kaszluk
24.04.07, 10:53
Interesuje mnie wasza opinia na temat granic miłości.
Kiedy jest ta granica, w której człowiek ( w tym przypadku mężczyzna) nie
może przejść do porządku dziennego, po tym jak druga osoba go zraniła, bardzo
mocno, mimo że obdarzał ją wielkim uczuciem - miłością. Czy mimo tego że dana
osoba deklaruje że sie zmieni i że więcej już nie będzie ranić, jesteśmy w
stanie jej zaufać? Czy zdrada jest ta granicą? Czym jest tak naprawde zdrada?
Czy to tylko seks? Czy już pocałunek, chęć spedzania więcej czasu z mężczyzną
innym niż tym z którym się jest w związku? Czy można odzyskać poczucie
zaufania do drugiej osoby? Z góry dzięki za wypowiedzi.