cola19
18.06.07, 23:09
Prosze was drogi emamy o szczera rade zyciowa. Jakbyscie na moim miejscu
postapily.
Wiec od poczatku. Sprawa taka. 1,5 roku temu w mieszkaniu mojego meza(dostal
w spadku po babci-matce swego ojca)robilismy remont, tesciowie we wszystko
sie wtracali,doszlo do tego ze zakupione listwy przez nas do paneli, tesc
zerwal i oddal do sklepu, a sam przyczepil zwykle dreniane deski i nawet nie
polakierowane, ktore kompletnie nie pasowaly kolorem. Wygonil naszego malarza
i sam malowal pokoj, nie polozyl unigruntu i po pol roku wyszla plesn.
Ciagle komentarze, po co wam kafle, kafelki. Przeciez twoja zona za 5 lat
bedzie chciala miec nowe i bedziesz musial kuc i kupowac nowe. Drzwi do pokoi
zmienilam na ladne drewniane, tesc dostal piany na ustach , po co wam nowe,
przeciez ja te stare pomaluje olejna i ok. itp(sami maja ladnie w domu)
Do remontu nic sie nie dorzucili.Tylko komentarze neg. W koncu i tak bylo na
moim i mamy ok. Tesciowa ukladala mi po swojemu w szafkach itp.
Maz pozyczyl swemu bratu(bez mojej wiedzy) z naszej wspolnej lokaty(mialam
tam 3/4 swoich oszczednosci panienskich) spora sume pieniedzy. Bo niby mu sie
auto zepsulo konkretnie. Mijal czas, brat nie oddawal kasy, co sie okazalo
pozniej to ze z autem bylo wszystko ok, a dranie pojechali sobie z dzieckiem
za nasze na egzotyczne wakacje do Tajlandii.Minal rok a brat kasy nie oddaje.
Meza prosilam aby pogadal z bratem albo rodzciami. Ciagle mnie
zbywal.Potrzebna byla nam ta kasa, bo mezowi w dopstwczym aucie silnik padl.
A brak auta to u nas brak pracy.Wzielam sprawe w swoje rece, powiedzialam ze
brat meza to cham, bo bawil sie za nasze pieniadze na wakacjach, oklamal nas
i jeszcze nie smie kasy oddac. Tesc sie wkurzyl naublizal mi, a na koniec
podszedl i scisna za gardlo. Wiec wzielam corke i pojechalam do przyjaciolki.
W tamtym czasie maz byl buntowany przez swych rodzicow. Teraz zrozumial wiele
i jest po mojej stronie
Moja mama mowi ze zycie jest za krotkie aby sie klocic i pielegnowac
nienawisc.i zebym pozniej nie plakala jak mi nikt nie pomoze . A jak
powiedzialam ze cala sie trzese jak tesciow widze i ze oni sie do mnie nie
odzywaja to uslyszalam ze to ty sie to nich tez nie odzywaj..Nie rozumiem
podejscia mojej mamy.Zdaje mi sie ze jest zla ze nie slucham sie jej. ze nie
jest tak jak w dziecinstwie co powiedziala to musialam wykonac. Jestem juz
dorosla i sama podejmuje decyzje.a ten argument ze tesciow wystraczajaco
ukaralam ze nie byli na chrzcie to powala na kolana.
moj ojciec jest za mna, bo wie ze do tesciow wyciagnelam reke na zgode, a oni
nadal tarktuja mnie jak g.Powiedzialam mojej matce ze jest niesprawiedliwa i
dobrze ze ojcie jest za mna, to uslyszalam ze jestem taka glupia jak on.
Maz mnie rozumie i nie zmusza do kontaktow z tesciami. Kto ma racje?.
Dodam ze matka moja cale zycie miala chlodny stosunek do mnie(ojciec byl
marynarzem i ciagle go w domu nie bylo, a matka mnie podrzucala babci -
praktycznie babcia mnie wychowala)Nie pomaga mi przy corce -sama sobie radze.
a w sob. z ust moje matki uslyszalam ze bylam wstretnym, okrutnym wiecznie
wyjacym dzieciakiem dlatego mnie ciagle bila ,Powiedzialam do mojej matki ze
widocznie mogla mnie urodzic tak jak brata po 30 a nie wwieku 18 lat .
Zabolalo mnie to strasznie, powedzialam ze wybaczam mojej matce ze mnie cale
dziecinstwo lała(jak byl ojciec to nie)...A mojej corki tez sie czepia z
ejest taka jak ja(ma 2,5 r) i jest nieznosna
Pozniej dowiedziedzialam sie ze ma miesniaka w macicy od 3 lat (teraz ma 45
lat) i nie chce isc na operacje. Prosby nie pomagaja ma w tylku. A pozniej
sie wygadala ze ma tetniaka w pochwie i ze moze umrzec(ale ile prawdy w tym
zagrozeniu smiercia ni ewiem, bo mama wygadala sie po alkoholu- miala
imieniny. I smiejac sie plakala z e nikomu nie jest potrzebna.A mam brata ma
12 lat(to jej ukochany synek) i on tez to wie.Dawno dalam jej namiary na
super lekarza ale nie chce isc , ciagle tylko obiecuje. Ja juz nie wiem co
mam robic?