Co jest trudniejsze?

IP: 217.8.186.* 05.06.03, 11:31
Żyć z poczuciem krzywdy, wyrządzonej przez najbliższą, najukochańszą,
najbardziej zaufaną osobę?
Czy żyć w poczuciu winy, że taką krzywdę się wyrządziło najbliższej,
kochającej i bezgranicznie ufającej osobie?
Patrzeć co dzień na osobę, która krzywdę wyrządziła?
Czy patrzeć co dzień na cierpienie osoby, którą się skrzywdziło?
Komu jest ciężej, kto bardziej cierpi - skrzywdzony, czy krzywdziciel?
    • ziemiomorze Re: Co jest trudniejsze? 05.06.03, 11:49
      Gość portalu: aiszka4 napisał(a):

      [cut]
      > Komu jest ciężej, kto bardziej cierpi - skrzywdzony, czy krzywdziciel?

      Chodzi ci o generalna zasade, dotyczaca wszystkich ludzi? Wiekszosci ludzi?
      Czemu?

      z.
      • Gość: aiszka4 Re: Co jest trudniejsze? IP: 217.8.186.* 05.06.03, 12:40
        ziemiomorze napisała:

        > Gość portalu: aiszka4 napisał(a):
        >
        > [cut]
        > > Komu jest ciężej, kto bardziej cierpi - skrzywdzony, czy krzywdziciel?
        >
        > Chodzi ci o generalna zasade, dotyczaca wszystkich ludzi? Wiekszosci ludzi?
        > Czemu?
        >
        > z.


        Chodzi mi o konkretną sytuację. Bo jeśli jedna i druga strona uważa, że to ona
        właśnie bardziej cierpi, to skupia się na sobie i nie pomaga drugiej. A jeśli
        będzie wiadomo, które cierpienie jest dotkliwsze, który ból bardziej dojmujący,
        to wtedy ten mniej cierpiący powinien być bardziej wyrozumiały dla tego mocniej
        cierpiącego. I myślę, że uzdrowienie tego "bardziej" skróci cierpienie
        tego "mniej", z obopólną korzyścią:)
    • Gość: Isztar Re: Co jest trudniejsze? IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 05.06.03, 12:00
      Generalnie to chyba ciezej to osobie skrzywdzonej. Ale to zalezy od "winy" no i
      charakteru "krzywdziciela". Bo czasem poczucie winy nie daje zyc...ale czasem
      zupelnie nie przeszkadza niektorym fakt, ze innym zrujnowali zycie. A wiec
      roznie to bywa. Pozdro
    • arek_cz Re: Co jest trudniejsze? 05.06.03, 12:29
      Mysle ze zalezy to od tego czy bylo przebaczenie tej krzywdy.
      Czy sa tykl pretensje, wymowki, wypominania...
    • joanna_1 Re: Co jest trudniejsze? 05.06.03, 18:01
      Trudna sprawa.
      Chodzi o to, żeby dojść do porozumienia rzecz jasna. Trudno porównać
      cierpienie "kata" i "ofiary". Przede wszystkim jeżeli doszło do sytuacji
      kryzysowej to bardziej istotne jest wyjście z kryzysu niż wyrok, kto jest
      stroną bardziej uciśnioną. Sytuacja jest kryzysowa, gdy obie strony chcą
      udowodnić, że po ich stronie jest wieksza część cierpienia, które cały związek
      musi ponieść, uporać się z nim. Moim zdaniem należy dążyć do zredukowania tego
      balastu , który jest dla obojga zafundowany. Mam na myśli tu bardziej "pracę w
      zespole" niż korzyść jednostki. Obojgu musi zależeć, by tworzyc ten zespół,
      mieć gotowość do ponisienia ofiar w jego imię.
      Trochę podobny problem istnieje w przypadku miłości odrzuconej i tej, która
      odrzuca. Jedna i druga jest cięzka do przejścia, i trudno licytować, na którym
      miejscu wolelibyśmy być. Jedna i druga boli.
    • Gość: Imagine Re: Co jest trudniejsze? IP: *.unl.edu 05.06.03, 18:13
      Gość portalu: aiszka4 napisał(a):

      > Komu jest ciężej, kto bardziej cierpi - skrzywdzony, czy krzywdziciel?

      Krzywdziciel.
      • saana a po co o tym myslec.. 05.06.03, 18:21
        • saana Re: a po co o tym myslec.. 05.06.03, 18:25
          gdybym codziennie rozdrapywala swoj strup na kolanie w koncu mialabym gangrene.
          To co raz zabolalo ma sie zasuszyc i odpasc. Ida wakacje nie czas na
          rozdrapywanie.
          Jezeli nie podoba mi sie moja twarz to nie zagladam w lustro.
          Nie ma lustra, nie ma problemu.
          • Gość: aiszka4 Re: a po co o tym myslec.. IP: srv1:* / 192.168.1.* 05.06.03, 19:12
            saana napisała:

            > gdybym codziennie rozdrapywala swoj strup na kolanie w koncu mialabym
            gangrene.
            >
            > To co raz zabolalo ma sie zasuszyc i odpasc. Ida wakacje nie czas na
            > rozdrapywanie.
            > Jezeli nie podoba mi sie moja twarz to nie zagladam w lustro.
            > Nie ma lustra, nie ma problemu.

            Cześć Saano:o))
            wiesz o czym piszę:(

            Niestety ze strupem na kolanie łatwiej sobie poradzić. Lustra można wyrzucić.
            Ale nic nie poradzę, że codziennie muszę przeglądać się w oczach...
            • jmx do Aiszki4 05.06.03, 21:30
              Gość portalu: aiszka4 napisał(a):

              > Niestety ze strupem na kolanie łatwiej sobie poradzić. Lustra można wyrzucić.
              > Ale nic nie poradzę, że codziennie muszę przeglądać się w oczach...

              Jeśli skrzywdzony potrafił wybaczyć Tobie to także i Ty powinaś wreszcie
              wybaczyć sobie. Ludzie popełniają różne błędy i... nawet te najcięższe można
              wybaczyć. I starać sie naprawić wyrządzoną krzywdę - bez rozdrapywania.

              Pozdrawiam :-)
              • Gość: aiszka4 do jmx:))) IP: srv1:* / 192.168.1.* 05.06.03, 22:15
                jmx napisała:


                > Jeśli skrzywdzony potrafił wybaczyć Tobie to także i Ty powinaś wreszcie
                > wybaczyć sobie. Ludzie popełniają różne błędy i... nawet te najcięższe można
                > wybaczyć. I starać sie naprawić wyrządzoną krzywdę - bez rozdrapywania.
                >
                > Pozdrawiam :-)

                Tylko że w moim przypadku role są odwrotne. To mnie skrzywdzono. I tylko
                zastanawiam się, czy Jemu nie jest ciężej, niż mnie. Bo ja mam poczucie
                krzywdy, a on poczucie winy, że źle postąpił i jeszcze musi patrzeć na moje
                cierpienie, choć staram się Mu go oszczdzić. Np. płacząc pod prysznicem, albo
                cichutko w nocy.

                Dzięki za Twoje słowa. Pozdrawiam serdecznie,
                A
                • jmx Re: od jmx:))) 05.06.03, 22:26
                  A może spróbuj porozmawiać z nim na ten temat. Tobie jest ciężko, Jemu pewnie
                  też... Po co się tak gryźć osobno. Wspólnie przeżywany smutek jest mniejszy a
                  radość podwójna.

                  Pozdrawiam równie serdecznie :-)
                • kamfora poczucie winy, poczucie krzywdy... 05.06.03, 22:41
                  Gość portalu: aiszka4 napisał(a):

                  I tylko
                  > zastanawiam się, czy Jemu nie jest ciężej, niż mnie. Bo ja mam poczucie
                  > krzywdy, a on poczucie winy, że źle postąpił i jeszcze musi patrzeć na moje
                  > cierpienie, choć staram się Mu go oszczdzić. Np. płacząc pod prysznicem,
                  albo cichutko w nocy.

                  No i jeszcze dojdzie do tego, że będziesz miała poczucie winy
                  z powodu poczucia krzywdy które sprawia, że on ma poczucie winy...

                  Myślę, że nie ma co kultywować w sobie tego poczucia krzywdy.
                  Rozpamiętywania wszelkie typu: "jak on mógł" nic dobrego nie
                  wnoszą w życie. Jesteśmy ludźmi - nikt nie jest wolny od zła.

                  Teraz ważne, co będzie, a nie, co było.
            • klaryska Re: a po co o tym myslec.. 06.06.03, 12:12
              witaj
              ale nie znam innego sposobu jak zamazac. Czas jest niezly na takie rany.
              Gość portalu: aiszka4 napisał(a):

              > saana napisała:
              >
              > > gdybym codziennie rozdrapywala swoj strup na kolanie w koncu mialabym
              > gangrene.
              > >
              > > To co raz zabolalo ma sie zasuszyc i odpasc. Ida wakacje nie czas na
              > > rozdrapywanie.
              > > Jezeli nie podoba mi sie moja twarz to nie zagladam w lustro.
              > > Nie ma lustra, nie ma problemu.
              >
              > Cześć Saano:o))
              > wiesz o czym piszę:(
              >
              > Niestety ze strupem na kolanie łatwiej sobie poradzić. Lustra można wyrzucić.
              > Ale nic nie poradzę, że codziennie muszę przeglądać się w oczach...
      • Gość: aiszka4 Re: Co jest trudniejsze? IP: srv1:* / 192.168.1.* 05.06.03, 19:10
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > Gość portalu: aiszka4 napisał(a):
        >
        > > Komu jest ciężej, kto bardziej cierpi - skrzywdzony, czy krzywdziciel?
        >
        > Krzywdziciel.

        Dlaczego tak uważasz?
    • cossa Re: Co jest trudniejsze? 05.06.03, 19:08
      gdy ten co skrzywdzil czuje zal widzi, ze narozrabial
      cierpi bardziej.
    • Gość: ryba Re: Co jest trudniejsze? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 06.06.03, 00:24
      Cierpi ten, ktory jest bardziej wrazliwy...

      ryb
      • urthona Re: Co jest trudniejsze? 06.06.03, 12:23
        cierpienie nie istnieje samo dla siebie, chyba ze ktos utknie w nim nie chcac
        pojac wlasnego bledu lub wybaczyc. Poczucie winy to brak wiary w wybaczenie.
        Trzeba isc dalej. A z dwojga zlego lepiej cierpiec niz zadawac cierpienie, i
        wiadomo kto tu cierpi. Kiedys mialem taki dylemat, czy zadac komus cierpienie,
        po to zeby zminimalizowac swoje wlasne, czy przecierpiec zadane cierpienie.
        Wybralem to drugie, i nie zaluje, choc na pewno bolalo podwojnie.
      • Gość: romb Re: Co jest trudniejsze? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.06.03, 12:23
        wg mnie zdecydowanie bardziej cierpi osoba skrzywdzona
        o własnym bólu trudniej zapomnieć
        pozostaje też kwestia sumienia "krzywdziciela" oczywiście
        bylam kiedyś w związku gdzie osoba ktora mnie skrzywdzila nie pozwalala mi na
        jakiekolwiek "wypominania" i gdy ja probowalam z nim o tym rozmawiac zeby jakos
        zrozumec dlaczego sie tak stalo- kazal mi zapomniec i nie wracac juz do tego
        a to bolalo jeszcze bardziej...
        to ze nie potrafilam zrozumiec
        stad moj wniosek
        ps. zycze wam jak najmniej ran - tych cielesnych rowniez;)
        • Gość: aiszka4 Re: Co jest trudniejsze? IP: 217.8.186.* 06.06.03, 12:42
          Gość portalu: romb napisał(a):

          > wg mnie zdecydowanie bardziej cierpi osoba skrzywdzona
          > o własnym bólu trudniej zapomnieć
          > pozostaje też kwestia sumienia "krzywdziciela" oczywiście
          > bylam kiedyś w związku gdzie osoba ktora mnie skrzywdzila nie pozwalala mi na
          > jakiekolwiek "wypominania" i gdy ja probowalam z nim o tym rozmawiac zeby
          jakos
          >
          > zrozumec dlaczego sie tak stalo- kazal mi zapomniec i nie wracac juz do tego
          > a to bolalo jeszcze bardziej...
          > to ze nie potrafilam zrozumiec
          > stad moj wniosek
          > ps. zycze wam jak najmniej ran - tych cielesnych rowniez;)


          Właśnie, może to dlatego tak boli. Że skrzywdzony nie rozumie, nie umie
          wytłumaczyć sobie zadanej krzywdy, sensu postępowania krzywdziciela. Nie
          wystarczy powiedzieć: było minęło i zapomnieć.
          Boże, jak chciałabym wykasować sobie tę część pamięci...
          • urthona Re: Co jest trudniejsze? 06.06.03, 12:52
            zeby wybaczyc na DOBRE trzeba zrozumiec pozytywny sens tego co sie stalo (nie
            oszukujacy-pocieszajacy, tylko ten prawdziwy), potem powtarzac (przypominnac go
            sobie) az wejdzie w krew. Inaczej krzywda i chec odwetu beda wiercic dziury.
            Inni mowia, puscic (to let go) wolno. A jak nie mozesz, to przynajmniej chciec
            tego bardzo, a przyjdzie w najodpowiedniejszym momencie (byleby nie szukac
            samooszukujacych tlumaczen,lecz zachowywac wewnetrzna intencje szukania
            prawdziwego, pozytywnego rozwiazania, rozpuszczenia bolu, utraty, krzywdy)
          • Gość: romb Re: Co jest trudniejsze? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.06.03, 12:56
            Gość portalu: aiszka4 napisał(a):


            > Właśnie, może to dlatego tak boli. Że skrzywdzony nie rozumie, nie umie
            > wytłumaczyć sobie zadanej krzywdy, sensu postępowania krzywdziciela. Nie
            > wystarczy powiedzieć: było minęło i zapomnieć.
            > Boże, jak chciałabym wykasować sobie tę część pamięci...
            Trzymaj sie
            zawsze sobie powtarzam ze co mnie nie zabije to wzmocni-i to sie sprawdza w 100%
            gdy bylam mlodsza myslalam sobie ze jakiekolwiek nadwyrezenie zaufania - i
            koniec zrywam znajomosc
            ale nie tak latwo gdy sie kogos kocha, chce sie z nim byc pomimo wad...
            no i wybacza
            choc nie zapomina
            krzywdy nie da sie zapomniec

    • komandos57 [...] 06.06.03, 17:42
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Pełna wersja