jaczek13
04.06.07, 18:18
Jestem w ogromnych tarapatach. Moje życie jest w gruzach. Jestem młody, mam
niespełna 23 lata. Od wielu lat mam kompleksy na punkcie wyglądu. Obiektywnie
rzecz biorąc niejako słusznie bo otoczenie ciągle potwierdza moje obawy
odnośnie tego. Mówiąc jaśniej, jestem brzydki. Mam odstające uszy i krzywy
złamany nos. Od kiedy pamiętam zawsze byłem nieśmiały i miałem problemy w
kontaktach z ludźmi. Ta moja nieśmiałość, niepewność i cichość jest tak
naprawdę bardzo powierzchowna. W głębi duszy zawsze byłem bardzo gadatliwy,
otwarty i tak też się zachowuję z ludźmi bardzo zaufanymi. Jestem też
czlłowiekiem z nastawieniem... optymistycznym, jednak ten problem mnie
przygniata. Przez swoje kompleksy, które przerodziły się naprawdę w nie lada
problem dla mnie(to już chyba jest nawet obsesja) narobiłem sobie już wiele
problemów w życiu. I o to niektóre z nich. Zdałem maturę i skończyłem szkołę
w wielkich trudach, często np. opuszczałem lekcje bo strasznie źle się czułem
w klasie. często się ze mnie nabijano i robiono żarty. Kiepsko się uczyłem bo
na samą myśl szkoły paraliżowało mnie. Nie chcę tłumaczyć wszystkich swoich
niepowodzeń w życiu kompleksami i brzydkim wyglądem, ale tak naprawdę trudno
mi stwierdzić co było tym spowodowane, a co nie. Dla mnie wszystko było i
jest przesłonięte moim wyglądem. wyniki na maturze miałem jednak
nienajgorsze. Od momentu końca szkoły nie mogę znaleźć sobie miejsca w życiu.
Studiowałem na kilku kierunkach(na trzech) i z każdego kierunku właściwie sam
rezygnowałem. Nie mogłem pokonać bariery swej niepewności spowodowanej
wyglądem. Przed przystąpieniem na kolejne kierunki zawsze się mobilizowałem i
obiecywałem sobie, że teraz się przełamię i wszystko będzie w porządku. Nie
udało się. Na dwóch kierunkach było właściwie tak, że pojawiłem się tylko na
pierwszych zajęciach i to było na tyle... Pomijam już to, że miałem problemy
wielkie problemy z wyborem kierunku. Z jednej strony ciągnęło mnie do
kierunków po których miałbym kontakty z ludźmi, a z drugiej strony bałem się
tego i myślałem nad kierunkami gdzie kontakt z ludźmi byłby zawężony, np.
informatyka na politechnice. Pracowałem również w dwóch miejscach. W jednej
firmie pracowałem pół roku, jednak podziękowano mi. Z tego co wiem
stwierdzili, że się leseruję. Nie wiem, może i tak to wyglądało. Fakt jednak
jest taki, że ja tam przez te pół roku nie miałem z nikim dobrego kontaktu.
Czułem się jak zwykle zakompleksiony. Z kolegą z którym siedziałem w jednym
pokoju prawie w ogóle się nie znałem. Nawet tam zaczęto się ze mnie
naśmiewać. Tym razem nie z samego wyglądu, lecz bardziej z mojego dziwnego
usposobienia. Zaczęto mną pomiatać. Pracowałem jeszcze w jednym miejscu, ale
sam zrezygnowałem. Tam sytuacja była nieco inna, ale również czułem się źle.
Teraz siedzę w domu i wszyscy mi się dziwią czemu nie chcę iść do pracy.
Chyba myślą, że jestem leserem. A ja naprawdę chcę ŻYĆ! Nie chcę stale się
przyglądać innym i im zazdrościć. To okropne uczucie być tak zakompleksiony,
czuję że nie potrafię panować nad swoim życiem. Często się czuję jak bym sam
siebie nie znał. Bo z jednej strony chcę przebywać z ludźmi, chcę ich
poznawać, mam szalone pomysły, a z drugiej jestem zahamowany kompleksami.
Wynik tego jest taki, że jestem ciągle niezdecydowany, nie wiem gdzie się
mogę sprawdzić w życiu. Chciałbym może jeszcze studiować! Mam kilku
przyjaciół, ale nie jest ich wielu. Do tej pory nie miałem jeszcze
dziewczyny!!! Okropnie się z tym czuję, a to napędza tylko nowe kompleksy.
Nie wiem co mam robić. Myślałem nad psychologiem, ale nie wiem czy warto?
Myślałem też nad operacją - wyprostowaniem nosa i zabiegiem uszu. Ale to
kosztuje. Myślę, że być może moją rodzinę byłoby na to stać, ale jak to
wszystko powiedzieć matce, ojcu??? Wiem, że oni nie zdają sobie do końca
sprawy z tego, że ja mam taki problem. Może to być dla nich spore
zaskoczenie. Boje się, że wezmą mnie za świra. Już nie raz sprawiałem
problemy, chcąc zmienić szkołę, zmieniając uczelnie, porzucając pracę. Z
chęcią poczytam Wasze rady. Może jest na forum jakiś specjalista psycholog??
Jak jest to proszę o opinię. Przecież nie jestem psychiczny, ja chcę w końcu
zacząć żyć! Ileż można siedzieć w domu i tylko 'wąchać' życie?? Nie chcę
tracić młodości.