Samotność - jak zaakceptować?

23.04.07, 01:14
Jestem samotny i ostatnio coraz trudniej mi sobie z tym stanem ducha poradzić,
poprostu czuje że zaczyna mi "odpalać". Próby zmiany tego są bezowocne i
doprowadzają do jeszcze większej frustracji i wypalenia. Jak nad tym zapanować
i zaakceptować samotność?
    • ewag52 Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 08:26
      iść na terapię
      • iwucha Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 13:18
        i robić użytek z tej samotności póki nie znajdą siie ludzie wokół by zmniejszyc
        sobie dopływ frustracji. Bo nie znajdą się ludzie gdy będa mieli do czynienia z
        frustratem, depresantem i przybitym człowiekiem. Poszukać realnej przyczyny
        samotności też nie zaszkodzi. Na terapii, rzecz jasna.
      • ktos_tam999 Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 17:55
        ewag52 napisała:

        > iść na terapię


        Na czym mniej więcej polega i ile czasu trwa taka terapia?
        • ewag52 Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 22:27
          ktos_tam999 napisał:

          > ewag52 napisała:
          >
          > > iść na terapię
          >
          >
          > Na czym mniej więcej polega i ile czasu trwa taka terapia?


          heheh, terapia polega na terapii.
          Ale powaznie...trwa tyle, ile potrzeba dla danego delikwenta.
          Może czasem i latami.Ale nie musi.
          Nie pójdziesz, nie przekonasz sie. Pójdziesz i będziesz współpracowac,
          możesz bardzo duzo zyskac, dla siebie.
          Złapiesz kontakt, tę specyficzną, a niezbędna więź z terapeutą, masz
          90% sukcesu.A może i więcej.
    • blueska3 Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 13:32
      Jestem sama już od kilku miesięcy, staram się nie myślec o tym, tylko zająć się
      czymś, co daje mi poczucie spełnienia i szczęście. Ostatnio świat zwalił mi się
      na głowę, więc zapomniałam na chwilę o tym, że jestem sama. Staram się do tego
      nie wracać, robię to co sprawia mi radość, chcę się czuć komuś potrzebna..
      niestety... nie zawsze tak wychodzi, ale.. ogólnie..jakoś daję radę i mimo, że
      są takie chwile kiedy brakuje mi kogoś do przytulenia to...wydaje mi się, że co
      jak co, ale nad tą sferą swojego życia nauczyłam się panować.
    • sloneczna_polana Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 16:11
      Samotnosc to jest taka zmora ktora bedzie ci sie najbardziej dawac we znaki
      kiedy bedziesz jej nienawidzil i przed nia uciekal.
      Jak ja polubisz i sie z nia zaprzyjaznisz okaze sie calkiem znosna.
      • ktos_tam999 Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 17:59
        Samemu też doszedłem do tego że nie warto walczyć z wiatrakami, jak czegoś nie
        można zmienić to trzeba to zaakceptować. Tylko przydałyby mi się wskazówki jak
        się do tego zabrać.
        • sloneczna_polana Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 18:27
          Czy bardzo cie zmartwie piszac ze zlotego srodka... nie ma?
          Gdyby tak bylo nikt nie balby sie samotnosci, ludzie nie szukaliby sobie
          rozpaczliwie parterow bojac sie ze zostana sami na starosc.
          Samotnosc daje czasmi pozyc, czasami jest nie do zniesienia. Sa takie chwile ze
          zaden sposob nie wyciagnie cie z zapasci, i takie ze nie widzisz problemu jaki
          ludzie robia wokol tego stanu.
          We wspolczesnym swiecie majac komputer z internetem naprawde trudno byc
          samotnym w 100%, mozna natomiast cierpiec na brak bratniej duszy, kogos kto nas
          naprawde dobrze zna i z kim przyjemnie dzielic to co przynosi kazdy dzien.
          Z ta druga rzecza poradzisz sobie... szukajac, szukajac, szukajac...
          A do czasu az znajdziesz - daj sie pochlonac jakiemus zajeciu ktore lubisz.
          • nordycki_troll Przytul sie do komputera 23.04.07, 18:30
            sloneczna_polana napisała:
            > We wspolczesnym swiecie majac komputer z internetem naprawde trudno byc
            > samotnym w 100%, mozna natomiast cierpiec na brak bratniej duszy, kogos kto
            nas
            >
            > naprawde dobrze zna i z kim przyjemnie dzielic to co przynosi kazdy dzien.
            > Z ta druga rzecza poradzisz sobie... szukajac, szukajac, szukajac...
            > A do czasu az znajdziesz - daj sie pochlonac jakiemus zajeciu ktore lubisz.
    • po.prostu.on1 Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 16:30
      Zaakceptować, trudne ale możliwe.
      Do tego książka, trochę ruchu na powietrzu, praca.
      Jeszcze prowadzenie dialogu wewnętrznego by zdefiniować swoje potrzeby, nie
      spieszyć się, poobserwować otoczenie, ludzi.
      Dać sobie szansę na zmianę, ale propozycje zmiany trzeba zauważyć. Decyzja i
      tak należy do Ciebie.
      Pozdrawiam
    • kryskaedka Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 18:20
      drogi autorze.. wiem ze to co powiem jest pewnie wbrew zasadom terapi
      psychologicznej ..ale zrob cos aby nie byc samotnym!!! jest tyle ludzi na
      swiecie..to nie mozliwe abysmy nie mogli znalezc wlasnie
      tej ..ukochanej...osoby!!! ja nigdy sie nie poddałam !! i dlatego mialam bardzo
      krotkie okresy kiedy bylam sama ( chyba 3 miesiace najwiecej)...
    • skibunny Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 20:31
      o jaka samotnosc Ci chodzi? brak partnera czy brak przyjaciol i znajomych????
    • markus.kembi Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 21:41
      Jak zaakceptujesz samotność to już po Tobie. To tak jak z kimś, kto pogodził się
      z ciężką chorobą i nie próbuje wyzdrowieć. Bo samotność to w wielu przypadkach
      choroba, w każdym razie zmienia człowieka, bywa że podniszcza. Ja na przykład
      mam od jakiegoś czasu pewne odchyły, mało rzeczy mnie cieszy, dużo narzekam i
      wiele osób do siebie przez to zraziłem. Taka mała dygresyjka - łapię się nawet
      na tym, że gdy pojawiam się na gadu-gadu, są takie 2-3 osoby które, o ile są
      dostępne, natychmiastowo zmieniają status na niedostępny (ukryty?), czasami
      nawet specjalnie zmieniam na "dostępny" żeby zobaczyć, czy się wyłączą.

      Teraz tak - nie frustruj się tym, nie rzucaj się i nie szarp - opanuj się,
      uspokój, ale cały czas staraj się zmienić swój stan. Zastanów się nad swoim
      zachowaniem - jak ktoś obcy, z zewnątrz mógłby je odczytać, w każdym razie
      nikogo nie napastuj, nie naprzykrzaj się, nic na siłę. I oczywiście musisz być
      zajęty czymś wiecznie, żeby nie skupiać się na sobie - ja wiem, że czasem może
      Ci się nic nie chcieć, najlepiej położyć się i kilka godzin gapić się po
      ścianach, ale gdy ktoś już ma zajęcie, jakiś chociażby błahy cel, to nawet
      powoli i mozolnie go jakoś realizuje, a to już jakoś odwraca uwagę od wszystkich
      przyczyn frustracji.
      • kryskaedka Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 21:49
        no własnie ... czlowiek to zwierzatko stadne..samotnosc nie jest naturalnym
        stanem dla takiego zwierzatka...ale sa ludzie co twierdza ze im dobrze samym i
        ze unikaja w ten sposob cierpienia zadawanego przez innych..cos w tym jest..ale
        wole jednak zaryzykowac...chociaz z drugiej strony prawdziwie oswiecony
        czlowiek nie potrzebuje innych do osiagniecia stanu szczescia..no ale do
        oswiecenia to mi jeszcze daleko
        • narko_manka Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 22:28
          Jedz ze mna na rolki do Berlina;)
          • kryskaedka Re: Samotność - jak zaakceptować? 24.04.07, 12:13
            dobra:)))!! uwielbian Berlin i uwielbiam rolki!!!
        • markus.kembi Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 23:22
          kryskaedka napisała:

          > no własnie ... czlowiek to zwierzatko stadne..samotnosc nie jest naturalnym
          > stanem dla takiego zwierzatka...ale sa ludzie co twierdza ze im dobrze samym
          _____________________________________________________________

          To kwestia indywidualna. Ba - nawet kwestia sytuacji, w jakiej dana osoba się
          znajduje, bo ktos może w danym momencie życia potrzebować samotności, odpoczynku
          od innych, a ktoś może w danym momencie szczególnie mocno łaknąć kontaktu,
          potrzebować innych osób szególnie mocno. Ale generalnie jednak człowiek
          potrzebuje kontaktu z innymi żeby nie "zdziczeć". I mówię "innych" ale w
          przypadku samotności w takim sensie, że ktoś ma znajomych, nawet przyjaciół, ale
          brakuje mu życiowego partnera/partnerki, bo to jest na tej samej zasadzie, po
          prostu życie opiera się na kilku filarach i to są 2 z nich.
          • incogn Re: Samotność - jak zaakceptować? 23.04.07, 23:38
            Tez uwazam, ze nie zaakceptowac. Przeciez samotnosc to nie tylko brak partnera. Trzeba wychodzic do
            ludzi, szukac z nimi kontaktu, aby nie zardzewiec, aby nie zdziczec. Przebywajac wiele z ludzmi, w
            roznych sytuacjach, w roznych miejscach, latwiej jest spotkac tego jedynego/te jedyna, niz w sytuacji,
            gdy zaakceptowalismy swoja samotnosc i odcielismy sie od swiata....
            Trzeba walczyc o swoje zycie, nie byc bezczynnym. Powodzenia, walcz, a bedzie dobrze, predzej lub
            pozniej, ale na pewno, jestem o tym gleboko przekonana.... Tylu samotnych ludzi jest na swiecie, tyle
            kobiet marzy o milosci i osobie bliskiej, tylko rozejrzyj sie....
            • zodiac_scorpio Re: Samotność - jak zaakceptować? 24.04.07, 00:52
              Ja też nie mam przyjaciół i również czuje się z tym fatalnie. Momentami aż mnie
              "nosi" żeby wyjść do tych fałszywców i im wszystkim po kolei wpie..ć. Ja
              wychodzę do ludzi, spotykam się z nimi, ale oni mnie olewają, a przypominają
              sobie o mnie dopiero wtedy jak coś potrzebują. To ma być przyjaźń??? Wiele osób
              na tym forum ma identyczny problem, czytałem już nie raz. Brak przyjaciół to dla
              duszy towarzystwa najgorsze cierpienie. "Zajmij się czymś" nie zaspokoi
              pragnienia spotkania się ze znajomymi, bo zajęcie to zupełnie inna sprawa. Wiele
              osób ma zajęcie, ale siedzi w tym samemu i musi milczeć, bo przecież do ściany
              nie będzie gadał.
              • viviene Re: Samotność - jak zaakceptować? 24.04.07, 08:52
                Odnoszę to samo wrażenie,że ---przyjaciele mają MNIE, nie ja ICH------
    • lily26 Re: Samotność - jak zaakceptować? 24.04.07, 09:33
      Nie rozumiem dlaczego zaakceptowanie samotnosci jest dla was jednoznaczne z
      odcieciem sie od swiata i zaniechaniem kontaktow z ludzmi.moim zdaniem mozna
      sprobowac pogodzic sie z samotnoscia jednoczesnie nie zaprzestajac w
      poszukiwaniach.to chyba lepsze niz wyrywanie sobie wlosow z glowy i buntowanie
      sie przeciw losowi.poza tym nie wiem dlaczego polecacie na samotnosc terapie?
      czy zawsze musi byc tak ze jak ktos jest sam to jest z nim cos nie tak? ja na
      przyklad jestem sama a wcale nie mam oporow w kontaktach z ludzmi.czy nie
      pomysleliscie o tym ze samotnosc moze nie byc wynikiem jakis naszych problemow
      czy skrzywionej psychiki ale najzwyczajniejszego w swiecie pecha? znalezc
      prawdziwych przyjaciol i partnera tak naprawde jest trudno a nie wszyscy
      zadawalaja sie namiastkami.
      • clarissa3 Re: Samotność - jak zaakceptować? 24.04.07, 10:57
        wydaje mi się że bardziej z niezależnością. Nie mieszaniem się w chore sprawy.
        Moje doświadczenie to, jak tylko wychyle nosa z domu ;-), wejde z kimś w
        kontakt to zaczyna się jakiś taniec kulawych pawi. Nie dośc że ludzie reagują z
        wielkim strachem, tak jakby się bali że coś im zabiorę, opowiadają mi jakąś
        kupę zmyślonych bzdur, to jeszcze okazuje sie że są wgmatwani w jakieś
        porombania w których ja nigdy nie chciałam być. Ja chcę jakiegoś jasnego układu
        opartego na zaufaniu, z pewnością że nie zostanę wydymana bezdusznie. Czy to
        jest nie normalne?
        Eehh..
    • solaris_38 Re: Samotność - jak zaakceptować? 24.04.07, 23:52
      może jeszcze powalczyć ? biuro matrymonialne ?
    • anuula6 Re: Samotność - jak zaakceptować? 25.04.07, 13:00
      czesc,

      nie Ty jeden jesteś samotny. jestem sama od kilku miesięcy, to ja zerwałam i
      wiem ze dobrze zrobilam. ale i tak brak mi kogos z kim mogłabym czuć się
      blisko. mam mnóstwo znajomych i pomysłów jak spędzać wolny czas, ale.. to nie
      to samo.

      będzie dobrze
Inne wątki na temat:
Pełna wersja