"Zaradne" kobiety

07.06.07, 12:42
Mają czasem w związku problemy - czy faceci czują się zagrożeni ?

Jak sądzicie?
    • aga3101 Re: "Zaradne" kobiety 07.06.07, 12:54
      ja jestem zaradną kobieta i nie mam problemów w związku może stanowie wyjątek:)
    • sunia11 Re: "Zaradne" kobiety 07.06.07, 14:28
      i ja jestem zaradna,nie mam wielkich problemów w związku,ale jest trochę prawdy
      w tym panowie nie lubią gdy nie mogą pani przykleić "tłumok"
    • facettt a niby dlaczego? 07.06.07, 14:35
      roxy napisała:
      > Mają czasem w związku problemy - czy faceci czują się zagrożeni ?
      > Jak sądzicie?

      Problemy (czasem), dziewcze, to maja wszyscy.

      zaradne kobiety zdejmuja nam z glowy czesc obowiazkow (gdyz wypelniaja
      je same...)

      mamy wiec wiecej czasu na ryby, ksiazki, itd...
      dlaczego mielibysmy na nie (na te zaradne kobiety) narzekac? :)))
      • sunia11 Re: a niby dlaczego? 07.06.07, 14:58
        daj Boże by wszyscy panowie tak myśleli,i wyrażali wdzięczność,ja nie mogę tego
        powiedzieć o swoim,ale teraz to już nie ma znaczenia dla mnie ,wisi mi to
        {wybaczcie wyrażenie}
      • roxy Re: a niby dlaczego? 07.06.07, 15:23
        facettt napisał:
        > zaradne kobiety zdejmuja nam z glowy czesc obowiazkow (gdyz wypelniaja
        > je same...)

        > mamy wiec wiecej czasu na ryby, ksiazki, itd...
        > dlaczego mielibysmy na nie (na te zaradne kobiety) narzekac? :)))

        ...........................................

        Pytam, bo w moim przypadku taka "zaradność" była pretekstem do rozwodu...
        • lsilanow Re: a niby dlaczego? 07.06.07, 16:56
          jak dla mnie przesąd, stereotyp i archaiczny, patriarchalny model podziału obowiązków

          raz jedno z małżonków zarabia więcej, raz drugie, ale trzeba się cieszyc i z tego i z tego, w końcu ma się na życie, na wychowanie dzieci, tak jest już w niestabilnych tych czasach, każdy musi by robotem wielofunkcyjnym, w pełni zautomatyzowanym, mądrym ojcem/matką, czułym/czułą kochającym mężem/żoną, dobrym biznesmenem, dobrą bisneswoman, wyksztłciuchem, wykształciuchą, robotnikiem, robotnicą, traktorzystą, traktorzystkom, żurnalistom, żurnalistką, bez względu często na swe prawdziwe potrzeby
          o ile zaradności nie utożsamimy byciem cały czas nieobecną... a wtedy jest już smutno...
          ale zaradna kobieta, to skarb :)
          dowód, że można to przełamac to taki, że mężczyźni powoli przestają się bac utraty pracy, bo utrata pracy to norma, praca przestaje byc sacrum, jedynym miejscem samorealizacji mężczyzny, i fajno :)
          w życiu jest tyle dróg :)
          bo, gdyby było inaczej, oznaczałoby to, że mężczyźnie przyszło życ w świecie, gdzie jest miejsce tylko dla rekinów interesu i , a jak umie szydełkowac, grac na gitarze, malowac, gotowac, baaa, nawet sprzątac, i chowac skarpetki do brudów przed pójściem spac (tu kobitki proszę o wyrozumiałośc, to nie ich wina, tak ich po prostu wychowano), to nie jest już prawdziwym mężczyzną :(

          czjaś zaradnośc kolec może w oko, no właśnie, kiedy?
          jak również nie wydaje mi się, by był to szczery powód do rozwodu
          gdy byłem mały, ludzie z otoczenia rozwodzili się na prawdę z głupich powodów
          a preteksty służyły ubraniu w ciało tylko ich własnych lęków, fustracji, niepowodzeń, gdy zostali zranieni, albo sami mieli ochotę zranic, wynajdywali preteksty takie, że kobiety jawiły się jako straszniejsze od praskiego Golema i potwora Frankesteina razem wziętych
          no i po co?
          "no i po co Ci to", no i po co im to?
          jestem mężczyzną

          jeszcze dla całkowitej pewności, nie przeszukuje innych wątków, jesteś mężczyzną, czy kobietą?
          więc może wcale nie chodziło o "zaradnośc"?
          • roxy Re: a niby dlaczego? 07.06.07, 17:41
            lsilanow napisał:
            > jak również nie wydaje mi się, by był to szczery powód do rozwodu
            > gdy byłem mały, ludzie z otoczenia rozwodzili się na prawdę z głupich powodów
            > a preteksty służyły ubraniu w ciało tylko ich własnych lęków, fustracji,
            niepow
            > odzeń, gdy zostali zranieni, albo sami mieli ochotę zranic, wynajdywali
            preteks
            > ty takie, że kobiety jawiły się jako straszniejsze od praskiego Golema i
            potwor
            > a Frankesteina razem wziętych
            > no i po co?
            > "no i po co Ci to", no i po co im to?
            > jestem mężczyzną
            >
            > jeszcze dla całkowitej pewności, nie przeszukuje innych wątków, jesteś
            mężczyzn
            > ą, czy kobietą?
            > więc może wcale nie chodziło o "zaradnośc"?

            ........................................................................
            Jestem kobietą :)
            Tak mi się wydaje, że chodziło o "zaradność"...Mój ex nawiązał sobie romans,
            panienka miała jednak większe aspiracje, niż bycie tą trzecią, osoba
            narzekająca na złego męża, który nie dawał jej na życie. No i
            dostałam "uzasadnienie" decyzji ex-a "ty jesteś obrotna więc sobie poradzisz, a
            ona nie"
            Pomagałam mu we wspólnej firmie - robilam to, co jego nie kręciło /podatki,zus-
            y, pracownicy, papierki etc./, ale dbałam, żeby on był zawsze na pierwszym
            miejscu. Wiem, że z jednej strony potrzebował mojej pomocy, ż drugiej -
            przeszkadzało, że jestem w firmie obecna i że klienci i pracownicy wiedzą, że
            nie sam wszystko robi...
            Zarzucił mi kiedyś, ze zony innych "biznesmenów" też im pomagają, jednak "tego
            tak nie widać"...
            Dodam, ze dom i dzieci był wyłącznie na mojej głowie...

            Zastanawiam się, dlaczego tak wyszło i jak żyć dalej...




            • shangri.la Re: Zyć szczęsliwie:) 07.06.07, 17:52
              Znam doskonale problem , który przedstawiłaś i wiem, że dla postronnych osób
              wydaje się absurdalny, ale paradoksy w związkach bywają ....
              Na Twoje pytanie "jak żyć?" odpowiedziałam tytułem postu, ponieważ jest wiele
              prawdy w cynicznym stwierdzeniu Twojego ex TY NAPRAWDĘ SOBIE PORADZISZ, tak jak
              ja sobie poradziłam i mnóstwo innych , podobnych nam ZARADNYCH kobiet.
              Szczęścia życzę!:)))
              • lsilanow Re: Zyć szczęsliwie:) 07.06.07, 18:03
                Pytanie brzmi, nie jak ty masz życ, ale jak on ma życ z tym, co zrobił, cham jeden.
                Podziwiam i czuje głęboki szacunek do osób tak zaradnych, i robiących tyle dobrego.
              • lsilanow Re: Zyć szczęsliwie:) 07.06.07, 18:09
                >problem (...) dla postronnych osób wydaje się absurdalny
                wcale nie wydaje mi się absurdalny
                bardzo "życiowy" problem, czyli ktoś okazał się świnią, a ktoś inny zwyczajnym, zaradnym aniołem (mam nadzieje, że nie przesadziłem z porównaniem)... :)
                • lsilanow Re: Zyć szczęsliwie:) 07.06.07, 18:10
                  w każdym razie, tak ja to widzę :)
                  • shangri.la Re:Świnie i anioły..... 07.06.07, 18:14
                    .....były są i będą....:(
                    Może wystarczy się cieszyć, że jest się Aniołem?:)
                  • roxy Re: Zyć szczęsliwie:) 07.06.07, 20:30
                    Dzięki za miłe słowa :)

                    Nie uważam się za anioła /każdy z nas jest niedoskonały i ma swoje "ciemne
                    strony"/
                    Podobno anioły są nudne, bo uważa się je za prawie doskonałe :)

                    W każdym razie ja tak widzę związek - partnerstwo dwojga ludzi, w chwilach
                    dobrych i złych, żeby się razem zestarzeć...
                    Banał ?
                    • lsilanow Re: Zyć szczęsliwie:) 07.06.07, 20:32
                      Dla wielu chyba ta oczywista i jedyna opcja wydaje się chyba nim byc. No bo inaczej chyba by nie "experymetnowali".
                    • shangri.la Re: Zyć szczęsliwie:) 07.06.07, 20:39
                      Anioły są nudne?:)
                      Najwyrażniej Twój ex i paru innych znanych mi typów tak uważa:)
                      Niech więc spotkają swojego DIABOłA!:)
                      • shangri.la Re: Ups......;) 07.06.07, 20:43
                        Isilianow zaraz posądzi mnie o "chęć odwetu", ale to nie tak.....życie bywa
                        zaskakująco sprawiedliwe(!)
            • lsilanow Re: a niby dlaczego? 07.06.07, 18:06
              > przeszkadzało, że jestem w firmie obecna i że klienci i pracownicy wiedzą, że nie sam wszystko robi...
              palant, wyszedł na nie zaradnego strasznie, choc starał sie stworzyc swój fałszywy image...
              • roxy Re: a niby dlaczego? 07.06.07, 20:36
                Nie moge powiedzieć, ze nie miał /i ma/ głowy do interesów...Niektórzy jednak
                muszą czuć się jak "Król Słońce" i chyba to był jego słaby punkt...Jedynak,
                wychowany przez matkę na lidera...
    • roxy Re: "Zaradne" kobiety 07.06.07, 18:01
      Tak...żyć szczęśliwie - tylko jak, kiedy boli samotność a także świadomość, że
      się nie było "dość dobrym" :(


      • shangri.la Re: ;) 07.06.07, 18:12
        Nadejdzie dzień, kiedy samotność przestanie boleć, a świadomość własnej wartości
        potwierdzonej kolejnymi sukcesami odsunie złe wspomnienia.
        Trzymaj się i nie trać nadziei:)
        • lsilanow Re: ;) 07.06.07, 18:14
          Dopisuje się do życzeń, a szczególnie życzenia nadzieji :)
    • ania1022 Re: "Zaradne" kobiety 07.06.07, 18:21
      W epoce prawdziwych mezczyzn moze bylby to probelem ale dzis prawdziwiwych
      mezczyzn juz nie ma. Dzis to im w to graj bo sami sa niezaradni, wygodni, slabi
      itd itp...
      • sunia11 Re: "Zaradne" kobiety 07.06.07, 19:11
        prawda Aniu
    • sir.vimes A cudzysłów po co? 08.06.07, 10:13
      Chodzi o osoby, które udają zaradne czy ogólnie wątpisz w istnienie naprawdę
      zaradnych kobiet?
      • roxy Re: A cudzysłów po co? 08.06.07, 10:54
        sir.vimes napisała:

        > Chodzi o osoby, które udają zaradne czy ogólnie wątpisz w istnienie naprawdę
        > zaradnych kobiet?

        ..................................................
        A można w ogóle - udawać - zaradność życiową? Nie wątpię w istnienie takich
        kobiet, sama jestem jedną z nich - interesowało mnie, czy też mają problemy
        przez męskie ambicje...
        Co do cudzysłowa - nie czepiajmy się szczegółów :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja