bajkfan
30.04.07, 21:54
Zwracam sie do Was z prosba o porade co zrobic w takiej dosc delikatnej dla
mnie kwestii. Chodzi o pewne (w moim mniemaniu) naruszenie prywatnosci przez
moja matke.
Krotkie wprowadzenie: ja sam mam 22 lata, nie mieszkam juz generalnie z
rodzicami (z racji studiow wynajmuje mieszkanie). Utrzymuje sie w wiekszej
czesci sam, choc czasem potrzebuje wsparcia rodzicow. Od rodzicow nie
wyprowadzilem sie jednak tak zupelnie ze wszystkimi gratami, mam tam troche
takich swoich roznych rupieci, mam swoj pokoj, abym mogl przyjezdzajac do nich
czuc sie w miare "jak u siebie".
I rzecz ma sie nastepujaco. W sobote zaplanowana byla zmiana mebli w moim
pokoju, umowilismy sie, ze popoludniu przyjade i pomoge je przewozic, wnosic i
ustawiac. Mama jednak zaproponowala, ze wczesniej juz oprozni stare meble (ja
nie moglem wczesniej przyjechac ze wzgledu na prace). Powiedzialem, ze OK,
zeby wypakowala wszystko i ja to sobie pozniej poukladam.
Gdy przyjechalem od razu spore bylo moje zdziwienie, gdy czesc rzeczy
(ubrania) zostala posegregowana jako "do oddania do PCK", co srednio mi sie
podobalo, bo raczej wole miec swiadomosc, ze sam potrafie zajac sie soba i
swoimi rzeczami. Ale to akurat malo wazne. Co gorsza jednak, okazalo sie, ze
moja mama bardzo dokladnie przegladala wszystkie rzeczy, w tym dostala sie do
roznych pudelek i pakunkow, ktore lezaly sobie na dnie szafy i zawieraly
roznego rodzaju moje rzeczy dosc osobiste. Ogolnie chodzilo o pewne sprawy "z
przeszlosci", z poprzednich zwiazkow, jakies pamiatki, listy, rozne drobiazgi.
Takie rzeczy nalezace do "zamknietego rozdzialu", a jednoczesnie takie, ktore
uznalem, ze nie powinny zostac wyrzucone. Z racji swiezosci spraw wiekszosc
tych rzeczy dotyczyla mojego poprzedniego, dosc trudnego zwiazku.
Od razu gdy przyjechalem, zauwazylem, ze kilka z tych drobiazgow bylo
wyjetych, stalo sobie na szafce (jak sie pozniej okazalo "wpadly mamie w
oko"). Powtorze, ze nie byly to rzeczy ogolnie swobodnie dostepne - byly
zapakowane, w rozne pudelka, calosc tez owinieta w jakas reklamowke i lezaly
na dnie szafy. Trzeba bylo sie troche postarac, zeby tam dojrzec. Sam
osobiscie mam glebokie poszanowanie dla cudzej prywatnosci, dlatego zylem
sobie dotad w przekonaniu, ze we wlasnym pokoju bedzie to "zabezpieczenie" (no
wlasnie, przed kim?) zupelnie wystarczajace. Pakunki nie zawieraly niestety
tylko gadzetow, ktore dla postronnych osob nie maja zadnej wartosci, ale takze
rozne rzeczy bardziej osobiste, przekraczajace granice pewnej intymnosci w
zwiazku - listy, dosc osobiste prezenty itp. (zaznacze jednak, ze nie chodzi
mi o intymnosc w rozumieniu stricte erotycznym).
Od soboty juz bylem z tego powodu bardzo niezadowolony, ale staralem sie tego
nie okazywac, myslalem, ze moze to jakos przy okazji gdzies wypadlo czy cos.
Dzis jednak moja mama powiedziala, ze te ladne rzeczy od (tu padlo imie z
poprzedniego zwiazku) ladnie by wygladaly na meblach. Zaczela tez przymierzac
sobie branzoletke po mojej bylej. To mnie juz kompletnie zszokowalo, mam swoja
matke za inteligentna kobiete, czy wiec to ja przesadzam, czy jest tu pewna
nietaktownosc?
Ogolnie bardzo jest mi przykro z powodu takiego myszkowania po moich
osobistych i prywatnych rzeczach. I tu pytanie jak postapic z mama? Jeszcze
nie rozmawialem z nia na ten temat, z jednej strony boje sie, ze jesli powiem
co o tym mysle, to sie zacznie przejmowac, a niestety mam od tych kilku dni
takie glebokie wewnetrzne przeswiadczenie, ze nastapilo cos bardzo niedobrego,
co bedzie bardzo trudno odwrocic - ze zostalo naruszone moje zaufanie tam
gdzie zawsze spodziewalem sie miec azyl. Uwazam, ze sa pewne rzeczy, ktore
naleza tylko do mojego zycia osobistego, do ktorych rodzice maja dostep bardzo
ograniczony (no jest jednak w zwiazkach pewna intymnosc) i bardzo zabolalo
mnie tak beztroskie wejscie w te strefe :-(.
Poradzcie... Porozmawiac? I najwazniejsze - co zrobic, aby w jakis sposob
naprawic to co sie stalo, od tych kilku dni mam ogromne wrazenie, ze w
relacjach z moja matka zaszlo cos, co bardzo trudno bedzie odwrocic :-(. Meczy
mnie to nad wyraz bardzo, mimo ze uwazalem sie dotad za osobe bardzo odporna
na roznego rodzaju stresy.