Nie rozumiem faceta...

18.04.07, 20:24
Byliśmy ze sobą przez rok. Było nam razem wspaniale. Rozmawialismy o
dzieciach, o slubie. Wróciłam do Polski na jakis czas. W tym czasie
spodziewałam się od niego w pewnym momencie wsparcia. Nie dostałam od
niego.Powiedziałam mu, że to KONIEC. Powiedział mi na to, że chyba nie jest
stworzony do związku. Wyglądało na to, że to już koniec. Kiedy w przypływie
emocji napisałam mu SMSa, odpisał mi, że mnie kocha i beze mnie jest
nieszczęśliwy i że będzie czekał na mnie. Tak samo było podczas rozmowy.
Potem znowu była rozmowa i kłótnia. POwiedział mi, że za duzo jest między
nami przeciwności losu i że powinnismy się rozstać. Poprosiłam go o
przysłanie moich rzeczy. Powiedział, że przyśle. Dodał przy tym, że bedzie na
    • piesbaskervill Re: Nie rozumiem faceta... 18.04.07, 20:28
      oh,to tylko pestki,albo guma do żucia
      • shachar Re: Nie rozumiem faceta... 19.04.07, 02:04
        no i co?film ci sie urwal po polowce jabola?
    • inhaler Re: Nie rozumiem faceta... 19.04.07, 07:54
      A ja myślę, że chodzi o to byśmy dopisali c.d ;)
      • piesbaskervill Re: Nie rozumiem faceta... 19.04.07, 08:55
        no to dopisuję się - wyrazy szczerego współczucia
    • polowkajablka Przepraszam za przerwanego posta. 19.04.07, 15:15
      Przepraszam za przerwanego posta...Nie wiem co się stało. No to dokańczam
      historie o moim problemie..
      > Byliśmy ze sobą przez rok. Było nam razem wspaniale. Rozmawialismy o
      > dzieciach, o slubie. Wróciłam do Polski na jakis czas. W tym czasie
      > spodziewałam się od niego w pewnym momencie wsparcia. Nie dostałam od
      > niego.Powiedziałam mu, że to KONIEC. Powiedział mi na to, że chyba nie jest
      > stworzony do związku. Wyglądało na to, że to już koniec. Kiedy w przypływie
      > emocji napisałam mu SMSa, odpisał mi, że mnie kocha i beze mnie jest
      > nieszczęśliwy i że będzie czekał na mnie. Tak samo było podczas rozmowy.
      > Potem znowu była rozmowa i kłótnia. POwiedział mi, że za duzo jest między
      > nami przeciwności losu i że powinnismy się rozstać. Poprosiłam go o
      > przysłanie moich rzeczy. Powiedział, że przyśle. Dodał przy tym, że bedzie na
      mnie czekał, że zawsze będzie na mnie czekało u niego w domu na mnie
      miejsce...Myślałam, że to juz koniec. Ale potem były jeszcze inne SMSy napisane
      w przypływie emocji napisane przeze mnie do niego. JEstem straszny raptus.
      Zawsze działam pod wpływem emocji. Odpisywał, że beze mnie jest nieszczęśliwy i
      beze mnie jego zycie nie ma sensu. Napisał, że wierzy, że przyjdzie taki dzień,
      że będziemy razem i wtedy bedzie o mnie dbał i troszczył sie o mnie (a przez
      ten rok to co było?). Napisał, że zaczyna pakowac moje rzeczy. W końcu
      napisałam mu, że muszę to wszystko przemysleć, że nie wiem, czy chcę być z nim,
      czy nie, bo teraz juz sama nie wiem. Zawiódł mnie i to strasznie, kiedy
      najbardziej tego potrzebowałam... Napisałam, żeby poczekał jeszcze z wysyłaniem
      moich rzeczy, ze musze mieć czas na przemyslenie tego wszystkiego. Odpisał, że
      nie zaczął nawet pakowac moich rzeczy....
      Wiem, ze to wszystko jest skomplikowane, a z tego co napisałam, wychodzi
      bełkot. Ale ja juz nie wiem, co robić. Wiem, że jest to facet udający twardego
      a tak naprawdę taki nie jest. Trudno mu jest okazywac uczucia. Pochodzi z
      rodziny, w której nigdy nie okazywano sobie uczuc. Ten, kto okazywał sobie
      uczucia według jego matki jest osoba nic nie wartą. On nie nauczył sie do tej
      pory pokazywać tego co czuje. Ale mi to przeszkadza. NIe jesteśmy już od dawna
      nastolatkami.Powinnismy rozwiązywac swoje problemy razem, a nie jak to on
      zrobił. Zostawił mnie z kłopotami i powiedział, ze nie jest stworzony do
      związku. Jego rodzice zyją ze sobą, ale tak naprawdę prowadzą dwa odrębne
      zycia. Ja tak nie umiem. Kiedyś mi na nim bardzo zależało, teraz nie wiem juz
      nic. Nie wiem, co czuję. Zawiódł mnie bardzo. A najgorsze jest to, że nie chce
      walczyć o nas, tylko zostawia mi decyzje o tym, czy chce być z nim czy nie. A
      może tylko tak sobie tłumaczę i tak naprawdę mu na mnie wcale nie zależy? Co ja
      mam zrobić z tym facetem?
      • piesbaskervill Re: Przepraszam za przerwanego posta. 19.04.07, 15:28
        nic nie szkodzi,cała przyjmnośc po naszej stronie.
        Co robić,cokolwiek,zjeść jabłko,wypluć pestki,usmażyć jajko,pokroić pomidor,
        naprawdę dobre i zdrowe.Daje takie wsparcie wewnętrzne,witaminowe,dobrze robi
        na cerę wiosną.
        • polowkajablka Re: Przepraszam za przerwanego posta. 19.04.07, 15:39
          Czasami myślę, że naprawde najlepiej jest zrobić cokolwiek innego niż myśleć o
          tym wszystkim. Cała ta historia jest tak irytująca, że czasami chciałabym
          zapomnieć. Dlatego chciałam już sie poddać, ale z drugiej strony... Trudno jest
          zapomnieć o roku spędzonym z nim. Zależy mi na nim, choć stracił w moich oczach
          i to bardzo, od kąd mnie nie wsparł, a teraz uzależnia całą deczyję: czy
          będziemy razem ode mnie. Choć wie, że czekam na jakiś krok od niego. No cóż tak
          jak już wspomniałam, ten typ tak ma... Woli robić pozory twardego i płakać w
          samotności. Choć może, sama się oszukuję i tak naprawdę mu nie zależy....
          I to podobno kobiety trudno jest zrozumieć...
          • piesbaskervill Re: Przepraszam za przerwanego posta. 19.04.07, 15:50
            można też kupić klej i przykleić rękę do stołu,zawsze to coś nowego
          • asidoo Re: Przepraszam za przerwanego posta. 19.04.07, 15:55
            Facet jest niepoważny. Ja bym go nie chciała...
Pełna wersja