Nie wiem jak sobie z tym poradzic...

26.06.07, 07:20
Nie wiem jak mam sobie ze soba poradzic. Jestem dobra dla wszytskich tylko
nie dla siebie. Jak to zmienic? Przez to zle wsyztskie sprawy zalatwiam, nic
mi nie wychodzi, nie umiem sie dogadac z nikim, bo zawsze jestem przegrana. A
wszytskim kieruje jedna mysl, byle tylko tej drugiej osoby nie urazic, zeby
nie zrobic jej krzywdy zlym slowem czy czynem. Zaczyna mnie to meczyc w
zyciu, a nie wiem jak sie tej mysli wyzbyc? Jak sobei z tym poradzic? Moze
macie jakies pomysly, lub strategie? Moze jakies ksiazki? Strony w necie?
Dziekuje.
    • green_land Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzic... 26.06.07, 08:54
      Oj, z autopsji to znam:/
      Długa droga przed Tobą, ale warto się trochę pomęczyć:) Małymi kroczkami musisz
      posuwać się naprzód. Nauczyć się odmawiać. Spróbuj wyobrażać sobie bardzo
      dokładnie sytuacje, w których ktoś o coś Cię prosi a Ty odmawiasz. To bardzo
      pomaga! Jeżeli będziesz w stanie wyobrazić sobie wyraźnie taką sytuację, to w
      rzeczywistości także pójdzie Ci łatwo.
      Poza tym chyba masz niskie poczucie własnej wartości? Trzeba to koniecznie jak
      najszybciej zmienić! Poszukaj w sobie cech, które lubisz, na pewno jest też
      coś, co robisz dobrze, na czym się znasz itd. Ja potrafię rozpoznawać gatunki
      drzew po zarysie koron, korze, liściach. Wielu powie: i co z tego? Ano to, że
      nie znam nikogo, kto to potrafi:) A że na samochodach się nie znam? A niby
      dlaczego mam być taka, jak wszyscy? I wcale nie muszę się chwalić, że potrafię
      to czy tamto, czego inni nie umią. Wystarczy, że sama o tym wiem:) Ale też
      czasami udaje mi się zaskoczyć innych, z czego mam duża satysfakcję:)
      • maureen2 Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzic... 26.06.07, 09:28
        to dobrze,ze zauważyłaś ten problem i zwróciłaś się po pomoc,a to już połowa
        sukcesu,ale będziesz musiała na niego cierpliwie poczekać,bo osiągnięcie go nie
        jest takie łatwe,ale wymaga trochę pracy,ale wspólnie uda się.To dobrze,że zwró-
        ciłaś się z tym do nas :)).
        Kiedyś już pisałem,możesz to zrobić szybko,jednym słowem,albo gestem.
        • kikucik1 Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzic... 26.06.07, 11:40
          Dziekuje za odpowiedzi, wiem ze czeka mnie dluga droga. Chce sprobawac nia isc.

          > Kiedyś już pisałem,możesz to zrobić szybko,jednym słowem,albo gestem.
          Mozesz to wyjasnic?
    • markus.kembi Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzic... 26.06.07, 12:19
      No patrz, a ja mam odwrotnie - zawsze jestem dobry tylko dla siebie. Oczywiście
      jeśli kogoś znam i lubię to jeszcze staram się dla tej osoby w miarę miłym być,
      ale ktoś obcy lub znany mi, ale mojej bezwarunkowej sympatii nie budzący, jest
      dla mnie tyle wart, ile ja mógłbym potencjalnie od kogoś takiego uzyskać - jeśli
      może mi w czymś pomóc, coś załatwić, to jeszcze, ale i tak zwykle obojętność
      przeważa.
      • dzika.brzoza Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzic... 26.06.07, 15:06
        dokładnie. na cholerę się przejmujesz. Inni naprawdę mają nas gdzieś.
        • kikucik1 Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzic... 26.06.07, 15:44

          > dokładnie. na cholerę się przejmujesz. Inni naprawdę mają nas gdzieś.


          Tylko, że ja o tym wiem, a mimo to to uczucie jest silniejsze i przeważa w
          moich relacjach z innymi. Zawsze czuje się od innych gorsza. Chce nad tym
          popracowac. Znacie moze jakies przydatne lektury, badz linki?
          • dzika.brzoza Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzic... 26.06.07, 15:51
            Biblia.
            Jak nie masz obiektywnych powodów - to bez sensu czuć się gorszą. Jeśli masz
            (paskudny nałóg np) to nad nim popracuj i się go pozbądź.
            Ogranicz kontakty z ludźmi, którzy Cię gnoją, bo inaczej nie potrafią.
            Rób to co lubisz i w czym jesteś dobra.

            Ale lektury Ci żadnej chyba nie potrafię poradzić, bo nigdy się nie czułam tak,
            jak Ty, więc to nie byłoby obiektywne.
          • nymphaea88 Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzic... 26.06.07, 15:52
            Napisz coś o swoich relacjach z rodzicami, tych z dzieciństwa i tych obecnych.
            Może tu tkwi przyczyna Twojego problemu?
    • netka0511 Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzic... 26.06.07, 16:11
      Hmm...Nie wiem co ci poradzić bo sama nie miewam takich problemów.Poprostu
      kiedy czuje,że z czymś mi jest niedobrze to mówię stop.Raczej zarzucam sobie,że
      moja pomoc okazana innym osobom pozostaje zwykle w sferze zamierzeń( czysto
      teoretycznie)
    • olga136 Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzic... 26.06.07, 17:03
      Skoro z nikim nie potrafisz się dogadać, a udajesz osobę miłą, to ja na wszelki
      wypadek uciekałabym od Ciebie.
    • hubkulik Re: Nie wiem jak sobie z tym poradzic... 26.06.07, 18:10
      Badz dobra takze dla siebie. To jest ok.
      • kikucik1 do nymphaea88 27.06.07, 15:13
        No coz... obecnie moje kontakty z rodzicami sa hm... w zasadzie to ich nie ma,
        ograniczaja sie tylko do ndzlnych spotkan i jakis tam telefonow typu co
        slychac? Moi rodzice sa w separacji juz od okolo 15lat. Z ojcem to wcale nie
        mialam dorbych relacji, nie lubilam go. Chyba dlatego, ze nas zostawil, a
        mama... ona ciagle zapracowana, praktycznie to wychowywala mnie i moja siostre
        babcia. A kiedy juz sie wszytskow miare unormowalo to i tak nie mialam dobrych
        kontaktow z matka. Teraz to juz wogole. Wyszlam za maz, tata sobie rzepke
        skrobie, ma inna kobiete, wlasne zycie. Mama ma firme, ciagle tylko ma
        interesy, nie ma czasu nawet zajrzec do wnuka. A ja czuje, ze jej i ojca
        stosunek to jest taki: ma meza, niech sie nia zajmie. Owszem, niech moj maz sie
        mna zajmuje i tak jest, ale czasami to mi brakuje takiej matczynej pomocy, czy
        rady, tak jak kobieta rozumie kobiete. Czasami to mam lepszy stosunek z
        tesciowa niz zwlasna matka :-(
      • kikucik1 do olga136 27.06.07, 15:17
        Tu chyba nie chodzi o to, ze nie moge sie z nikim dogadac. Bo dogaduje sie z
        ludzmi i to w miare dobrze. Chdzi o sytuacje typu: ktos mnie o cos prosi, a
        mimo, ze ja nie mam ochoty na zrobienie danej rzeczy, to zgadzam sie na to,
        tylko dlatego, zeby ta druga osoba nie czula sie urazona, a sama jestem na
        siebie wsciekla, ze znowu robie cos wbrew sobie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja