Moja siostra i jej toksyczny związek

21.05.07, 10:11
Moja siostra jest w związku z facetem od 1,5 roku nie są małżeństwem,
mieszkają razem i spodziewają się dziecka. Problem polega na tym, że nie jest
to dobry związek. Często się kłócą i obydwoje są zawzięci, obydwoje tez są
DDA.

Wczoraj dowiedziałam się z rozmowy z bratem jej faceta, że często się zdarza
że moja siostra go bije. Ostatnio jak byli u jego rodziców to przy jego matce
i bracie dala mu plaskacza w pysk.
Mój nie doszły szwagier wczoraj tez ze mną rozmawiał i powiedział, że tez
związek się skończy nie długo bo z Nią nie da się żyć. Parę razy słyszałam
tez od mojej siostry o końcu ale ciągle do siebie wracają...
Martwię się o dziecko najbardziej- jak ona ma się wychowywać w takiej
atmosferze.

Ja jeszcze mieszkam z Nimi ale planuje się wyprowadzić w najbliższym czasie i
możliwe ze wyjechać zagranice..
Ale z drugiej strony zaczynam się martwić ze jak On odejdzie moja siostra
zostanie sama z małym dzieckiem. Nie ma w Nikim innym wsparcia, ewentualnie
we mnie..
Sama już nie wiem co mam robić,, zostać ,,, wyjechać, wyprowadzić się czy
nie.. Jak im mogłabym pomóc?

próbowałam kiedyś namówić moją siostrę na terapię, ale ona nie lubi tego typu
pomocy, raz poszła i od razu powiedziała ze więcej nie pójdzie.

Z bratem niedoszłego szwagra ukartowaliśmy, że może zapoznamy moją siostrę z
jakąś psycholożką, tak żeby ona się z Nią spotykała i nawet nie wiedziała ze
odbywa sesje przynajmniej na początku.. Ale ten pomysł jest jak z filmu nie
wiem czy by się uda..
    • asidoo Re: Moja siostra i jej toksyczny związek 21.05.07, 10:31
      Zostań Matką Teresą z Kalkuty nr 2!
      Taka moja rada...
      • iwucha Re: Moja siostra i jej toksyczny związek 21.05.07, 11:35
        Nie da się nikogo zmusić do terapii jeśli on/ona tego nie chce. nie
        uszczęśliwisz na siłę siostry i jej rodziny jeśli nie ma w niej motywacji. To
        jest jej życie, jej odpowiedzialność i jej wybory. Wiem, bo znam to z własnego,
        dość podobnego doświadczenia. Źródło problemu nieco inne ale mechanizm dokładnie
        ten sam. Nie wkładaj energii w coś, na co nie masz wpływu, bo zabraknie Ci
        energii na własne życie.

        Jeśli facet od niej odchodzi, to jest to jakaś konsekwencja ich wspólnego życia.
        i siostra nie nauczy się życia bez owej konsekwencji.
        Jeśli dziecku w wyniku całej sytuacji dzieje się krzywda, możesz zawiadomić
        odpowiednie służby: MOPR, wystąpić o kuratora sądowego dla
        siostrzeńca/siostrzenicy.
        Bywa tez tak, że niektórzy ludzie "budzą się" gdy stracą wszystko i wszystkich,
        co/których mieli np. dziecko, które zostaje im odebrane, przyjaciół, rodzinę,
        męża/żonę, majątek. A i to nie jest żadną gwarancją, że kiedyś będą chcieli
        szukać pomocy dla siebie i próbować się zmienić. A nadmierne zainteresowanie,
        próba ratowania takiej osoby i podstawianie jej w ten sposób miękkiej poduchy,
        na która i tak zawsze zląduje - to wbrew pozorom wcale im nie pomaga - daje
        przyzwolenie na takie chore funkcjonowanie. Czasem trzeba po prostu "wyrżnąć
        łbem o twardy beton" żeby się skutecznie obudzić.

        Pewno kochasz siostrę i chcesz jej pomoc ale to dorosła osoba, matka, która
        podejmuje jakiś wybór. Najwidoczniej zły wybór, który Ci sie nie podoba ale to
        jej wybór. I ona poniesie jego konsekwencje.
        Pewnie jak się wyprowadzisz, to też spojrzysz na wszystko z nieco innej
        perspektywy, zdystansujesz się trochę - choćby fizycznie. Ale pracuj nad
        dystansem psychicznym.
    • jszhc Re: Moja siostra i jej toksyczny związek 21.05.07, 15:33
      No coz, wydaje sie, ze dwoje ludzi nim sie poznali i zweryfikowali swoje
      uczucia...wpadli sobie...i teraz na sile sie ze soba mecza.....uwazam, ze
      powinni sie rozejsc dla swego i dziecka dobra.....Kazde z nich moze sobie
      jeszcze zycie ulozyc, a dziecko beda razem chowac i placic za jego
      wyksztalcenie, ciuchy, hobby:).
      Nie ma sensu by sie nawzajem dreczyli.
      A na koniec powiedz im, by nastepnym razem sie zabezpieczyli, jak znwou kogos
      poznaja itd........Wpierw trzeba czlowieka poznac, a nie myslec tylko tym
      pomiedzy nogami. Ludzie sami sobie tworza takie zeschizowane sytuacje.
    • taisy Re: To co komu dasz to otrzymasz 21.05.07, 21:38
      Takie jest zycie, kiedys nastepuje zyciowe resumé, i albo osoba sama zauwazy ze
      to co robi jest zle i destruktywne i podejmie prace nad tym albo zycie da
      takiego kopa w zadek, ze dlugo bedzie sie zbierac.
      To jest jej zycie i do niczego jej nie namawiaj skoro tego nie chce.
Pełna wersja