bellaizabella
03.06.03, 11:03
Zasanawiam sie bardzo jak to jest az tymi wspaniałymi trzydziesto,
trszydziestoparolatkami poszukującymi pozamałżeńskich przygód. Niektórzy z
nich deklaruują, ze szukają kochanki bo mają nudną żonę której juz nie kchaja
od dawna, inni os razu mówią, ze chodzi o jednorazowe niezobowiazujące
spotkanie dla urozmaicenia życia i przyplywu dodatkowych emocji, inni udają
wolnych jak ptaki.... Oj, te ptaki, ptaki niebieskie...W domu czeka żona, a
tan facet co sobie myśli??? czego chce? jaką sie kieruje motywacja??? Ze to
potrwa patrę tygodni, pooszukuje obie, nic sie nie wyda a romans umrze
śmiercią naturalna??? CZemu ten skończony drań o tych krótkich, ukradkowych
spotkaniach mówi: związek????? Po to aby porzucona kochanka cierpiała jeszcze
bardziej, kiedy sie wszystko skończy???? Jaki sens robienia nadizei??? CZy to
sadyzm pemocjonalny w czystej postaci? Jest tu ktoś kto zna coś podobnego z
autopsji???