Gość: Ninka
IP: 158.66.22.*
05.12.01, 14:24
Ostatnio żyję w dość dużym napięciu i mój problem się jeszcze zwiększył. Ale
zawsze było tak, że mała rzecz potrafiła mi znacznie skopać humor. Ostatnio
zdarza się to coraz częściej. Wszystko mnie denerwuje - a najbardziej cierpi na
tym mój chłopak, na którego ciągle burczę. Bez przerwy narzekam, ale najgorsze
jest to, że potrafię czasami wpaść w prawdziwą furię - zaczynam na niego
krzyczeć, wyzywać, a potem milczę i sama siebie nie cierpię za to, jak się
zachowuj. Co mam zrobić? Jak się zmienić? Jak sprawić, bym była łagodna,
spolegliwą kobietkę, którą byle co nie wyprowadzi z równowagi, która będzie dla
niego łagodna i czuła (bo na to zasługuje, jest cudownym facetem!) Napiszcie,
co powinnam zrobić? Jak się wyciszyć? Jak w takich sytuacjach się zachować? Co
zrobić, gdy już zaczynam się wkurzać - jak zatrzymać narastający proces, który
kończy się milczeniem, a potem moimi przeprosinami. Może jest jakiś
sposób...pomóżcie, bo już mam siebie dość.