Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym.

IP: *.proxy.aol.com 23.05.03, 18:52

Wiem zaraz sie na mnie posypia gromy z nieba ale taka jest prawda .
Zakochuje sie w innym w doodatku zeby bylo zabawniej poznanym na czacie.
W moim zwiazku zaczelo sie psuc juz od pol roku ale mij facet nie chcial
rozmawiac o problemach ani nic zmienic czy ustalic kompromisy.
Niewinna rozmowa z pewnym facetem z czatu , jedno przyjacielskie spotkanie
oczywicie bez erotyki czy nawet pocalunku . Ja nie mam zamiaru nikogo
zdradzac.
I stalo sie rozmawiamy 2 razy dziennie o wszystkim o spraWACH BANALNYCH i
latwych ale rozniez o sprawach glebokich o zyciu, o seksie, o milosci o
przyjazni.
On powiedzial, ze bedzie czekal do momentu jak ja zakoncze moj zwiazek.
Jak najlepiej powiedziec o tym mojemu facetowi?

Nie wiem co sie ze mna stalo . Moj obecny zwiazek jest oparty na przyciaganiu
przeciwienstw z kolei z tym drugim czuje sie jak ulepieni z tej samej gliny.
Mamy podobne poglady na swiat, milosc, zycie, nie popularne w dzisiejszym
swiecie obydwoje indywidualisci ale jednak podobni do siebie.
Obydwoje artystyczne dusze.

Ja nie odchodze tylko dlatego, ze poznalam tego drugiego ja zdaje sobie
sprawe, ze moze nam nie wyjsc, ze sie tak dobrze nie znamy ale chce
zaryzykowac bo moj zwiazek i tak predzej czy pozniej sie rozpadnie.


Nie wiem czemu to pisze tak chyba zeby to z siebie wyrzucic. Moze jest to
ktos kto spotkal innego jak byl w zwiazku?
Nie wiem.
    • Gość: Imagine Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.unl.edu 23.05.03, 19:29
      Gość portalu: Martyna napisał(a):

      >
      > Wiem zaraz sie na mnie posypia gromy z nieba .

      Nie koniecznie gromy. Dajesz tylko dowod na to, ze cos takiego jak staly
      zwiazek nie istnieje. Albo staly wcale nie oznacza niezmienny.
      • Gość: pucek Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.proxy.aol.com 23.05.03, 19:51
        nie ma to jak lekkostrawnosc. Organy za bardzo sie nie mecza, wszystko luzno
        leci, jak po masle, proces starzenia sie powolnieje, rozkosz odzywa jak na
        wiosne. Zyc nie umierac! Tylko gdzie ta tworczosc?
        A staremu powiedz jak najszybbciej, zeby se jakas lepsza znalazl, bo im dluzej
        bedziesz go trzymac w niepewnosci i obludzie, tym pewniej udowodnisz ze troskasz
        sie glownie o siebie, pomimo szlachetnych czulych slowek: "alez ja go nie chce
        krzywdzic (dlatego zwlekam z prawda bolesciwa)". I jestem taka rozdarta,
        spojrzcie jak cierpie (a moze to nu-da? a moze
        • Gość: Martyna Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.proxy.aol.com 23.05.03, 20:15
          Gość portalu: pucek napisał(a):

          > nie ma to jak lekkostrawnosc. Organy za bardzo sie nie mecza, wszystko luzno
          > leci, jak po masle, proces starzenia sie powolnieje, rozkosz odzywa jak na
          > wiosne. Zyc nie umierac! Tylko gdzie ta tworczosc?
          Jaka tworczosc?

          > A staremu powiedz jak najszybbciej, zeby se jakas lepsza znalazl, bo im
          dluzej
          > bedziesz go trzymac w niepewnosci i obludzie, tym pewniej udowodnisz ze
          troskas
          > z
          > sie glownie o siebie, pomimo szlachetnych czulych slowek: "alez ja go nie
          chce
          > krzywdzic (dlatego zwlekam z prawda bolesciwa)". I jestem taka rozdarta,
          > spojrzcie jak cierpie (a moze to nu-da? a moze


          Nie nie napisalam , ze jestem rozdarta ja mam zamiar mu powiedziec moze i
          nawet dzisiaj. Ja wiem, ze z tego zwiazku i tak nic nie wyjdzie. Wczesniej
          jeszcze sie ludzilam ale poznanie tego faceta bylo takim impulsem do przemyslen
          i przewartosciowania .
          Przeciwienstwa sie przyciagaja ale z reguly nie sa dobrym fundamentem do
          szczesliwego zwiazku. Teraz to wiem.
      • Gość: Martyna Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.proxy.aol.com 23.05.03, 20:12
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > Gość portalu: Martyna napisał(a):
        >
        > >
        > > Wiem zaraz sie na mnie posypia gromy z nieba .
        >
        > Nie koniecznie gromy. Dajesz tylko dowod na to, ze cos takiego jak staly
        > zwiazek nie istnieje. Albo staly wcale nie oznacza niezmienny.

        To prawda milosc nie jest stalym stanem jest ciagle zmieniajacym sie stanem ,
        ewolujacym . Ale ja zman kilka stalych dlugotrwalych szczesliwych malzenstw.
    • delffinka Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym 24.05.03, 10:40
      Myślę, że też ważne jest co o waszym związku myśli twój chłopak. Czy on też
      czuje, że ten związek nie ma przyszłości. Masz twardy orzech do zgryzienia.
      W końcu z tym chłopakiem z którym jesteś też cię coś łączy.
      Myśle, że to dość trudna sytuacja.
      • Gość: Meg Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 24.05.03, 19:55
        Musisz jeszcze sprawdzić ten nowy związek. Proponuję jakieś oddalenie, nawet
        jeżeli to trudno zorganizować. Być może to chwilowa fascynacja, jednostronne
        spojrzenie. Być może ta odnaleziona teraz " druga połówka" to tylko
        zaspokojenie tych potrzeb, których nie zaspakaja Twój stały związek. I jeszcze
        jedno jeżeli to faktycznie coś znacznie więcej niż ulotne zauroczenie, to próbę
        czasu wytrzyma. Weż pod lupę swój związek, zobacz czego Ci w nim brakuje,
        zbierz to wszystko co w nim dobre i zważ czego jest więcej. Powtórz ten
        rozrachunek ponownie, na przykład po jakimś miłym wydarzeniu w Twoim stałym
        związku, czasami mamy skłonność do niezbyt szczerego oceniania w sytuacjach
        trudnych. Być może mało w tej podpowiedzi spontaniczności, ale wg mnie szybkie
        uczucia typowe są dla nastolatek a w póżniejszym wieku mogą świadczyć o nie
        zaspokojonej potrzebie miłości z dzieciństwa i skłaniać do rzucania się z
        jednych ramion w ramiona kolejnego mężczyzny i nie dawać głębokiego poczucia
        radości kochania i bycia kochaną.
        • Gość: Martyna Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.proxy.aol.com 25.05.03, 00:25
          Gość portalu: Meg napisał(a):

          > Musisz jeszcze sprawdzić ten nowy związek. Proponuję jakieś oddalenie, nawet
          > jeżeli to trudno zorganizować. Być może to chwilowa fascynacja, jednostronne
          > spojrzenie. Być może ta odnaleziona teraz " druga połówka" to tylko
          > zaspokojenie tych potrzeb, których nie zaspakaja Twój stały związek. I
          jeszcze
          > jedno jeżeli to faktycznie coś znacznie więcej niż ulotne zauroczenie, to
          próbę
          >
          > czasu wytrzyma. Weż pod lupę swój związek, zobacz czego Ci w nim brakuje,
          > zbierz to wszystko co w nim dobre i zważ czego jest więcej. Powtórz ten
          > rozrachunek ponownie, na przykład po jakimś miłym wydarzeniu w Twoim stałym
          > związku, czasami mamy skłonność do niezbyt szczerego oceniania w sytuacjach
          > trudnych. Być może mało w tej podpowiedzi spontaniczności, ale wg mnie
          szybkie
          > uczucia typowe są dla nastolatek a w póżniejszym wieku mogą świadczyć o nie
          > zaspokojonej potrzebie miłości z dzieciństwa i skłaniać do rzucania się z
          > jednych ramion w ramiona kolejnego mężczyzny i nie dawać głębokiego poczucia
          > radości kochania i bycia kochaną.


          Droga Meg!

          Dzieki za Twoja odpowiedz i rady . Radzisz spojrzec na moj zwiazek ale tak
          naorawde ja jeszcze przed poznaniem nowego faceta myslalam o odejsciu i bylam
          na to 80 % przekonana. Chcialam dac jeszcze mojemu facetowi ostatnia szanse bo
          on nie ma zadnych problemow i mowi, ze jest jego slowa perfekcyjnie szczesliwy.
          Zaprzecza problemom i od nich ucieka. Niestety mimo wielu roznych konfliktow w
          naszym zwiazku , ktore moze i mozna byloby rozwiazac tak jak napisalam jestesmy
          zwiazkem przeciwienstw i nawet horoskopowo On Skorpion ja Byk.

          Ja mowie tak on nie dla mnie cos jest normalne dla niego zwariowane i
          odwrotnie .


          Ja wiem ,ze z tym drugim facetem wszystko jest mozliwe i moze okazac sie , ze
          to jakijs oszust czy , ze jednak do siebie nie pasujemy itd jednak mamy wiele
          wspolnych pasji z tym drugim i dodoatego bardzo podobne podejscie do zycia,
          swiata ,itd

          Ja wiem, ze ja za szybko zaczynam cos czuc tez mnie to niepokoi ale z drugiej
          strony trudno znalezc kogos kto wierzy w podobne wartosci jest bardzo podobny
          do mnie, ma podobna wrazliwosc i takie same pasje i w dodatku jest dla mnie
          atrakcyjny i ja dla niego.

          Na razie jestesmy przyjaciolmi on wie o mojej sytuacji i zgodzil sie czekac
          nawet pol roku to chyba jeszce jedno na jego plus. My rozmawiamy dwa razy
          dziennie wiec poruszamy duzo tematow rowniez bardzo glebokich .
          • Gość: Biedronka14 Martyno !! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.05.03, 02:31
            Martyna, nawet sie nie zastanawiaj nad tym dluzej, ty po prostu nie jestes z
            nim szczesliwa i wiesz to sama doskonale. Moge sie zalozyc ze wasze konwersacje
            to jak monologi, lub jak grochem o sciane. Jestes z nim bo masz wrazenie
            pezpieczenstwa i stabilnosci, sentymentu i to na tyle. Czy chcesz przez
            nastepne 2 lata dostawac rozstrojow nerwowych z braku zrozumienia. Nie zmienisz
            czlowieka.


            Powodz. S.

            Przeszlo sie swoje to sie wie.
          • Gość: Meg Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 25.05.03, 14:27
            To w końcu jak jest? Chcesz opuścić faceta, bo nadajecie na innych falach, ale
            czy musisz zrobić to rzucając się od razu w ramiona innego? Rozdziel te sprawy.
            Ja wiem, że każdej z nas wydaje się, że jest łatwiej gdy można być z kimś, ale
            czasem trzeba samej coś w sobie uporządkować. A w ogóle skoro juz mówisz o
            opuszczeniu to sądzę, że ta decyzja już w Tobie została podjęta, ale może to z
            nim podejmij próbę czasowego rozstania. Zobacz co on zrobi. Może oczy mu się
            otworzą. Faceci zazwyczaj przyjmują do wiadomości tylko fakty. Teorie typu:"
            musimy coś zrobić z naszym związkiem, odświeżyć go itp.." nie działają na nich,
            zwłaszcza gdy im jest dobrze w związku. Wygodnictwo i niewiara w konieczność
            ciągłej pracy nad związkiem, pielęgnowanie go. Od walki o związek jest jeden
            wyjątek, bardzo trudny do zaakceptowania: przemoc, tyrania psychiczna. Wtedy
            powinno się tylko uciekać jak najdalej, ale to jest czasem bardzo trudne do
            zrobienia. Wierzę, że to Cię nie dotyczy.Tak więc ustal, czy warto próbować,
            czy nie i do dzieła wg mojej przewodniej myśli: działam albo akceptuję(czyt.
            bez szemrania przystosowuję się). Pozdrawiam!
            • Gość: Martyna Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.proxy.aol.com 25.05.03, 18:11
              Gość portalu: Meg napisał(a):

              > To w końcu jak jest? Chcesz opuścić faceta, bo nadajecie na innych falach,
              ale
              > czy musisz zrobić to rzucając się od razu w ramiona innego?


              Nie musze ale tak sie zlozylo, ze teraz wlasnie kogos poznalam . Tzn ja znam
              duzo mezczyzn ale nie takich jak ten poznany. Ja nie jestem pewna czy
              potrzebuje czasu po 1 zwiazku aby zaczac drugi.

              Ja duzo myslalam i czytalam pprzez ostatnie pol roku i jestem uporzadkowana.




              . A w ogóle skoro juz mówisz o
              > opuszczeniu to sądzę, że ta decyzja już w Tobie została podjęta, ale może to
              z
              > nim podejmij próbę czasowego rozstania. Zobacz co on zrobi. Może oczy mu się
              > otworzą. Faceci zazwyczaj przyjmują do wiadomości tylko fakty. Teorie typu:"
              > musimy coś zrobić z naszym związkiem, odświeżyć go itp.." nie działają na
              nich,
              >
              > zwłaszcza gdy im jest dobrze w związku. Wygodnictwo i niewiara w konieczność
              > ciągłej pracy nad związkiem, pielęgnowanie go. Od walki o związek jest jeden
              > wyjątek, bardzo trudny do zaakceptowania: przemoc, tyrania psychiczna. Wtedy
              > powinno się tylko uciekać jak najdalej, ale to jest czasem bardzo trudne do
              > zrobienia. Wierzę, że to Cię nie dotyczy.Tak więc ustal, czy warto próbować,
              > czy nie i do dzieła wg mojej przewodniej myśli: działam albo akceptuję(czyt.
              > bez szemrania przystosowuję się). Pozdrawiam!


              Problem jest nawet jesli on sie zmieni i zacznie pracowac nad zwiazkiem to
              przeciez nie zmieni on swojej osobowosci i tego co lubi w zyciu, w milosci ,
              swoich pogladow, wrazliwosci, sposobu zycia . Za duzo roznic za duzy ogrom
              kompromisow z jego strony i z mojej jest potrzebny. A z kompromisami jest taka
              granica po przekroczeniu ktorej ma sie poczucie , ze traci sie samego siebe.

              On na poczatku wiele aspektow swojej osobowosci przde mna ukrywal naweet klamal
              o swoich hobby. Ja z drugiej strony moze powinnam to wczesniej zauwazyc ale nie
              zauwazylam to byl moj blad.


              Ale dzieki z aTwoj post i rowniez

              Cieplutko pozdrawiam
              • delffinka Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym 25.05.03, 20:16
                Znałam dziewczynę ładną, inteligentną, pełną wdzięku. Ta dziewczyna wyszła za
                mąż za niewłaściwego faceta, dla którego te wszytskie jej zainteresowania,
                zalety nie były tym czego on szukał. Szła na kompromisy ale właśnie zaczęła
                tracić siebie. Stała się niepEwena siebie i zalękniona. A dziewczyna na prawdę
                wartosciowa, bardzo zdolna zawsze wileu facetów wokól niej się kręciło.
                No i tak wpadła...Na szczęście nie są już razem a ona powoli odzyskuje wiarę w
                siebie.
                Fakt trudno się zmienić(hobby itd.) A najgorsze jest to, że w zasadzie nie
                powinno się zmieniać.
                Ja mogłam być w związku takze dwóch przeciwieństw(rózne zainteresowania,
                wartości). Ale w końcu nie jestem, może to i dobrze to naprawde boli jak się
                odsłaniasz, mówisz o czymś co jest dla ciebie wartościowe a do tej osoby to nie
                trafia własnie tracisz siebie...
                Łączy może potrzeba bliskości, ciepła ale na dłuższą metę mogłoby się skończyć
                chyba tak jak z małżeństwem mojej znajomej.
                pozdrówka
              • Gość: Meg Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 25.05.03, 20:30
                Na co w takim razie czekasz i po co Ci nasze wypowiedzi. Wszystko już jest w
                Tobie. Podejmuj, więc próbę złapania swojego szczęścia. Twój facet jest gotowy
                czekać pół roku. Trochę to głupie, powinien Cię porwać jeżeli widzi, że
                cierpisz, zająć się Tobą.Sorry, rozumiem Twoją niepewność. Ja też powinnam
                zakończyć swój związek, ale tak jakoś nie umiem. Dlatego podziwiam i popieram
                tych zdolniejszych ode mnie w tym temacie.
                • Gość: Martyna Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.proxy.aol.com 25.05.03, 22:39
                  Gość portalu: Meg napisał(a):

                  > Na co w takim razie czekasz i po co Ci nasze wypowiedzi. Wszystko już jest w
                  > Tobie. Podejmuj, więc próbę złapania swojego szczęścia. Twój facet jest
                  gotowy
                  > czekać pół roku. Trochę to głupie, powinien Cię porwać jeżeli widzi, że
                  > cierpisz, zająć się Tobą.Sorry, rozumiem Twoją niepewność. Ja też powinnam
                  > zakończyć swój związek, ale tak jakoś nie umiem. Dlatego podziwiam i popieram
                  > tych zdolniejszych ode mnie w tym temacie.


                  Nie wiem po? Jakos tak chcialam to z sibie wyrzucic i zobaczyc perspektywe
                  innych osob . Meg napisz cos o swoim zwiazku moze ja z kolei moge pomoc Tobie.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: Meg Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 26.05.03, 11:46
                    Napiszę czego mi szkoda: tego, że znam go na wylot, przewiduję reakcje i
                    wypowiedzi z dużą trafnością (poznawałam go przez lata, nie wiem, czy
                    chciałobymi się przechodzić przez ten proces od nowa ),kiedy stajemy w obliczu
                    problemu(widocznego,namacalnego, takiego, którego nie można nie widzieć)
                    działamy wyjątkowo zgodnie(typowe dla Polaków jednoczenie w obliczu wroga:)),a
                    poza tym mój syn, który teraz znalazł się w klasie, gdzie jest mnóstwo
                    dzieci "po rozwodach", powiedział: "wiem,że jest nieszczególnie z wami, ale nie
                    wyobrażam sobie gdybyście i wy chcieli się rozejść". Mocne, co? Z pewnością
                    poczekam jeszcze, dzieci dorastają, zmieniają się, układają własne życie....I
                    może doczekam się uproszczenia procesu rozwodowego.(w nagrodę za wytrwałość:))
                    Teraz kiedy jestem świadoma siebie jak nigdy wcześniej, wiem co kierowało moimi
                    wyborami kiedyś i jest mi lżej, nikogo nie winię, siebie też nie. Patrzę
                    spokojnie na życie, nie gnam i do tej pory zawsze dostawałam to co chciałam, a
                    że to czasem długo trwa, jestem cierpliwa. Dzięki za zainteresowanie.
                    • delffinka Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym 26.05.03, 17:01
                      a dlaczego Meg, chciałabyś się rozstać z nim.....?


                      • Gość: Meg Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 26.05.03, 17:35
                        Bo: nie widzi zwykłych problemów(czyt. zostawia to mnie do załatwienia);
                        wychodzi jego egoizm, sknerstwo, męczy mnie jego skrajny pesymizm, nie
                        potrafi podjąć decyzji, coraz gorzej dogadujemy się finansowo, nie chce
                        poświęcac czasu ani mnie, ani dzieciom......czy to mało? Mam jeszcze kilka
                        innych wytłumaczeń, nawet trochę cięższego kalibru.
                        Wiem, że jest w tym i moja wina. Chętnie brałam na siebie obowiązki i
                        odpowiedzialność. Wtedy odbierałam to jako rodzaj "uzgodnień" (brakło mi
                        właściwego słowa). On pracował więcej niż ja poza domem, ja więcej niż on w
                        domu. Ale to bez sensu. Oddaliliśmy się bardzo. Nawet najlepszy sex bez radości
                        dnia codziennego jest nie tym, czym być powinien. Jeżeli dla faceta gazeta, czy
                        tv staje się wystarczającą rozrywką(jesteśmy równolatkami) to dla mnie
                        świadczy, że on starzeje się szybciej niż przewiduje ustawa. Proszę go wyluzuj,
                        milczenie, być może zareagowałby na prośbę obcego(albo obcej), ale nie żony.
                        • Gość: Martyna Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.proxy.aol.com 26.05.03, 19:09
                          Gość portalu: Meg napisał(a):

                          > Bo: nie widzi zwykłych problemów(czyt. zostawia to mnie do załatwienia);
                          > wychodzi jego egoizm, sknerstwo, męczy mnie jego skrajny pesymizm, nie
                          > potrafi podjąć decyzji, coraz gorzej dogadujemy się finansowo, nie chce
                          > poświęcac czasu ani mnie, ani dzieciom......czy to mało? Mam jeszcze kilka
                          > innych wytłumaczeń, nawet trochę cięższego kalibru.
                          > Wiem, że jest w tym i moja wina. Chętnie brałam na siebie obowiązki i
                          > odpowiedzialność. Wtedy odbierałam to jako rodzaj "uzgodnień" (brakło mi
                          > właściwego słowa). On pracował więcej niż ja poza domem, ja więcej niż on w
                          > domu. Ale to bez sensu. Oddaliliśmy się bardzo. Nawet najlepszy sex bez
                          radości
                          >
                          > dnia codziennego jest nie tym, czym być powinien. Jeżeli dla faceta gazeta,
                          czy
                          >
                          > tv staje się wystarczającą rozrywką(jesteśmy równolatkami) to dla mnie
                          > świadczy, że on starzeje się szybciej niż przewiduje ustawa. Proszę go
                          wyluzuj,
                          >
                          > milczenie, być może zareagowałby na prośbę obcego(albo obcej), ale nie żony.


                          A czy nie daloby sie go namowic na terapie ? to moze pomoc . Piszesz, ze
                          seks jest swietny chociaz to dziala bo w moim zwiazku moj partner juz dawno
                          przestal byc dla mnie atrakcyjny i seks pzrestaje istniec. Dlatego nie wierze,
                          ze w moim przypadku terapia moglaby pomoc .

                          Poza tym nigdy nie jest zapozno aby przestac btac obowiazki na swoje barki Moim
                          zdaniem powinnas zastrajkowac i przestac byc mamuska dla Twojego faceta .
                          Podzielcie sie obowiazkami. Planujcie randki raz w tygodniu idzcie do kin aczy
                          na spacer cokolwiek .
                          Pozdrawiam
                          • Gość: Meg Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 26.05.03, 19:32
                            Ścianie chciałoby się umówić na randkę mojemu facetowi nie.(Grochem o ścianę.)
                            Zauważcie jemu jest dobrze. Nie robię za jego mamuśkę, to ja załatwiam
                            płatności, kombinowałam, żeby coś dotyczyło tylko jego, moje mieszkanie, mój
                            telefon, moja kablówka, stałe łącze, on pokazuje rachunek i pyta: Kto ma lecieć
                            zapłacić? Strajk nic nie dał, powiedziałam, że nie mam na czynsz, dowiedzialam
                            się, że cos źle pograłam, on ma coś pilnego do opłacenia i nie dołoży( czyt.
                            radź sobie sama). Jedyne za co w ogóle nie odpowiadam to auto. Ale dlatego, że
                            w ramach strajku-tym autem(oczko w głowie) nie jeżdżę. Wcześniej zawsze nie
                            mógł zdążyć np. z rejestracją, zwłaszcza gdy potrzebne było mi auto. Poza tym
                            boję się, że tkwi w nim mizogonizm(wszczepiona przez matkę podświadoma
                            nienawiść do kobiet), teraz objawy zelżały, ale były syki gdy jakas kobieta np.
                            odnosiła sukces. Końmi nie zaciągniesz na terapię. A poza tym mnie się już nie
                            chce. Myślę, że dojrzewam do powiedzenia: BASTA! Jak to jest, że my próbujemy
                            ratować związek, a gdyby sytuacja byla odwrotna on już dawno powiedziałby by,
                            by babe.
                            • Gość: Martyna Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.proxy.aol.com 26.05.03, 23:18
                              > chce. Myślę, że dojrzewam do powiedzenia: BASTA! Jak to jest, że my próbujemy
                              > ratować związek, a gdyby sytuacja byla odwrotna on już dawno powiedziałby by,
                              > by babe.

                              Dokladnie tez tak mysle . Moj obecny facet przejrzal ostatnio troche na oczy
                              i chce isc naterapie ale dla mnie juz za pozno bo nawet jakby sie zmienil to i
                              tak raczej nic to nie pomoze.

                              Ja juz nie wiem mam nadzieje, ze w koncy z jade kogos, kto bedzie do mnie
                              pasowal i bedzie w stanie pracowac nad zwiazkiem.Ten nowy facet wydaje sie
                              wlasnie takim typem on tak jak ja wierzy w otwarta komunikacje i wspolne
                              rozwiazywanie problemow. To smieszne ale mu juz teraz jakby umawiamy sie do
                              kompromisow w nieistniejacym jeszcze zwiazku.
                              np on przyznal sie , ze zostawia porozrzucane rzeczy ale za to bedzie sprzatal
                              w weekend itd Imy ciagle zartujemy i wyglupiamy sie jak to bedzie jesli
                              wykorzystamy ta szanse i bedziemy razem.

                              Poza tym on napisal juz specjalnie dla mnie dwie piosenki bo on chce zostac
                              autorem piosenek ( teraz jest nauczycielem) ja tez napisalam o nas wiersz.

                              Wiem wiele zwiazkow zaczyna sie pieknie ale sie pieknie nie konczy ale jak nie
                              sprobuje nigdy sie nie przekonam jak zakonczy sie ten z tym drugim.


                              Ty piszesz o dziecku . Ja wiem, ze rozwod to stres ale z drugiej strony a
                              odpowiednim podejsciem i pomoca psychologa rodzinnego mozna zminimalizowac
                              negatywne przezycia dziecka. z DRUGIEJ STRONY CZY Twoje dziecko ma teraz
                              szczesliwa i kochajaca rodzine nie. Prawdopodobnie to tez nie dziala za dobrze
                              na jego psychike i uczy takiego wlasnie jak Twoj modelu rodziny.

                              Moze warto o tym pomyslec. Ja nie namawiam Cie do rozwodu ale przemysl to. Moze
                              jak napomknisz mezowi, ze jestes niezadowolona i nieszczesliwa w tym zwiazku i
                              rozwazasz nawet mozliwosc odejscia to moze oczy mu sie otworza i zgodzi sie na
                              terapie?

    • Gość: Pandora Re: Jestem z stalym zwiazku i zak...e sie w innym IP: *.chr13.1000lecie.pl 26.05.03, 14:41
      Dam Ci dobra rade :) Zakoncz jedno, pobadz sama, zdystansuj sie do
      obecnego/bylego zwiazku i dopiero wtedy probuj ukladac sobie zycie w inny
      sposob. Nie bede powtarzac czestych opinii, ale zdarza sie, ze "zakochujemy"
      sie w Innym, bo jest... inny. Dostarcza nam czegos, czego nie znamy albo tego,
      czego w naszym zwiazku juz dawno brakuje (dlugie rozmowy, kwiatki,
      niespodzianki, sms-y, szybsze bicie serca...), a tylko dla tego nie warto psuc
      sobie zycia. Jesli Twoj obecny zwiazek jest nie do uratowania, zakoncz go,
      postaraj sie to zrobic tak, abyscie oboje wyszli z tego z podniesiona glowa.
      Dla Twojego obecnego partnera bedzie przykre dowiedziec sie, ze zaczelas
      spotykac sie z innym tak "od razu" - znam to niestety z autopsji... Moj byly
      twierdzil, ze po prostu do siebie nie pasujemy i po niecalym roku sie ozenil z
      kolezanka z pracy :) (tak, tak, teraz na sama mysl o tym sie usmiecham, ale
      wtedy....)
      Zastanow sie, czy gdyby nie bylo tego trzeciego, tez bys odeszla, czy probowala
      cos zmienic? Jesli czujesz, ze nie mialabys sily zostac - odejdz. Ale z decyzja
      poczekaj - syndrom cukierka na pocieszenie nie powinien byc tymze cukierkiem
      rozwiazany. Pamietaj, ze po zakonczonym zwiazku sama bedziesz miala sporo do
      poukladania, jakies poczucie winy, a to mogloby sie odbic niekorzystnie na tym,
      co zamierzasz zaczac. Skoro tamten poczeka...niech czeka. Zycze madrych
      decyzji, szczescia i duzo usmiechu.
      I wiesz co... Ja jestem troche taka "trzecia", poznana przez internet (choc
      sytuacja byla nieco latwiejsza) :) I spodziewam sie byc dobra zona, matka i
      partnerka. Tak, tak, a teraz mozecie mi wszyscy nawrzucac :P
Inne wątki na temat:
Pełna wersja