fale_morskie
06.06.07, 23:06
Weźmy taki przykład:
Jest dziewczyna. Poznała sympatycznego chłopaka. Darzyła go wielką przyjaźnią
i zaufaniem, aż pewnego dnia, on ją zgwałcił. Oczywiście, nic do niej nie
miał, poza tym, że miał ochotę ją zgwałcić (może, nawet, nie była pierwsza i
nie ostatnia). Było to bardzo traumatyczne - bo ona darzyła go przyjaźnią, bo
ona mu ufała, bo została okrutnie skrzywdzona, itd..
Jednak, dziewczyna doskonale wie, że to nie była jej wina (to ją
wykorzystano); nie zamierza popełnić samobójstwa (strasznie cierpi, ale wie,
że jest ładna, bystra, ma różne uzdolnienia i pasje, plany na przyszłość i
żadna kanalia nie przeszkodzi jej w rozwijaniu się, kształceniu, karierze,
zdobywaniu pieniędzy,...). To dobrze, że nie obwinia siebie za tę tragedię,
co nie znaczy, że przeszło to u niej bez echa. Ona nie umie wybaczać, rany na
duszy zostają na całe życie. Jest w niej wiele, uzasadnionego, żalu i
nienawiści i ona tego tak nie zostawi. Nie, nie będzie milczeć - nie ma się
czego wstydzić, a może jeszcze innym dziewczynom pomoże; wsadzi drania za
kratki, a jak to się nie uda to inaczej go dorwie (zatruje mu życie,
doprowadzi do ruiny, wykastruje, zabije... nie wiadomo). I już nikomu nie
zaufa - to silniejsze od niej. Nigdy, nie będzie taka, jak wcześniej. Zaczyna
zupełnie inne życie. TO ONA JEST OFIARĄ, ALE NIE CAŁKIEM BEZBRONNĄ!
No tak, ale - co z przykrością zauważam - innych ludzi będzie razić to, że
ona śmie mieć o coś pretensje. "Dobra, facet postąpił nie najładniej, ale co
z tego? Krzywda jej się stała?" - tak będą myśleć. Większość się od niej
odsunie za to, że mści się na tych, którzy ją skrzywdzą, choć dla innych
będzie miała wiele szacunku. Bo, oni by chcieli, żeby była dalej ufna,
wesoła, winnym wspaniałomyślnie wybaczała i, ogólnie, miała podobny do nich,
olewaczy stosunek do życia. Często, staną po stronie gwałciciela (bo taki
przystojny, spokojny,... a w łóżku to pewnie delikatny i uległy pieseczek -
jasne, a co ma powiedzieć: "Jestem diabłem, zostaniemy przyjaciólmi"?).
To tylko przykład. Nie chodzi mi, wyłącznie, o zgwałcone dziewczyny, ale w
ogóle o ofiary, katów i ludzi postronnych. Bo, często stajemy przeciwko
ofiarom! A kat swojego kata - to również ofiara! Łatwo powiedzieć: "Wybacz!".
Nienawiść zabija nienawidzącego, ale to silniejsze, od niego. To wiem,
również, z własnego doświadczenia. Ale, niektórych rzeczy, nie można puścić
płazem. Jednak, nie wyobrażam sobie, abym mogła skrzywdzić niewinną osobę. To
byłaby dla mnie hańba! Dlatego, nie myślmy, że jak ktoś nie ma litości dla
swojego kata, to jest tak złym człowiekiem, że wszystkich powybija. Bądźmy w
porządku, wobec innych, abyśmy nie musieli się bać odwetu i bądźmy dobrzy dla
tych, którzy są dobrzy dla nas.
I żeby takich dobrych było jak najwięcej...