krw22
25.06.07, 09:39
Mam nieco ponad trzy dychy , od miesiąca jestem w związku z kobietą z
półtorarocznym dzieckiem.
Poznałem przez te czas nowe słowa - np.niekapek , dziwne techniki odsysania
glutów z nosa (trzeba pamiętać o filtrze ! ) Nauczyłem się wstawać o szóstej rano.
Zaskoczony jestem jak dobrze idzie mi tatusowanie - dotychczas bałem się
dzieci , a dzieci bały się mnie większość konfrontacji kończyła się ich
płaczem a moim przerażeniem.
Tu jest inaczej - mało płaczu , dużo śmiechu , nawet nie przeszkadzają mi tak
bardzo moje obślinione ubrania , ani kaszka na ścianie i okruchy w łóżku.
Dziewczyna (nie chcę zdradzać imienia) jest wspaniałą matką - nieco gorszą
partnerką - lub też sytuacja jest taka , że trudno nam to wszystko pogodzić.
Rozwala mnie rutyna - park ten lub ten , plac zabaw ten lub ten , wstawanie o
tej usypianie o tamtej w efekcie wieczore zostają dwie godziny podczas których
jesteśmy bardzo zmęczeni...
I ja wiem , że takie życie itd... , ale boję się , że mogę tego nie wytrzymać
, a bardzo bym wytrzymać chciał...
CZekam na głosy szczególnie od mężczyzn , którzy są w podobnej sytuacji.
Nie lubię rad ale teraz chyba mi się przydadzą.
Z góry dziękuję