i kto ma racje?

18.06.07, 23:09
Prosze was drogi emamy o szczera rade zyciowa. Jakbyscie na moim miejscu
postapily.
Wiec od poczatku. Sprawa taka. 1,5 roku temu w mieszkaniu mojego meza(dostal
w spadku po babci-matce swego ojca)robilismy remont, tesciowie we wszystko
sie wtracali,doszlo do tego ze zakupione listwy przez nas do paneli, tesc
zerwal i oddal do sklepu, a sam przyczepil zwykle dreniane deski i nawet nie
polakierowane, ktore kompletnie nie pasowaly kolorem. Wygonil naszego malarza
i sam malowal pokoj, nie polozyl unigruntu i po pol roku wyszla plesn.
Ciagle komentarze, po co wam kafle, kafelki. Przeciez twoja zona za 5 lat
bedzie chciala miec nowe i bedziesz musial kuc i kupowac nowe. Drzwi do pokoi
zmienilam na ladne drewniane, tesc dostal piany na ustach , po co wam nowe,
przeciez ja te stare pomaluje olejna i ok. itp(sami maja ladnie w domu)
Do remontu nic sie nie dorzucili.Tylko komentarze neg. W koncu i tak bylo na
moim i mamy ok. Tesciowa ukladala mi po swojemu w szafkach itp.
Maz pozyczyl swemu bratu(bez mojej wiedzy) z naszej wspolnej lokaty(mialam
tam 3/4 swoich oszczednosci panienskich) spora sume pieniedzy. Bo niby mu sie
auto zepsulo konkretnie. Mijal czas, brat nie oddawal kasy, co sie okazalo
pozniej to ze z autem bylo wszystko ok, a dranie pojechali sobie z dzieckiem
za nasze na egzotyczne wakacje do Tajlandii.Minal rok a brat kasy nie oddaje.
Meza prosilam aby pogadal z bratem albo rodzciami. Ciagle mnie
zbywal.Potrzebna byla nam ta kasa, bo mezowi w dopstwczym aucie silnik padl.
A brak auta to u nas brak pracy.Wzielam sprawe w swoje rece, powiedzialam ze
brat meza to cham, bo bawil sie za nasze pieniadze na wakacjach, oklamal nas
i jeszcze nie smie kasy oddac. Tesc sie wkurzyl naublizal mi, a na koniec
podszedl i scisna za gardlo. Wiec wzielam corke i pojechalam do przyjaciolki.
W tamtym czasie maz byl buntowany przez swych rodzicow. Teraz zrozumial wiele
i jest po mojej stronie
Moja mama mowi ze zycie jest za krotkie aby sie klocic i pielegnowac
nienawisc.i zebym pozniej nie plakala jak mi nikt nie pomoze . A jak
powiedzialam ze cala sie trzese jak tesciow widze i ze oni sie do mnie nie
odzywaja to uslyszalam ze to ty sie to nich tez nie odzywaj..Nie rozumiem
podejscia mojej mamy.Zdaje mi sie ze jest zla ze nie slucham sie jej. ze nie
jest tak jak w dziecinstwie co powiedziala to musialam wykonac. Jestem juz
dorosla i sama podejmuje decyzje.a ten argument ze tesciow wystraczajaco
ukaralam ze nie byli na chrzcie to powala na kolana.
moj ojciec jest za mna, bo wie ze do tesciow wyciagnelam reke na zgode, a oni
nadal tarktuja mnie jak g.Powiedzialam mojej matce ze jest niesprawiedliwa i
dobrze ze ojcie jest za mna, to uslyszalam ze jestem taka glupia jak on.
Maz mnie rozumie i nie zmusza do kontaktow z tesciami. Kto ma racje?.
Dodam ze matka moja cale zycie miala chlodny stosunek do mnie(ojciec byl
marynarzem i ciagle go w domu nie bylo, a matka mnie podrzucala babci -
praktycznie babcia mnie wychowala)Nie pomaga mi przy corce -sama sobie radze.
a w sob. z ust moje matki uslyszalam ze bylam wstretnym, okrutnym wiecznie
wyjacym dzieciakiem dlatego mnie ciagle bila ,Powiedzialam do mojej matki ze
widocznie mogla mnie urodzic tak jak brata po 30 a nie wwieku 18 lat .
Zabolalo mnie to strasznie, powedzialam ze wybaczam mojej matce ze mnie cale
dziecinstwo lała(jak byl ojciec to nie)...A mojej corki tez sie czepia z
ejest taka jak ja(ma 2,5 r) i jest nieznosna
Pozniej dowiedziedzialam sie ze ma miesniaka w macicy od 3 lat (teraz ma 45
lat) i nie chce isc na operacje. Prosby nie pomagaja ma w tylku. A pozniej
sie wygadala ze ma tetniaka w pochwie i ze moze umrzec(ale ile prawdy w tym
zagrozeniu smiercia ni ewiem, bo mama wygadala sie po alkoholu- miala
imieniny. I smiejac sie plakala z e nikomu nie jest potrzebna.A mam brata ma
12 lat(to jej ukochany synek) i on tez to wie.Dawno dalam jej namiary na
super lekarza ale nie chce isc , ciagle tylko obiecuje. Ja juz nie wiem co
mam robic?
    • cola19 Re: i kto ma racje? 19.06.07, 10:28
      prosze pomozcie zrozumiec mi to wszystko, jak nabrac dystansu?
      • asidoo Re: i kto ma racje? 19.06.07, 11:20
        1. Mój pierwszy krok byłby taki, że założyłabym indywidualne konto, do którego
        mąż nie miałby upoważnienia. Swoją drogą mam takie a do kont męża mam karty, z
        których rzadko korzystam. Dałoby si to pewność, że drugi raz nie pożyczy twoich
        pieniędzy bratu lub komuś innemu.
        2. Nie zabiegałabym o zgodę w rodzinie i przemyślałabym oskarżenie teścia o
        napaść fizyczną.
        3. Męża bym poprosiła o to, by nie zapraszał do domu swojego ojca, gdyż się go
        boję. Brat i inni niechby nawet przychodzili, ale nie rozmawiałabym z nimi.
        Byliby tylko gośćmi męża.
        4. Matce powiedziałabym, że skoro nie chce się leczyć, to ja nie chcę słyszeć o
        jej mięśniakach i tętniakach. (Postąpiłam podobnie wobec swojego ojca -
        nałogowego palacza - nie słucham jego skarg, tylko mówię, że rozmawiać z nim
        będę na temat zdrowia jak rzuci palenie. Już mnie nie zadręcza swoimi
        dolegliwościami. Wie, że nie współczuję mu.)
        5. Z matką kontaktowałabym się niezwykle rzadko, skoro nie kocha wnuczki -
        Ciebie mogła ranić, ale nie pozwól, żeby twoja córka słuchała, że jest okropna
        itp, bo to w dziecku zostanie i będzie dla niej przykrością na całe życie.
        6. Inwestowałabym w dom, relacje z mężem i dzieckiem. Znalazłabym sobie
        przyjaciółkę. Najlepiej o całe pokolenie starszą, która w pewien sposób
        zastąpiłaby mi relacje z matką i była dobrym doradcą.

        Moje porady są dość suche, ale u ciebie trzeba wprowadzić szereg zmian, żebyś
        mogła się odczepić o tych pijawek, które żerują na tobie i twojej rodzinie -
        materialnie i emocjonalnie.
      • toja_maja Re: Cola gdyby zycie bylo takie proste. 19.06.07, 11:36
        I dzieci chowane tak jak w podrecznikach, to czy myslisz, ze byloby mniej
        tragedii i problemow na tej ziemi?
        Problemy zawsze będą. Prawda leży gdzieś po środku.Twoja mama ma poważne
        problemy zarówno zdrowotne jak i psychiczne. Urodzić dziecko w 18 roku zycia to
        najczęsciej tragedia dla tej młodej jeszcze rozwijającej się dziewczyny.To ją
        przerosło.Nie dziw jej się,że nie dała rady. Mozliwe, ze też była podobnie
        chowana, kochana jedynie za to, że grzeczna, a gdy było jej żle i była
        niegrzeczna dziewczynka, była karana. Dlatego dziś jej trudno zrozumieć, ze
        człowiek składa się z wielu kawałków i ze wszystkie te kawałki się kocha choć
        nie zawsze tych pięknych i cacy.
        Stąd moze brac sie jej powód, dla którego uważa, za źle postępujesz wobec
        teściów.
        Jak juz pisałam twoja matka ma wyraźne problemy ze sobą - możliwe ze nie kocha
        siebie tak jak powinna, stąd jej słabe uczucie do ciebie, mozliwe ze ma
        problemy z identyfikacją siebie jako kobiety? Jest wiele rzeczy, o których nic
        nie wiadomo dlaczego.
        W stosunku do teściów racja jest po twojej stronie. Gdyby mi ktoś próbował
        urzadzać dom nigdy bym się na to nie zgodziła. Oni nie mają prawa robić tego co
        robia i tego co ci zrobili.
        Co ci radzic w zwiazku z tymi prymitywnymi i beszczelnymi ludzmi- nie daj im
        sie- walcz o swoje prawa, o zwrot pieniedzy, mow im to co myslisz i badz sobą.
        Jezeli jeszcze raz teść sie na ciebie rzuci zgłoś to na policję.On nie ma prawa
        cie bic.
        Fakt ze wyciągnęłaś ręke do takich ludzi swiadczy ze jesteś osobą dojrzała
        emocjonalnie, ale czy oni to docenili, przeprosili?
        Jak mówią- nie rzucaj pereł swoich pomiędzy swinie- więc, jezeli sytuacja
        podobna się powtorzy nie wybaczaj im . To w koncu obcy tobie ludzie. Gdzies
        musi byc rownowaga w tym zwiazku z tesciami i ty stawiaj im granice. Na tyle na
        ile ty im pozwolisz na takich warunkach i oni moga z wami sie zadawac.

        Jezeli chodzi o matkę - wątpię czy umiesz z nią postepować tak jak powinnaś-
        tego trzeba się nauczyć. Grozi ci sytuacja wielu kobiet, ze staja sie matkami
        dla swoich matek.Relacja matka-corka to trudne relacje.
        Moze nie zwierzaj jej sie zeswoich problemow skoro wiesz juz ze nie jest wobec
        ciebie fair. Ona zwsze bedzie cie ranic. Nie pozwol sobie na to.
        • cola19 Re: Cola gdyby zycie bylo takie proste. 19.06.07, 12:17
          Jezeli chodzi o matkę - wątpię czy umiesz z nią postepować tak jak powinnaś-
          > tego trzeba się nauczyć. Grozi ci sytuacja wielu kobiet, ze staja sie matkami
          > dla swoich matek.Relacja matka-corka to trudne relacje.
          > Moze nie zwierzaj jej sie zeswoich problemow skoro wiesz juz ze nie jest
          wobec
          > ciebie fair. Ona zwsze bedzie cie ranic. Nie pozwol sobie na to.


          To co bys mi radzila, ja postepowac? wiem pyatnie troche naiwne, ale chce
          poczuc sie lepiej bo wciaz jak sprzeciwie sie matce, mam wyrzuty sumienia. Ps-
          moj brat jest ze mna mocno zwiazany i czesciej radzi sie mnie niz matki.
    • cola19 Re: i kto ma racje? 19.06.07, 12:06
      Dziekuje wam za rady, wydrukuje sobie i bede czytac, kiedy tylko bede miala
      watpliwosci.
      Co do tesciow, to wyciagnelam do nich reke w wigilie(za namowa ojca, poszlam
      tam , choc wszystko we mnie krzyczalo nie)ja i ojciec mielismy nadzieje ze
      przeprosza przy oplatku. Guzik!Tesc cos brzeczal oficjalnie duzo zdrowia i
      zamiast patrzec sie prosto w oczy patrzyl na swoje stopy. Tesciowa patrzyla po
      katach, czulam oblude. Pozniej tesc podszedl do mez ai pyta sie czy sie napije
      koniaczku(ja bylam obok) maz mowi przeciez wiesz ze jestesmy autem. Na to tesc
      to zapytaj sie swojej malzonki a maz sam sie zapytaj. I tesc zawina tylek z
      pokoju i poszedl do kuchni. I nie zapytal. Takz ewtedy maz na oczy przejzal, ze
      mieli szanse na pogodzenie ale nie wykorzystali.
      Albo to. mialam urodziny, to dzwonia do meza i mowia ze przyjada, na to maz ze
      ja nie robie urodzin, to focha strzelili.Pare dni temu mielismy rocznic eslubu,
      to tesciowa tylko do meza dzwoni, a maz mowi z ema do mnie zadzwonic ona mowi
      ze zadzwoni i cisza. Nie wiem co oni chca mi przekazac swoim zachowaniem?
      Wiem, ze jakbym sie znimi pogodzila, to bym miala lzej, bo moglibysmy dziecko
      na 2 h wyskoczyc i gdzies wyjsc.Ale czy warto?
      Co do mojej matki to jest dziwna, mam super kontakt z babcia(mamy matka) ona
      mnie wychowala. Matka do dzisiaj koty z nia drze, a jak jest cos nie tak to
      mowi ze ja jestem taka glupia jak babka;-(
    • jszhc Re: i kto ma racje? 19.06.07, 12:22
      Po pierwsze niech twoj maz pamieta, ze z rodzina wychodzi sie slicznie tylko
      nqa obrazku. Jesli chce pozyczac tak duze sumy pieniedzy bratu, to niech to
      konsultuje z toba, a nie decyzduje sam, zwlaszcza ze pieniadze w sumie byly
      twoimi oszczednosciami. Poza tym twoi tesciowie chyba nie zmienili sie z dania
      nadzien w takich osobnikow, musialas wczesniej wiedziec w co sie pakujesz;p
      • cola19 Re: i kto ma racje? 19.06.07, 12:28
        na poczatku bylo ok, kiedy wtedy jeszcze narzeczony mieszkal u mnie
        (wynajmowalam sama kawalerke)spotykalismy sie sporadycznie. Koszmar sie zacza
        jak juz byly przygotowanai do slubu, kiedy chcialam aby bylo po mojemu. A jak
        wprowadzilismy si edo meza mieszkania, to zaczeli sobie roscic prawa do
        wszystkiego - slow atescia on tu mieszkal jako dziecko wiec moze robic co chce,
        a ja nie mam prawa wyburzac scian w jego rodzinnym domu. Notabene, od 10 lat
        przed smiercia swojego ojca nie kontaktowal sie z nim...
        • asidoo Re: i kto ma racje? 19.06.07, 12:43
          Jak ktoś z rodziny chciał od nas pożyczyć większą kwotę pieniędzy,
          proponowaliśmy mu z mężem podpisanie weksla na tę kwotę. Miało to być
          zabezpieczenie dla nas i ewentualny dowód przed sądem. Byliśmy chętni pożyczyć
          pod tym warunkiem. Osoby pożyczające w końcu nie pożyczyły. Może to znaczyć, że
          zamierzały nie oddawać. Weksle są świetne - dają dowód i możliwości prawne. Wy
          możecie tylko liczyć na dobrą wolę brata męża. Przed sądem nie macie praw.
          • cola19 Re: i kto ma racje? 19.06.07, 12:54
            niestety masz racje tylko dobra wola. Lecz on wymiguje sie.
            • lsilanow więcej wiedzy 19.06.07, 16:21
              asidoo ma rację
              *najpierw uporządkowac sytuację, by poczuc się bezpiecznie
              *potem zając się relacją z mężem

              tak naprawdę tylko wy macie siebie nawzajem
              pochodzicie z podobnych (ale nie identycznych) rodzin
              w odróżnieniu od matki ty masz szanse pierwsza byc szczęśliwa

              masz prawo się nie słuchac
              masz prawo nie współczuc
              masz prawo współczuc, jeśli chcesz

              Twoja matka została nauczona samowystarczalności, albowiem:
              nie miała męża, mąz był nieobecny, i zachowywał się nieodpowiedzialnie (zapłodnił, zaspokajał się, olał)
              Była w konflikcie ze swoją matka, ta najprawdopodobniej nie akceptowała wyboru córki
              radziła sobie tak jak umiała, a nie umiała...
              W związku z tym nigdy nie mówiła nikomu o swoich dolegliwościach

              masz prawo zgłosic naruszenie prywatnosci
              masz prawo pójsc do sądu
              z resztą, to wiesz

              Weksle to dobre rozwiązanie

              Bardzo łatwo zrozumiec Twoją matkę: zbuntowała sie przeciwko swojej matce, żałuje tego, teraz nie chce, byś ty popełniła ten sam błąd, i sugeruje Ci, byś się w ogóle nie buntowała, co jest popadaniem z skrajności w skrajnośc - a nie ma jedynej absolutnej racji, częsc drobnych racji leży po jednej stronie, a częśc po drugiej...

              obwinianie 2,5 malucha o to, że jest nieznośny to absurd
              dzieci w tym wieku są "nieznośne", po prostu inne od nas, dorosłych...

              czy Twoja matka też się nim opiekuje?
              jeżeli tak, to widzi w niej przyszłą Ciebie, czyli też źródło kłopotów tzw. "wychowaczych" - przypominam, że sama nie miała wiedzy, jak Ciebie wychowac
              boi się

              Twoja matka nie jest niczemu winna, podobnie jak ty nie jesteś. Znalazła się w sytuacji, która ją przerosła. Jak i Ciebie coś podobnego zdaje się skierowało na to forum. :)

              ty to widzisz, i masz szanse na szczeście
              pierwszym krokiem byłoby poczucie się bezpiecznie, później odejście - możesz przestac się spotykac bezwarunkowo, zdecydowanie, jeżeli jednak coś Cię trzyma, możesz zadac sobie pytanie, co to jest, dlaczego chcesz z nimi przebywac...

              zastanawiam się, czy Twój mąż czuje to samo, co ty...

              zbyt dużo wiedzy jak na jeden raz...

              pozdrawiam Cię serdecznie :)
              • cola19 Re: więcej wiedzy 19.06.07, 16:56
                isilanow, dzieki , dzieki za podpowiedzi.
                napisze wiecej konkretow,zebyscie mieli oglad calej sytuacji.
                To nie tak ze moja matka sama sobie radzila ze mna, mieszkala ze swoimi
                rodzicami(moimi dziadkami)oni mnie praktycznie wychowali, mata nie wstawala
                do mnie wnocy, nie przewijala mnie jak zrobilam kupke, lezalam zadefekowana az
                do powrotu babci.Wtedy babacia wzielas prac e na pol etatu a i dziadek tak sie
                zamienial abym nie byla czesto sama z matka.Najlepsze i najcudowniejsze
                wspomnienia mam z dziadkiem i babci ai oni praktycznie zastapili mi rodzicow
                Moj ojciec wyplywal w rejsy, moja matka miala bliskiego przyjaciela(obecny
                ojczym-ale ja traktuje go jak ojca)Malzenstwo mojej mamy rozpadlo sie po 4
                latach.Moj prawdziwy ojciec nie mogl zniesc charakterku mojej mamy(byla
                rozpieszczonym dzieckiem-jedynaczka)Czesto moaj matka znikala na cale noce na
                imprezach.
                matka czesto wyrzywala sie na mnie, ojczym mnie bronil, a jak mnie bronil to
                obrazala sie na niego. Po latach moja babcia zachorowala (udar mozgu)i matka
                byla na caly swiat wsciekla ze musi sie opiekowac.Jak babci a doszla do siebie
                i reka i noga byla sprawna to zostawila babcie i ja sie nia opiekowalam. Teraz
                mama do babci nie jezdzi , bo bo babcia jest zla ze
                ja zle traktowala jak byla chora i wziela sobie z babci konta spora sume
                pieniedzy(miala pelnomocnictwo, bez babci wiedzy, niby to byla woczach mamy
                rekompensata ze babcia musiala sie opiekowac i wtedy ni epracowala przez 6 m0-
                cy)czesc oddala.
                Nie moja mama nie przejawia checi opieki nad nasza corka....
                • cola19 Re: więcej wiedzy 19.06.07, 16:59
                  myslalam ze chociaz z tesciowa sie zaprzyjaznie i poczatki byly ok. ale nie
                  wyszlo, robila wszystko aby sie jej przypodobac, zatracajac swoje ja i weszli
                  mi na glowe
              • cola19 Re: więcej wiedzy 19.06.07, 17:05
                ty to widzisz, i masz szanse na szczeście
                pierwszym krokiem byłoby poczucie się bezpiecznie, później odejście - możesz
                przestac się spotykac bezwarunkowo, zdecydowanie,
                jeżeli jednak coś Cię trzyma, możesz zadac sobie pytanie, co to jest, dlaczego
                chcesz z nimi przebywac...

                zastanawiam się, czy Twój mąż czuje to samo, co ty...

                zbyt dużo wiedzy jak na jeden raz...


                Dlaczego sie spotykam, bo moj ojczym jest fajny, bo kocham mego brata i mam z
                nim swietny kontakt.z matka mam dziwne relacje raz jest ok, a raz nie tzn jak
                jej cos mowie a mam inne zdanei na ten temat np. moj stosunek do tesciow, to
                zaraz mi mowi ze to moja sprawa i mam dac jej spokoj, ale bede tego zalowac, bo
                moge potrzebowac pomocy od tesciowej a ona sie na mnie wypnie.nie rozumiem?
                z tesciami sie nie spotykam bo na mysl o nich cala sie trzese. ps sama sobie
                radze i tesciowa nigdy z siebie mi w niczym nie pomogla
    • cola19 Re: i kto ma racje? 19.06.07, 15:38
      hop
    • koniec_z_tym1 Re: i kto ma racje? 19.06.07, 17:02
      Agresja rodzi agresje:
      "Wzielam sprawe w swoje rece, powiedzialam ze brat meza to cham, bo bawil sie
      za nasze pieniadze na wakacjach, oklamal nas i jeszcze nie smie kasy oddac.
      Tesc sie wkurzyl naublizal mi, a na koniec podszedl i scisna za gardlo".

      Unikalabym tak emocjonalnego podejscia do spraw rodzinnych -bo wiecej to
      komplikuje niz wyjasnia. Prosciej: brat meza pozyczyl pieniadze i jeszcze ich
      nie oddal. Do zwrotu masz prawo. Do nazywania innych klamcami i chamami nie. Bo
      tak wlasnie zrobilas sobie z nich wrogow. W rodzinie tez jest potrzebna
      dyplomacja. Wybralas najgorszy mozliwy sposob na styl rozmowy o zwrocie
      pieniedzy. I nie chodzi o to kto ma racje - kazdy i tak bedzie mial swoja.
      Chodzi o to zeby emocje i chec wykrzyczenia swojej prawdy i swojej racji nie
      przeslonily ci strat, ktore moge z tego wyniknac.
      Wiele konflikotow jest wokol ciebie. Brat meza, tesc, tesciowa, mama. Uwazasz,
      ze tylko oni sa temu winni? Wszyscy sprzysiegli sie przeciw tobie? Tylko ty
      masz racje? Zgadzam sie z twoja mama. Zycie jest za krotkie aby sie klocic i
      pielegnowac nienawisc. Nezaleznie od wszystkiego.
      • cola19 Re: i kto ma racje? 19.06.07, 17:09
        powiedz szczerze, czy mialabys ochote na kontakt z ludzmi ktorzy cie tak
        potraktowali i na kazdym kroku(wczesniej przed afera) demonstracyjnie
        pokazywali ze mnie nie akceptuja np- w kosciele po slubie tesciowa szerokim
        lukiem mnie ominela i tylko synowi zlozyla zyczenia, podczas wesela udawali z e
        nie znaja mnie i tesc ani razu nie zatanczyl, zwracanie sie do mnie w 3. os
        poprze mojego meza....
        • koniec_z_tym1 Re: i kto ma racje? 19.06.07, 17:16
          Pewnie nie mialabym na to ochoty. Ale postaralabym sie zeby relacje z nimi byly
          poprawne. Z uwagi na meza i corke.
          • lsilanow Re: i kto ma racje? 19.06.07, 17:24
            i bez uwagi na samą siebie?
            • koniec_z_tym1 Re: i kto ma racje? 19.06.07, 17:29
              wlasnie z uwagi na sama siebie.
        • lsilanow Re: i kto ma racje? 19.06.07, 17:23
          cola19, masz prawo do nienawiści, masz
          odczuwasz to, co odczuwasz, i nikt nie ma prawa czepiac się, że to, co odczuwasz, jest niestosowne
          prócz tego - zrobiłaś krok w kierunku ratowania małżeństwa
          domu, swojej obecnej rodziny, jakby to nie nazwac
          nie słuchaj komunałów typu: w rodzinie potrzebne jest...
          w społeczeństwie potrzebne jest...
          na świecie potrzebne jest...
          gdy odnoszą sie do Twojej osobistej sytuacji
          wtedy jest to tylko gadka-szmatka, pusty frazes, mowa-trawa, lanie wody, głodny kawałek itp.
          owszem wymienione są potrzebne
          ale sutuacja każdej osoby jest inna :)
          indywidualna i niepowtarzalna
          nie ma jednego klucza :)

          pozdrawiam Cię

          warto poszukac rozwiązania...

          coś czuje, że nie wszystko, co napisałem, jest mądre
          posłuchaj samej siebie
          czytając te rady, sugestie, spostrzeżenia
          spójrz krytycznym okiem
    • cola19 Re: i kto ma racje? 19.06.07, 23:43
      moze ktos jeszcze sie wypowie i cos doradzi?
      • flash20 Re: i kto ma racje? 20.06.07, 00:42
        Według mnie powinnaś skonsultować się z jakimś dobrym psychologiem. Zbyt wielu
        ludzi cię skrzywdziło, zbyt wiele sytuacji się skomplikowało....Sama sobie z
        nimi nie poradzisz.

        Dobrze, że pytasz innych, prosisz o radę
    • kryzolia Re: i kto ma racje? 22.06.07, 13:36
      czy zawsze ktoś musi mieć rację?
      przeważnie racja jest po środku i tu też...
    • arwen8 Re: i kto ma racje? 22.06.07, 14:19
      Susan Forward "Toksyczni teściowie"...

      ...chociaż nie zaszkodziłoby też przeczytać "Toksycznych rodziców" tejże
      autorki.
Pełna wersja