Szlag mnie trafia...za często

IP: 158.66.22.* 05.12.01, 14:24
Ostatnio żyję w dość dużym napięciu i mój problem się jeszcze zwiększył. Ale
zawsze było tak, że mała rzecz potrafiła mi znacznie skopać humor. Ostatnio
zdarza się to coraz częściej. Wszystko mnie denerwuje - a najbardziej cierpi na
tym mój chłopak, na którego ciągle burczę. Bez przerwy narzekam, ale najgorsze
jest to, że potrafię czasami wpaść w prawdziwą furię - zaczynam na niego
krzyczeć, wyzywać, a potem milczę i sama siebie nie cierpię za to, jak się
zachowuj. Co mam zrobić? Jak się zmienić? Jak sprawić, bym była łagodna,
spolegliwą kobietkę, którą byle co nie wyprowadzi z równowagi, która będzie dla
niego łagodna i czuła (bo na to zasługuje, jest cudownym facetem!) Napiszcie,
co powinnam zrobić? Jak się wyciszyć? Jak w takich sytuacjach się zachować? Co
zrobić, gdy już zaczynam się wkurzać - jak zatrzymać narastający proces, który
kończy się milczeniem, a potem moimi przeprosinami. Może jest jakiś
sposób...pomóżcie, bo już mam siebie dość.
    • Gość: renka Re: Szlag mnie trafia...za często IP: *.home.cgocable.net 05.12.01, 14:44
      Wyglada na to, ze to TWOJ sposob na rozladowanie stresu.Jest to zdrowe dla
      ciebie, ale nie dla twojego chlopca.To nie jest przyjemne dla niego, chociaz
      tobie sprawia ulge.Opanuj sie, przed wybuchem zrob kilka glebokich
      oddechow.Przejdzie.A przyczyna tych wybuchow? Pewnie zauwazylas, ze reagujesz
      tak gwaltownie na SPECYFICZNE sytuacje.Sprobuj sie nad tym zastanowic.
    • Gość: Kreska Re: Szlag mnie trafia...za często IP: 10.136.128.* 05.12.01, 14:54
      Gość portalu: Ninka napisał(a):

      > Ostatnio żyję w dość dużym napięciu i mój problem się jeszcze zwiększył.
      Czy widzisz jakiś kres obecnych kłopotów (tych, które są przyczyną Twojego
      napięcia)? Jakaś racjonalizacja? Dystans?

      > Ale
      > zawsze było tak, że mała rzecz potrafiła mi znacznie skopać humor.
      No coż, mnie też.
      Duże rzeczy są na to zbyt poważne, prawda? ;-)

      > Ostatnio
      > zdarza się to coraz częściej. Wszystko mnie denerwuje /.../ zaczynam na niego
      > krzyczeć, /.../
      ... ma pecha, że jest pod ręką.
      Czy możesz wstać i wyjść? Nawet tylko na korytarz? Z cukierkiem, na przykład?
      Barki wyluzować?

      > Jak sprawić, bym była łagodna,
      > spolegliwą kobietkę, którą byle co nie wyprowadzi z równowagi, która będzie dla
      > niego łagodna i czuła (bo na to zasługuje, jest cudownym facetem!)

      Ależ on Cię kocha w Twojej normalnej postaci! I akceptuje. Wytrzyma co nieco,
      zapewne.
      Może moje drobne pomysły się przysłużą?

      > Napiszcie,
      > co powinnam zrobić? Jak się wyciszyć?
      Jakieś ćwiczenia relaksacyjne? Jak sądzisz?

      > ...pomóżcie, bo już mam siebie dość.
      Eeeetam, nie przesadzaj, fajna z Ciebie panna.
      Ucałowania
      Kreska

    • kwieto Re: Szlag mnie trafia...za często 05.12.01, 15:12
      Co to znaczy - za czesto?
      Jesli tlumisz swoje reakcje i starasz sie byc grzeczna i ukladna, to tylko
      napedzasz karuzele furii - frustrujesz sie, bo taka nie jestes, frustrujesz sie
      kazda sytuacja ktora uswiadamia Ci, ze taka nie jestes, frustrujesz sie tym, ze
      sie frustrujesz... i tak dalej...
      Moze, poki co, kup sobie po prostu pluszowego misia, ktoremu bedziesz wyrywac
      lapki (zamiast krzyczec na chlopaka - bo on niczemu nie winien), albo worek
      treningowy, z ktorym sie bedziesz boksowac?

      A na dluzsza mete, polecam po pierwsze wiecej luzu (nawet jesli wybuchasz
      gniewem - to co z tego? pamietaj tylko, ze to Twoj gniew, wiec jesli chcesz
      komus dac po twarzy - to jedynie sobie... Innych ludzi nie tykaj - to nie jest
      tak, ze "on Cie wkurzyl" - to TY sie wkurzylas)
      Po drugie - moze warto sie zastanowic dlaczego drazna Cie te rzeczy? Co sie za
      tym kryje glebiej? Odstawanie od wizji siebie jako lagodnej istoty?
      Niedowartosciowanie? Lek? Cos innego?
      • Gość: Karolina Bierz magnez! IP: *.waw.cdp.pl 05.12.01, 15:36
        Poważnie. Brak magnezu powoduje często takie "rozdrażnienie". Jeśli palisz lub
        pijesz duzo kawy to na 100% masz niedobory tego pierwiastka. Przećwiczyłam to
        na sobie - pomogło. Pozdrawiam.
    • Gość: Bini Re: Szlag mnie trafia...za często IP: *.hkcable.com.hk 05.12.01, 15:42

      Ninka:
      “...pomóżcie, bo już mam siebie dość.”

      No wlasnie, najwiekszym Twoim problemem jest to, ze sama siebie nie lubisz.
      Zacznij terapie od przeczytania paru ksiazek na temat pozytywnego myslenia, z
      czystym sumieniem moge Ci polecic “Mozesz uzdrowic swoje zycie” Louise Hay, mam
      ja od ponad 10-ciu lat i czasem wracam do niektorych fragmentow. Na podstawie
      tego typu lektury bedziesz mogla stworzyc sobie wlasna metode “wyciszania”
      nadchodzacych wybuchow a co za tym idzie, zmiane postrzegania otaczajacego Cie
      swiata. Bo gotowej recepty chyba jednak nie ma.
      Skoro uwazasz, ze Twoj chlopak jest cudowny, to nie przeciagaj struny –
      stracisz w koncu jego szacunek i uczucie. Porozmawiaj z nim.
      Ale przede wszystkim pokochaj siebie!

      Pozdrawiam
      • Gość: Melba Re: Szlag mnie trafia...za często IP: *.man.polbox.pl 13.12.01, 12:16
        Bini, ja się absolutnie nie czepiam Twojej wypowiedzi, ale po co ona
        ma "pokochać siebie"? Kocha ją jej chłopak, wystraczy się przejrzeć w tej
        miłości i ją sobie uświadomić.Nie trzeba na siłę chcieć odczuwać nie wiadomo
        czego. On Cię kocha, dziewczyno, jesteś fajna. Zobacz, jakie to śmieszne - przy
        najbliższej kłótni spróbuj przerwać w pół słowa i się do niego uśmiechnij.
        Zobaczysz, co się stanie :)
    • Gość: Ninka Re: Szlag mnie trafia...za często IP: 158.66.22.* 05.12.01, 15:45
      Z tym magnezem to jest myśl...muszę spróbować! Bo sama podziwiam mojego
      chłopaka, że to wytrzymuje, czasem potrafię być marudna i złośliwa juz od rana,
      ledwo się obudzę. Czasem jest cudownie, budzimy sie razem i jestem łgodna
      niczym misiaczek, ale czasem od razu mnie wkurza nawet nieumyta szklanka w
      zlewie. A co gorsza - nie zauważyłam, żeby jakieś konkretne sytuacje wywoływały
      u mnie te wybuchy. Jest to wielka niewiadoma. Boje się, że staję się zgryźliwą,
      ponurą i narzekającą babą.
      A problemy sie pewnie nie skończą tak szybko. Więc muszę to jakoś przetrwać. No
      i on musi przetrwać. mam nadzieję, że mu się nie odechce.:)
      • Gość: Don Juan Re: Szlag mnie trafia...za często IP: 212.191.70.* 05.12.01, 15:57
        Wiecej seksu dla rozladowania napiecia .
        • Gość: Anna27 Re: Szlag mnie trafia...za często IP: *.157.62.122.Dial1.Washington1.Level3.net 05.12.01, 16:56
          Lagodna to ty raczej nigdy nie bedziesz. Ale nie martw sie. Nielagodni tez
          maja prawo do zycia i milosci. To chcilama napisac po pierwszym poscie. Po
          drugimjuz nie chcialam, bo skoro denerwuje cie nieumyta szklanka, - to troche
          kijowo. Bo w koncu, co jest takiego strasznego w nieumytej szklance. Moze ty
          jestes perfekcjonistka z gatunku maly Hitlerek? Gdybys widziala moje szklanki
          to bys chyba chodzila po scianach z wscieklosci.
          A jesli kiedys bedziesz miala dzieci i one nie beda myly szklanek to co?

          Nie mowie, zeby sie opanowywac w kazdej sytuacji. Czasem dobrze jest
          wybuchnac. Ale gdy nieumyta szklanka robi sie problemem takiej rangi - to nie
          jest to dobry znak.

      • Gość: bonobo Re: Szlag mnie trafia...za często IP: 195.187.97.* 06.12.01, 12:41
        Słuchaj, Ninka, te wszystkie porady można o kant dupy potłuc. Sami niech sobie żrą ten magnez, jeśli
        czują taką potrzebę. A kupowanie misia do bicia to czysty idiotyzm, bo niczego nie rozwiązuje, bo w ten
        sposób dajesz sobie jedynie okazję i przyzwolenie na reagowanie złością na problemy.
        Sytuacja streoswa na pewno nie pomaga w spokojnym rozwiązywaniu problemów, ale myślę, że
        tobie chodziło raczej o to, że zazwyczaj reagujesz agresją na dosyć błahe bodźce. Moim zdaniem tylko
        fachowiec, tj. psychoterapeuta, mógłby ci coś doradzić.
        • Gość: Agniecha Re: Szlag mnie trafia...za często IP: *.matrix.pl 06.12.01, 13:27
          niestety, bonobono, nie moge sie z Toba zgodzic. Niedobory mineralow moga
          ogromnie wplywac na drazliwosc, sama bylam zdziwiona, jak bardzo :-)

          A teraz do Ninki - bierzesz tabletki antykoncepcyjne? Bo po nich czasem sie tak
          reaguje - wybuchasz, placzesz, drobnostki staja sie problemami. Moze warto sie
          zastanowic nad zmiana lub odstawieniem? Mi pomoglo.
          Moge Ci jeszcze podpowiedziec kropelki homeopatyczne L-72.
          No i pare cwiczen relaksacyjnych. Jak cos Cie zlosci, to sprobuj to obrocic w
          zart. Drazni Cie Twoj chlopak? To go sobie wyobraz, jak by wygladal z wielkimi
          uszami Myszki Miki. Jak sie usmiechniesz do tego wizerunku, to powinnas
          zapomniec o zdenerwowaniu.
          Poza tym glebokie oddechy tez pomagaja, rozluznienie twarzy, zrobienie z ust
          podkowki w dobra (usmiechnieta) strone.
          Byle sie w tym stresie i zlosci nie zapamietac. Mozna sobie z tym poradzic i
          przestac byc hetera. Wiem, bo doswiadczylam.

          pozdr i powodzenia
          Aga
          • Gość: bonobo Re: Szlag mnie trafia...za często IP: 195.187.97.* 06.12.01, 13:45
            Niestety, Agnieniecho, nie mogę się z tobą zgodzić. Ninka pisze, że jej problemem jest szeroko
            rozumiana łatwość wpadania w złość. Odniosłem wrażenie, że stan ten trwa u niej od jakiegoś już
            czasu, a ostatnio jedynie się nasilił. Wydaje mi się także, że w pewnym stopniu Ninka nie może
            zapanować nad swoim stanem, tzn. wybuchami złości. Wiesz, w takiej sytuacji radzenie komuś, żeby
            w myśli doklejał innej osobie uszy Myszki Miki, zakrawa na żart. A co, Mikiemu nie można
            przypierdolić?
            Tak jak ja rozumiem wypowiedzi Ninki, jej problemem jest to, że nie jest w stanie pohamować
            gniewu, dla którego powodem jest każda błahostka. A to świadczy nie o jakichś tam minerałach, ale
            raczej o pewnych nieprawidłowościach osobowości. Zresztą, nie wiem, namawiam na wizytę u
            psychologa (weź, Ninka, ten magnez dla świętego spokoju).

            papik
            • Gość: Agniecha Re: Szlag mnie trafia...za często IP: *.matrix.pl 06.12.01, 14:03
              Tą myszka miki nie chcialam nikogo urazic ani zrobic glupiego zartu - to po
              prostu przyklad, jaki mozna znalezc nawet w ksiazkach pisanych przez
              psychoanalitykow. Chodzi o to, ze jak juz nie ma zlosci (bo czy mozna sie
              zloscic na myszke miki :-) ? ), to latwiej sie z samym problemem uporac.
              Zreszta, czesto sie wtedy okazuje, ze juz problemu nie ma, bo... go w ogole nie
              bylo.

              pozdr
      • Gość: Melba Re: Szlag mnie trafia...za często IP: *.man.polbox.pl 13.12.01, 12:21
        A czy to się nie bierze z tych właśnie problemów? U mnie tak było.
    • fnoll Re: Szlag mnie trafia...za często 05.12.01, 18:26
      z tego co zrozumialem z twoich postow twoja drazliwosc i wybuchowosc jest
      zwiazana z tym, ze zyjesz obecnie w, z jakis powodow, wiekszym stresie i
      napieciu

      mysle, ze poza magnezem dobrze byloby zadbac o siebie, o swoj relaks i
      odprezenie - ruch, spacery, tance, cokolwiek co cie odpreza i pozwala oderwac
      mysli od rzeczy, ktore cie stresuja

      mozesz tez sprobowac podejsc do swojej drazliwosci z humorem, spojrzec na nia z
      boku glosno komentujac, robiac miny do lustra, odgrywajac przesadnie drazliwa,
      pytajac sie swojego chlopaka, czy jestes dosc marudliwa, czy tez daloby sie
      zamarudzic bardziej - wszystko to po to, zeby doswiadczyc, ze takie zachowania
      mozesz takze kontrolowac i nie sa calkowicie niezalezne od twojej woli

      no i, co by nie rzec, najskuteczniejsza metoda jest uwolnienie sie od tego, co
      cie stresuje :-)

      dopoki cos cie bedzie w jednej chwili "napinac" nie dajac mozliwosci
      natychmiastowego odprezenia, realizacji, ulgi - dopoty w drugiej bedziesz
      "wybuchac" mniej lub bardziej

      polecam tez herbatki ziolowe (np "nervinum fix") jako wspomagacz w czasie,
      ktory przeznaczysz sobie na odprezenie

      pozdrawiam!

      fnoll
    • Gość: Ninka Re: Szlag mnie trafia...za często IP: 158.66.22.* 06.12.01, 15:31
      Dzięki wam wszystkim. Wezmę magnez, zacznę sobie Myszkę Miki wyobrażać, misia
      kupię, godzinami w olejkach eterycznych z muzyką relaksacyjną leżeć będę...ale
      co do psychologa... z góry wiem co mi powie. Że stres, że napięcie, że
      przemęczenie, że trudna sytuacja życiowa, że głowa do góry, pozytywne myślenie
      itp. a na końcu poczuję się jak słabiutka psychicznie dziewczynka:) Zresztą
      wcale nie twierdzę, że nie pójdę, bo może kiedyś...
      Zawsze byłam dość wybuchową osobą, a w chwilach stresu odpychałam od siebie
      bliskie osoby - nie dla mnie przytualnie i trzymanie za rękę - towarzystwo
      innych zamiast uspokajać dodatkowo mnie denerwowało.
      Teraz czuję się cały czas podminowana, jak bomba z zapalonym lontem - tylko
      czekać, aż wybuchnie. Martwi mnie tylko to, że swoją frustrację wyładowuję na
      innych - w tym przypadku na kochanym mężczyźnie, który nic mi nie zawinił.
      Zastanawiam się, jak w chwilach, gdy czuję, że zaraz iskry zaczną lecieć
      spowodować, żebym się zamknęła...może któraś z rad, jakie mi daliście
      poskutkuje. Zauwazyłam, że jednym ze sposobów jest rozsmieszenie mnie - czasem
      tak robi mój chłopak - ale musi to być dobry zart i w odpowiednim momencie.
      Może więc to usmiechanie i Myszka Miki dadzą radę...:)
      A w ogóle to już chciałabym wyjść z tego burzliwego okresu - jednak dorosłość
      to nie jest takie ho-ho :) Napisałabym tu cosik o moich problemach, ale jest
      ich trochę i nie chciałabym zanudzać. Więc biorę na wstrzymanie i zaczynam
      stosować niektóre tricki.
      Jeszcze raz dzięki za zainteresowanie:) Całuję!
      • Gość: Lilitch Re: Szlag mnie trafia...za często IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.12.01, 14:35
        czuję się jakbym o sobie czytała. też mam problemy z wybuchami złości i agresji.
        i wiem, że dobre rady typu "wycisz się", "zrelaksuj" nawet jesli okażą się
        skuteczne, to na krótką metę.
        jeśli czujesz się podminowana, to spróbuj doprowadzić to wybuchu, po tym
        podminowanie ci przejdzie i poczujesz się lepiej. zamiast na siłę się uspokajać
        głośno wrzeszcz i wal pięściami w ścianę - złośc minie. tylko nie wyładowuj się
        na nikim żywym. a kochanemu mężczyźnie wyjasnij wszystko co i jak i okazuj mu, że
        ci na nim zależy, tak, żeby zrozumiał i poczuł, że jesteś po prostu zła, a nie
        zła na niego.
        pewnie forumorośli (heh, neologizm o domorośli :) psycholodzy mnie za ta
        wypowiedź zjedzą, ale...
        trzymaj się ciepło, a problemy rozwiąż jak najszybciej
        Lilitch
        • Gość: bonobo Re: Szlag mnie trafia...za często IP: 195.187.97.* 07.12.01, 14:56
          Czy ja wiem? Wydaje mi się, że wyładowywanie się (na kimkolwiek lub czymkolwiek) prowadzi
          wyłącznie do utrwalania nawyku reagowania złością, a nie o to chyba Nince chodziło. Poza tym, waląc
          w ściany można złamać sobie rękę. To nie głupi żart, w złości człowiek ma od cholery siły.
          • kwieto Re: Szlag mnie trafia...za często 07.12.01, 15:05
            Ale jak juz sie wyladujesz - mozesz na spokojnie zastanowic sie nad przyczynami
            - jesli nie potrafisz sie zrelaksowac, moze lepiej pourywac temu misiowi lapki,
            a gdy juz bedziesz mial dosc, zastanowic sie czemu te lapki chcesz urywac?
            Owszem samo slepe wyladowywanie sie nie ma sensu, ale polaczone z czyms innym,
            moze byc skuteczniejsze niz relaksacja :"))
            • Gość: bonobo Re: Szlag mnie trafia...za często IP: 195.187.97.* 13.12.01, 11:24
              Bzdura. To nie jest rozwiązanie problemu. I co? Urwiesz miśkowi łeb, rozwalisz krzesło, pobijesz
              kogoś - i co ci to da? Że będziesz wiedział, że nie potrafisz zapanować nad swoją agresją? To już
              wiesz. Pytanie brzmi - dlaczego nie potrafię reagować na negatywne emocje inaczej niż złością?
              Urwanie komuś głowy nie przybliży cię do odpowiedzi nawet na milimetr, a jedynie upewni cię, że nie
              radzisz sobie z emocjami. Chodzi o to, żeby reagować inaczej, a nie - dawać upust swojej agresji, a
              potem żałować. Jeśli kopnę cię w dupę, bo powiedziałeś, ża mam nieładny krawat, to znaczy, że nie
              potrafię poradzić sobie z samym/samą sobą, a każdą wypowiedź nieprzychylną traktuję jak atak na
              mnie (dotyczy to zresztą innych rzeczy - nieumytej szklanki, przegranej w grze komputerowej, zmiany
              programu w telewizji, itp.). I co - będę do końca życia urywał miśkom łby, bił ludzi, itp.?
              • kwieto Re: Szlag mnie trafia...za często 13.12.01, 11:36
                Zgoda. Tylko, ze aby sie zastanowic nad przyczynami agresji i brakiem panowania
                nad gniewem trzeba by choc minimalnie sie zrelaksowac - jesli potrafie sie
                zrelaksowac sam z siebie, albo dzieki palacemu sie kadzidelku - super! Ale
                jesli nie potrafie inaczej - to lepiej urwac miskowi lep, niz kopnac tego co ma
                "nie taki" krawat w dupe - a potem, jak mi juz przejdzie - zastanowic sie skad
                sie ta agresja bierze. Nie wiem, jak Ty, ale ja nie potrafie jednoczesnie kopac
                kogos w dupe, i robic sobie vivisekcje umyslu zastanawiac sie - a dlaczego ja
                go wlasciwie kopie?
                • Gość: bonobo Re: Szlag mnie trafia...za często IP: 195.187.97.* 13.12.01, 15:13
                  I znowu pudło. Od kadzidełek to tylko łeb może rozboleć.
                  Trochę mylisz pojęcia. Nie chodzi o to, żebyś - jak rasowy homom sapiens - myślał: "Dlaczego
                  kopię?" kopiąc kogoś w głowę, ale żeby tak ukształtować - w miarę możliwości - swoją osobowość,
                  żeby nie czuć chęci kopnięcia kogoś w opdowiedzi na negatywną opinię co do krawata. Moim
                  (bo niby czyim?) zdaniem wybuch złości z błahego powodu (uznanego zresztą potem samemu za
                  błahy) świadczy na pewno o jakichś problemach z osobowością, jeśli wręcz nie o zaburzeniach
                  osobowości. A na to nie jest lekarstwem walenie miśka w łeb, ale podjęcie szeroko rozumianej
                  terapii. Dam przykład - jeżeli cierpisz na chorobę układu nerwowego, w wyniku czego nie możesz
                  chodzić, to możesz siedzieć cały dzień w domu, ale od tego nie wyzdrowiejesz, co najwyżej dupa
                  będzie cię boleć.

                  kwi-kwi
                  • kwieto Re: Szlag mnie trafia...za często 13.12.01, 19:35
                    No dobrze, ale zeby wogole podjac jakakolwiek terapie musisz wiedziec, co wlasciwie chcesz
                    leczyc? Bo jesli mi powiesz, ze kopanie w dupe, to mowisz o leczeniu czysto objawowe. Ja
                    chcialbym uleczyc przyczyny tego, ze chce kopac w dupe. A do tego owo pytanie "dlaczego?"
                    jest po prostu niezbedne, prawda? (i nie czepiajmy sie sformulowan, ale mowmy o samej
                    metodzie terapii)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja