Czyja wina, ze nie moge nic nie robic?

25.05.07, 06:31
A no glownie mojej prababki, reprezentujaca zacna spolszczona ksiazeca
rodzine austriacka, zamieszkujaca Galicje. Pech chcial, czy raczej jej
glupota, ze przespala sie z dziadem koniuszym i zaszla z nim w ciaze. No jak
mogla, do dzis nie moge pojac, zostala wydziedziczona i wyrzucona z dworu na
ulice razem z koniuszym oczywiscie. Jeden przedstawiciel rodziny prababki
zlitowal sie, co prawda koniuszy moczymorda i dziad, ale bylo dziecko.
Ofiarowal i dom i spory kawal ziemi. Sielanka ksiezniczki i koniuszego trwac
dlugo nie mogla z przyczyn wiaomych. Ona, z dobrym obyciem, po prywatnych
lekcjach jezyka francuskiego oczywiscie i dziad nie umiejacy nawet czytac i
pisac. Prababka znalazla sobie kochanka z rodu ksiazecego, dwoje dzieci...
jednak takie byly czasy, ze niestety, kto z dziadem zaczal, z dziadem musial
zostac, plama na honorze, szkarlatna litera, wiadomo. W konsekwencji, dziad
dowiedzial sie o rogach i po pijaku zabil prababke. Na cale szczescie, jestem
z tej linii, gdzie genow koniuszego nie ma:)

Z drugiej strony wiadomo tyle, ze stara rodzina niemiecka, walczaca w
Wehrmachcie, spokrewniona z linia doktora Mengele, uciekajaca za wojny na
Ukraine, pozniej do Polski na tereny dawnych Niemiec. Tak naprawde niewiele
wiadomo, jednek geny dobre i upowazniajace do robienia nic:)

Kolejna linia, to rodzina absolutnych geniuszy niemieckiej inteligencji
zamieszkujacej tereny przepieknego Wroclawia, nalezacego niegdys do Niemiec,
gdzie mialam okazje sie wychowac, wyksztalcic i zyc przez 32 lata mojego
zycia. Malo tego, byli oni wyjatkowej urody, ktora powalala na kolana
wiekszosc gapiow. Na szczegolna uwage zaslugiwala uroda mojej babci,
znienawidzonej przez wszystkie okoliczne zazdrosne baby: piekne, krecone
jasne wlosy a rysy twarzy idealne, no uroda wprost anielska:)

Tak leze sobie od czterech dni chora w lozku, nie mam co robic, nudze sie i
zatanawiam, co by bylo gdyby na przyklad prababka nie przespala sie z
koniuszym, gdyby nie przesladowali Niemcow po II wojnie...

Moze bym mogla sobie lezec, nic nie robic i zyc jak paczek w masle,
podrozowac. Nie musialabym robic nic, wszystko robili by za mnie, ochhh
rozmarzylam sie, a moze mi odbija na skutek goraczki, nie wiem:)

    • countrywoman Re: Czyja wina, ze nie moge nic nie robic? 25.05.07, 08:53
      Ty idiotko, zycze Ci zebys na koniuszych musiala pracowac, zebys byla sluzaca i
      walala sie w blocie kretynko!
    • nordycki_troll Re: Czyja wina, ze nie moge nic nie robic? 25.05.07, 10:00
      Tez jestem przeciwny mezaliansom:)
    • maureen2 Re: Czyja wina, ze nie moge nic nie robic? 25.05.07, 17:36
      droga narkomanko,to,ze nie możesz nic robić nie jest efektem twojej rodziny,
      grzebanie się w przeszłości jest zawsze ucieczką od terażniejszości i od działa
      nia,co jak widać nadal cię fascynuje i bardzo zajmuje,bardziej niż rzeczywis-
      stość.Może tak przestaniesż ćpać i zaczniesz coś robić.
      • narko_manka Re: Czyja wina, ze nie moge nic nie robic? 25.05.07, 22:40
        maureen2 napisała:

        > droga narkomanko,to,ze nie możesz nic robić nie jest efektem twojej rodziny,
        > grzebanie się w przeszłości jest zawsze ucieczką od terażniejszości i od
        działa
        > nia,co jak widać nadal cię fascynuje i bardzo zajmuje,bardziej niż rzeczywis-
        > stość.Może tak przestaniesż ćpać i zaczniesz coś robić.

        Ale ja nie cpam, jeszcze nie zglupialam do reszty:)
        • ewag52 Re: Czyja wina, ze nie moge nic nie robic? 25.05.07, 23:03
          buhahahaha
          • narko_manka Re: Czyja wina, ze nie moge nic nie robic? 25.05.07, 23:04
            ewag52 napisała:

            > buhahahaha

            Zdefiniuj mi prosze pojecie cpania i osoby uzaleznionej:)
            • ewag52 Re: Czyja wina, ze nie moge nic nie robic? 25.05.07, 23:08
              Ada, ja się usmiałam z tej rady dla Ciebie. Od mauren
    • taisy Re: Czyja wina, ze nie moge nic nie robic? 25.05.07, 17:48
      Ojjj przykro mi ze jestes przeziębiona.((( mam nadzieję ze to nic powaznego i
      wkrótce wyzdrowiejesz.Zyczę szybkiego powrotu do zdrowia.


      Ps, zamieniąłm winko niemieckie na francuskie....i co? Nigdy wiecej tego nie
      zrobię.
      • ewag52 Re: Czyja wina, ze nie moge nic nie robic? 25.05.07, 18:43
        Urokliwy ten opis.
        A tą od patelni i widelców chyba z woda spuścimy, nie?
        • maureen2 Re: Czyja wina, ze nie moge nic nie robic? 25.05.07, 18:47
          patelnie,widelce,winko,zamiany,znałam takiego kucharza,który tak gotował,miał
          na imię Tadeusz,podobno mężczyżni to najlepsi kucharze,czego o nim nie można
          powiedzieć.
          • taisy Re: Czyja wina, ze nie moge nic nie robic? 25.05.07, 18:48
            Kobietki to tez dobre kuchareczki. Maja cierpliwosci ponad miare. Zwlaszcza w
            lepieniu pierozkow.=)))
            • maureen2 Re: Czyja wina, ze nie moge nic nie robic? 25.05.07, 19:22
              szukam w pamięci jakiejś znajomej kucharki,ktora lepi pierożki i nie znajduję
              • taisy Re: Czyja wina, ze nie moge nic nie robic? 25.05.07, 19:27
                A ja znam takie. Ulepily 200 pierogow ruskich.

                Przezyc te zycie i nie lepic pierogow, oj nudno by bylo=)))
                • ja_adam Re: Czyja wina, ze nie moge nic nie robic? 25.05.07, 20:05
                  wyłącznie Twoja
    • taisy Re: Czytając na trzeżwo-))) 25.05.07, 20:39
      Piękna historia.Jaki dramat.
      Podziwiam "narkomanko" że masz odwagę wspominać o losach twojej rodziny.

      Kiedyś były czasy,ze wiele panien z tzw. zacnych domów żyło w zwiazkach z
      facetami z niższych sfer.Koniec tych zwiazków był na ogół szary dla tych
      kobiet. Raz ze mezalians jeden się udał pomiędzy Kopciuszkiem, a księciem z
      państwa X-))) Ale Kopciuszek był pracowitą dziewczyną.W odwrotną stronę to i
      nawet w bajkach nie ma szczęsliwych zakończeń.

      Myslę ze warto cieszyć się tym co było, ale najlepiej jest patrzeć do przodu.-
      ))))
      • narko_manka Re: Czytając na trzeżwo-))) 25.05.07, 22:15
        Ja bym sie zanudzila nic nie robiac, a globusa tez nie chce:)
      • kolejar Re: Czytając na trzeżwo-))) 25.05.07, 22:20
        Moja mama też pochodzi w efekcie (2. pokolenie) z mezaliansu hrabianki z
        chłopem. To dziwna postać - taka prymitywna baba wiejska w wielkim mieście z
        wyższym wykształceniem, "elitarny" zawód, chamskie obycie, arystokratyczne
        myślenie (ma 78 lat, nie jest "moherką" - zwolenniczka PO). Po zmarłym już ojcu
        mam... herb - nie zdradzę tu jaki. Rodzina ze strasznymi pretensjami. Dziadek
        był w Legionach. Na dodatek bogato się ożenił (majątek ziemski). Sprzedał
        ziemię, po-legionowa posadka, elegancki dom w powiatowym mistie. Tak - mistie -
        narodowość żydowsko-ukraińsko-austriacko-polska + cholira jasna wi jaka.
        Wyznanie gałęzi dziadka rom-kat - drugiej ukr-biz-kat. Wuj ojca nawet biskupem
        był "hreko-katolickoho wyznanija". Sowiety wypędziły i cały majątek przepadł.
        Tutaj - w moim kochanym Breslau - mam tylko mieszkanie hipoteczne w przepięknej
        dzielnicy w stylu Bauhaus - zielone miasto na Wyspie wśród Cuchnącej Rzeki o 15
        minut tramem od Rynku. "Majątek" (bo to naprawdę g... nie majątek) odtworzyła
        dzielnie hrabianka-mama dzięki swojemu wysoko cenionemu zawodowi. Apodyktyczna,
        ale nie durna - wszystko dobrze ulokowała (trochę z moją pomocą, w pracy też jej
        pomagałem). Teraz muszę coś robić, bo MUSZĘ, ale niekoniecznie - ja raczej i tak
        tego do końca życia nie przejem. A MUSZĘ, bo... jest ktoś jeszcze (moja kochana
        Lady) i ktoś jeszcze taki młody (3,5 roku)... Boję się oczywiście codziennie, że
        nie dam sobie rady, ale na dziś myślę też o najbliższych wakacjach RAZEM.
    • asidoo Re: Czyja wina, ze nie moge nic nie robic? 25.05.07, 22:22
      Wrzuć fotkę. Powiemy Ci, czy odziedziczyłaś tę wspaniałą urodę i masz szanse u
      jakiegoś niedouczonego mechanika samochodowego :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja