fnoll
11.06.03, 11:19
są tacy (nazwijmy ich - indywidualiści) dla których niezwykle ważnym jest
oddzielenie tego, co należy do nich od tego co należy do rodziny i na koniec
od tego co należy do INNYCH - wszelkie przepływy dóbr między tymi sferami są
odnotowywane i kontrolowane, a każdy w ich otoczeniu jest zobowiązany do
przestrzegania tych granic, wymiana oznacza zawsze "coś za coś"
z drugiej strony są tacy (powiedzmy - kolektywiści) skłonni do użytkowania
dóbr wspólnie z kimś, zarówno przekazując je jak i przyjmując, nie
zastanawiając się przy tym czy to co się dostało jest idealnym ekwiwalentem
tego, co się dało i na odwrót - patrzą na przedmioty bardziej pod kątem ich
optymalnego wykorzystania przez bliskie otoczenie niż posiadania ("dziś nie
idę na ryby więc proszę, weź moją wędkę")
pierwsi to idealni kandydaci na bankierów, prawników, administratorów,
magazynierów etc.
drudzy... hmm... do pracy w bliskim kontakcie z ludźmi generalnie się nadają,
tak mi się zdaje, do działania w zespołach muszących wykazać się
elastycznością i dynamiką, płynny przepływ dóbr oraz informacji
między "kolektywistami" to właśnie umożliwia
podział wyjaskrawiony naturalnie, każdy z nas lokuje się gdzieś na
szerokim continuum między "MOJE" a "NASZE"
jak myślicie - skąd to się bierze i jak to działa? jak sami się czujecie w
kwestiach związanych z "posiadaniem"?
pzdr
fnoll