czy umieliście ponownie zaufać???

26.06.07, 18:20
No własnie... Pytanie do osób doświadczonych zdradą, oszukanych w jakiś
sposób przez bliską osobę, zranionych.. Czy potrafiliście znowu zaufać , jak,
ile czasu trwało zanim???... Zanim sie udało, albo zanim się nie udało, a
próbowaliście.. Oczekuję odpowiedzi od osób "doświadczonych", teoria mnie nie
interesuje- sama byłam całkiem dobrą teoretyczką zanim nie okazało się, że
własne doświadczenie może całkowicie zmienić punkt widzenia..
    • dzika.brzoza Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.06.07, 18:28
      nie.
      • ania1022 Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.06.07, 18:52
        Nie.
        Ufam tylko samej sobie.
    • shangri.la Re: Nigdy nie mów "nigdy"...... 26.06.07, 18:57
      ....to najmądrzejsze , co może zrobić człowiek:)
      • blue-red Re: Nigdy nie mów "nigdy"...... 26.06.07, 19:35
        Nigdy nie mów "nigdy".....? I Ty to mówisz?
    • blue_as_can_be Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.06.07, 19:24
      nie. zaufanie - adios. ale pojawiło się pytanie, czy bez zaufania na pewno się
      nie da.
      • shangri.la Re: Bez zaufania nic się nie da:) n/t 26.06.07, 19:26

        • blue_as_can_be aaale tam... 26.06.07, 19:43
          jeśli masz zaufanie do SIEBIE, cała reszta jest kwestią Twojej decyzji. rzecz w
          tym, żeby przestać szukać zaufania / poczucia bezpieczeństwa na zewnątrz. jeśli
          nie oczekujesz wsparcia w relacjach z innymi ludźmi, możesz znaleźć wiele
          innych cennych rzeczy: przygodę, inspirację, iluminację... polecam. mi się
          podoba.
    • 2105_a Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.06.07, 20:45
      Trwało dwa lata. Piszę o sytuacji, w której oszukał mnie ktoś, kogo kochałam.
      Ale potem i tak był lekki dystans. Ale jakaś otwartość. O skutkach nie będę
      pisać, nie na temat. Wiele zależy od tego, z kim zechcesz spotkać się na
      pierwszą kawę przysłowiową. I jaką jesteś kobietą. Czym dla ciebie jest miłość.
      Jaką masz wrażliwość. I który byłby to kolejny raz - czy dasz radę, czy
      będziesz miała siłę spróbować. Jest wiele ?????
      • bszalacha Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.06.07, 21:52
        Od dawna nie było na tym forum sensownych wpisów aż tu-no proszę.../to tytułem
        wstepu/.Myślę,ze nazywasz miłością coś,co może jest oczekiwaniem milosci.Zdrada
        nie jest tragedią,wazne,by spróbować odpowiedzieć sobie "jaki miałabym powód do
        zdrady,gdybym była na jego miejscu".Proponuję zadać sobie takie pytanie albo
        zapytać o to wprost.całkiem możliwe,że przyczyna leży także w Twoim zachowaniu.
        • lo.kris Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.06.07, 21:59
          a powiem tak: raz po raz raniony i odtrącany wracałem i ufałem na nowo. Raz to
          trwało kilka miesięcy raz 2 lata a ja zawsze wracałem, wybaczałem, starałem się
          zapomnieć i zaufać oddać się w pełni do nowa. czy to oznaka słabości czy głupoty
          oceńcie sami. Ciekawe czy kolejnym razem coś też z tego wyjdzie?
          • shangri.la Re: Do lo.kris. 26.06.07, 22:27
            Nazywając "słabością i głupotą" swoje postępowanie usiłujesz zdewaluować to co
            najlepsze w Tobie....wiarę , nadzieję i miłość.
            Tej osobie nie udało się zniszczyć dobra w Tobie, skoro stać Cię było na tyle
            wiary, tyle nadziei....dlaczego chcesz zniszczyć je sam?

            P.S. Nie rzucaj pereł przed wieprze(!) Szczęścia życzę:)
            • lo.kris Re: Do lo.kris. 26.06.07, 22:41
              Trudno jest pielęgnować w sobie to co najlepsze, jeśli ciągle obraca się to
              przeciwko Tobie. A nie po to wracam, żeby po raz kolejny czuć upokorzenie. Fakt,
              niczego co zrobiłem nie żałuje, chociaż mogłem do tego nie wracać. Ale zawsze
              ryzykuje, podejmuje wyzwanie, rzuconą rękawicę nie zważając na to, że znowu mogę
              się potknąć o to samo. Czasem pojawia się poczucie krzywdy(wykorzystania) i z
              tym najtrudniej mi walczyć. A obecnie trochę się wstydzę tej wiary, nadziei i
              miłości
              Pozdrawiam
              • shangri.la Re: Do lo.kris.,,,bratniej duszyczki:) 26.06.07, 22:51
                Jestem podobna do Ciebie, chociaż nie potrafiłabym tak pięknie o tym pisać , jak
                Ty:)
                Nie wstydzę się jednak, bo wiem, że to moja siła, potencjał życiowy, dar, który
                nie zamieniłabym na żadne pieniądze i zaszczyty tego świata.

                Przeczytaj raz jeszcze swoje słowa i sam przekonaj się , ile w nich siły
                mądrości i prawości charakteru:)
                Również pozdrawiam:)))
                • lo.kris Re: Do lo.kris.,,,bratniej duszyczki:) 26.06.07, 23:12
                  Moja własne słowa często nie przekonują mnie do moich czynów, lub też nie mówią
                  mi o słuszności tego co robię. Cieszę się, że znalazłaś w tym co piszę, to co
                  jest w Tobie. Lepiej się poczułem.
                  Dziękuje i Pozdrawiam;)
          • elfi13 do lo.kris 26.07.07, 20:31
            Podziwiam Cię zatem..sama niegdyś doświadczylam zdrady..klamstw....i choć
            wiedzialam o tym..bylam....nawet może jeszcze bliżej Niego...nawet gdy
            oświadczyl mi że kocha inną...blagalam..by zostal....nawiność:(
            Staral się wrócić do mnie po roku....ale moje serce dla Niego umarlo...zbyt
            wiele czasu poświęcilam na to by...zapomnieć..by ukoić duszę...

            Teraz czuję się szczęśliwa...a On jest daleko:)


            powodzenia mimo wszystko..
      • ma_gala Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.06.07, 22:22
        czemu nie chcesz napisać o skutkach?? napisz przynajmniej czy się udało -
        jesteście razem?? czy nie??
      • ma_gala Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.06.07, 22:24
        czemu nie chcesz napisać o skutkach?? napisz przynajmniej czy się udało -
        jesteście razem?? czy nie??


        2105_a napisała:

        > Trwało dwa lata. Piszę o sytuacji, w której oszukał mnie ktoś, kogo
        kochałam.
        > Ale potem i tak był lekki dystans. Ale jakaś otwartość. O skutkach nie będę
        > pisać, nie na temat. Wiele zależy od tego, z kim zechcesz spotkać się na
        > pierwszą kawę przysłowiową. I jaką jesteś kobietą. Czym dla ciebie jest
        miłość.
        >
        > Jaką masz wrażliwość. I który byłby to kolejny raz - czy dasz radę, czy
        > będziesz miała siłę spróbować. Jest wiele ?????
    • asidoo Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.06.07, 21:57
      Nie miałam takiej sytuacji.
    • katesmith Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.06.07, 22:48
      Zaufać z powrotem tej osobie czy komuś w nowym związku?
      Ja zaufałam na nowo temu, który zdradził i nie żałuję , więcej to się nie
      powtórzyło.
      • marcelka38 Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.06.07, 23:02
        Tej samej... U mnie trwa juz rok, rok intensywnej pracy nad związkiem,
        starania obu stron . A z zaufaniem niestety wcale nie najlepiej... Ciagle "coś"
        wraca.. I pytanie czy warto? Z drugiej strony, mam przeświadczenie że
        zakończenie związku nie wiązałoby sie z odzyskaniem zaufania mężczyzn ogólnie
        mowiąc .. Echa DDA się odzywają niestety...
        • wnm1 Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.07.07, 11:43
          Witaj Marcelka,

          Moj chopak dowiedzial sie o mojej zdradzie ode mnie i postanowil dac nam szanse.
          Pokochalam Go za to jeszcze mocniej. Przewartosciowalam wszystko. Mialam wielka
          nadzieje i wdziecznosc w sercu. Rozmawialismy o wspolnych planach, o pracy nad
          nami, wymyslalismy imiona dla naszych dzieci...To trwalo 2 tygodnie. Pewnego
          dnia po pracy- zastalam pusty dom. Wyprowadzil sie bez slowa.
          Powiedzial potem, ze probowal. Ale nie potrafilby zapomniec i nie ufa mi...
          Przez ostatnie 2 miesiace stalam sie wrakiem czlowieka, walczac o przebaczenie.
          Zrozumienia nie oczekuje. Sama nie rozumiem.
          Chcialam Ci powiedziec- dziekuje, ze potrafisz przebaczac. To najpiekniejszy
          dar, jaki mozesz ofiarowac.
          Zycze powodzenia. I przemiany w sercu Twojego faceta, zeby docenil, KOGO ma kolo
          siebie.
          pozdrawiam z doliny rozpaczy i zlowrogiej ciszy. Nie poddaje sie. Codziennie mam
          nadzieje. Choc nie mam juz wplywu. A moze mam?
          • zza_sciany Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.07.07, 12:57
            probowalam zaufac, naprawde mocno sie staralam. Nie dalam rady zaufac raz
            jeszcze. Coś sie we mnie złamało wtedy:(
            • jaguska15 Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.07.07, 14:56
              I ja dołączam do grona... Też próbuję zaufać, wybaczyć. otworzyły mi się oczy.
              Bardzo to jest trudne. Chcę być nadal z nim, ale boję się kłamstwa. walczę ze
              sobą dwa miesiące. Nie wiem długo to czy krótko. Moja walka przeszła kilka
              etapów od rozpaczy, przez ból, obsesję po szukanie ukojenia w różnych
              sferach........ Nie wiem czy znalazłam, ale wiem że nie da się długo walczyć.
              Trzeba dbać o siebie, a chyba co ma być to i tak będzie. Trudniej jest
              wybaczyć, ale ta próba to przede wszystkim próba nas - zdradzonych. Naszej
              wartości - czy potrafimy. Nie wiem, tak mi się wydaje. Może ktoś to doceni.
    • iwucha Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.07.07, 16:18
      Ja zaufałam i weszłam w kolejny związek dopiero po 4 latach. Nie z powodu
      zdrady, ale z powodu psychicznego dołowania, jakie mi fundował tamten Ex sprzed
      lat. Tamten następny związek zaczęty po 4 latach rozpadł się ale to był
      całkowicie inny związek, w którym tamta historia się nie powtórzyła a ja byłam
      już bardzo świadoma wielu rzeczy. Dlatego wyjście z niego nie było żadną traumą.
      Nie miałam już potem problemu z zaufaniem, poślubiłam fantastycznego człowieka i
      jestem szczęśliwa :-)

      Trzeba dać sobie czas i poszukiwać prawdy os sobie i facetach. I nie zamykać się
      przed facetami.
    • 13kotek13 ...to sie okaze... 26.07.07, 19:38
      Nic nie boli bardziej niz cios zadany przez osobe, ktora sie kocha. Nie mozna
      jednak osadzac innych na podstawie zlych uczynkow popelnionych przez kogos, kto
      nie umial docenic milosci. Jednak zdrada, nielojalnosc etc sprowokowaly mnie do
      tego, ze nabralam duzego dystansu, moze i chcialabym komus uwierzyc, ale
      najpierw musze pokonac bariere, ktora sie we mnie zrodzila. Zycze Tobie, sobie i
      innym osobom zle potraktowanym tego, by umiec zapomniec, bo to glownie o to
      chodzi...
    • deep_deep_red Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 26.07.07, 20:13
      Swietnie to napisalas. Ja tez bylam teoretyczką i oczywiście sądzilam ze nie ma
      mozliwości zycia z kims po zdradzie, a jednak zaczelam walczyc o ten zwiazek i
      moge powiedziec ze sie udalo. Trwalo to ok 2 lat w ciągu ktorych odchodzilismy i
      schodzilismy sie. Faktem jest ze pomoglo mi to, ze kiedy odszedl moj ukochany ja
      natychmiast znalazlam kogos innego - tylko po to zeby sie lepiej poczuc - dosyc
      instrumentalne to bylo, ale stalo sie. Teraz przyznam ze swietnie sie dogadujemy
      i jest fajnie, mam do niego zaufanie nawet wieksze niz mialam wczesniej - nie
      mam powodu zeby nie miec - nie wypytuje o wszystko, nie zloszcze sie. Wiem ze
      wszystko sie moze zdarzyc i nabralam ogromnej pewności siebie wiem, ze i bez
      niego poradze sobie, choc na pocztku bylo bardzo ciezko - tez jestem dda i
      zdrada byla dla mnie najwiekszym ciosem jaki mogl mi zadac moj mezczyzna.
      Chodzilam przez jakis czas na terapie i to tez mi pomoglo. Nauczylam sie zyc sama.
      • beatula1 Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 27.07.07, 08:04
        Bo chyba to właśnie do tego zmierza, że nabieramy pewności siebie jak tracimy
        pewność innej osoby. Bardzo wzmacniamy się. Może zdrady są właśnie efektem
        naszej wcześniejszej własnej niepewności?
    • pani.misiowa Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 28.07.07, 17:06
      po 3 latach zwiazku chlopak wyrzadzil mi wielka krzywde, zawiodl na calej
      linii, jeszcze nikt mnie tak nie potraktowal jak on wtedy, stracilam cale moje
      zaufanie i chyba szacunek
      nie bylo ani zdrady, ani bicia- tak dla wyjasnienia

      przez rok probowalismy walczyc o ten zwiazek
      nie umialam mu zapomniec tamtego numeru, dodatkowo on nie chcial dostrzec
      swojego problemu z alkoholem
      nie ufalam mu, nie moglam na niego liczyc
      wiem, ze mnie kochal
      ale ja juz przestalam kochac jego

      zaufalam innemu mezczyznie dopiero 3 lata pozniej, choc tez nie od razu
      staralam tlumaczyc sobie, ze nie mozna generalizowac i oceniac wszystkich jedna
      miarka
      ale nie bylo to latwe
    • hubkulik Re: czy umieliście ponownie zaufać??? 28.07.07, 18:35
      >czy umieliście ponownie zaufać???

      To niewazne, czy my potrafilismy, tylko czy Ty potrafisz.
      To Twoje zycie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja