleniach wstecz. Bo nie tylko rodzice adoptowanego dziecka
              sa wazni. Czesto jakies sklonnosci czy cechy omina jedno pokolenie i ujawnia
              sie dopiero w nastepnym.
              Nie wierze rowniez ze jakakolwiek pomoc psychologiczna ma zasadniczy wplyw na
              leczenie zaburzen w rodzinach adopcyjnych. Jest ona nadal na bardzo niskim
              poziomie i trudno dostepna. Przewaznie jest tak, ze czlowiek pozostawiony jest
              sam sobie i zero pomocy. Te wszystkie madre czasopisma przekonujace ze adopcja
              jest bezpieczna to jakas propaganda zeby oproznic przepelnione domy dziecka.

              Oczywiscie ze i w rodzinach tzw "porzadnych" gdzie rodzice na stanowiskach i z
              wyksztalceniem zdarzaja sie czarne owce. Wiadomo, ze brak adopcji nie jest
              gwarantem ze dzieci beda super i dobrze wychowane. Tez moze sie przyplatac
              jakis wredny gen, ktory byl uspiony przez pare pokolen, albo po prostu
              popelniono powazne bledy wychowawcze. Status spoleczny ani wyksztalcenie nie
              gwarantuja zdolnosci wychowawczych. Jest tez wplyw srodowiska i wiele roznych
              czynnikow. ALe we wlasnej rodzinie czlowiek do kilku pokolen wstecz zna roznych
              wariatow i zboczencow. W obcej nie.
              No oczywiscie rozne desperados pragnace dziecka moga sobie adoptowac na wlasne
              ryzyko, a nuz sie uda. Kto nie ryzykuje ten w kozie nie siedzi. ALe nie sadze
              zeby az 80% bylo ok.
              • iwucha flowerbomb5 20.04.07, 14:29
                Nie wierze ze rodziny ktore adoptuja dziecko sa swiadomi z jakiej rodziny ono
                > pochodzi w kilku pokoleniach wstecz

                muszą być uświadamiani przez ośrodki bo muszą wiedzieć na czym stoją. Gdy mowa
                o patologii, alkoholizmie itd. to wiadomo, że to nie kwestia jednego pokolenia
                ale wielu.

                > Nie wierze rowniez ze jakakolwiek pomoc psychologiczna ma zasadniczy wplyw na
                > leczenie zaburzen w rodzinach adopcyjnych

                Nie uwierzysz dopóki nie zobaczysz lub nie doświadczysz. Pojedź na jakis zlot
                rodzin adopcyjnych, poprzyglądaj się, posłuchaj, poszukaj informacji.

                Jest ona nadal na bardzo niskim poziomie i trudno dostepna.

                Wiekszość adopcji by się nie powiodła gdyby nie pomoc psychologiczna pochodząca
                m.in. z ośrodków. To nie jest tak, że dochodzi do adopcji a rodzicom się
                mówi "radźcie sobie sami". Nie szukaja pomocy ci, którzy nie chcą jej znaleźć a
                rodziny adopcyjne chetnie z niej korzystają z fantastycznym skutkiem.

                Te wszystkie madre czasopisma przekonujace ze adopcja jest bezpieczna to jakas
                propaganda zeby oproznic przepelnione domy dziecka.

                Nikt nie twierdzi, że adopcja jest całkowicie bezpieczna. Nie ma ani białe ani
                czarne. To kwestia tego, ze świadomość pewnych problemów pozwala na uniknięcie
                innych problemów. Nie znam ani jednego mądrego czasopisma, które przekonywałyby
                o czyms podobnym. Nie widzę też w tym żadnej propagandy.

                Tez moze sie przyplatac jakis wredny gen, ktory byl uspiony przez pare pokolen

                Ciekawa jestem, jaki wredny gen i w którym pokoleniu się ujawni w mojej
                rodzinie, a ile wrednych się już ujawniło... ;-) Aż się boję, co
                było "genetycznie wrednego" w rodzinie mojego męża 5 pokoleń temu :-)

                Jest tez wplyw srodowiska i wiele roznych
                czynnikow. Ale we wlasnej rodzinie czlowiek do kilku pokolen wstecz zna roznych
                wariatow i zboczencow. W obcej nie.

                Wierzysz, że całe pokolenia naszych prababek i pradziadów dbające o to,
                "co ludzie powiedzą" ujawni czarne owce ze swojego stada? Jak zatajali przed
                soba nawzajem, wypierali jak tylko się da to trudno się spodziewać by bieżące
                pokolenia miały rzetelną wiedzę o swoich przodkach. Brudy się chowało i nadal
                chowa pod dywan więc nigdy do końca niczego i nikogo nie można być pewnym.

                Kto nie ryzykuje ten w kozie nie siedzi.

                Ciąża, poród to tez ryzyko. Zabawy na podwórku "genetycznie czystego" dziecka
                to tez "ryzyko". Wystarczy uraz mechaniczny, okołoporodowy, jakies leki w
                czasie ciąży, zapalenie opon mózgowych i też może się urodzic
                dziecko "problemowe" lub stac sie takim np. w 10 roku zycia. Nie musi się więc
                przyplatywac żaden "wredny gen" ani żadna wiedza o wariatach i zboczeńcacvh w
                rodzinie nie będzie miała znaczenia.

                Ale nie sadze zeby az 80% bylo ok.

                A ja wiem, że tak jest. Bo czasem warto posłuchać kogoś mądrzejszego od siebie.
          • michasia_asia Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 23.04.07, 18:26
            Hmmm... Tak sie sklada, ze znam problem "z autopsji" doskonale (ale z "drugiej
            strony" - to ja w wieku 4 lat zostalam zaadoptowana). Od mojej adopcji minelo
            prawie 30 lat. I "bomba" jeszcze nie wybuchla ;). Ba, watpie zeby kiedykolwiek
            wybuchla.
            Moze dlatego, ze moi rodzice i siostra sa cudowni (kochani, ciepli, zyczliwi,
            interesujacy, z pasja)i swoja pasja, miloscia obdarzyli tez mnie. I nigdy nie
            dali mi odczuc, ze kochaja mnie mniej niz moja siostre (ich "biologiczna
            corke"). A zdolnosci - no coz, ja niewatpliwie przejelam je po mamie (profesor
            UW), a siostra "po tacie" (architekt) :).
            • iwucha michasia_asia 23.04.07, 22:07
              :-)
              • kreola7 Re: michasia_asia 24.04.07, 10:06
                I cały czas o to właśnie chodzi :-))
                Pozdrawiam michasiu_asiu
    • saksalainen To wszystko kwestia naturalnych instynktów 17.04.07, 17:13
      Dziecko jest jakgdyby kontynuacja własnej osoby w przyszłosc, gwarancja niesmiertelnosci. Posiadanie dzieci to bardzo podstawowa potrzeba (wiem, nie wszyscy ja odczuwaja, tym niemniej to potrzeba biologiczna).

      Dziecko adoptowane to zupełnie co innego. Owszem, takie zachowanie tez ma cos wspólnego z instynktami, człowiek ma potrzebe działac społecznie, robic cos dla wspólnoty (to równiez naturalne - u zwierzat takie zachowania tez sa znane). Ale nie spełnia tej samej podstawowej potrzeby.
    • asidoo Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 17:24
      Byłabym rodziną zastępczą tylko dla sieroty z mojej własnej rodziny. Na
      szczęście wszystkie dzieci mają rodziców i nie mam takiego obowiązku.
      • narko_manka Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 17:30
        Ja jestem dzieckiem wielkiego skandalu. Pewien dziadek mial na boku corke, nie
        z babka, ktora jako nieletnia zaszla w ciaze z synem innego dziadka, ktory nie
        byl jego zony. Co w konsekwencji: zaadoptowala mnie siostra zonatego pana,
        ktory zrobil dziecko nieletniej wychodzac za maz za brata tej nieletniej.
        Wszystko zostalo w rodzinie:)
    • grzehuu homoseksualisci powinni adoptowac dzieci 17.04.07, 20:19
      jeśli pary hetero nie są takie chętne , a pary homo są to w czym problem ??
      Gdyby psychologowie rozpatrzyli sposób jak dziecko powinno być wychowywane przez
      pary homoseksualne , nie było tego całego problemu... A dzieci miały by
      przynajmniej dom i miłość czyż nie ??
    • tina73 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 20:25
      zaliczam do tych szcęściar które mogły urodzić własne dziecko. ale nie rozumiem
      twojego pytania, tak sie zastanawiam , czy ty masz wogóle dzieci ? czy ty wiesz
      co to jest macierzyństwo ? kazda zdrowa normalna kobieta biologicznie stworzona
      jest do tego aby rodzić dzieci i tego nie zmienisz. niestety czasy są takie że
      coraz wiecej kobiet ma z tym problem i jest to dla nich ogromna tragedia.
      uważam że grubym nietaktem jest wyrzucanie im że za wszelką cenę starają sie
      urodzić wlasne dziecko. owszem , sa osoby które już zdają sobie sprawę z tego
      że zadne zabiegi nic nie pomogą , ale tylko częśc z tych kobiet decyduje się na
      adopcje , głowną przyczyną tego stanu jest strach przed tym czy zdołają na tyle
      mocno pokochac obce w końcu dziecko. tak się składa że problem bezpłodności i
      adopcji znam od podszewki , dyż wystapił w mojej bliskier rodzinie.
      • kreola7 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 21:25
        Tak, już pisałam, że mam swoje dziecko, które kocham ponad wszystko i doskonale
        zdaję sobie sprawę o czym piszę.
        Bo właśnie obserwacja mojego dziecka pozwoliła mi się utwierdzić w przkonaniu
        jak bardzo muszą cierpieć dzieci, które nie mają rodziców, ba nie maja nikogo,
        kto by się nimi zainteresował, nie chodzi właścwie tylko o zainteresowanie, bo
        to zbyt głęboki problem...i ty też doskonale wiesz o czym piszę.
        Nie jest tak, że chodzi mi tylko o o małżeństwa bezdzietne, ja również bardzo
        chciałabym adoptować dziecko, pomimo, iż mogę jeszcze mieć dzieci i nie ma w
        tym żadnego podtekstu, czysta potrzeba pomocy chociaż jednemu dziecku i nie
        taka pomoc jednorazowa, ale na całe życie...problem adopcji jest mi dobrze
        znany, niestety nie mogę adopotować...
        Ktoś może mnie nie zrozumieć, a ja nie rozumiem kobiet, które są upokarzane w
        gabinetach lekarskich, które wielokrotnie ronią (jak pisała iwucha)a nie
        decydują się na adopcję.
        Bardzo boli mnie też ta znieczulica niektórych osób biorących udział w tej
        dyskusji, którzy twierdzą, że adpocja to ostateczność, bo złe geny, bo
        patologia, bo strach, bo jak można pokochać cudze...itd...

        Cały czas naiwnie prubuje szukać w ludziach dobra, ale nie wiem czy to ma
        jeszcze jakiś sens...

        Po niektórych wypowiedziach mam wrażenie, że najgorsze co się może w życiu
        przytrafić to adopcja dziecka... a dla tego dziecka, paradoksalnie, adpocja to
        najlepsze co się może w jego życiu przytrafić.

        Znam 3 pary, które adpotowały dzieci, dwie po dwójce dzieci i jedna jedno.
        • narko_manka Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 21:27
          Po co sie zastanawiasz, ktore pobudki sa silniejsze, czy bezplodnosc czy chcec
          pokazania, ze ja moge miec wlasne a adoptuje. Wazne, zeby dziecku bylo dobrze i
          rodzicom, po co wchodzic do nich z ankietami, czasem do samego lozka
          • kreola7 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 21:36
            narko_manka napisała:


            > chęć pokazania, ze ja moge miec wlasne a adoptuje.

            No tak... bo kto jeszcze wierzy w bezinteresowność...i szczere intencje...??
            • narko_manka Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 21:40
              kreola7 napisała:

              > narko_manka napisała:
              >
              >
              > > chęć pokazania, ze ja moge miec wlasne a adoptuje.
              >
              > No tak... bo kto jeszcze wierzy w bezinteresowność...i szczere intencje...??

              To dlaczego umniejszasz tym, ktorzy traktuja to jako ostatecznosc?
        • tina73 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 17.04.07, 21:33
          tak , tutaj masz racje , nie można w ten sposób dzielić dzieci na te gorsze i
          te lepsze tylko dla tego że któreś urodzilo sie w patologicznej rodzinie. a co
          do tych dzieci którym brak milosci to wiem o czym mowisz. widzisz ktos z mojej
          rodziny po wielu wielu latach prób urodzenia wlasnego potomstwa zdecydowal sie
          na adopcję. od samego początku bylam świadkiem tego co dzieje się z dziećmi w
          domach dziecka . do dziś łzy cisną mi się na oczy jak przypomnę sobie sytuację
          w której te dzieci jedno przez drugie próbują siejak najlepeij zaprezentować ,
          w oczkach mają wręcz wołanie "" przytul mnie , weż mnie ze sobą "" to jest
          straszne , widzialam i nie mogę tego pojąc. niestety jest tak jak wczesniej
          ktoś napisal , najcześciej sytuacja prawna tych dzieci nie jest w pelni
          rozwiązana.takie bystre mamusie zamiast zrzec sie od razu praw do tego dziecka
          ktorego nie chca aby dać mu szanse na normalne życie skazują te dzieciątka na
          domy dziecka.poprzucaja , nie zrzekają sie praw i tak sprawa wygląda.
        • amaroola Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 18.04.07, 11:51
          >Cały czas naiwnie prubuje szukać w ludziach dobra, ale nie wiem czy to ma
          >jeszcze jakiś sens...

          szukac??
          to ty tego dobra nie widzisz?
          przeciez jest w kazdym?

          wystarczy tylko odwrocic uwage od zla/paskudnosci ktora tak naprawde pierwsza
          rzuca sie nam w oczy ... bo to wlasnie jej a nie dobra szukamy

          gdybys tak naprawde szukala dobra, to bys je widziala, bo jest... i widac je
          jak na dloni

          tylko czasem zdominowane przez reagowaniem na zagrozenie plynace od bliznich -
          'niebezpieczne' sytuacje...
          takie jak np bycie pociagnietym do odpowiedzialnosci za .. niedoptowanie
          dziecka ;))))
    • danagr Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 18.04.07, 02:03
      sa osoby z tego watku z ktorymi sie zgadzam i takie z ktorymi sie nie zgadzam.
      Jestem adopcyjna mama. Kiedy bylam mlodsza chcialam dziecka dla siebie i wiele
      osob tak mysli starajac sie o dziecko, ale z wiekiem zdalam sobie sprawe, ze to
      my rodzice jestesmy dla dzieci, a nie one dla nas, wychowujem je dla
      spoleczenstwa nie dla siebie.
      Dlugo staralismy sie o biologicznego malucha. Kiedy zdecydowalismy sie na
      adopcje mielismy wiele dylematow, ja sama obawialam sie przede wszystkim tego
      czy bede potrafila pokochac dziecko ktore zostalo poczete przez zupelnie obcych
      mi ludzi, ba, o ktorych wlasciwie nic nie wiem.
      W tej chwili nie wyobrazam sobie zycia bez syna, jest sensem, motorem mojego
      zycia i gdybym miala jeszcze raz podjac tak nielatwa decyzje, nie wachalabym sie
      ani chwili i nie ma dla mnie znaczenia, ze to nie ja go urodzilam, nosilam pod
      sercem. Nie wiem na jakiego wyrosnie czlowieka, jakie geny odezwa sie w dziecku
      ale uwazam, ze bardzo duzy wplyw na dorosle zycie czlowieka ma znaczenie w jakim
      srodowisku, w jakiej rodzinie jest wychowywane, geny to drugorzedna sprawa, to
      my dorosli uczymy dzieci co jest zle a co nie, przekazujemy wartosci, poglady na
      zycie, tego nie maja zapisanego w genach. Przeciez ludzie ktorzy maja
      biologiczne dzieci tez nie wiedza jakie bede ich dzieci w przyszlosci, moga
      zejsc na zla droge ale moge byc tez wartosciowymi osobami.
      Faktycznie wiele dzieci nie ma uregolowanej sytuacji prawnej, nie maja szansy na
      wychowywanie sie w pelnych, kochajacych rodzinach ale na szczescie jest coraz
      wiecej par ktore chca adoptowac lub byc rodzina zastepcza dla tych dzieci.
      Jeszcze jest przyjete w naszym spoleczenstwie, ze pary ktore nie maja
      biologicznego dziecka sa "gorsze". Mam nadzieje, ze przyjdzie taki czas kiedy na
      takie pary ktore przysposobily lub adoptowaly dziecko, nie bedzie sie patrzylo w
      tej kategorii.
    • renebenay Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 18.04.07, 05:20
      Bo chca miec swoje i czy to jest naprawde nieprawidlowe?
    • taisy Re: Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć? 18.04.07, 08:57
      Dlaczego tak bardzo chcą mieć swoje dzieci?
      Dlaczego nie chcą zaopiekować sie dzieckiem, które czuje się opuszczone,

      .........

      Zycie nie jest sprawiedliwe, jednemu daje więcej innym mniej. Więc nie pytaj
      dlaczego ktoś chce miec swoje dziecko? To jest jeden z najbardziej nam
      wrodzonych instynktów ludzkich,że chcemy miec swoje dziecko. Nasze, z naszego
      zycia poczete. Jeszcze raz my, choć w innym wydaniu.Egoistycznie, choć to
      zdrowy naturalny egoizm.
      Dlatego ktoś kto oddaje swoje dziecko do Domu dziecka ma chyba mało uczuc w
      sobie, skoro moze zrobić coś takiego sobie i swojemu dziecku.

      Decyzja o adopcji to bardzo odpowiedzilana decyzja, tak jak każda decyzja o
      posiadaniu dziecka. I wcale mnie nie dziwi, ze ludzie się wachają, ludzie
      odpowedzialni zawsze się wachają.

      Ktoś mało odpowiedzialny i infantylny, idzie na zywioł.Slogan typu:"Adoptujmy
      dzieci, uszczesliwiajmy je!" jest wprost chory i niedorzeczny.Dzieci to nie
      pieski, czy kotki które mozna wziac pod swój dach, a pózniej zrezygnować gdy
      się zwierze znudzi i wywalić z domu, jak to wielu robi.
      Fascynacja małym dzieckiem to też niedojrzałosc, bo dziecko jest słodkie ale
      tez i wymagajace odgromnej pracy, uwagi i pswiecenia. I do tego nie wiadomo jak
      potoczą sie relacje z takim dzieckiem, gdy wyrosnie, albo wejdzie w okres
      nastolatka i zacznie się buntowac przeciwko rodzicom.

      Wielu kobietom wydaje się ze wraz z urodzeniem dziecka staję się matkami, ale
      tak nie jest matką stajemy się powoli kazdego dnia, kazdego dnia towarzyszac
      czy nie rozwojowi dziecka. Są chcwile tak trudne w rozwoju dzieci, ze mozna
      powiedzieć ze matka "rodzi" kazdego dnia w psychiczny sposob,to dziecko. I od
      mądrosci i prawdziwej miłosci matki, zależy czy na swiat wyda zdrowe potomstwo
      czy też nie.
      Dla wielu matek sam poród to chwila bolesna i przykra i nie uswiadamiają sobie
      ze włącznie z porodem zaczyna się wielka i odpowiedzila praca nie zawsze
      przyjemna i dajaca satysfakcję.A napewno nie ma co oczekiwać od dzieci
      wdziecznosci choc szacunek powinno się wtedy gdy nan zasłuzyło.
      Dlatego całe szczęscie ze ludzie nie lecą na zbity pysk za adopcją.Bo wiekszość
      z tych ludzi zapewne oczekiwałoby wdziecznosci.I zaspokojenie jedynie swojego
      egoizmu.
      To co powinno się wprowadzać w społeczeństwie to uswiadamiać i dokładnie
      planować rodzinę, aby jak najmniej wydawać na swiat dzieci niechcianych i nie-
      planowanych
      Dziecko - powinno byc zaproszeniem do życia, a nie zmuszeniem.
      • kreola7 Re: Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć? 18.04.07, 11:09
        taisy napisała:

        > Ktoś mało odpowiedzialny i infantylny, idzie na zywioł.Slogan typu:"Adoptujmy
        > dzieci, uszczesliwiajmy je!" jest wprost chory i niedorzeczny.

        Robisz z tego karykaturę...bardzo negatywną...

        Dzieci to nie
        > pieski, czy kotki które mozna wziac pod swój dach, a pózniej zrezygnować gdy
        > się zwierze znudzi i wywalić z domu, jak to wielu robi.


        Myślisz, że procedura adopcyjna to bułka z masłem i każdy, kto chce może sobie
        adoptować dziecko. Nie masz pojęcia na ten temat. To co napisałaś jest bardzo
        płytkie.

        > Fascynacja małym dzieckiem to też niedojrzałosc, bo dziecko jest słodkie ale
        > tez i wymagajace odgromnej pracy, uwagi i pswiecenia. I do tego nie wiadomo
        jak
        > potoczą sie relacje z takim dzieckiem, gdy wyrosnie, albo wejdzie w okres
        > nastolatka i zacznie się buntowac przeciwko rodzicom.

        Fascynuję się swoim dzieckiem każdego dnia-nijak to się ma do dojrzałości alobo
        niedojrzałości i obowiązków wobec dziecka. Coś Ci się chyba nie udało wyrazić
        tego co chciałaś.

        Niegdy nie wiadomo jakie i kim będzie Twoje dziecko/ci w przyszłości...
        A może masz jakiś patent?
        >

        • taisy Re: To ty nie masz poj€cia jak zycie wyglada. 18.04.07, 11:41
          Piszesz takie naiwne BZDURY! A pozniej sie dziwisz, ze ktos reaguje. Ile ty
          masz lat, wczoraj sie urodzilas?
          ...
          Niegdy nie wiadomo jakie i kim będzie Twoje dziecko/ci w przyszłości...
          > A może masz jakiś patent?
          ...
          I znowu bzdura, jakie kobieto patenty ty szukasz i na co na ludzi?

          Moje dzieci sa juz dorosle, studiuja na Uniwersytecie i wiem co pisze, bo wiem
          ile trudu zajmuje wychowanie dziecka.
          • kreola7 Re: To ty nie masz poj€cia jak zycie wyglad 18.04.07, 13:58
            Może jakieś kropelki na uspokojenie?

            Rzeczywiście osoby tak szybko dające się wyprowadzić z równowagi nie powinny
            adoptować dzieci, najpierw trzeba zająć się sobą...

            Pomyśl, że niedługo będziesz wnuki bawić, może adoptowane...albo nie,
            adoptowanych bawić nie będziesz, bo nie byłabyś ich prawdziwą babcią.
            • taisy Re: Nie projektuj siebie na innych. To ty się 18.04.07, 14:30
              denerwujesz po drugiej stronie. Ja nie mam powodów do tego. Moje pytania do
              ciebie stawiane są zwykłymi pytaniami, na które i tak nie dostanę odpowiedzi od
              ciebie.Widać przerastają twoją inteligencję. Sama widać nie należysz do
              spokojnych osób, skoro kręci cie cięta dyskusja ze mną.
              Jezeli trudno jest tobie wczuć się w sytuację ludzi beznadziejnie walczących o
              swoje własne dziecko. To dlaczego nie oddasz swojego słodkiego bobasa do domu
              dziecka, a nie weżmiesz z tamtąd innego, 'lepszego modelu', nie
              płacze ,grzeczny wdzięczny za dach nad głowa i ze ma mamę i tatę przybranych. I
              to dziecko i to dziecko. Co za róznica czy Twoje, czy adoptowane?Czy te
              mikroskopijne genki mają jakieś znaczenie? Trudno jest byłoby ci zapewne
              znależć się w takiej sytuacji, jednak twój tok myslenia zmusza do takich
              durnych krefleksji.
              Zabawę w matkę Teresę to mozesz planować sama jedynie dla siebie, ale ludzie są
              jacy są i zawsze bedą stwaic na pierwszym miejscu chęc posiadania własnego
              potomstwa. I w tym nie ma nic dziwnego.

              A co do mojej przyszłosci jako babci...Gdybyś była osobą rzeczywiscie na jakimś
              względnym poziomie umysłowym, to byś nie pisała czegoś takiego głupiego.
              • kreola7 Re: Nie projektuj siebie na innych. To ty się 18.04.07, 15:09
                taisy napisała:

                Widać przerastają twoją inteligencję.

                Tak, za to ty jesteś zdecydowanie bardziej inteligentna odemnie, tylko
                zastamawiam się.... po co ze mną jeszcze dyskutujesz....

                To dlaczego nie oddasz swojego słodkiego bobasa do domu
                > dziecka, a nie weżmiesz z tamtąd innego,

                Jesteś już żenująca.

                'lepszego modelu', nie
                > płacze ,grzeczny wdzięczny za dach nad głowa i ze ma mamę i tatę przybranych.

                Dokładnie jest odwrotnie, bo to takie własnie dzieci są często problematyczne,
                to przezcież o tym ludzie tu piszą i tak często bywa. Nic nie wiesz.

                > to dziecko i to dziecko. Co za róznica czy Twoje, czy adoptowane?Czy te
                > mikroskopijne genki mają jakieś znaczenie? Trudno jest byłoby ci zapewne
                > znależć się w takiej sytuacji, jednak twój tok myslenia zmusza do takich
                > durnych krefleksji.

                Zabrakło Ci argumentów i wymyśliłaś taką paranoję, tylko po to, żeby mnie
                zabolało, na tyle cię tylko stać???

                > > A co do mojej przyszłosci jako babci...Gdybyś była osobą rzeczywiscie na
                jakimś>
                > względnym poziomie umysłowym, to byś nie pisała czegoś takiego głupiego.

                Przepraszam, jak mogłam, ja z mniej niż jakimś względnym poziomem umysłowym
                uraziłam cię? ojej...

                A ponieważ Twoje zawsze musi być na wierzchu w każdej dyskusji, dam Ci pole do
                popisu, skończyłam tą przyjemną rozmowę. Ogłoś swój monolog.
                • taisy Re: Nie projektuj siebie na innych. 18.04.07, 16:11
                  Jesteś już żenująca.
                  ....
                  No widzisz, bronisz sie, a pytanie bylo po to aby ci przyblizyc mozliwosc
                  zrozumienia dlaczego ludzie wolą swoje własne dziecko niż cudze.
                  Jeżeli chce się, to się rozumie dlaczego ludzie walczą tak bardzo o własne
                  dziecko. I odrzucają alternatywę adopcji. Zdaje się, ze ty też wiesz, mimo to
                  rozpętałaś dyskusję na temat.

                  Mam nadzieję,że dla rodzin bezdzietnych, z trudnosciami w zajsciu w ciaże,
                  nauka tak się rozwinie, że beda mogli posiadać własne dzieci wtedy, kiedy tego
                  chcą.
                  Natomiast adopcja nie jest uzdrowieniem sytuacji i dobrze się dzieje,ze jest
                  trudno adoptować dzieci z Domu dziecka, bo wzrasta szansa, ze takie dziecko
                  trafi do dobrego domu, z ludźmi odpowiedzialnymi a nie takimi jak Ty, którzy
                  pod wpływem sentymentów podejmują życiowe decyzje.
                  Już 1000 razy lepiej jest nigdy nie być adoptowanym, niż raz trafić pod zły
                  dach.
                  Uwazam ze nie jesteś szczera w tej całej dyskusji jedynie udajesz kogos
                  lepszego niz sama w rzeczywistości jesteś.Cudzym kosztem wybielasz siebie i
                  robisz się na tzw. 'cudo' kosztem najbardziej cierpiacych osób, ponieważ nie
                  mogą, a bardzo chcą miec własne dziecko. Łatwo mając własne dziecko, pisać
                  innym co maja robić. Trudniej jest wczuć się w ich sytuację i zrozumieć.

                  'Monolog' na forum piszemy wszyscy, dyskutowac ze mną nie musisz wystarczy ze
                  przeczytasz, a czy zrozumiesz? Takiej nadziei to ja nie mam.
            • ewag52 Re: To ty nie masz poj€cia jak zycie wyglad 18.04.07, 14:45
              kreola o co Tobie chodzi?
    • amberka3 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 18.04.07, 15:40
      zgdazam się z Tobą, Kreola. Nie mogę pojąć dlaczego niektórzy wolą walczyć z
      wiatrakami, z naturą zamiast dać szczeście dziecku.
      Mówię tu o przypadkach ludzi bezpłodnych. C

      Z drugiej strony to jest dobre ze Ci co nie chcą -nie adoptują, bo nie ma chyba
      nic gorszego niż rodzic który na każdym kroku pokazuje jaką łaskę zrobił.

      Smutne to jest.
      Miałam praktykę w Domu dziecka i straszny jest widok dzieci z chorobami
      sierocymi, łaknącymi dotyku i spojrzenia.
      • kreola7 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 19.04.07, 16:04
        amberka3 napisała:

        > zgdazam się z Tobą, Kreola. Nie mogę pojąć dlaczego niektórzy wolą walczyć z
        > wiatrakami, z naturą zamiast dać szczeście dziecku.
        > Mówię tu o przypadkach ludzi bezpłodnych. C

        hmm...niektórzy wolą nie mieć(jeżeli biologicznie nie mogą)wogóle dzieci, niż
        je przysposobić...
        Mam koleżankę, której mąż, z przyczyn biologicznych, nie może być ojcem, ale
        pomimo wszystko nie chce adoptować... koleżanka jest bezradna i coraz bardziej
        zdesperowana...
        >
        > Z drugiej strony to jest dobre ze Ci co nie chcą -nie adoptują, bo nie ma
        chyba nic gorszego niż rodzic który na każdym kroku pokazuje jaką łaskę zrobił.

        Nik nie powinien być zmuszany do czegokolwiek, a tym bardziej do tak poważnej
        sprawy jak adopcja. Dlatego procedura adopcyjna jest tak żmudna i trudna,
        pozytywnie jprzechodzą ją tylko Ci, którzy na prawdę są zdecydowani i zależy im
        na tym, aby "wziąć"dziecko.

        Inna moja koleżanka adoptowała najpierw roczną dziewczynkę, która ze względu na
        częste chorowanie i przebywanie w szpitalach nie chodziła, nie stała, ba nie
        siedziała sama. Była ogólnie w tyle od rówieśników o kilka mies. a wszystko to
        wynikało z braku, kogoś kto by ją stymulował do czegokolwiek...
        Później chciała zaadoptować jeszcze jedno dziecko, ale za wzgl. na wiek
        (różnica wieku między rodzicami adocyjnymi a dzieckiem nie może być większa niż
        40 lat) zaproponowano jej chłopca 2-letniego. Chłopiec miał na tym etapie
        wiekowym również problemy rozwojowe+problemy emocjonalne. Wzięła go.
        Poświęciła dzieciom wiele czasu i uwagi. Dzieci szybko nadrobiły zaległości, a
        dzisiaj są dla niej powodem do dumy.
        Jeżeli komuś na prawdę zależy, żeby zaopiekować sie potrzebującym dzieckiem i
        jest pewny swoich chęci oraz możliwości to nie ma siły, która by go od tego
        odwiodła.

        > Smutne to jest.
        > Miałam praktykę w Domu dziecka i straszny jest widok dzieci z chorobami
        > sierocymi, łaknącymi dotyku i spojrzenia.

        Bardzo smutne to jest...
        Cieszę się, że rozumiesz o co mi chodzi, w odróżnieniu od wielu pozostałych
        dyskutantów.

        Pozdrawiam
    • shrink Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 19.04.07, 20:58
      A ja bym bardzo chciala adoptowac dziecko/dzieci. Nawet jezeli bede mogla miec
      swoje biologiczne dzieci to bardzo bym chciala zeby w mojej rodzinie znalazlo
      sie miejsce na dziecko/dzieci nie-biologiczne. Prawda jest tez to ze bardzo bym
      chciala doswiadczyc macierzynstwa bilogicznego (rzeczywiscie instynkt odgrywa tu
      duza role) jednakze czuje i wiem ze przyjelabym i kochala moje nie-biologiczne
      dziecko tak samo. 'Moje dziecko' to cos wiecej niz wiezy krwi.
      • kreola7 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 20.04.07, 08:52
        shrink napisała:

        > A ja bym bardzo chciala adoptowac dziecko/dzieci. Nawet jezeli bede mogla miec
        > swoje biologiczne dzieci to bardzo bym chciala zeby w mojej rodzinie znalazlo
        > sie miejsce na dziecko/dzieci nie-biologiczne. Prawda jest tez to ze bardzo
        bym chciala doswiadczyc macierzynstwa bilogicznego (rzeczywiscie instynkt
        odgrywa tu duza role) jednakze czuje i wiem ze przyjelabym i kochala moje nie-
        biologiczne dziecko tak samo. 'Moje dziecko' to cos wiecej niz wiezy krwi.

        Czuję i myślę dokładnie tak samo. Nawet kiedy nie byłam jeszcze mamą i nie
        wiedziałam czy wogóle mogę nią być, dużo myślałm na temat adopcji i nawet mocno
        wdrożyłam się w problematykę. Teraz kiedy mam swoją cudowną córeczkę, nic się
        nie zmieniło. Kocham ją niesamowicie, ale myślę, że dziecko z bidula
        pokochałabym równie mocno.

        Pozdrawiam

    • czlowiek_powazny Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 19.04.07, 21:00
      Jest mnostwo ludzi, ktorzy chca, a tych, ktorzy nie chca nie nalezy zmuszac i
      nie nalezy miec pretencji, ze nie chca
      • kreola7 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 20.04.07, 12:08
        czlowiek_powazny napisał:

        > Jest mnostwo ludzi, ktorzy chca, a tych, ktorzy nie chca nie nalezy zmuszac i
        > nie nalezy miec pretencji, ze nie chca

        Zawsze byłam i jestem zdania, że nigdy do niczego nie powinno się nikogo
        zmuszać. Ale chodzi mi o to, żeby było więcej publikacji czy programów
        pokazujących problem. Jeżeli taki program już był i pokazane w nim dzieci z
        chorobami nieuleczalanymi znalazły domy, to znaczy, że wrażliwi ludzie reagują
        na tego typu akcje i decydują się na adopcję, nawet w tak skrajnych przypadkach.
        Myślę, że to działa trochę jak reklama-brzydko mówiąc, która ma na celu
        zwrócenie uwagi na problem.
        Wiadomo, że nie chodzi o narzucanie się, ale jestem przkonana, że więcej ludzi
        zaczęłoby sie interesować odrzuconymi dziećmi. Może wielu z nich zaadoptowałoby
        dzieci starsze niż niemowlęta i noworodki, rodzeństwa.
        Czy taki bilbord komuś by przeszkadzał?

        Ale sądzę, że ponieważ Domy Dziecka, a jest ich w Polsce ok. 350 są kwestią
        Państwa, to Państwo nie wyłoży kasy na tego typu akcje, bo na to nie ma.....,
        musi mieć na inne bardziej i mniej bzdurne przedsięwzięcia.
        • iwucha "Szukam domu", Kreola 20.04.07, 13:39
          Kreola,
          była juz akcja "Szukam domu", Wielka akcja adopcujna Pani Domu,
          telenowela "Kochaj mnie". Coraz więcej gmin podejmuje się propagowania i
          finansowania rodzin zastępczych (gdy dziecko ma nieuregulowana sytuacje
          prawną). Coś się zatem dzieje w pozytywnym kierunku, te zmiany następuja ale
          nie zmieni się nic z dnia na dzień, niestety.

          Problem jest nieco inny: polskie prawo stanowi, że jeśli RAZ DO ROKU matka czy
          ojciec odbębni spotkanie z dzieckiem, które przebywa w domu dziecka,
          to "wykazuje zainteresowanie" nim, skutkiem czego nie ma prawnej możliwości
          odebrania rodzicom praw rodzicielskich i szukania dziecku rodziny adopcyjnej.
          Wiele dzieci juz dawno znalazłoby rodziny gdyby nie ten fakt. I tak, w efekcie
          dzieci siedzą całymi latami w domach dziecka w oczekiwaniu na mamę lub tatę,
          który odwiedzi ich raz do roku by nie utracić praw rodzicielskich a przez
          resztę roku nawet nie zadzwoni do dziecka.

          Ja jestem zdania, że świadomość społeczna też się powoli zmienia na lepsze.
          Powolutku ale się zmienia. To jest niestety wieloletni proces bo wykorzenić
          stereotypy i rozpowszechniać wiedzę jest niełatwo. Ale kropla drżąży skałę. Ja
          jestem dobrej myśli!
    • solaris_38 Dlaczego 19.04.07, 21:10

      ludzie nie kierują sie wolą lecz instynktami
      są one pokolorowane i udają coś wyższego ale tak nie jest

      to mechanizmy

      może uczuciowe
      może nieświadome ale jednak mechanizmy

      do rozmnażania gonią ich w podskokach geny

      to nie są tylko geny

      to potęga przesżłosci wobec której człowiek jest miotana wichrami łupinką

      instynkty budzą sie w konkretnych sytuacjach


      czuję że to jest sytuacja taka jak to ze gdzieś czegoś za dużo a gdzieś a za mało

      gdzieś ktoś tęskni i szuka ciepła a gdzieś ktoś jest .. niepotrzebny, jego
      nieużywana miłosć obumiera w smutku

      chciałoby sie powiedzieć

      potrzebujący miłości łączcie sie !!





    • yagiennka Dlatego bo 19.04.07, 22:44
      nie każdy czuje sie na siłach pokochac cudze dziecko. Ja np też bym nie umiała.
      I masz prostą odpowiedź.
      • jan_stereo Re: Dlatego bo 19.04.07, 22:49
        yagiennka napisała:

        > nie każdy czuje sie na siłach pokochac cudze dziecko. Ja np też bym nie umiała.

        A to ciekawe,masz/mialas faceta ? Kochasz/kochalas go, a przeciez nie jest/byl Twoim dzieckiem, tylko cudzym wlasnie. To tez taka prosta odpowiedz.
        • iwucha Re: Dlatego bo 20.04.07, 09:39
          Mam sporo zjamomych (dosłownie kilka małżeństw), które adoptowały dzieci i są
          szczęśliwe. WYmagało to od nich wielkiego wysiłku bo to praca z
          dziećmi "problemowymi" - wymaga dużej wiedzy, intuicji empatii i przede
          wszystkim rozumienia, widzenia czegoś więcej i szerzej. Nie wszystkich na to
          stać. Znam też 1 adopcję (a raczej rodzinę zastępczą), która nie wypaliła u
          mojego teścia jakies 50 lat temu. I z racji okoliczności, braku wiedzy w
          tamtych czasach wypalić nie mogła.
          Dawniej tajono trudności, choroby, które mogły byc udziałem dziecka, tajono
          jego tożsamość (nie mówiło mu się o adopcji), czego skutki w dalszej
          perspektywie mogły być opłakane. I były. I m.in. dlatego wciąz mamy tyle
          stereotypów dot. dzieci adopctowanych. Dzisiaj nie wolno tego robić i ośrodki
          tego nie robią.

          Znak kilkanaście(!) kobiet walczących z bezpłodnością. Desperacko, do celu po
          trupach.(Np. rodzi się w końcu, po kilkunastu latach dziecko - przeżywa kilka
          tygodni bo urodziło się z poważna wadą i koleżanka decyduje sie walczyć dalej.)
          Wszelkie mozliwe metody choć realne szanse są bliskie zeru. Tak nakręca się
          wielki biznes medyczny związany z leczeniem bezpłodności - żerując na ludzkich
          marzeniach i instynktach czy wielkich nadziejach. Znika cała reszta zycia -
          przyjaźnie, imprezy (bo nie można sobie wypić albo wyjazd na kolejne
          badania/zabiegi), sex sprowadza się do prokreacji, domku na przedmieściach nie
          ma (bo koszty zabiegów), kolejna próba bezskuteczna, i kolejna = depresja,
          alkohol przed zasnięciem = poczucie winy bo szkodzę swojemu organizmowi który
          przecież musi być na tip top, wzajemne obwinianie się małżonków. I tak niektóre
          małżeństwa nie mają po latach już ze sobą nic więcej wspólnego poza pragieniem
          posiadania wspólnego dziecka biologicznego. Może to najbardziej czarna wizja z
          możliwych ale często ma miejsce.

          Moim zdaniem, takie kurczowe trzymanie się planu A za wszelką cenę to
          fundowanie sobie nieszczęśćia na własne życzenie. Niestety, zaciera się granica
          poza zwykłym, naturalnym instynktem a własnym egoizmem. Sorry, ale uważam, że
          gdy umarło jedno, drugie dziecko, wcześniej miały miejsce poronienia - to to
          juz powoli zaczyna byc egoizm. Bo to życie dziecka przestaje miec jakąkolwiek
          wartość - liczy się moje zycie i już i JA siebie musze uszczęśliwić za sprawą
          dziecka. Korzystanie z banku spermy i wybór wysokiego IQ i niebieskich oczu -
          to też egoizm. Uważanie, że jego (dziecka) korzenie nie mają znaczenie, jest
          zdrowe? Każdy człowiek ma prawo do korzeni, każdy ma prawo wiedzieć, kim i skąd
          jest, jakiekolwiek te korzenie by nie były. Elementarne prawo do tożsamości,
          bez którego nie może wzrosnąć zdrowy i szczęśliwy człowiek.

          Realiści mają szczęśliwe zycia bo nie karmią się iluzjami. Trzeba mierzyc siły
          na zamiary - tutaj często tego nie ma. A nie jest łatwo obudzić się po
          kilkunastu latach bezskutecznej walki o biologiczne dziecko ze świadomością, że
          zmarnowało się tyle lat, podczas których mozna było miec dziecko, stworzyć
          rodzinę i cała energie włożyć w wychowanie małego adoptowanego człowieka a nie -
          w walkę z wiatrakami. Uważam, że jak organizm (organizmy) mówi "Nie" - to
          dzieje się to z jakiegos powodu. Warto jest brać od zycia to, co nam daje -
          lepiej jest się pogodzić z czymś czego nie ma. Każdy w swoim zyciu czegos nie
          ma. Jeden nie miał miłości, jeden nie może sobie znaleźć miejsca w życiu, inny
          dziewczyny, jeden jeździ na wózku, a inny cieszy się z każdego dnia życia,
          które mu pozostało bo właśnie na skutek choroby jego życie się kończy. Czasem
          prawdziwe zycie widać właśnie w cierpieniu - gdy człowiek cieszy się z tego, co
          mu pozostało.

          Nie kwestionują niczyjego prawa do pragnienia biologicznego dziecka. Ale
          niezdrowe jest posuwanie się do granic absurdu. Jesli tak bardzo determinuje
          nas owa biologiczność, to dlaczego nie ma nas determinować choćby w nieco
          mniejszym stopniu biologiczna bezpłodność? Matka natura zaprogramowała nas tak
          lub tak...


          Trzymam kciuki za moje koleżanki, które walczą o dziecko biologiczne. Widzę ich
          frustracje, cierpienia i wierzę, że się im uda. Wierzę, że część z nich zajdzie
          w końcu w ciążę. Moje prywatne odczucia i przemyślenia bynajmniej nie mają tu
          nic do rzeczy. I wierzę, że część z nich dojrzeje do adopcji.

          > nie każdy czuje sie na siłach pokochac cudze dziecko. Ja np też bym nie u
          > miała.
          >
          > A to ciekawe,masz/mialas faceta ? Kochasz/kochalas go, a przeciez nie
          jest/byl
          > Twoim dzieckiem, tylko cudzym wlasnie. To tez taka prosta odpowiedz.


          Miłośc do dziecka adoptowanego to nie jest miłośc od 1-wszego wejrzenia i
          wielkie hurra. Wiekszość rodziców uczy się tej miłości. Nikt nie twierdzi, że
          to jest łatwa miłość i taka "od razu". Uczucie "cudze dziecko" towarzyszy
          rodzicom adopcyjnym, chyba troche bardziej facetom niz kobietom. Nikt tych
          uczuc nie kwestionuje. Dziecko w końcu przestaje być "cudze" m.in. dlatego, że
          się upodabnia do rodziców adopcyjnych - podobne gesty, mimika, sposób
          mówienia, "papuguje" zainteresowania. One są (te uczucia) i się zmieniają z
          czasem. Miłośc do faceta to może i jest jakies porównanie ale tu (w kontekście
          faceta i kobiety) chodzi o fascynację, motyle w brzuchu - które są przedpolem
          do bardziej dojrzałej miłości. W przypadku dziecka adoptowanego wygląda to
          trochę inaczej :-) ale może rzeczywiście coś w tym jest...



          • taisy Re:Tak to jest jak najbardziej czarna wizja, 20.04.07, 10:48
            dlatego należy ją brać z przymruzeniem oka.
        • yagiennka A co ty bredzisz 23.04.07, 09:20
          Mam faceta i go kocham i z nim planuję dzieci. Ale przecież obce dziecko jest
          kogoś kogo przewaznie nie znasz! Nie masz do tej osoby żadnych uczuć, obcy to
          obcy. Własne to zupełnie coś innego, ciało z ciała i krew z krwi, to jakby
          trochę częśc nas, jest to po części zupełnie zgodny z naturą atawizm.
    • polubu Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 20.04.07, 09:51
      • kreola7 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 20.04.07, 10:30
        Wiesz co polubu, chyba zaczynam Cię lubić.


        • polubu Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 20.04.07, 14:07
          Nie podwalaj się proszę!
          • kreola7 Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 23.04.07, 08:55
            polubu napisał:

            > Nie podwalaj się proszę!

            hmmm...rozważę to :))

    • jszhc Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 23.04.07, 09:37
      Jedna ze stron medalu: dwoje kochajacych sie ludzi mimo wszytsko chcialoby
      moiec wspolne dziecko, z wlasnej krwi, przezywac ciaze itd. Dlaczego maja sie
      opiekowac dziecmi innych ludzi, ktorzy tych dzieci w ogole nie powinni miec.
      Gdyby system byl inny, gdyby istniala kontrola, antykoncepcja byla powszechcna
      i wrecz przez rzad propagowana, to moze nie byloby tyle niechcianych ciaz i
      dzieci.
      • polubu Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 23.04.07, 10:09
        • jszhc Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 23.04.07, 11:40
          Na pewno dzieci by byly:), ale te chciane, kochane. Przypadki wyrzucania dzieci
          do smietnika itd. bylby sporadyczne, zas teraz sa coraz czestrze.
      • iwucha Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 23.04.07, 10:50
        Jedna ze stron medalu: dwoje kochajacych sie ludzi mimo wszytsko chcialoby
        > moiec wspolne dziecko, z wlasnej krwi, przezywac ciaze itd

        ale czasem nie jest to im dane z przyczyn np. zdrowotnych. I mogą nie mieć na
        to większego wpływu.

        Dlaczego maja sie
        > opiekowac dziecmi innych ludzi, ktorzy tych dzieci w ogole nie powinni miec.

        Bo
        1) plan posiadania dziecka biologicznego jest niemożliwy do zrealizowania a oni
        nadal chcą stać się rodzicami i wychować dziecko
        albo/oraz
        2) coś takiego, co się nazywa POWOŁANIEM. Bo widzą, że te dzieci nie miały
        żadnego wpływu na to, że urodziły się w rodzinie popaprańców a tak samo
        chciałyby byc kochane jak wszystkie inne dzieci. To kwestia chęci bycia dla
        innych a nie tylko bycia dla siebie lub by inni byli dla mnie. Pewien poziom
        samoświadomości niekoniecznie dostępny "zwykłym śmiertelnikom", powiedziałabym
        nawet, że to kwestia posuiadania jakiejś duchowości.


        Gdyby system byl inny, gdyby istniala kontrola, antykoncepcja byla powszechcna
        > i wrecz przez rzad propagowana, to moze nie byloby tyle niechcianych ciaz i
        > dzieci.


        :-) Kto by nie chciał by tak było...
        • polubu Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 23.04.07, 10:58

        • jszhc Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 23.04.07, 11:42
          No ale jak taka para sie stara o dziecko, wydaje kase, a lekarz...podjudza
          nadzieje....to probuje poki moze. Sa pary, gdzie jedno z ludzi nie moze miec w
          ogole dzieci i lekarz nie ma co podjudzac nadzieji;p i wyciagac pieniedzy;) i
          takie rodziny w jakims % adoptuja dziecko, jesli sa zdecydowane na posiadanie
          rodziny, potomstwa.
          • iwucha Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 23.04.07, 13:12
            i to nawet w całkiem sporym procencie!
    • iwucha liczba adopcji rośnie 23.04.07, 10:53
      Poza tym liczba adopcji w Polsce rośnie z roku na rok. Jeśli weźmiemy pod
      uwagę, że 25% ludzi w wieku prokreacyjnym nie może mieć dzieci to te liczby nie
      dziwią:

      www.codalej.pl/?p=41
      • polubu Re: liczba adopcji rośnie 23.04.07, 11:47

        • jszhc Re: liczba adopcji rośnie 23.04.07, 11:55
          Wybacz, ale jesli rodzinie sie zle wiedzie, a plodzi dziecko za dzieckiem....to
          dla mnie to patologia i zero inteligencji, chocby przeblysku swiadomosci;/.
          • polubu Re: liczba adopcji rośnie 23.04.07, 12:17
            • jszhc Re: liczba adopcji rośnie 23.04.07, 13:32
              "Glupcem" jest ten, kto fanatycznie glosi jedna teze, dodatkow nie potwierdzona
              badaniami na skale swiatowa:). Swietej pamieci Profesor, ktory mnie nauczal i
              byl politologiem, czesto musial o tym przypominac studentom:). To tyle w tek
              kwestii.
              A moze sytuacja w Polsce pogorszyla sie tak, gdyz np. sasiadka, ktora ma 22
              lata i nie pracuje juz na czasie bedzie rodzic 3 dziecko. A kto je ma
              utrzymywac? Ci Panstwo? Ojciec oczywiscie tez nie pracuje, nawet szkoly zadnej
              nie ma skonczonej. Moze dziecia jest zle, gdyz coraz wieksza liczba mlodych
              dziewczyn, w wieku szkolny zachodzi w ciaze i .....pojawia sie kolejny, wcale
              nie wyczekiwany czlowiek na swiecie, czasem trafia do Domu Dziecka, w gorszej
              sytuacji na smietni, jednak o dziwo, wiele takich dzieci przezywa, bo placze, a
              placz ktos slyszy. Zas w Polsce moj drogi najwiecej dzieci maja wlasnie ludzie,
              na ktorych jak sie tylko patrzy, to zal serce sciska, ze takie stwory istnieja.
              Patologia, ktora rodzi patologie. Kobieta, ktora w wieku 30 kilku lat umioera z
              wycienczenia wieolma porodami, a jej maz w wieku 30 kilku lat nie ma juz zebow.
              Sarkastycznie mozna by powiedziec, ze brak im telewizora, wiec sie bezmyslnie
              kopuluja. W taki systemie twoja teoria juz w nastepnym pokoleniu legnie na pysk
              ( a nawet wczesniej).
              • polubu Re: liczba adopcji rośnie 23.04.07, 15:00
                Taki profesor, który Ciebie uczył to mnie raz po nogach pogryzł. Gdyby on zajął
                się sam wychowaniem sześciorgiem dzieci to też byłby bezzębny jak stwór, bo na
                okradanie nie ma mocnych. Tylko głupi rozumuje, że dzieci mają biedni, bo mądry
                wie, że w tych warunkach stajesz się biedny mając dzieci. Dlaczego tacy głupcy
                jak Ty zachęcają becikowym do liczniejszych porodów?

                Szczęśliwi sami fundują sobie dzieciństwo nieszczęśliwym fundują rodzice!

                Jeśli znalezione na śmietniku dziecko, któremu POMAGAMY do 18 roku życia
                zostanie przeciętnym pracownikiem to była to pomoc?
                Wy to chyba sami nieprzeciętni?

                Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
                dlatego że zostało okradzione.
                • jszhc Re: liczba adopcji rośnie 23.04.07, 15:22
                  Widze, ze jestes czlowiekm na bardzo niskim poziomie, chocby z tego wzgledu, ze
                  nie potrafisz czytac tego, co ktos pisze. Rozumiesz? Ja pisze o sloncu na
                  niebie, a ty mnie oskarzasz o glupote, bo niby podawalam przepis na wypiek
                  piernikowy. Zreszta dalo sie to juz zauwazyc w dzialalnosci fanatycznej w
                  propagowaniu teorii:) oraz okreslania kogos 'glupcem', jak sie oczywiscie kogos
                  nie zna.
                  Jestes czlowiekiem bez zasad, a Profesor swietej pamieci, byl czlowiekiem,
                  ktoremu ani swa wiedza ani inteligencja nie dorastasz....
                  Tekst " Dlaczego tacy głupcy jak Ty zachęcają becikowym do liczniejszych
                  porodów?" nie jest zupelnie do mnie, no chyba, ze sie juz pogubiles z kim i o
                  czym rozmawiasz.
                  Racja, czlowiek w pewnym sensie 'biednieje', gdy na swiat przyhcodzi
                  dziecko...ale nie na tyle, by nie miec co jesc. Oczywiscie mowa tutaj o
                  ludziach rozsadnych, ktorzy w pewnym momencie zycia decyduja sie na zalozenie
                  rodziny z ukochana osoba. Czlowiek naprawde biednieje, gdy zajmuje sie
                  produkcja dzieci, a produkcja dzieci zazwyczaj zajmuja sie ludzie, ktorzy juz i
                  tak sa biedni, pochodza z rodzin patologicznych. To problem glebszy i poki sie
                  nim odpowiednio wladza nie zajmie, doputy inni ludzie (tzw.cwaniacy) beda z
                  niecierpliwoscia czekac na becikowe i pomoc z Mops'u plodzac dzieci.
                  • polubu Re: liczba adopcji rośnie 23.04.07, 15:32
                    Ja już to pisałem kiedyś byli profesorowie znający się na geocentrycznej
                    budowie świata a ja na tej podstawie twierdziłem, że taki guru z ekonomii,
                    jakim jest profesor Balcerowicz zna się na ekonomii z fikcyjnego świata jak
                    Twój profesor i Ty. Do normalności logika i zwykłe rachunki wystarczają a
                    tytuły profesorskie nie.
                    Większość ludzi rozumuje, że wychować i zapracować na dzieci powinni ich
                    rodzice. To rozumowanie przypomina dawne rozumowanie o geocentrycznej budowie
                    świata gdzie większość była pewna, że niemożliwe jest by Ziemia kręciła się
                    wokół Słońca, bo przecież to wszyscy widzą, że tak nie jest.
                    Tymczasem rodzice w normalnej ekonomii powinni tylko na samych siebie
                    zapracować a nie jeszcze na swoje dzieci. Ich dzieci mogą również zostać
                    rodzicami i wystarczy jak tylko na samych siebie zapracują, bo przecież
                    wystarczy jak każdy na siebie zapracuje. Jeśli każdy tylko na siebie zapracuje
                    to stanie się jasne, że rodzice nie muszą na dzieci pracować. Takie rozumowanie
                    można łatwo udowodnić na bardzo prostych przykładach. Po takim udowodnieniu
                    powiedzenie `ja tobie dzieci nie narobiłem' przejść powinno do lamusa. Rodzice
                    mają niekiedy możliwość zapracowania i wychowania dwudziestki dzieci i do
                    takiej ilości ignoranci są w stanie rozumować.
                    Jeśli jednak rodzice mieliby dwa tysiące dzieci to jasne byłoby dla reszty
                    społeczeństwa, że takiej ilości nie są w stanie dwoje rodziców wyżywić i
                    wychować, czyli dzieci musiałyby poumierać.
                    Teraz kolejny przykład dla takiego państwa jak Polska załóżmy, że wszyscy
                    mężczyźni od jutra staliby się bezpłodni prócz jednego. Zastępowalność pokoleń
                    zaś wymusza by na tak duże społeczeństwo rodziło się rocznie 500000 dzieci.
                    Musiałby on zostać ojcem takiej liczby dzieci.
                    Wszystkie, więc dzieci byłyby tego płodnego mężczyzny a jasne byłoby, że on z
                    matką tych dzieci nie byłby w stanie wyżywić czy wychować te dzieci. Normalna
                    ekonomia to dalej tylko taka, że on powinien tylko na siebie zapracować, czyli
                    wychować i wyżywić jedno dziecko a pozostałe dzieci powinni wychować i wyżywić
                    pozostali ludzie żyjący w tak dużym państwie. Każdy dorosły wychowując swego
                    następcę zapracowuje, bowiem zaledwie na swoje dzieciństwo. Jeśli nie wychowa
                    dziecka to dzieci poumierają, ale nikt z dorosłych emerytury mieć nie będzie.
                    Gdyby natomiast ten płodny `narobił' dwukrotnie więcej dzieci jak potrzeby
                    zastępowalności pokoleń to dopiero wtedy gdyby chciał pomocy przy wychowaniu
                    tej drugiej połówki inni dorośli mieliby uzasadnione pretensje, że muszą łożyć
                    każdy na dwoje dzieci i lepiej by on tyle dzieci nie robił. Każdy jednak musi
                    na siebie zapracować, czyli wychować po jednym dziecku, bo to jest warunek
                    konieczny by na samego siebie zapracować i nie jest to łożeniem na dziecko czy
                    pomocą dla niego skoro tylko na siebie samego się zapracowuje.
                    Dziecko głoduje lub umiera z głodu nie, dlatego że nikt mu nie pomógł, lecz
                    dlatego że wszyscy okradli.
                    Zaprzestańcie w końcu okradania dzieci!
                    • jszhc Re: liczba adopcji rośnie 23.04.07, 16:00
                      A wiec moi rodzice utrzymujac mnie odrobili swoje, a obecnie utzrymuje sie
                      sama...i martwie sie czy bedzie mnie stac na swoje dziecko z moim ukochanym
                      Pawlem, bo pracuje na utrzymanie, sorry za okreslenie, 3 bekartow mojej 22
                      letniej sasiadki, ktora juz sie lasi na kolejne 600zl z Mopsu (podobnoz tyle
                      dostaje przez 3 lata na dziecko).
                      Pamietaj, ze w ekonomii jest wiele schmatow, i nie tylko w tej nauce, w
                      socjologii, psychologii itd., ale schemat nie zawsze jest, ze tak to
                      ujmne....respektowany.
                  • polubu Re: liczba adopcji rośnie 23.04.07, 15:38

                    • jszhc Re: liczba adopcji rośnie 23.04.07, 16:09
                      Jak juz pwoiedzialam, w kazdej teorii i schemacie jest logika, ale nie ma
                      schematow idealnych, ktore mozna od tak sobie z stronicy ksiazki przeniesc w
                      codzienne zycie;). Ale sa wyjatki, a moze nawet juz nie wyjatki....Podam ci
                      przyklad, ktory moze lekko zachwiac to co opisales, i co oczywiscie jest w
                      stopniu wiekszym niz mniejszym logiczne....Znam ludzi, juz starszych (kolo 50
                      lat), ktorzy dzieci nie maja. Tak naparwde nikt nie wie dlaczego? Czy ktores z
                      nich nie moze, czy tak wyszlo, czy moze nie chcieli (nie lubia tego tematu,
                      wiec mozna podejrzewac, ze chodzi o to, ze nie mogli). Obydwoje sa
                      wyksztalceni, inteligentni, kazdy ma po okolo 3000zl (precyzyjnych sum wyplt
                      nie znam;p). Na tym samym osiedlu (bo mieszkaju w bloku) mieszka rodzina, ktora
                      ma 7 dzieci. Ja w ogole sie im dziwie, bo tam mieszkania sa naparwde dosc male,
                      w am raz dla 2-3 osob. Wspolczuje tym dziecia. A rodzice...dla mnie czysta
                      patologia. Zgodnie z tym co napisales, to te 'bogate bubki' nie majace dzieci i
                      tak dostana emeryture, bo dzieci tej wielopdzietnej rodziny beda na nich
                      pracowac. I tu sie mylisz. Bo jak narazie, to te 'bubki' pklaca kase na
                      utrzymanie tych dzieci (ta kobieta wiele lat pobierala pieniadze z instytucji
                      jak MOPS i nadal na 2 dzieci pobiera). Zas pozostale sa juz pelnoletnie i zadne
                      z nich nie pracuje na emeryture tych 'bubkow'. Najstarszy syn ma 23 lata i jak
                      narazie grozi mu wyrok sadowy (i znowu te bubki beda go utrzymywac, jak pojdzie
                      siedziec)....itd.....jak widzisz, shcemat na dzien dzisiejszy jest nie do
                      spelnienia...chyba;/.
                      • polubu Re: liczba adopcji rośnie 23.04.07, 16:54
                        • polubu Re: liczba adopcji rośnie 23.04.07, 17:56
                          • jszhc Re: liczba adopcji rośnie 23.04.07, 18:54
                            Rodzice tych dzieci akurat nie pracuja, tak wiectak kwestia na pewno ich nie
                            dotyczy. Z tego co wiem matka nigdy ne pracowala, bo juz w wieku 17 lat zaczela
                            produkcje swoich dzieciatek. A ojciec przez jakis czas pracowal w budownictwie,
                            az go nie wywali za pijanstwo i od tej pory tez nic nie robi.
                            Tak ja napisalam, w takich przypadkach owe schematy ekonomiczne nie maja racji
                            bytu- jeynie na stronicy ksazki czy referatu;). Poza tym w obecnej dobie
                            patrzec na ekonomie tylko z punktu ekonomii....do nieczego sie nie dojdzie,
                            socjologia i globalizacja itd.- wszytsko trzeba juz ze soba laczyc.
    • pink.freud Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 23.04.07, 17:58
      Po co facetowi obcy bachor???
    • polubu Re: Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dzieci??? 23.04.07, 19:10
      -Jeśli ekonomia jest tak ustawiona, że wychowanie dziecka kosztuje rodziców
      średnio 500000 zł a wychowanie i wykształcenie lekarza nawet 150000 zł to
      ludzie nie po to rezygnowali z dzieci by taką forsę wydawać!
      Tylko ekonomia ma na to wpływ.

      Dziecko umiera z głodu lub
      głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
      dlatego że zostało okradzione.
      • iwucha polubu i jhszc... 23.04.07, 22:05
        ..przepraszam, że wtrącę ale adopcja nie sprowadza sie do problemów ekonomii i
        raczej dotyczy trochę głębszych obszarów... Myślę, że w kwestii ekonomii i
        dzieci sporo zostało już powiedziane.
        Proponuję "delikatnie" założyć nowy watek i spierać się na te tematy.
        • polubu Re: polubu i jhszc... 23.04.07, 22:55
          • jszhc Re: polubu i jhszc... 24.04.07, 12:02
            Dlaczego wszytskich, miedzy wierszami, nie zgadzajacych sie z Toba, nazywasz
            glupcami? To raczej swiadczy tylko o Tobie i to bardzo zle.
            Uwazasz, sie za madrego, bo glosisz 'super' teorie, wg ciebie lekarstwo na cale
            zlo....a inni do cholery tego nie dostrzegaja...no tragedia! Jak ci napisalam,
            jest w tym logika, ale Ty patrz realnie, a nie zyj marzeniami.
            W szkole sredniej mielismy napisac wypracowanie, cos w stylu "co zrobic dla
            slaska, by to i tamto sie zmienilo". 2 wypracowania byly najlepsze- moje i
            kolegi. Tylko, ze on napisal bujdy, ktore moze beda mogly miec miejsce za 200
            lat, jak teraz pocznirmy intensywne przygotowania. Ja zas zasugerowalam plan,
            ktory uwzglednial obecnie panujace warunki, wzielam pod uwage wiele czynnikow.
            Ja dostalam 5, on 5+....i to tylko pokazuje, ze ludzie wola fantazje....dlatego
            wlasnie nic sie nie zmienia, jest ewentualnie jeszcze gorzej.
            Co komupo twej teorii, jak ma zastosowanie na papierze? Zas jesli chcesz, by
            kiedys mogla sie ona ziscic, to juz teraz pisz listy, mase listo i wypracowan
            do ludzi nauki, do naszych wladz....bo fanatycznie gledzac tutaj na forum, nic
            nie zmienisz.
            Dziekuje.
            Bez odbioru:).
            • polubu Re: polubu i jhszc... 24.04.07, 15:44

Pełna wersja