kaja771
29.05.03, 17:01
czy mam moralne prawo rozstać się z człowiekiem, który bardzo mnie kocha i
dla którego jestem podobno sensem życia?
jesteśmy razem ponad 7 lat. Od 2 mieszkamy razem. To była moja inicjatywa,
bardzo mi na tym zależało, on miał straszny problem z wyprowadzeniem się od
nadopiekuńczej mamusi (wdowy) i straszne wyrzuty sumienia. W końcu zrobił to,
ale wiem, ze to moja zasługa.
Było dobrze.
B y ł o
teraz mnie drażni, nie mam ochoty spędzać z nim czasu, nie mam ochoty nic z
nim robić. Mieszkamy w kawalerce (mojej) i dostaję szału. Uwielbiam, gdy
wychodzi i siedzę sama w domu. To tak w bardzo dużym skrócie.
oczywiście są też miłe momenty, ale nie zmienia to tego, ze on mnie drażni.
teraz jego matka wyjechała na parę dni i on chwilowo tam mieszka, bo
pokłóciliśmy się. Ale oczywiscie chce wracać, kocha mnie, jestem sensem jego
życia. Chce ze mną być, żyć, mieszkać. Cieszy się, że już nie musi mieszkać z
matką i nie chce do niej wracać, nie może znieść swojego ex-mieszkania,
szczęscie to tylka ja forever and ever. Ja też kiedyś go zapewniałam, że to
już na zawsze.
a teraz nie wiem nic. czuje się pusta i nieszczęśliwa, bo jutro bedziemy
rozmawiać i wiem, że wróci z powrotem. Zresztą on to cały czas traktował jako
chwilowy odpoczynek, ale na moją prośbę. Bo on nad niczym zastanawiać się nie
musi...
nie umiem mu powiedzieć, że chyba związek nasz stracił dla mnie sens, że
duszę się.... czy mam prawo zostawić czlowieka, który tyle dla mnie zrobił,
wciąż robi, który mnie bardzo kocha i nigdy mnie nie skrzywdził?