poradźcie proszę

01.06.07, 11:54
czesc,
od dlugiego juz czasu nurtuje mnie pewna sprawa.
mozna powiedziec, ze przyjaznie sie z pewnym mezczyzna, jest ode mnie 4 lata
starszy. poznalismy sie 3 lata temu - sluzbowo. pracowalismy razem nad jednym
projektem, ktory wymagal ogromnego zaangazowania - oboje bylismy zaangazowani
w sprawe emocjonalnie, stanowilismy dla siebie wsparcie. ja bylam wtedy w
bardzo swiezym zwiazku, teraz jestem mloda mama dziewieciomiesiecznego smyka.
kiedy sie poznalismy 3 lata temu mojemu "przyjacielowi" urodzil sie wlasnie
syn. skonczyl sie projekt, pozostalismy w kontakcie - z mala przerwa po
ktorej okazalo sie, ze przyjaciel spodziewa sie corki. powiedzial mi o tym
wtedy, kiedy ja juz bylam w ciazy ze swoim niemezem i powiedzialam mu o tym.
wtedy tez dopiero dowiedzialam sie, ze ma juz syna - wczesniej nawet o tym
nie wspomnial. "przyjazn" zaczela kwitnac, maile, smsy, wspolne obiady.
poswiecal mi duzo czasu, przez cala ciaza. mimo ze bylam bardzo szczesliwa, z
moim niemezem zaczelo sie gorzej ukladac. przyjaciel widac bylo, ze czuje do
mnie cos wiecej, mial kolejny kryzys z zona, ja go zwyczajnie nie chcialam,
ale wspieralam jak przyjaciolka (wydawallo mi sie, ze jest to mozliwe miedzy
kobieta a mezczyzna), on cierpial (pewnie z powodu kryzysu z zona zapalal do
mnie czyms wiecej). ja coraz czesciej myslalam o nim, kosztem swojego
niemeza. w koncu poczulam, ze sie zakochalam w "przyjacielu", mimo ze nigdy
nie dalam mu tego odczuc. jego malzenstwo w koncu odzylo po jakims urlopie,
moj zwiazek umieral, postanowilam skonczyc "przyjazn", ale on nie chce mi na
to pozwolic. jest mi ciezko, bo teraz juz zrobilo sie w moim zwiazku lepiej i
wiem, ze mam fajny dom. u przyjaciela jest dobrze. ale jestesmy do siebie tak
bardzo podobni - swietnie sie rozumiemy, tyle nas laczy, pojawilo sie
maksymalne napiecie miedzy nami, wiec uciekam od sytuacji, w ktorych
moglibysmy byc blisko siebie. dodam, ze on nigdy nie dobieral sie do mnie -
moze raz probowal pocalowac jakos tak nie po przyjacielsku, ale malo udolnie.
ja zawsze bylam na dystans mimo ze az mnie skreca. nie wiem co teraz robic,
bo czuje ze sie zakochalam, nie wiem czego on chce, nie chce burzyc swojej
rodziny, ale wiem, ze nie jestem w pelni szczesliwa, tesknie
za "przyjacielem", a on nie chce mnie stracic - chce mnie widywac, jesc ze
mna obiady, pisac i rozmawiac. czy istnieje przyjazn miedzy kobieta a
mezczyzna? czy uda sie zignorowac to "napiecie seksualne" , ktore pojawilo
sie, bo oboje jestesmy dla siebie atrakcyjni i czujemy, ze sie swietnie
rozumiemy? czy lepiej skonczyc ta znajomosc? o co tutaj chodzi. trwa to 3
lata, oboje jestesmy w innych zwiazkach i mamy dzieci!
    • taisy Re: Straszne, co robić? 01.06.07, 12:19
      Nie da się uczucia przeciać za jednym zamachem. sama widzisz jak długo to u was
      trwa.
      Wcześniej czy później stanie się to 'coś' pomiędzy wami.Nie oszukujmy się
      jesteście na tej drodze.

      Co co radzić?
      Dam ci złą radę ale ta wzbogaci cie o wiedzę.
      Zróbcie to, rozładujcie napięcie seksualne. Po tym bedziesz wiedziała jak to
      jest z tym czymś co nazywasz "Przyjaznią"
      Nie wszystko co jest niemoralne dziś, jest niemoralne jutro.
      Poznasz go lepiej i albo jest to miłosc twojego zycia i przyjdzie wam zmienic
      wasze zycie i zyc razem, albo co najczęsciej się okazuje to pan "przyaciel" po
      akcie konsumcji seksulanej jakos powoli dzien po dniu....znika.
      I co by wam zycie nie pokazalo i nie miala to byc Ty odzyskasz rownowage
      psychiczna, pod kazdym wzgledem bedziesz albo lepszym partnerem dla
      towjego "niemeza"/fajnie go nazywasz:))))/ a zarowno matka.
      To jest moja rada, zrob jak chcesz ale i tak jak znam zycie to jestes od krok
      aby to zrobic:))))
      • zdezorientowana4 Re: Straszne, co robić? 01.06.07, 12:33
        chyba masz racje - jestem o krok :-) dzieki za rade. zastanawialo mnie czy
        rzeczywiscie jest to cos miedzy nami czy tylko sobie cos roje bez sensu sie
        zadreczajac. nie jestem jednak pewna czy on tego chce, bo teraz mu lepiej z
        zona, a wydaje mi sie, ze jest uczciwym czlowiekiem. poza tym byc moze on po
        prostu ceni przyjazn ze mna i tyle...
    • polka343 Re: poradźcie proszę 01.06.07, 15:54
      napisalas "o co tu chodzi to trwa juz 3 lata" Czy sadzisz,ze ktos za Ciebie
      odpowie na to?
      Wydaje mi sie,ze chcesz isc do lozka z tym zonatym facetem i szukasz
      uspokojenia wlasnego sumienia.Nie pisz mi tylko o przyjazni z zonatym i
      dzieciatym facetem, bo to bzdura. Wierzysz w te jego kryzysy z zona,tylko Ty go
      swietnie rozumiesz, dogadujecie sie wspaniale ect. Oczywiscie o jego kryzysach
      z zona wiesz tylko od niego (jak latwo sie wierzy w takie wyznania) i jakie to
      wspaniale uczucie, ze tylko Ja moge mu pomoc, ze tylko Ja go rozumiem.
      Obudz sie dziewczyno, masz male dziecko, napraw swoj zwiazek z jego ojcem (o
      ile sie da) jesli nie to szukac wolnego faceta i badz szczesliwa.
      Masz ochote isc do lozka ze swoim zonatym przyjacielem to idz, sprobuj, ale
      pamietaj,ze on ma zone i dziecko. Czy chcesz rozbic jego malzenstwo? odpowiedz
      sobie sama.
      • zdezorientowana4 Re: poradźcie proszę 03.06.07, 20:38
        masz racje,napiecie uroslo i tak,chcialam isc z nim do lozka. w ten weekend
        jednak skonfrontowalam sie z nim i juz nie chce.co do kryzysow to nie, on mi o
        nich nie mowil. tak naprawde to dopiero teraz doszlam do wniosku,ze wtedy,kiedy
        najbardziej o mnie zabiegal to ten kryzys wlasnie mial.i wcale nie uwazam ze go
        najbardziej rozumiem, raczej ze szukal pocieszenia,albo back up'u.i to mnie
        boli, urazil moja ambicje, a najbardziej go zapragnelam jak juz przestal tak
        duzo uwagi mi poswiecac. takie to prozne i proste.
    • jan_stereo Re: poradźcie proszę 01.06.07, 23:21
      przeczytalem pierwsze, srodkowe i ostatnie zdanie a i tak wiem o co chodzi
      (ludzie streszczajcie sie). Masz dwie drogi znalezc wiecej pasji w tym obecnym
      stanie albo zaszalec(ale tu trzeba byc zdecydowana a nie taka kizia mizia co to
      marzy i kucharzy)i sie napawac braniem dokladnie tego co sie chce i konczenia
      kiedy sie chce,zycie jest jedno nikt Cie nie bedzie z niego rozliczac poza Toba
      sama, a za 100 lat to nawet nikt nie bedzie pamietac zes zyla na tej planecie.
      • zdezorientowana4 Re: poradźcie proszę 03.06.07, 20:45
        wlasnie o to chodzi- ja sie bede sama ze swoim zyciem rozliczac.i prawda jest
        taka,ze nie wiem czego chce od tego obecnego stanu.mysle,ze najlepiej by
        bylo,gdybym ja go nie pragnela tak,jak teraz a on zeby za mna biegal jak pol
        roku temu. haha,proste.
        cenilam jego przyjazn,jesli mozna to tak nazwac. poszlabym z nim do lozka w
        imie tej "przyjazni"bez nadzieji,ze zostawi dlamnie zone bo moj zwiazek
        sieodbudowuje. i moze to niemoralne, ale trudno. w ten jednak weekend kiedy
        zaczelismy gadac o tym, co do siebie mamy,nie spodobala mi sie jego postawa.i
        dlatego nie pojde z nim do lozka. ma pecha facet, a moze to ja, niewazne.
        smieszy mnie to,ze chce byc teraz moim kumplem jak pol roku temu chcial
        wychowywac moje dziecko. i "zawsze bedzie jak bede go potrzebowac,ale zwiazku
        przeciez nie zbudujemy".po co to mowi? przeciez wiem! zrazil mnie tym na maksa.
    • 5aga5 Re: poradźcie proszę 01.06.07, 23:45
      Jak widać i czytać, dzieci płodzi się w ,, kryzysach małżeńskich ".
      Nie uważacie że to ciekawe?
      Moim zdaniem, chce sie z Tobą przespać.
      Przyjaciel, powiedziałby na poczatku Waszej znajomosci np. o tym, ze ma syna.
      • zdezorientowana4 Re: poradźcie proszę 03.06.07, 20:47
        dzieki,wlasnie o tym myslalam wtedy,kiedy mi to powiedzial. ciekawe ze teraz
        chce byc super przyjacielem- liczy ze moze w koncu kiedys sie uda?
        co do kryzysow to zazwyczaj sie pojawiaja po narodzinach,dziwne?
    • kryskaedka Re: poradźcie proszę 03.06.07, 20:54
      tak tak wybzykajcie sie na lewo i prawo.. w te i wewte.. a potem bedziecie
      zbierac szczatki waszych zwiazkow z pochylonymi glowmi...a dzieci wasze beda
      plakac bez powodu w nocy sploszone... tak tak ...to swietny pomysł...buahaaaaa

      Kobieto!!! co ty chcesz zrobic? chcesz sie zeszmacic? jak nie kochasz meza..
      to od niego odejdz i nowe zwiazki sobie zakładaj..a jak go kochasz to daj se
      spokoj.. bo to dziecinana jest a nie dojzale myslenie
      • zdezorientowana4 Re: poradźcie proszę 03.06.07, 20:55
        dzieki
      • lsilanow Re: poradźcie proszę 06.06.07, 04:03
        jestem głupi
        zauważ, że na każdą odpowiedź autorka wątku przytakuje, i się zgadza
        cokolwiek byscie nie zrobil, nie powiedzieli za czy przeciw, i tak się zgodzi, i podejmie tą decyzję, którą jej oferujecie, tak, nie, tak, nie, tak, nie, tak nie
        (bo nie ma dobrej decyzji)
        a później zaraz ją zmieni
        wydaje mi się, że z tej sytuacji nie ma wyjścia
        sam jestem w podobnej to tylko niszczy nic nie daje spala to sa nieprzespane noce
        tego jakby nie ma ten układ boli
        z deszczu pod rynne
        straty sumienia, szacunku, moze się modlic?

        to
        to jest właśnie dojrzałe myślenie, nie dziecinada, to jest cos, z czym największe umysły nie są w stanie sobie poradzic, to jest wracanie z walizkami nad ranem, to jest odbudowywanie relacji na gorzko do konca zycia, to jest cierpienie
        to jest dylemat, o ktorym najlatwiej mozna powiedziec - powinnas sama/sam go rozwiązac albo posluchac rad "madrzejszych" od siebie
        to jest zwiazek z dwojgiem ludzi,
        to jest reklamowane jako postępowe, wpsółczesne, nowoczesne, ze do tego trzeba dojrzec, że tylko nieliczni tak umieją. bzdura.
        albo nazwane dumnie "szukaniem szczęcia na własną ręke"
        ale to nie jest ani tym, ani tym
        nie ma nikogo winnego
        znam wielu takich glupcow
        sam nim jestem
        to jest jak labirynt zla jak szukanie po omacku jak bycie pijanym dzieckiem we mgle
        moze kiedys przyjdzie ukojenie
        nawet jesli wiemy, dlaczego tak postepujemy, gdzie to w nas ma swoja geneze, prosze o rozwiązanie
        bo spac nie moge
        bo juz mi nie zalezy
        • zdezorientowana4 Re: poradźcie proszę 06.06.07, 12:40
          na czym Ci juz nie zalezy?

          przytakuje, bo kazda z tych osob ma poniekad w czesci racje. ma racje, bo
          zdarzenia w naszym zyciu wygladaja i interpretowane sa tak, jak sami chcemy je
          widziec - kazdy sam kreuje swoje zycie. ale ja w tej sytuacji nie podejme
          ZADNEJ decyzji, bo tu nie ma NIC do podejmowania. jedyne co moge zrobic to
          odpowiednio sobie moj stan i cala ta relacje wytlumaczyc tak, aby bylo mi
          dobrze z nia zyc - tak, aby wygladala ona w moich oczach tak, jak chcialabym ja
          widziec. bo nie o to chodzi, zeby oceniac drugiego czlowieka, tylko aby nie
          robic nic wbrew sobie.
    • jszhc Re: poradźcie proszę 06.06.07, 12:48
      Jasne ze istnieje, ale nie jestescie chyba tym przypadkiem;/......po co
      wywolywac wilka z lasu, to smutne, ale czlowiek jest glupi i slaby....
      • zdezorientowana4 Re: poradźcie proszę 06.06.07, 13:02
        kurcze, wiem, ze moze sie wydawac glupie, ze pytam o swoje wlasne sprawy ludzi
        na forum, ale mam wrazenie, ze czasem latwiej jest obiektywnie spojrzec na cos
        z zewnatrz. dla mnie to jest naprawde zagwozdka z kategorii zyciowych, bo
        chcialam przyjazni od tego czlowieka, a teraz spalam sie, bo czuje, ze pragne
        go fizycznie. wolalabym nie isc z nim do lozka, bo zdrada nie miesci sie w
        zestawie moich wartosci zyciowych, aczkolwiek nie oceniam innych i ogolnie
        rzecz biorac potrafie zrozumiec przypadki innych :-) chodzi o to, ze nie jestem
        do konca pewna czy on sie ze mna przyjazni, bo chce przyjazni, czy liczy na to,
        ze w koncu sie z nim przespie i czeka. z drugiej strony jesli juz naprawde nie
        wytrzymam i to zrobie to czy przyjazn bedzie potem mozliwa? zadne z nas na
        chwile obecna nie chce niszczyc obecnych zwiazkow.
      • zdezorientowana4 Re: poradźcie proszę 06.06.07, 13:04
        wiesz, nikt nic nie wywoluje, lubimy spedzac ze soba czas, proby zerwania
        kontaktu nie wychodza, sa bolesne i konczy sie nawrotem, a nawrot to powrot
        pragnienia. tak, czlowiek jest glupi i slaby, ale trzeba z tym zyc.
        • jszhc Re: poradźcie proszę 06.06.07, 13:10
          Jak to nie wywolujesz;p....a jak nie zdajesz sobie z tego sparwy, to juz
          faktycznie masz problem i najlepiej zdusic go w zarodku. Z tego co piszesz nie
          myslisz o nim typowo po przyjacielsku, on chyba tez nie .....a chcesz tej
          przyjazni wlasnie dlatego, ze czujesz cos innego, pozadanie, namietnosc,
          milosc...cokolwiek to jest nie ma wiele wspolnego z zwyklym kolezenstwem:). Jak
          juz pisalam czlowiek jest glupi i slaby....mimo swych wartosci mozesz kiedys
          zapedzic sie w kozi rog, a jeszcze skrzywdzisz swojego chlopaka, ktory dowie
          sie, ze kochajac sie z nim pozadalas swego niby "przyjaciela".
          • zdezorientowana4 Re: poradźcie proszę 06.06.07, 15:01
            pieknie napisane, tylko, ze z zarodka to to juz dawno wyszlo - nie ma zatem
            mowy o zduszeniu w zarodku, na tym etapie wiekszosc ludzi dazy do realizacji
            pragnien.
            nie sadze, ze mam problem, bo nie dostrzegam, ze kusze - wiesz, generalnie nie
            jestem pewna czy istnieje przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna, bo im wieksze
            zrozumienie, a ludzie dla siebie atrakcyjni, tym szybciej namietnosc sie
            pojawia. sek w tym, ze wszyscy moi koledzy zawsze na mnie lecieli i zawsze
            sadzilam, ze w przyjazni miedzy facetem a kobieta kobieta sadzi ze sie
            przyjazni, a facet o tym, zeby ja przeleciec. tutaj sama sie zaskoczylam, bo to
            ja lece na przyjaciela. czuje sie jednak usprawiedliwiona, bo jest taki, ze nie
            moglabym nie poleciec.
            • jszhc Re: poradźcie proszę 06.06.07, 19:53
              Ja tez tak myslalam....tylko ze w tamtych przypadkach zazwyczaj bylo tak....ja
              im od razu sie podobalam nie jako kolezanka tylko kobieta, a ja nie czulama do
              nich nic wiecej i traktowalam jak kumpli....potem byla scesja i oni
              odchodzili.....ale to nie oznacza, ze przyjazn nie istnieje miedzy kobieta a
              facetem. Ja mam przyjaciela Adama i wiem, ze to jest prawdziwy przyjaciel,
              kocha mnie jak kumpel....nic wiecej. Znamy sie juz 11 lat:)
    • taisy Re: poradźcie proszę 06.06.07, 13:24
      Najbardziej zalujemy rzeczy, ktorych nigdy nie zrobilsmy.Czy nie jest tak:=)
      Co jest lepsze chodzenie i zadreczanie siebie, czy sprawdzenie jak tam mu stoi
      ta sprawa:=)Moze mysli podobnie. To masz wtedy sprawe jasna mozesz posunac do
      przodu albo i nie. Zakonczyc to akceptajac sytuacje i nie wchodzic w zadne
      seksualne sprawy z nim.problem jest ze ty potrzebujesz wiedziec czy on mysli
      podobnie. A jezeli nie? To daj sobie spokoj kobieto, zajmij sie praca w ogrodku.

      Prawo masz jednak do wszystkich swoich uczuc, choc nie do wszystkich czynow.
      • zdezorientowana4 TAISY masz RACJE 06.06.07, 15:05
        ty masz taisy swieta racje, ja to wiem, ale jak nic boje sie tego co nastapi
        potem. teraz dostajemy oboje swira, bo nadszedl moment, w ktorym po strawie
        duchowej dotarcia sie naszych mozgow, charakterow itp, chcemy po prostu
        zblizenia, a opory sa - i to jest qrka wodna najgorsze - ze ja mam dylemat!!!!
        a on ... on na mnie leci jak nic, wiem to juz po dzisiejszej rozmowie. a ja nie
        wiem czy to dobrze czy zle, moze glupia jestem. wiem jednak, ze teraz jedyne co
        musialabym zrobic to dobrze sprzedac swoja chec zblizenia. no i odpowiedziec
        sobie na pytanie czy chodzi o to, zeby gonic kroliczka czy zeby zlapac
        kroliczka??!!
        • taisy Re: Oj, nie jestem tego taka pewna. 06.06.07, 15:30
          jak napisalam daje ci ZLA rade. Bo dobrej po prostu nie znam na twoja boloczke.
          Do dobrej rady trzeba tez dorosnac, a jak tu dorosnac jak sie nie ma
          doswiadczenia?W twoim wypadku wyglada ze ci go brak?:=))

          Najlepiejby bylo gdyby zostalo to w ramach przyjazni, choc zbyt stara jestem
          aby wierzyc w bezinteresowna przyjazn pomiedzy facetem, a kobieta.

          Jednak udany zwiazek w zyciu to cenna rzecz, czasem trzeba tez miec odwage o
          niego zawalczyc.

          W sumie to nie mam racji w niczym, wierze ze jestes jednak dorosla kobieta,
          ktora umie kierowac swoimi uczuciami i wie ze 5 minut wspanialej chwili nie
          jest warte niczego. Nie jest warte rozbijania kontaktu z dziecmi,cierpienia
          jego zony, kosztow rozwodu, placzu dzieci za starconym ojcem,tego co inni
          powiedza, wszystko to musisz przemyslec i wywarzyc jak na wadze i zadac sobie
          pytanie czy WARTO?
          • zdezorientowana4 Re: Oj, nie jestem tego taka pewna. 06.06.07, 15:34
            No tak, w takich kwestiach doswiadczenia mi brak, bo jak do tej pory nie
            miewalam takich pragnien ;-)))

            > Jednak udany zwiazek w zyciu to cenna rzecz, czasem trzeba tez miec odwage o
            > niego zawalczyc.

            O ktorym zwiazku mowisz? O moim obecnym, czy tym, ktory mialabym stworzyc z
            moim przyjacielem? Bo ja nie zamierzam z nim tworzyc zwiazku, powodowac rozwodu
            i byc przyczyna placzu jego dzieci (zona mnie malo obchodzi). Ludze sie, ze jak
            do czegos dojdzie to wlasnie do tych 5 minut wspanialej chwili bez
            konsekwencji - gorzej jak bedziemy chcieli wiecej tych chwil....

            taisy napisała:

            > jak napisalam daje ci ZLA rade. Bo dobrej po prostu nie znam na twoja
            boloczke.
            > Do dobrej rady trzeba tez dorosnac, a jak tu dorosnac jak sie nie ma
            > doswiadczenia?W twoim wypadku wyglada ze ci go brak?:=))
            >
            > Najlepiejby bylo gdyby zostalo to w ramach przyjazni, choc zbyt stara jestem
            > aby wierzyc w bezinteresowna przyjazn pomiedzy facetem, a kobieta.
            >
            > Jednak udany zwiazek w zyciu to cenna rzecz, czasem trzeba tez miec odwage o
            > niego zawalczyc.
            >
            > W sumie to nie mam racji w niczym, wierze ze jestes jednak dorosla kobieta,
            > ktora umie kierowac swoimi uczuciami i wie ze 5 minut wspanialej chwili nie
            > jest warte niczego. Nie jest warte rozbijania kontaktu z dziecmi,cierpienia
            > jego zony, kosztow rozwodu, placzu dzieci za starconym ojcem,tego co inni
            > powiedza, wszystko to musisz przemyslec i wywarzyc jak na wadze i zadac sobie
            > pytanie czy WARTO?
            • taisy Re: Wielkie oczekiwania i 06.06.07, 15:59
              Ludze sie, ze jak
              do czegos dojdzie to wlasnie do tych 5 minut wspanialej chwili bez
              konsekwencji - gorzej jak bedziemy chcieli wiecej tych chwil....
              ..

              rozczarowania ida w parze.. To co dopiszę,że w sumie małe szanse byłyby przy
              czymś poważniejszym czysto- statystycznie biorą faceci, zdradzają i owszem
              chętnie, co niektórzy nie wszyscy, ale duża wiekszość jednak ilość rozwodow dla
              tej trzeciej jest znikoma.

              Jezeli to tylko dla tych 5 tzw. minut TO TYM BARDZIEJ ZASTANOW SIE CZY WARTO.
              W ogóle czując takie uczucia do tego drugiego pana zastanawia jak ci sie
              wiedzie z tym jak nazywasz "Niemężem"?
              Wiesz, trawa w ogrodzie sąsiada zawsze zielńsza. Nie znasz tego mezczyzny tak
              jak zna go jego zona. Ona zna ciut lepiej:))
              W pracy ludzie zakladaja 'maseczki' na twarz pokazuja swoje stronice, ktore w
              domu są czasami tak inne.
              Ciekawosc ciagnie z obu stron. I on jest ciekaw i ty idelaizujesz tego faceta.
              Poza tym faceci w pracy lubią testowac kobiety. To jest taka gra płci. W tą grę
              nie warto sie wdawac.W dzisiejszych czasach kobieta ma być silna. I pozbawiona
              złudzen.
              Prawdopodbnie po owym '5 minutach' wroci jak skuleny piesek do zony.

              Jednak to twoje zycie i twoje sumienie chcesz zyc z doswiadczeniem to sprobuj
              nauka i wiedza to rzecz bezcenna.
              • zdezorientowana4 Re: Wielkie oczekiwania i 06.06.07, 16:08
                my nie pracujemy razem. poczatki byly sluzbowe. teraz juz od dawna nie mamy
                kontaktu sluzbowego.
                wroci, nie wroci, wcale od niej nie odejdzie. z reszta juz to powiedzial.
                przynajmniej teraz w to wierzy. niewazne.
                pewnie tego nie zrobie jak znam swoj charakter. mam nadzieje.
                ale zamierzam go przetestowac, tzn. dowiedziec sie o co mu chodzi. MUSZE
                wiedziec jakie podloze ma dla niego ta znajomosc. czeka 3 lata na seks ze mna?
                watpliwe troche. przy okazji przyjazni chetnie by mnie bzyknal w imie
                przyjazni? moze i tak. zobaczymy, szykuje sie rozmowa, a jestesmy wobec siebie
                dosc szczerzy i otwarci, zobaczymy na ile on bedzie...
                • lsilanow Re: Wielkie oczekiwania i 06.06.07, 19:25
                  Właśnie porozmawiaj z nim.
                  Czy znasz kogoś, kto mógłby porozmiawiac z wami, kogoś doświadczonego, zaufanego, sprawiającego przynajmniej bardzo prawdopodobnie wrażenie mądrego, komu moglibyście się otworzyc, do kogo mielibyscie zaufanie?
                  Może jakiś przewodnik duchowy?
                  Jakby superwizor. A może psycholog?
                  Kto były niezaangażowany emocjonalnie, kto umiałby doradzic wam ze swojej perspektywy. Bo decyzję możecie podjąc, ale namiętnośc i tak może na wtóry wybuchnąc.
                  Wiem, że to tajemnica, wiem, że to kwestia intymna, was obojga, ale co 3 głowy to nie jedna.
              • zdezorientowana4 zrobilismy to 22.06.07, 14:16
                i bylo super. nie mam wyrzutow. warto bylo. zastanawiam sie teraz tylko co
                sprawia, ze jestesmy z druga osoba, skoro zdrada to nic wielkiego... :-(
                • asidoo Re: zrobilismy to 22.06.07, 14:24
                  Ale ty jesteś pusta. Szokujące. Kolejna głupia baba z ciebie.
                  • zdezorientowana4 Re: zrobilismy to 22.06.07, 14:26
                    ojej, fajnie, ze postanowilas/les mnie obrazic. a moze uzasadnij zatem swoje
                    zdanie. po czym wnosisz, ze jestem pusta???
                    • asidoo Re: zrobilismy to 22.06.07, 14:33
                      To nie obraza tylko stwierdzenie faktu. Nie chcę trollować i nie napiszę nic
                      więcej ponadto, że mam podobną koleżankę - historia toczka w toczkę. Ona już się
                      nie cieszy, ale przed tobą długa droga.
                      • asidoo Re: zrobilismy to 22.06.07, 14:40
                        zdrada to nic wielkiego... :-(
                        To zdanie świadczy o ubóstwie emocjonalnym, jeśli mam wskazać konkret.
                        • zdezorientowana4 Re: zrobilismy to 24.06.07, 13:19
                          sadze,ze nie zrozumialas. ale to nie szkodzi. moim zdaniem twoje wypowiedzi
                          swiadcza o dosc mocnym ograniczeniu nie tylko emocjonalnym,ale w kwestii
                          postrzegania swiata.nie interesuje mnie zatem twoja ocena ani mojej osoby, ani
                          mojej sytuacji. pozdrawiam.
                          • ewag52 Re: zrobilismy to 24.06.07, 13:27
                            zdezorientowana4 napisała:

                            > sadze,ze nie zrozumialas. ale to nie szkodzi. moim zdaniem twoje wypowiedzi
                            > swiadcza o dosc mocnym ograniczeniu nie tylko emocjonalnym,ale w kwestii
                            > postrzegania swiata.

                            jestem innego zdania
      • lsilanow Re: poradźcie proszę 06.06.07, 19:18
        > ,czy sprawdzenie jak tam mu stoi ta sprawa ;)

        tak się składa, że ludzie często myślą podobnie, symultanicznie i lustrzanie
        nie ma to jak razem podjęcie wspólnej decyzji, przemyślenie tego wszystkiego, i podjęcie decyzji, co dalej z tym zrobic
        niech uczucia ochłoną
        swoistym błędem kochanków jest pójście na żywioł
        nie patrząc na rzeczywistośc, wymyka się ona im spod nóg
        podejrzewam, że on tez ma serce, i tez nie chce, by osoby spoza tej relacji dwojga ucierpiały
        co dalej?
        szczerośc wobec tych osób, co na tą szczerośc zasługują
        może jest inne rozwiązanie, podpowiedźcie
    • maureen2 Re: poradźcie proszę 24.06.07, 14:32
      sprawdż,czy nie jesteś zanowu w ciąży,może to jest przyczyna twojego pociągu
      seksualnego
    • movisz Re: poradźcie proszę 24.06.07, 15:59
      Ale balagan.
      Jezeli to ze wpychasz sie na trzeciego do rodziny nie przekonuje cie to
      spojrzyj na to tak. Ze stosunkow seksualnych rodza sie dzieci. Czy chcesz miec
      trzecie diecko z trzecim tatusiem? Jakim jestes przykladem dla swojej juz
      dwojki dzieci?
      Oto obrazek na ewentualna przyszlosc. Przychodzi co drugi weekend a trzech
      tatusiow stoi w kolejce pod drzwiami by odebrac swoje dziecie bo wlasnie
      przypadla ich kolej.
      Powiem prawde nie jest wazne co tobie czy twojemu przyjacielowi sie chce, wazne
      jest ze nie masz prawa robic zamieszania w ich rodzinie. Jest szansa ze kryzys
      u nich znowu minie. Tak jest w kazdych malzenstwach. Po jednym kryzysie jest
      nastepny po pewnym czasie a sztuka polega by z nich umiejetnie wychodzic a
      ludzie z zewnatrz najczescie nie pomagaja a tylko przeszkadzaja. Nalezy taka
      rodzine zostawic w swietym spokoju. Czego ci radze.
      • zdezorientowana4 Re: poradźcie proszę 24.06.07, 20:55
        niezbyt dokladnie przeczytalas moje posty. nie mam dwojki dzieci tylko jedno i
        nie z kilkoma tatusiami tylko jednym. po kolejne nigdzie sie nie wpycham i nie
        o kryzys tutaj chodzi. sprawa jest prosta. dwojka ludzi poznaje sie i dociera w
        zlym czasie,bo oboje maja juz rodziny.i to od nich zalezy czy beda chcieli
        zbudowac cos razem konczac poprzednie zwiazki czy zostana w starych ukladach
        rezygnujac z nowej relacji.zycie nie jest tak proste jak sie wiekszosci kobiet
        na tym forum wydaje i nie wszystko mozna latwo ocenic - dobre lub zle.
        moj post dotyczyl ewentualnej konsumpcji przyjazni,do czego juz doszlo i
        kropka. jesli wszystko w zwiazku, rodzinie jest ok,do zdrady nie dochodzi- nie
        ma dymu bez ognia, nawet podczas kryzysow,bo KAZDY wie,ze sie zdarzaja oraz
        koncza. ja tez to wiem,bo tez mam rodzine. i on to wie,bo tez ma rodzine.
        gadanie jakie to kobiety sa glupie,a mezczyzni zdradzaja jest maksymalnym
        splycaniem sprawy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja